Kraj

Nie będzie kar za posiadanie marihuany? Ustawy konopne już w Sejmie

Sadzić, palić, zalegalizować! Czy to hasło z konopnych demonstracji stanie się w Polsce prawem? Do Sejmu trafiły właśnie trzy projekty ustaw, które mają uregulować kwestie związane z konopiami. Ich autorki proponują zniesienie kar za posiadanie kilku gramów marihuany. Chcą też, by w Polsce uprawiano marihuanę na potrzeby jej użycia medycznego.

20 kwietnia to Światowy Dzień Marihuany. Nie tylko w tym dniu, ale przez cały rok obywatele Urugwaju, Kanady czy Portugalii mogą swobodnie zapalić skręta, bo ich władze albo zalegalizowały obrót marihuaną, albo przynajmniej zniosły kary za posiadanie niewielkich jej ilości. W tym roku w Polsce święto marihuany upłynęło pod znakiem nadziei na zmiany w podobnym duchu. Po ponad roku prac Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany złożył u marszałkini Sejmu projekty ustaw, których powodzenie ulży wielu osobom.

Projekt ustawy o marihuanie do użytku rekreacyjnego zakłada dekryminalizację posiadania niewielkich ilości suszu. Zmiana polega na tym, że czyn ten przestanie być po prostu karalny. Zgodnie z propozycją każdy dorosły obywatel będzie mógł mieć przy sobie do 5 gramów marihuany. To nie wszystko – projekt zakłada także zniesienie kar za prowadzenie własnej uprawy konopi indyjskiej. A dokładnie, że na jedno gospodarstwo domowe będzie mogło przypadać do czterech krzaków tej rośliny.

Projekt ustawy wprowadza zapisy regulujące sytuację, w której osoba ma przy sobie 5–10 gramów marihuany. – Chcemy uniknąć scenariusza, w którym ktoś, kto ledwie przekroczy 5 gramów, wpada od razu w konsekwencje karne posiadania dużych ilości narkotyku. Dlatego ilości 5–10 gramów będą podlegać karze grzywny. Natomiast jeśli w toku śledztwa okaże się, że to susz przeznaczony na własne potrzeby, to sprawę będzie można umorzyć – wyjaśnia Beata Maciejewska, posłanka Lewicy, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany. Wedle projektu ustawy wysokość grzywny ma się wahać między 500 a 2000 zł.

W toku prac zespołu zmieniał się kształt tego projektu. Podążając za jego nazwą, posłanki pierwotnie zakładały wersję dużo bardziej ambitną, czyli legalizację posiadania niewielkich ilości suszu. Z czasem przedstawiciele zespołu uznali, że klimat polityczny może nie sprzyjać takim rozwiązaniom i że od legalizacji większą szansę powodzenia będzie miała dekryminalizacja. Posiadanie niewielkich ilości dalej będzie nielegalne, ale już nieuznawane za przestępstwo i obwarowane karami.

Parlamentarzyści pracują nad trzema ustawami konopnymi. Ile suszu na własny użytek?

Tańsza pomoc chorym

Drugi projekt zakłada legalizację produkcji marihuany w celach leczniczych. Cztery lata temu ustawodawca dopuścił takie jej wykorzystanie, ale na produkcję na terenie kraju już nie zezwolił. Dlatego marihuanę medyczną importujemy z Kanady czy Izraela, co znacznie podnosi cenę wyrobu. Jeden gram to koszt nawet 80 złotych, dlatego wielu pacjentów, którym marihuana mogłaby przynieść ulgę w chorobie, na nią nie stać. Albo ratują się własnymi uprawami, za co ciągle w Polsce grozi sąd. Umożliwienie i upowszechnienie jej stosowania mogłoby pomóc dziesiątkom tysięcy osób. Marihuana może być skuteczna w leczeniu lub łagodzeniu przebiegu m.in. stwardnienia rozsianego, jaskry, nowotworów czy AIDS.

Posłowie zajęli się także przemysłowym wykorzystaniem konopi siewnych. Obecne regulacje odbiegają od unijnych standardów i utrudniają uprawę rolnikom. Trzeci konopny projekt zakłada przede wszystkim zwiększenie dopuszczalnego limitu THC, czyli psychoaktywnej substancji w konopiach. Teraz w Polsce dopuszczalna jest produkcja konopi siewnych, które zawierają nie więcej niż 0,2 proc. THC. Posłowie chcą go zwiększyć do 0,3 proc., czyli do poziomów zalecanego przez Unię Europejską. Dlaczego to istotne? Jedna dziesiąta procent różnicy to dla rolników ogromna zmiana, ponieważ pozwala nie obawiać się konsekwencji karnych. Rolnictwo to nie praca laboratoryjna, czasem trudno kontrolować, jak roślina się rozwija. Obecnie za przekroczenie limitu rolnikowi może grozić nawet więzienie.

Chciałam znaleźć odpowiedź na pytanie: czy marihuana leczy?

Posłowie z zespołu chcą też ułatwić uzyskiwanie pozwoleń na uprawę konopi siewnej. Rolnik, zanim ruszy z uprawą, musi dostać zgodę z sejmiku wojewódzkiego i urzędu gminy. Procedura jest powtarzana co rok i często się przedłuża do późnej wiosny, czyli na okres zasiewu. Te same zasady regulują także funkcjonowanie poletek badawczych w polskich instytucjach naukowych. Złożony w Sejmie projekt przewiduje uproszczenie tych regulacji. Nie tylko po to, żeby ułatwić życie rolnikom już zajmującym się uprawami, ale żeby zachęcić kolejnych do inwestowania w tę działkę. Obecne restrykcyjne prawo tłamsi potencjał gospodarczy, jaki ma produkcja konopi siewnych. A z tych pozyskiwany jest atrakcyjny, ekologiczny surowiec nadający się do wykorzystania m.in. przemyśle odzieżowym, budowlanym czy farmakologicznym.

Obawy i nadzieje

Członkinie parlamentarnego zespołu mają pewność co do merytorycznej wartości przedstawionych projektów. Dlatego uważają, że jeśli projekty nie zostaną przegłosowane, to tylko z przyczyn politycznych. – Trudno będzie zagłosować przeciw, bo merytorycznie projekty się bronią. Natomiast wiadomo: polityka to często nie jest miejsce na racjonalne decyzje, tu większe znaczenie ma gra polityczna – tłumaczyła Krytyce Beata Maciejewska.

Największą obawę inicjatorów zmian wzbudza to, jaką postawę przyjmą posłowie i senatorowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy do projektów mogą podchodzić wrogo tylko dlatego, że zostały złożone przez parlamentarzystów z partii opozycyjnych. Z drugiej strony, to m.in. głosami tej partii w 2017 roku uchwalono wprowadzenie marihuany medycznej do aptecznego obrotu.

Projekt legalizacji marihuany w Sejmie już w kwietniu

Teraz o dalszych losach projektów ustaw konopnych zdecydują Sejm i Senat.

– Składając pakiet ustaw przygotowanych przez ponadpartyjny zespół parlamentarny, otwieramy też oczy niedowiarkom i udowadniamy, że w polskim Sejmie możliwa jest rzeczowa współpraca ponad podziałami – mówi Urszula Zielińska.

Pakiet ustaw jest efektem współpracy zespołu składającego się z posłów i posłanek z niemal wszystkich ugrupowań opozycyjnych. Wśród nich zabrakło jednak przedstawicieli rządzącej koalicji, a bez ich poparcia ustawy mogą przepaść. Stanowisko Prawa i Sprawiedliwości pozostaje na razie tajemnicą – rzecznik partii Radosław Fogiel nie chciał wypowiadać się na temat pakietu ustaw konopnych.

Beata Maciejewska zapowiada, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni autorzy projektów będą chcieli zainicjować rozmowy z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Rolnictwa. Będą to pierwsze merytoryczne rozmowy po złożeniu projektów w Sejmie. – Czuję, że wokół tych projektów już narosło duże zainteresowanie pośród polityków, aktywnie działają także organizacje pozarządowe, które pracują nad własnymi projektami – tłumaczy posłanka.

Meksyk coraz bliżej legalizacji marihuany

Zielińska chce skierować dyskusję m.in. na walkę ze szkodliwym stereotypem, jaki ciąży na postrzeganiu marihuany. – Jest ona wrzucana do jednego worka z wieloma innymi substancjami psychoaktywnymi. To nieuczciwa narracja, którą chcemy odczarować. Jestem przekonana, że dzięki rzetelnej, opartej na wiedzy rozmowie w komisjach szansa na przyjęcie naszych propozycji jest realna – mówi posłanka.

W podobnym tonie wypowiada się Beata Maciejewska: – Chcemy zmienić to, jak należy patrzeć na użytkowanie konopi, które powinno być jak najdalsze od mnożenia obostrzeń opartych na uprzedzeniach. Dążymy do racjonalizacji podejścia do sprawy, które jest oparte na wolności człowieka.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Mateusz Kowalik
Mateusz Kowalik
Dziennikarz Krytyki Politycznej
Dziennikarz, stały współpracownik Krytyki Politycznej. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu i europeistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Były dziennikarz „Gazety Wyborczej”, publikował m.in. w „Dużym Formacie” i „Magazynie Świątecznym”.
Zamknij