Nauka

Novella: Medyczna teoria spiskowa

Zwolennicy alternatywnej medycyny, przeciwnicy szczepionek i ci, którzy wierzą w tajną zmowę CIA i Monsanto, to często te same osoby. I to nie teoria spiskowa, mówią o tym badania.

Każdy, kto z perspektywy naukowej pisuje o medycynie, z pewnością dostaje bardzo wiele maili, podobnych do tych, które sam widuję niemal codziennie. Oto najnowszy przykład:

„Przykro mi, że środowisko medyczne stało się tak leniwe – tak jakby upieranie się przy swoim było dla was ważniejsze niż poznawanie prawdy. Jeszcze straszniejsza wydaje mi się sytuacja, w której wielu lekarzy zdaje sobie doskonale sprawę z zagrożeń, jakie niosą ze sobą szczepienia, a jednak nie zaprzestaje ich stosowania, bo są po prostu chciwi. Wielu obawia się także, że stracą posady, jeśli nie będą podążali za wskazaniami skorumpowanego przemysłu farmaceutycznego. Przykro mi bardzo, ale lekarze to leniwe nieroby wciskające swoim pacjentom leki i dbające wyłącznie o własną skórę”.

Autor tego maila stosuje pewną dobrze znaną narrację i bardzo konsekwentnie się jej trzyma (podobnie jak nieszczególnie wyrafinowanej gramatyki i słownictwa). W pewnym momencie pisze nawet coś takiego: „Szczegóły naprawdę nie mają znaczenia, liczy się ogólny obraz”. I jest całkowicie pewien, że jego spiskowa teoria jest prawdziwa. Szczegóły nie mają znaczenia.

Ktoś, kto nieustannie styka się z tego rodzaju koncepcjami, może odnieść wrażenie, że są one niezwykle popularne. Oczywiście, tego rodzaju maile nie trafiają do wszystkich i nie są reprezentatywne dla całego społeczeństwa. Dlatego właśnie z zainteresowaniem sięgnąłem do opublikowanych niedawno badań. Ich omówienie ukazało w JAMA Internal Medicine, autorami są Eric Oliver i Thomas Wood.

Oto sześć twierdzeń, o których ocenę poproszono ankietowanych, wraz procentowymi odpowiedziami „zgadzam się” lub „nie zgadzam się” (pozostała część oznacza „nie wiem”):

  • Food and Drug Administration [amerykańska agencja federalna zajmująca się m.in dopuszczaniem leków do użytku – przyp. tłum.] świadomie ogranicza obywatelom dostęp do naturalnych metod leczenia nowotworów z powodu nacisków ze strony firm farmaceutycznych (37% na tak, 32% na nie).
  • Przedstawiciele służby zdrowia wiedzą, że używanie telefonów komórkowych wywołuje raka, ale nie próbują nic z tym robić, ponieważ zabraniają im tego wielkie korporacje (20% na tak, 40% na nie).
  • CIA rozmyślnie zakaziła dużą grupę Afroamerykanów wirusem HIV pod pozorem akcji szczepień przeciwko żółtaczce (12% na tak, 51% na nie).
  • Globalna dystrybucja żywnością modyfikowaną genetycznie prowadzona przez firmę Monsanto jest częścią tajnego programu o nazwie Agenda 21, powołanego przez fundacje Rockefellera i Forda, mającego na celu zmniejszenie populacji ludzkiej (12% na tak, 42% na nie).
  • Lekarze i rząd cały czas szczepią dzieci, mimo że wiedzą, że szczepionki wywołują autyzm i inne zaburzenia psychiczne (20% na tak, 44% na nie).
  • Fluoryzowanie wody w wodociągach publicznych służy tak naprawdę utylizowaniu niebezpiecznych odpadów z produkcji nawozów fosforowych (12% na tak, 46% na nie).

Te liczby nie zaskakują, tak naprawdę spodziewałem się, że będą nieco wyższe – ale to znowu efekt zawartości mojej skrzynki mailowej. Wspomniane badania pokazują, że 49% Amerykanów zgadza się przynajmniej z jedną teorią spiskową, ale nie informują – a byłbym tego ciekaw – jaki procent nie zgadza się z żadną. Wielu respondentów twierdziło, że nie wiedzą, czy dana teoria spiskowa jest prawdziwa – często dlatego, że po raz pierwszy o niej słyszeli – ale nie byli skłonni nie zgodzić się z nią wyłącznie na podstawie rachunku prawdopodobieństwa.

Wcześniejsze badania przeprowadzone przez Oliviera i Wooda wykazały podobne wyniki procentowe dla teorii spiskowych dotyczących polityki. Wówczas konstatowali oni, że wiara w teorie spiskowe nie łączy się z żadnymi konkretnymi przekonaniami ideologicznymi, lecz raczej ze „skłonnością do wiary w jakieś inne niewidzialne i intencjonalne siły oraz upodobaniem do manichejskich narracji”.

Wydaje się to prawdą w odniesieniu do tych 18%, którzy wierzą w trzy albo więcej medycznych spisków – mają oni wyraźną tendencję do wiary w konspirację. Jeśli jednak chodzi o tych, którzy wierzą w jeden albo dwa medyczne spiski – może mieć to mniejszy związek z ich osobowością, większy zaś z kulturą i ideologicznymi przesłankami, którymi się skądinąd kierują.

Druga część badań jest być może nawet ciekawsza. Okazuje się, że istnieje silna korelacja pomiędzy wiarą w wyżej wymienione spiski a szeregiem zdrowotnych zachowań.

Zwolennicy teorii spiskowych mianowicie częściej używają suplementów ziołowych, korzystają z medycyny alternatywnej i kupują żywność organiczną, rzadziej natomiast się szczepią, używają kosmetyków do opalania i uprawiają regularne ćwiczenia fizyczne.

Najsilniejszą zależność zaobserwowano w odniesieniu do suplementów ziołowych – zażywało je 13% niewierzących w teorie spiskowe i 35% wyznawców trzech lub więcej. Robienie zakupów w lokalnych gospodarstwach to kolejne zachowanie rozkładające się podobnie – od 14% do 37%, natomiast używanie kosmetyków do opalania spadało w niewielkim stopniu: od 38% używających, którzy nie wierzyli w żadną teorię spiskową, do 30%, którzy wierzą w trzy teorie spiskowe lub więcej.

Byłbym ciekaw także dokładnych wyników, jeśli chodzi o inne zależności – na przykład procent osób odwiedzających gabinety naturopatów albo kręgarzy. Moim zdaniem bardziej intensywne niż tylko zażywanie suplementów korzystanie z medycyny alternatywnej łączy się z wiarą w medyczne teorie spiskowe. Opieram ten wniosek na obserwacji (udokumentowanej w wielu tekstach na stronie sciencebasedmedicine.org), że wielu zwolenników medycyny alternatywnej propaguje jednocześnie rozmaite teorie spiskowe. Strony antyszczepionkowe na przykład często promują homeopatię i inne „alternatywy” dla szczepień. Mike Adams z portalu naturalnews.com jest jednym z najbardziej dramatycznych przykładów przemieszania alternatywnej medycyny z najróżniejszego rodzaju teoriami spiskowymi.

Badania Olivera i Wooda wskazują, że wiara w medyczne spiski jest dość popularna, a co więcej, łączy się negatywnie z ważnymi zachowaniami zdrowotnymi. Trudno tu wprawdzie ustalić, co jest przyczyną, a co skutkiem, ale to badanie nie stawia sobie takiego celu. Możliwe, że jeden typ osobowościowy ma skłonność zarówno do teorii spiskowych, jak i medycyny alternatywnej. Możliwe również, że subkultura związana z medycyną alternatywną wspiera wiarę w teorie spiskowe, a subkultura związana z teoriami spiskowymi zachęca do odrzucenia oficjalnej medycyny i zainteresowania różnymi dziwnymi teoriami. Mam skądinąd wrażenie, że wszystkie te czynniki spiskują wspólnie, żeby dać efekt obserwowany w omawianym badaniu.

Społeczność lekarska powinna starać się zrozumieć fenomen medycznych teorii spiskowych. Tak naprawdę powinniśmy zacząć je postrzegać jako problem z zakresu zdrowia publicznego. Instytucje medyczne powinny zacząć traktować tego rodzaju przekonania bardziej poważnie, a nie tylko lekceważyć je jako zwykłe głupstwa. Wysiłki mające na celu edukację publiczną w zakresie krytycznego myślenia, metodologii naukowej oraz sposobu działania instytucji medycznych mogłyby poważnie zredukować popularność tego rodzaju wierzeń.

Myślę także, że w nauce i prawodawstwie potrzebna jest maksymalna transparentność. Tajność albo nawet nieprzejrzystość zasila paranoję.

Te dane (jeśli mogę sobie pozwolić na małą autopromocję) podkreślają także wagę takich przedsięwzięć jak medycyna oparta na faktach, której celem jest popularyzowanie naukowej medycyny i krytyczne przyglądanie się popularnym przesądom, włączając w to medyczne teorie spiskowe. Zachęcałbym akademickie i medyczne instytucje, że traktowały takie wysiłki z większą uwagą.

przeł. Tomasz Stawiszyński

Tekst ukazał się na stronach Science Based Medicine

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.