Edukacja

Kolumbijska ekstaza

Martyna Dominiak

Pod koniec stycznia kolumbijska Ministra Sprawiedliwości przedstawiła propozycję dekryminalizacji posiadania niewielkich ilości narkotyków syntetycznych. Jakie ilości są niewielkie? Chodzi o 200 miligramów lub 3 tabletki pochodnych amfetaminy.

Kolumbia chce zdekryminalizować posiadanie ekstazy i amfetaminy. Ta informacja przeszła w polskim internecie bez echa (nie licząc notki informacyjnej na blogu Korwina-Mikkego). Przyzwyczaiłam się już do ciągłego pomijana przez polskie media spraw, które dzieją się gdzieś daleko, poza Europą i USA. Jednak spodziewałam się, że w gorącym okresie dyskusji o samobójstwach po marihuanie dziennikarze będą wyłapywać podobnie skandalizujące nagłówki.

Szkoda, bo czasem warto przyjrzeć się nie tylko propozycjom i rozwiązaniom krajów Ameryki Łacińskiej, ale przede wszystkim zupełnie innemu poziomowi uprawiania polityki i debaty publicznej wokół substancji psychoaktywnych.

Pod koniec stycznia Ruth Stella Correa, kolumbijska Ministra Sprawiedliwości, przedstawiła propozycję dekryminalizacji (uznania, że dany czyn nie jest już przestępstwem) posiadania niewielkich ilości narkotyków syntetycznych. Jakie ilości są niewielkie? Chodzi o 200 miligramów lub 3 tabletki pochodnych amfetaminy.

Oświadczenie to wywołało w kraju liczne głosy krytyczne. Nie do końca wiadomo, jak szeroko mamy traktować określenie „narkotyki syntetyczne”. Należą do nich przecież wszystkie substancje psychoaktywne poza marihuaną i opium. Nie wiadomo, czy nie wiązałoby się to z dekryminalizacją posiadania heroiny. Zdaniem niektórych komentatorów, tak daleko idące propozycje mogą utrudnić prowadzoną od lat debatę na temat zmiany prohibicyjnego podejścia do narkotyków. Wielu spośród nich obawia się, iż część pozyskanego poparcia wśród ekspertów, polityków i społeczeństwa, może zostać utracone ze względu na szokujące żądania. W wielu krajach Ameryki Łacińskiej (w tym także Kolumbii) funkcjonuje większe niż kilka lat temu przyzwolenie na posiadanie  tych naturalnych substancji, syntetyki stanowiły jednak do tej pory temat tabu.

Jednak Daniel Mejia, profesor ekonomii Uniwersytetu Andyjskiego w Bogocie, chwali propozycje rządu. Zwraca uwagę, że spożycie syntetyków w Kolumbii od kilku lat rośnie, a wsadzanie użytkowników do więzień nie jest rozwiązaniem problemu.

Pomysłu broni także prezydent Juan Manuel Santos, który podkreśla, że plany są bezpośrednią konsekwencją niedawnego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. W lipcu 2011 r. Trybunał ratyfikował ustawę dekryminalizującą posiadanie 20 gram marihuany i 1 grama kokainy. Jednocześnie stwierdził, że uznawanie posiadania niewielkich ilości narkotyków za przestępstwo jest sprzeczne z konstytucją. Dlatego należy zmienić prawo.

Wbrew doniesieniom wielu zachodnich mediów, nie chodzi tu jednak tylko o syntetyki. Wystąpienie ministry Correi było inauguracją powołanej Comisión Asesora de Política de Drogas (Komisji Pomocniczej ds. Polityki Narkotykowej). Składa się ona nie tylko z przedstawicieli rządu, ale także z akademików i ekspertów. Ważnym jej członkiem jest były prezydent Kolumbii, César Gaviria zasiadający (m.in. wspólnie z Aleksandrem Kwaśniewskim) w Global Commision on Drug Policy. W ciągu kilku najbliższych miesięcy mają opracować nową ustawę regulującą politykę narkotykową (Estatuto Nacional de Drogas).

Założeniem nowej polityki jest odejście od podejścia prohibicyjnego i walka ze społecznymi i zdrowotnymi konsekwencjami prowadzonej od dziesięcioleci „wojny z narkotykami”. Większy nacisk ma być położony na edukację i prewencję. Kryminalizacja ma dotyczyć przemytników i handlarzy, a nie zwykłych użytkowników.

Konkrety? Centra Pomocy dla używających studentów i pracowników kolumbijskich uniwersytetów, obowiązkowe programy prewencyjne w firmach zatrudniających powyżej 25 osób, obowiązkowe programy prewencyjne i lecznicze prowadzone i finansowane przez gminy.

Twórcy ustawy podkreślają, że prace jeszcze trwają i są otwarci na wiele propozycji. Zmiany należy jednak oceniać jako dość ostrożne: dekryminalizacja ma dotyczyć wprawdzie posiadania, ale już nie używania. Dlatego np. przyłapany na gorącym uczynku uczeń może zostać usunięty ze swojej szkoły. Niektóre propozycje mogą budzić niepokój – np. odbieranie praw rodzicielskich tym, którzy nie radzą sobie z silnym uzależnieniem swoich dzieci. Projekt nakłada bowiem na rodziców i opiekunów obowiązek chronienia dzieci przed konsumpcją narkotyków.

Jakkolwiek byśmy nie oceniali poszczególnych pomysłów, warto docenić kolumbijską inicjatywę. Już od kilku lat wydaje się, że to właśnie na tym kontynencie rządzą najodważniejsi politycy przeciwstawiający się amerykańskiemu reżimowi opartemu na prohibicji. To oni jako pierwsi otwarcie powiedzieli, że zmiany są konieczne. A teraz wprowadzają te zmiany w życie.


Na podstawie: Americas Quaterly, BBC, Daily Mail, Semana, El Tiempo

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.