Świat

Łatwo rzucić Assange’a na pożarcie lwom

W czwartek prezydent Ekwadoru cofnął azyl, jakiego niespełna siedem lat temu jego poprzednik udzielił Julianowi Assange'owi. Brytyjska policja wyprowadziła Assange'a z konsulatu i aresztowała. USA wystawiły akt oskarżenia przeciwko twórcy WikiLeaks i domagają się jego ekstradycji. Stawiane mu zarzuty nie mają związku z domniemanym gwałtem, w sprawie którego śledztwo przeciwko Assange'owi prowadziła prokuratura w Szwecji.

Departament Sprawiedliwości USA wydał akt oskarżenia przeciwko Julianowi Assange’owi za „współudział we włamaniu do systemu komputerowego”. Część prasy i komentatorów natychmiast  uznała tę informację za dowód, że ściganie Assange’a nie niesie żadnego zagrożenia dla wolności mediów.


„Zarzuty wobec Assange’a dotyczą hakowania komputera, a nie jakichkolwiek publikacji. Z punktu widzenia wolności słowa to fundamentalna różnica” – pisze na Twitterze David Lauter, szef waszyngtońskiego biura „Los Angeles Times”.

Jednak obrońcy wolności prasy, adwokaci Assange’a i pracownicy WikiLeaks ostrzegają, że jest wręcz przeciwnie. Ich zdaniem, ekstradycja Juliana Assange’a do Stanów Zjednoczonych ustanowiłaby precedens groźny dla dziennikarstwa na całym świecie.

Cyberwojna USA z Wikileaks

czytaj także

Sposób na ekstradycję

„Ten precedens oznacza, że nie ma na świecie dziennikarzy, których nie można by wydać Stanom Zjednoczonym i postawić tam przed sądem za publikowanie rzetelnych informacji na temat USA” – powiedziała na konferencji prasowej w czwartek prawniczka Assange’a Jen Robinson.

Kristinn Hrafnsson, redaktorka naczelna WikiLeaks, uważa aresztowanie Juliana Assange’a za „czarny dzień dla dziennikarstwa”. Dodaje, że na pozór wąsko sformułowane zarzuty przeciwko Assange’owi – oskarżenie go jedynie o włamanie do komputera zamiast poważniejszych zarzutów o publikowanie tajnych informacji – to wybieg, który ma zwiększyć prawdopodobieństwo, że brytyjski sąd spojrzy przychylnie na żądania Amerykanów i zgodzi się wydać Assange’a.

Žižek: Assange, szpieg dla ludzi

„Widać wyraźnie, że amerykańskie władze wybrały sobie jeden jedyny element ze znacznie większej sprawy, nad którą pracują od dawna – powiedziała Hrafnsson. – Nie ma żadnej gwarancji, że kiedy Assange stanie na amerykańskiej ziemi, nie zostaną mu postawione inne zarzuty. Jestem przekonana, że właśnie o to chodzi: o zwiększenie prawdopodobieństwa, że ekstradycja dojdzie do skutku. To dla mnie oczywiste”.

Brytyjskie władze potwierdziły, że aresztowanie Assange’a ma związek z „wnioskiem o ekstradycję przedłożonym przez władze Stanów Zjednoczonych”.

Trzeba chronić dziennikarskie źródła

W akcie oskarżenia Departament Sprawiedliwości zarzuca Assange’owi współudział – z sygnalistką Chelsea Manning, wówczas szeregową w amerykańskiej armii – we włamaniu do sieci komputerowej Pentagonu.

Akt oskarżenia stwierdza również, że Assange „zabiegał u Manning o przekazywanie mu informacji i archiwów danych” pochodzących z amerykańskich instytucji państwowych, usiłował „zataić, że Manning jest źródłem tych informacji”, jak również, że korzystając z oprogramowania szyfrującego rozmowy internetowe, „współpracował” przy publikowaniu tajnych informacji dotyczących amerykańskiej bazy Guantanamo na Kubie oraz działań wojennych USA w Iraku i Afganistanie.

Trevor Timm, dyrektor wykonawczy Fundacji na rzecz Wolności Prasy, zwraca uwagę, że chociaż Departament Sprawiedliwości „jak dotąd nie próbował dowodzić, że samo publikowanie informacji jest złamaniem prawa, to jednak kluczowa część argumentacji zawartej w akcie oskarżenia musi prowadzić do kryminalizacji interakcji między dziennikarzami a ich źródłami, na których reporterzy polegają w swojej codziennej pracy. Zwracanie się do informatorów o dodatkowe dokumenty, ochrona ich tożsamości i korzystanie z szyfrowanych rozmów internetowych nie są przestępstwami – to konieczne elementy dziennikarskiej pracy – pisze Timm.  – Czy się komuś Assange podoba czy nie, postawione mu zarzuty są poważnym zagrożeniem dla wolności prasy i powinny oburzać każdego, kto ceni sobie prawo do wolności słowa zapisane w pierwszej poprawce do Konstytucji Stanów Zjednoczonych”.

Kryminalizacja WikiLeaks

Micah Lee, dziennikarz z portalu The Intercept i krytyk Assange’a, podziela te obawy: „Akt oskarżenia przeciwko Assange’owi ustanawia groźny precedens. Jeśli się utrzyma – co będzie chronić innych dziennikarzy przed zarzutami o »współudział«, kiedy dbać będą o anonimowość informatorów przez usuwanie ich danych osobowych i rejestrów rozmów z nimi, kiedy będą ich prosić o dokumenty lub korzystać z systemów, przez które sygnaliści kontaktują się z mediami?”

Mimo obaw obrońców wolności prasy wielu reporterów i gospodarzy programów telewizyjnych powtarza za administracją Trumpa, że ze sprawą Assange’a nie wiążą się żadne zagrożenia dla mediów.

„Akt oskarżenia stawia sprawę jasno, publikowanie informacji nie ma tu nic do rzeczy” – pisał na Twitterze Tom Winter z „NBC News”. Odpowiedział mu Glenn Greenwald, współtwórca portalu The Intercept: „Zupełnie mnie nie dziwi, że dziennikarze NBC jednym głosem z Departamentem Sprawiedliwości Donalda Trumpa usprawiedliwiają kryminalizację WikiLeaks: NBC od dawna podziela obsesję CIA i NSA na punkcie zniszczenia WikiLeaks. Jednak ten tweet zawiera fałsz: w akcie oskarżenia znajduje się także zarzut o zachęcanie informatora do ujawnienia informacji”.

Łatwo rzucić Assange’a na pożarcie lwom, ale…

Amerykańska organizacja Center for Constitutional Rights wystosowała oświadczenie, w którym potępia aresztowanie Assange’a i jego ewentualną ekstradycję do USA jako „niepokojący krok, ponieważ ułatwi karanie każdego dziennikarza, który zdaniem administracji Trumpa publikuje »fałszywe newsy«”.

Pinior: Assange i Snowden zmienili kształt polityki

„Aresztowanie Assange’a to groźny precedens i może uderzyć w inne instytucje dziennikarskie, takie jak  »New York Times«, szczególnie pod rządami mściwej i lekkomyślnej administracji – pisze CCR. – Stany Zjednoczone powinny wreszcie pogodzić się z prawdą o zbrodniach wojennych popełnionych w Iraku, zamiast prześladować i wtrącać do więzienia ludzi, którzy tę prawdę ujawnili”.

W felietonie dla „Washington Post” weteranka dziennikarstwa Margaret Sullivan przestrzega swoje środowisko przed lekceważeniem wydarzenia, które stawia pod znakiem zapytania fundamentalne zasady dziennikarskiej pracy. „Zanim odwrócimy się plecami do Assange’a, zastanówmy się, o co toczy się gra – pisze. – Silna jest pokusa, by rzucić go na pożarcie lwom – bo to zadufany w sobie wichrzyciel, bo przecież nie jest »jednym z nas« – jednak konsekwencje mogą być opłakane. Szara strefa w tym przypadku jest o wiele większa, niż może się wydawać, i o wiele większe jest zagrożenie dla tradycyjnego dziennikarstwa i interesu publicznego”.

Mówienie prawdy jest warte ryzyka

czytaj także

Ashley Feinberg z HuffPost podsumowuje: „Assange jest wielce antypatyczną postacią – i właśnie dlatego to idealna okazja [dla rządu USA], by ustanowić ogromnie niebezpieczny precedens”.

 

**
Jake Johnson jest redaktorem serwisu Common Dreams.

Artykuł z serwisu commondreams.org, opublikowany na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0. Tłumaczenie i śródtytuły od redakcji.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.