Nauka

Kryzys klimatyczny zabija. Giną głównie młodzi ludzie

Co kryzys klimatyczny ma wspólnego z rosnącą liczbą samobójców, topielców, kierowców ginących na drogach i ofiar innych nagłych wypadków? Wbrew pozorom wiele. Tak przynajmniej twierdzą naukowcy z Imperial College w Londynie, Harvardu i Columbii, którzy obliczyli, że w samych tylko Stanach Zjednoczonych globalne wzrosty temperatur prowadzą do ok. 2 tys. przedwczesnych i niespodziewanych zgonów.

W minionym roku Światowa Organizacja Zdrowia umieściła zmiany klimatyczne na liście 10 największych zagrożeń dla zdrowia i życia ludzkości. WHO wskazała, że z powodu czynników wywołanych kryzysem klimatycznym – niedożywienia, stresu cieplnego czy malarii – w kolejnych dekadach będzie umierać dodatkowo nawet 250 tys. osób rocznie. Okazuje się jednak, że głód, odwodnienie, przewlekłe schorzenia czy udary wywołane upałami to niejedyne zagrożenia, jakie niosą za sobą wzrosty temperatur.


Kryzys klimatyczny i związane z nim ekstremalne zjawiska pogodowe mają także istotny wpływ na zdrowie psychiczne oraz zwiększenie częstotliwości występowania aktów przemocy i zachowań ryzykownych. Towarzyszące globalnemu ociepleniu gwałtowne zmiany ciśnienia i temperatur, a także klęski żywiołowe podnoszą bowiem u większości ludzi poziom stresu, który naraża ich na niekontrolowane wybuchy agresji, dekoncentrację, ogólne rozdrażnienie i obniżenie nastroju. Takie czynniki prowadzą w efekcie m.in. do samobójstw, wypadków na drogach, śmiertelnych bójek, napaści z użyciem broni czy utonięć.

Warto dodać, że zgony następujące w wyniku tzw. nieszczęśliwych wypadków dotychczas były uznawane przez naukowców i badaczy statystyk za zdarzenia o charakterze sezonowym, czyli związanym głównie z okresem urlopowym, świątecznym i zwykle także najcieplejszym w roku. Oczywistym jest chociażby fakt, że latem w policyjnych statystykach przybywa topielców. Teraz jednak, gdy z roku na rok liczba wyjątkowo upalnych dni błyskawicznie wzrasta na kolejnych obszarach ziemi, należy się spodziewać, że ludzie – zwłaszcza najaktywniejsi w tym okresie młodzi – będą ginąć częściej i liczniej. Wystarczy, by w bardzo ciepłe dni spędzali więcej czasu na świeżym powietrzu i przy okazji – co nie jest rzadkie – pili alkohol.

Ekologia i klimat, pokusa katastrofizmu

Korelację pomiędzy globalnym ociepleniem a śmiertelnymi wypadkami, samobójstwami i skłonnością do przemocy odkrył międzynarodowy zespół naukowców z Uniwersytetu Columbia i Harvardu. Badacze przeanalizowali dane dotyczące zgonów w wyniku nagłych, nieprzewidzianych – dokonanych umyślnie lub nie –  zdarzeń. Naukowcy posłużyli się sporządzonymi w latach 1980–2017 statystykami policji i lekarzy ze wszystkich hrabstw w USA. Wykorzystano również wskaźniki dotyczące anomalii temperatur, czyli odstępstw od średniej temperatury obliczonej dla dłuższego okresu. Eksperci dostrzegli, że już wzrost o 1,5 stopnia Celsjusza można powiązać z ok. 1,6 tys. dodatkowych zgonów.

Opublikowane w czasopiśmie „Nature Medicine” wnioski z tych badań pokazują, że tam, gdzie nastąpiła znacząca zmiana pogody na cieplejszą, młodzi Amerykanie i Amerykanki są bardziej narażeni na niebezpieczne i zagrażające ich życiu zdarzenia. Na tej podstawie naukowcy wysunęli tezę, że postępujące globalne ocieplenie będzie zabijać coraz więcej osób. Przewiduje się, że najliczniejszą grupą objętą tym ryzykiem będą mężczyźni w wieku 15–34 lata. To ich śmiertelność, spośród wszystkich badanych w latach 1980–2017, była najwyższa i stanowiła 84 proc. wszystkich badanych. Eksperci wskazali też najczęstsze przyczyny nagłych śmierci amerykańskich obywateli: wypadki drogowe stanowiły 42 proc., samobójstwa – 30 proc. Zgony z powodu przemocy i utonięcia to około 14 proc. ogółu.

„Nasze wyniki pokazują, w jakim stopniu zmiany klimatu mogą wpłynąć na młodych ludzi” – powiedział prof. Majid Ezzati z Imperial College London, jeden z autorów opracowanego raportu. „Musimy zareagować na to zagrożenie z lepszą gotowością w zakresie służb ratunkowych, pomocy społecznej i ostrzeżeń zdrowotnych” – dodał cytowany przez „Guardiana” ekspert. W raporcie przygotowanym przez jego zespół czytamy też, że jeśli globalna temperatura zwiększy się o kolejne 2 stopnie Celsjusza, można się spodziewać, że w samych tylko Stanach Zjednoczonych w wyniku wypadków będzie umierać 2,1 tys. ludzi rocznie.

Warto dodać, że niezwiązane z przewlekłymi chorobami śmiertelne zdarzenia dotyczą i w coraz większej mierze będą dotyczyć nie tylko Ameryki, ale wszystkich krajów, w których powietrze jest coraz gorętsze. Biorąc jednak pod uwagę, że w niektórych państwach walka z globalnym ociepleniem, w tym m.in. rezygnacja z używania paliw kopalnych, nie jest priorytetem, temperatura może w ciągu najbliższych dekad wzrosnąć nawet o 3-4 stopnie Celsjusza. To z kolei sugeruje, że śmiertelnych obrażeń może być znacznie więcej niż do tej pory i mimo tego, że na liczbę wypadków mogą wpływać także czynniki lokalne, jak zmiany standardów bezpieczeństwa na drodze, organizacja kampanii zachęcających do rozsądnego używania alkoholu czy zwiększenie kontroli broni, rosnąca temperatura powinna w szczególności niepokoić ludzkość.

Źródło: Guardian, Nature.com

Młodzieżowy Strajk Klimatyczny pisze do Morawieckiego: „zignorował pan stanowisko nauki”

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać