Zdrowie

Panie ministrze, pan się nie boi

„Zbyt mocno reaguję na szczęście”, powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski o swoim doświadczeniu z marihuaną. Czy naprawdę jest się czego bać?

O legalizację marihuany pytał ministra zdrowia Robert Mazurek w poranku RMF FM. „Żeby można było używać marihuany jako używki?”, zastanawiał się minister. Po chwili przyznał nawet, że próbował. Mazurek nie dopytywał, czy minister, podobnie jak Bill Clinton, się nie zaciągał. Rozochocony szef resortu zdrowia postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami w zakresie polityki narkotykowej. Analizujemy jego wypowiedź zdanie po zdaniu.

„Papierosy czy alkohol, również szkodliwy, są obecne w kulturze europejskiej od wiek wieków. […] W Polsce nie było dostępu do takich środków odurzających, do narkotyków, i mam nadzieję, że nie będzie”.

Mamy złe wieści, panie ministrze! Dostęp do narkotyków w Polsce jest – i to bezproblemowy. Ponad 2 600 000 Polaków zaciąga się trawką (w sumie wypalając jej nawet 500 ton rocznie). Według szacunków Money.pl z dymem ulatuje 9 mld zł, które po opodatkowaniu mogłyby zasilić skarb państwa. Zamiast wzrostu wpływów do budżetu kwitnie czarny rynek, pieniądze trafiają prosto w ręce mafii, a polityka „zero tolerancji” uniemożliwia jakąkolwiek skuteczną regulację.

„Przykłady krajów, gdzie została zalegalizowana, wyraźnie pokazują, że problem z uzależnieniami rośnie”.

Niestety, nie wiadomo dokładnie, które kraje i problemy minister miał na myśli. Konopie w pełni zalegalizowano już w Urugwaju, Kanadzie oraz 10 stanach USA. Armagedonu nie odnotowano. Przykładowo w Kolorado, przecierającym od 2013 r. szlaki legalizacji, popalających „zioło” młodych ludzi jest, według władz,  najmniej od dekady, a liczba nastolatków próbujących palenia przed 13 rokiem życia spadła aż o 1/3.

Według analizy Drug Policy Alliance Kolorado wpisuje się w szerszy trend amerykańskich legalizacji. Popularność konopi wśród młodzieży nie rośnie, wypadków samochodowych nie przybyło, a przypadki hospitalizacji są bardzo rzadkie. Policja wreszcie może się skupić nie na użytkownikach, tylko na handlarzach, a oszczędności i nowe podatki fundują szkoły, profilaktykę i walkę z uzależnieniami. Najpopularniejszą substancją pozostaje alkohol.

[…] marihuana jest używką, która prowadzi do uzależnień. Zwiększa użycie pozostałych narkotyków, i to są raporty rządów”.

Marihuana jest najpopularniejszą i najłatwiej dostępną nielegalną używką na świecie. Dlatego ci, którzy próbowali trudniej dostępnych narkotyków (heroiny, kokainy, LSD), na ogół wcześniej też używali marihuany i innych łatwiej dostępnych środków, w tym alkoholu lub tytoniu. Używanie jednego nie powoduje jednak użycia drugiego. Ci, którzy spróbowali trawy, w większości nie uzależniają się i pozostają zupełnie zieloni w temacie innych nielegalnych narkotyków.

„Raz w życiu spróbowałem [marihuany], fatalnie to się skończyło – nie nadaję się do takich rzeczy, zbyt mocno reaguję na szczęście”.

Większość użytkowników narkotyków nie uzależnia się od pierwszego razu. Spośród tych, którzy próbują marihuany, ponad 40% nie wraca do eksperymentów, a tylko 5,8% rozwija uzależnienie od konopi. Czy naprawdę nie możemy zacząć prowadzić polityki narkotykowej opartej na naukowych danych, a nie radosnej twórczości kolejnych ministrów? Życzę nam więcej szczęścia w przyszłości.

Bio

Jerzy Afanasjew

| Badacz narkotyków
Student piątego roku socjologii i aktywista redukcji szkód. W Instytucie Socjologi Uniwersytetu Warszawskiego pisze pracę magisterską o dopalaczach. Zajmował się problematyką polityki narkotykowej na stażach w „Romanian Harm Reduction Network” w Rumunii oraz w „Check!t” w Portugalii i „Energy Control” w Hiszpanii. W Społecznej Inicjatywie Narkopolityki prowadzi laboratorium poświęcone wykrywaniu nowych substancji psychoaktywnych.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.