Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Świat

Niezrównoważona Australia

Konserwatywny rząd Australii wspierany przez media Ruperta Murdocha od sześciu lat ignoruje kryzys klimatyczny i czyni jedynie pozorowane ruchy. Zamiast przybliżać się do neutralnej klimatycznie gospodarki, Australia zmierza w przeciwnym kierunku.

NOWY JORK. Niewiele krajów ma tak duży interes w tym, by przeciwdziałać zmianom klimatu, jak Australia. Jednak obecny konserwatywny rząd tego kraju odmawia zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Nie zamierza podejmować niezbędnych działań w odpowiedzi na ustalenia nauki, a tym samym nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności, jaka mu przypada w ramach społeczności międzynarodowej. My, Australijczycy, jedziemy teraz na gapę na koszt reszty świata.


Rząd Australii ignoruje nawet stanowisko międzynarodowego biznesu, chociaż inwestorzy zarządzający aktywami o wartości 2,4 bilionów dolarów zobowiązali się niedawno do przejścia do 2050 roku na portfele inwestycyjne neutralne pod względem emisji dwutlenku węgla. Nie jest mu także po drodze z dowództwem wojskowym Australii, które w zmianach klimatu widzi zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa oraz sygnalizuje, że nieustanne misje pomocowe w odpowiedzi na katastrofy w regionie stanowią coraz poważniejsze obciążenie. A wreszcie demonstruje brak szacunku dla społeczeństwa, zwłaszcza młodych ludzi, których zaczyna ogarniać strach na myśl o świecie, jaki przyjdzie im odziedziczyć.

Jak żyć w cieniu katastrofy klimatycznej?

Według australijskiego krajowego ciała naukowego – Wspólnotowej Organizacji Badań Naukowych i Przemysłowych – klimat Australii ocieplił się już o jeden stopień Celsjusza od 1910 roku. Średnioroczne opady zmniejszyły się w niektórych częściach kraju o 20 procent od lat 70. XX wieku. Nasi rolnicy zmagają się z suszami dłuższymi o 20 procent i sezonowymi pożarami buszu, które wskutek tych susz przybierają na sile. Według Deloitte Access Economics ekonomiczny koszt klęsk żywiołowych już jest ogromny i wyniósł 182 miliardy dolarów w dekadzie 2006–2016. Przewiduje się, że do 2100 roku poziom oceanów wzrośnie o prawie jeden metr, zagrażając 35 tysiącom kilometrów przybrzeżnej infrastruktury drogowej i kolejowej. Klęski żywiołowe nie tylko odbierają życie, rujnują domy i zabierają źródła utrzymania. Zamykają również porty, drenują wspólne pule ubezpieczeniowe, niszczą produkcję żywności i rozsadzają budżety państw.

Proces przejścia do bardziej zrównoważonej gospodarki przyszłości może być dla Australii gospodarczym dobrodziejstwem.

I odwrotnie: proces przejścia do bardziej zrównoważonej gospodarki przyszłości, jeśli zostanie dobrze poprowadzony, może być dla Australii gospodarczym dobrodziejstwem. Nasze ogromne zasoby gazu ziemnego stanowią czystszą alternatywę dla węgla i ropy naftowej. Na olbrzymim, zalanym słońcem terytorium Australii istnieje ogromny potencjał do generowania energii słonecznej, a koszty instalacji solarnych spadają. To samo dotyczy energii wiatrowej – ze względu na naszą długą linię brzegową i rozległy środek kontynentu. Wiedza i ekspertyza naszych naukowców, badaczy i przedsiębiorców z branży energii odnawialnej może być świetnym towarem eksportowym.

Tymczasem, zamiast redukować emisje, Australia zwiększa swój ślad węglowy o średnio jeden procent rocznie od czasu, gdy mój rząd oddał władzę w 2013 roku. Jesteśmy na dobrej drodze do 8 procent wzrostu (w porównaniu z poziomem z rokiem 2005) do 2030 roku. Światowy Instytut Zasobów przewiduje, że prawie 60 krajów odpowiedzialnych za ponad 60 procent światowych emisji, w tym Chiny, zdąży do tego czasu osiągnąć swoją szczytową emisję. Już sam ten fakt obala twierdzenie nagminnie stosowane przez australijskich konserwatystów, że Australia nie powinna działać, ponieważ Chiny nic nie robią.

Głód, zniszczenie, choroby, migracje i wojna. Tak, mowa o twoim życiu

Krajowy cel przyjęty przez konserwatywny rząd Australii w 2015 roku zakładał zmniejszenie emisji o 26–28 procent do 2030 roku. Opierał się on jednak na oszustwie. Rząd ówczesnego premiera Tony’ego Abbotta przyjął takie wartości, ponieważ odzwierciedlały one prognozę prezydenta Baracka Obamy dotyczącą zmniejszenia emisji w USA również o 26–28 procent do 2025 roku. Abbott fałszywie twierdził, że jego cel był „taki sam jak Stanów Zjednoczonych”, podczas gdy doskonale wiedział, że cel Obamy zakładał znacznie większą redukcję – o 41 procent, jeśli zostałby rozciągnięty aż do 2030 roku. Premierowi pomagały zaprzeczające zmianom klimatycznym media należące do Ruperta Murdocha, które dodatkowo wzmocniły to kłamstwo.

Mimo że ten cel od początku był niewystarczający, obecny konserwatywny premier Australii Scott Morrison postanowił go osiągnąć jedynie wybiegami księgowymi. Zamierza mianowicie wykorzystać „nadwyżkę” kredytów emisji CO2, jaką Australia wypracowała wcześniej w ramach protokołów z Kioto, w dużej mierze w trakcie mojej kadencji.

Nie ma darmowych obiadów, czyli co trzeba wiedzieć o śladzie węglowym [wyjaśniamy]

Co zatem mogłyby zaoferować bardziej odpowiedzialne rządy australijskie? Oto pięć konkretnych pomysłów.

Po pierwsze, Australia mogła się zobowiązać do wnikliwego przeglądu swoich celów klimatycznych z 2015 roku i zweryfikować je pod kątem i ducha, i litery paryskiego porozumienia klimatycznego. Jeśli wychwalany przez rząd nowy program hydroenergetyczny (Snowy Hydro 2.0) jest rzeczywiście tak obiecujący, podniesienie poprzeczki dla naszych krajowych ambicji nie powinno stanowić problemu.

Po drugie, Australia mogła porzucić trik z niewykorzystanymi kredytami emisji CO2 w ramach protokołu z Kioto. Ta sztuczka jest kością niezgody w relacjach z naszymi sąsiadami na Pacyfiku i daje innym krajom argument do atakowania Australii na arenie międzynarodowej.

Po trzecie, Australia mogła wyznaczyć harmonogram długoterminowej strategii dekarbonizacji, do czego zachęca nas porozumienie paryskie. Prace nad nim powinny już być dalece zaawansowane, biorąc pod uwagę, że zgodnie z obietnicami rządu harmonogram ma być gotowy już w przyszłym roku.

Po czwarte, w ramach tej strategii Australia mogła się zobowiązać do osiągnięcia neutralności emisyjnej do roku 2050, a następnie zacząć działać tak, by ten cel osiągnąć. Tak postąpiły już Wielka Brytania i Nowa Zelandia, podobnie jak 60 innych krajów oraz 3 australijskie stany.

Wreszcie mogliśmy pójść za przykładem Wielkiej Brytanii, Francji i innych krajów, oferując zasilenie Zielonego Funduszu Klimatycznego, zamiast tkwić przy starych zobowiązaniach, które nakładają na uboższe kraje konieczność ubiegania się o fundusze bezpośrednio od nas, zamiast z jednego globalnego źródła.

Moment Grety

czytaj także

Moment Grety

Peter Singer

Niestety, rząd Australii nie zrobił żadnej z tych rzeczy. Woli udawać, że nie widzi, jak nasi rolnicy zmagają się z trudnościami, Wielka Rafa Koralowa umiera, a nasi obywatele giną w coraz bardziej intensywnych klęskach żywiołowych.

Australijska opozycja, czyli Partia Pracy, formalnie dokonuje właśnie przeglądu swojej polityki klimatycznej po przegranych wyborach w maju tego roku. Mimo gromów rzucanych zarówno przez skrajną prawicę i pseudolewicę taka analiza jest czymś całkowicie normalnym. Skrajna prawica zupełnie nie jest zainteresowana działaniami na rzecz klimatu. Z kolei australijska Partia Zielonych zawsze była przykładem tego, że lepsze jest wrogiem dobrego, nikt zaś w Australii nie zapomni im, jak ramię w ramię z konserwatystami obalili w Senacie ustawy przygotowane przez mój rząd dotyczące systemu handlu kwotami emisyjnymi. Gdyby tego nie zrobili, Australia już od dekady miałaby ustalone ceny emisji dwutlenku węgla i byłaby o wiele bliżej realizacji wizji niskoemisyjnej przyszłości.

Zielony Ład dla Polski [rozmowa]

czytaj także

 

Australijczycy zasługują na coś lepszego. Podobnie jak nowe pokolenia i cały świat.

**
Kevin Rudd – były premier Australii, obecnie Przewodniczący Asia Society Policy Institute w Nowym Jorku.

Copyright: Project Syndicate, 2019. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Marzena Badziak.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.