Nauka

Jak rozmawiać z wyznawcą

Ludzie mają tendencję do obrony swoich przekonań. Dlatego frontalna konfrontacja z jakimś wierzeniem jest najlepszym sposobem, żeby je wzmocnić.

To jest ewidentnie jedno z najczęściej zadawanych mi pytań – w jaki sposób rozmwiać z kimś, kto jest autentycznym wyznawcą, wszystko jedno czego. Oto najświeższa wersja tego pytania, z maila, jaki niedawno dostałem: „Przejrzałem całą twoją stronę i jestem prawie pewien, że nie napisałeś do tej pory w jaki sposób rozmawiać z wyznawcą medycyny alternatywnej. Pracuję w lokalnym (i ekologicznym) spożywczym sklepie, wielu moich przyjaciół i współpracowników wierzy w detoks, oczyszczanie, zioła i spejalne diety. Nie przejmowałbym się tym szczególnie gdyby nie fakt, że jedna z moich znajomych przestawiła się ostatnio na dietę alkaliczną, żeby wyleczyć się z raka. Zamierza w ogóle zrezygnować z chemioterapii i przestawić się na tą dietę. Coraz ciężej jest mi gryźć się w język. Jak więc rozmawiać z takimi ludźmi, nie wychodząc przy tym na aroganta? Mam wrażenie, że za każdym razem, kiedy zaczynam taką dyskusję, po chwili zaczyna mnie to po prostu irytować – zwłaszcza brak wiedzy i ogólna nieufność wobec medycyny i nauki. W jaki sposób rozmawiasz z takimi ludźmi? Jak sprawić, żeby cię wysłuchali?”

To pytanie pojawia się tak często prawdopodobnie z tego powodu, że nie ma na nie żadnej uniwersalnej odpowiedzi.

Działa tutaj wiele czynników – na przykład relacja, jaka łączy cię z wyznawcą, temat, ewentualne kwestie osobiste, a także twoje własne wykształcenie i zasób wiedzy. Jest jednak kilka pożytecznych reguł, które mogą okazać się przydatne.

Unikaj fałszywej alternatywy

Po pierwsze, musimy zrozumieć, że sama ta alternatywa – „sceptyk” i „wyznawca” – jest nie do końca prawdziwa. Oczywiście, są ludzie, którzy generalnie mają nastawienie sceptyczne oraz tacy, którzy są niebywale wprost łatwowierni – ale w gruncie rzeczy większość jest gdzieś pośrodku tego spektrum. Co więcej, cześć ludzi potrafi w pewnych kwestiach wykazywać się sceptycyzmem, w innych zaś łatwowiernością. Tak naprawdę chodzi jednak o to, że ta alternatywa jest po prostu mało przydatna. Wszyscy mamy takie same podstawowe zdolności poznawcze, wszyscy jesteśmy też podatni na rozmaite psychologiczne pułapki. Jeśli z kimś rozmawiasz i zakładasz z góry, że on jest naiwny, a ty znasz odpowiedzi na wszystkie pytania – daleko nie zajdziesz. Jeśli natomiast zakładasz, że wszyscy ludzie są podatni na rozmaite błędy rozumowania, iluzje i pomyłki – ale, że istnieją metody, żeby się przed nimi ustrzec – jesteś na wejściu w tej samej pozycji, co twój rozmówca. Nie krytykujesz go wtedy, po prostu dzielisz się z nim wiedzą o pewnych narzędziach rozumowania, które pozwalają dojść do bardziej wiarygodnych i racjonalnych ustaleń. Przede wszystkim jednak pierwszą rzeczą, jaką powinieneś sobie uświadomić, kiedy rozmawiasz z kimś, kto się z tobą nie zgadza, jest fakt, że możesz się mylić. Bierz zatem pod uwagę, że możesz być w błędzie i próbuj uczciwie znaleźć najlepszą odpowiedź na pytanie, które obaj sobie zadajecie.

Znajdź wspólny grunt

Jeśli chcesz skłonić kogoś do większego sceptycyzmu, nie zaś po prostu się z nim pokłócić, dobrze jest znaleźć wspólny intelektualny grunt.

Może być nim szacunek dla nauki, sceptycyzm, chęć bycia zdrowym, zgoda co do pewnych podstawowych zasad logicznego myślenia, albo chęć uniknięcia rozmaitych marketingowych pułapek.

Takich wspólnych elementów może być bardzo wiele – w każdym razie chodzi o coś, co do czego ty i twój rozmówca się zgadzacie. Wspólny sceptyczny grunt można często znaleźć zadając po prostu pytanie, w co twój rozmówca nie wierzy, albo co do czego bywa sceptyczny. Możesz wtedy podchwycić jego sceptycyzm i wskazać na kilka zasad krytycznego myślenia, które stosują się do jakiejś kwestii, w której ocenie jesteście akurat zgodni. Kiedy toczycie jakiś spór – sprawdź czy istnieje cokolwiek, na co bylibyście w stanie się zgodzić – i od tego właśnie zacznij. Jeśli chodzi o medycynę alternatywną na przykład, może być to bardzo elementarna teza: jedne metody leczenia działają lepiej niż inne. Możesz wtedy wprowadzić kilka dodatkowych czynników, jak na przykład: ryzyko a korzyść, albo kilka podstawowych wiadomości o tym, na czym polega efekt placebo. Zanim przystąpisz do frontalnego ataku na jakieś konkretne przekonanie – omów dokładnie te właśnie kwestie.

Zasiej nasiono

Ludzie mają tendencję do obrony swoich przekonań. Generalnie, potrafimy bardzo dobrze racjonalizować, to znaczy naginać logikę i dowody do naszych wcześniejszych przekonań. Dlatego właśnie frontalna konfrontacja z jakimś wierzeniem jest najlepszym sposobem, żeby je wzmocnić – skłania bowiem człowieka do wymyślania kolejnych powodów, żeby dalej myślał, tak jak dotąd.

To zupełnie tak, jak w anegdocie o słońcu i chmurze. Otóż, słońce i chmura założyli się, które z nich pierwsze skłoni przechodnia do zdjęcia płaszcza. Chmura wywołała wichurę, próbując zdmuchnąć płaszcz z przechodnia, ale im mocniej wiatr wiał, tym silniej przytrzymywał on swój płaszcz. Słońce natomiast zaczęło po prostu intensywnie grzać i kiedy przechodniowi zrobiło się za gorąco, natychmiast ściągnął płaszcz.

Zamiast więc starać się wprost przekonać wyznawcę, żeby porzucił swoje wierzenie, lepiej być może podejść do tego z zupełnie innej strony – postarać się mianowicie skłonić go do zgody na pewne fakty, albo podstawowe reguły krytycznego myślenia (zasiać nasiono), a potem pozwolić mu wyciągnąć samodzielne wnioski. To podejście jest długoterminowe i wymaga cierpliwości – jak szybko przyniesie efekty, to w dużym stopniu zależy od relacji pomiędzy tobą i twoim rozmówcą.

Koncentruj się na metodzie

Kolejne podejście polega na zaprezentowaniu zagadnienia, co do którego się nie zgadzacie, jako obiektu wspólnego dochodzenia. Mówisz po prostu – to jest bardzo ciekawa sprawa, w jaki sposób moglibyśmy razem to zbadać?

Oboje przecież chcemy wiedzieć, jak jest naprawdę.

Później zastanówcie się jakiego rodzaju informacje mogą pomóc w znalezieniu odpowiedzi – badania naukowe, opinie ekspertów itd. To powoduje, że zaczynacie rozmawiać o metodzie, czyli o tym, jakiego rodzaju informacje i doniesienia zasługują na zaufanie, a jakie nie, i dlaczego. Jak na przykład traktować oświadczenia wygłaszane przez firmy, wytwarzające jakiś produkt? Rozmawiajcie do momentu, w którym będziecie w stanie się zgodzić co do tego, na jakich informacjach rzeczywiście można polegać. Nawet jeśli masz już z góry bardzo poważne wątpliwości, co do jakiejś kwestii, spróbuj spojrzeć na nią świeżym okiem. Przeanalizujcie swoje sceptyczne rozumowanie wspólnie – a być może uda wam się osiągnąć consensus.

Bądź realistyczny

Wszystko, co napisałem wyżej, nie jest oczywiście żadną receptą na sukces. Niektórzy ludzie nie są po prostu przygotowani na tego rodzaju krytyczną analizę. Może są zbyt mocno zaangażowani w jakieś przekonanie czy wierzenie, a może ich światopogląd tak bardzo różni się od twojego, że nie będziecie w stanie znaleźć żadnego wspólnego gruntu. Najważniejsze jednak, żebyś nie dał się ponieść emocjom. Jeśli tylko zaczniesz się złościć – z całą pewnością nie osiągniesz celu (o ile twoim celem nie jest po prostu kłótnia dla samej kłótni). Ja się na przykład nigdy nie poddaję – nie ma nic złego w spokojnym wyrażaniu swojego zdania, poprawianiu faktualnych błędów etc. Trzeba po prostu robić swoje.

Przełożył Tomasz Stawiszyński       

Copyright © Steven Novella, Neurologica Blog, http://theness.com/neurologicablog/      

 

Prof. Steven Novella jest neurologiem, pracownikiem naukowym Yale University School of Medicine, jednym z najbardziej znanych amerykańskich sceptyków, prezesem i współtwórcą New England Skeptical Society i członkiem Committee for Skeptical Inquiry. Prowadzi blog Neurologica, jest także jednym z głównych autorów strony Sciencebasedmedicine.org

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij