Świat

Vergara: Ameryka Południowa nie może już czekać

Świat wciąż się zastanawia nad wspólną polityką narkotykową.

Joanna Tokarz-Haertig: Ameryka Łacińska według raportów ONZ jest głównym producentem wielu narkotyków, jednakże ich konsumenci zamieszkują głównie Amerykę Północną i Europę. Dlaczego zatem wzywasz kraje z regionu Ameryki Południowej do współpracy i wypracowania własnych rozwiązań z zakresu polityki narkotykowej? Czy nie lepiej zastanawiać się nad powszechną, globalną polityką?

Eduardo Vergara: Ameryka Południowa nie jest już obecnie tylko regionem producenckim. Coraz więcej tamtejszych krajów staje się również konsumentami narkotyków. Urugwaj prowadzi w rankingu spożywania marihuany, Chile i Argentyna w ilości spożywanej kokainy. Około 20 procent uczniów w Chile przyznało się do palenia marihuany. Poza tym liczba nowych, eksperymentalnych substancji pojawiających się w tych krajach jest zaskakująco duża. Miasta się rozrastają i przyciągają rzesze migrujących; prowadzi to do znacznego wzrostu spożycia narkotyków w gettach. W statystykach przoduje baza kokainowa (paco i bazuco) [baza kokainowa to jedna z form przejściowych obróbki liści koki przy produkcji kokainy – red.]. 

Nie ma wątpliwości, że Europa, szczególnie państwa Unii Europejskiej, to największa grupa konsumentów w ogólnych szacunkach, lecz Ameryka Łacińska jest obecnie najszybciej rosnącym rynkiem. Brazylia jest drugim państwem na południowej półkuli, jeśli chodzi o spożycie narkotyków. Ameryka Łacińska zdecydowała się wypracować własne rozwiązania, ponieważ miała już dość czekania, aż inne państwa zaczną robić coś pozytywnego. Europa prowadzi świetne programy redukcji szkód, jednak państwa tego regionu notorycznie nie zważają na to, skąd pochodzą spożywane narkotyki. Stany Zjednoczone wciąż kontynuują kryminalizację podaży, która tak naprawdę reguluje popyt na ich terenie. Globalne polityki i strategie mogą być idealne, ale gdy reszta świata wciąż zastanawia się nad możliwością wspólnych działań, Ameryka Południowa zdecydowała się przyjąć rolę lidera zmian. Nie możemy już dłużej czekać. Musimy natychmiast przyspieszyć niezależne działania, kierując się głównie czystym pragmatyzmem.

W Ameryce Południowej trwa aktualnie spór o legalizację narkotyków. A co z korupcją i porażkami rozwiązań systemowych?

Chcemy się zająć uregulowaniem rynku narkotyków z dwóch głównych powodów. Pierwszy to potrzeba skupienia się na ludziach. Prawa człowieka powinny być w centrum wszelkich rozwiązań w polityce. To implikuje zarazem odejście od kryminalizacji posiadania i stygmatyzacji użytkowników oraz wymaga przejścia do modelu, który skupia się na pomocy tym, którzy tego potrzebują, a zarazem daje wolność tym, którzy chcą sami decydować, co robić ze swoim ciałem i umysłem. Po drugie, musimy przeciwdziałać zorganizowanej przestępczości i pozbawić ją źródła dochodu, czyniąc ten obszar regulowanym przez państwo i generującym dla niego zyski.

Korupcja w krajach Ameryki Południowej wcale nie jest tak powszechna, jak mogłoby się niektórym wydawać. To po prostu pewna karykatura, wynaturzenie w postrzeganiu całego regionu.

Czy inicjatywa na rzecz legalizacji marihuany w Urugwaju to jedynie lokalne zjawisko czy symptom zmian w całej Ameryce Południowej?  Czy te działania mają w ogóle szansę na powodzenie?

Można mówić raczej o potrzebie spójnej i wpływowej polityki, o spoglądaniu w przyszłość z pozycji pragmatycznych, ale jednocześnie z nadzieją na sukces. Ameryka Łacińska daje reszcie świata wyraźny sygnał, że małe kraje też mogą go odnieść. W Urugwaju regulacje prawne dotyczące marihuany zostaną wprowadzone w życie prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Jestem pewny, że inne kraje pójdą w jego ślady, reformując swoje polityki narkotykowe w mniej lub bardziej znaczący sposób.

Czy nowy prezydent Meksyku – Enrique Nieto – wprowadzi rozwiązania kończące tamtejszą wojnę z narkotykami?

Trudno w tej chwili wyrokować. Nie wiemy, czy już negocjował z kartelami. I one zareagują na jego sugestie. Jestem jednak pewien, że 70 tysięcy ofiar śmiertelnych i 26 tysięcy zaginionych na skutek wojny z narkotykami w Meksyku ma znaczenie. Byłoby skandalem, gdyby Nieto nie był zdolny do zmiany tej sytuacji.

Niedawno odbyło się w Brukseli spotkanie na temat polityki narkotykowej Unii Europejskiej, w którym brałeś udział. Jakie są twoje zalecenia dla wspólnoty po lekturze raportu EMCDDA (Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii) i Europolu?

Głównym zaleceniem jest jak najszybsze uregulowanie rynku marihuany i kokainy – ich produkcji, transportu, ze szczególnym naciskiem na regulacje przemytu na małą skalę. Proponuję, by Europa poszła południowoamerykańskim śladem, by wkroczyła na wydeptane przez nas ścieżki. My w Ameryce Południowej nie liczymy na aprobatę ze strony Unii Europejskiej, nie szukamy poparcia. Naszym celem jest po prostu szczery dialog, wymiana doświadczeń, z których Europa może bardzo wiele się nauczyć. Im więcej czytam raportów o Unii Europejskiej, tym bardziej jestem przekonany, że musi uregulować prawnie przynajmniej status marihuany, tak jak zrobiła to kiedyś z alkoholem i tytoniem.

Eduardo Vergara – dyrektor Asuntos del Sur (ADS), think tanku działającego w Chile i w Argentynie, uznanego w rankingu „Foreign Policy Magazine” w 2011 roku za drugą najbardziej wpływową instytucję badającą relacje społeczne w Ameryce Łacińskiej.

 

Zapraszamy na spotkanie z Eduardo Vergarą:

Wojna czy regulacja? Narkotyki w Ameryce Południowej

4 marca, poniedziałek, godz. 19.00, Foksal 16, II p., Warszawa

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.