Kinga Dunin czyta

Kochać ojca, zabić ojca

Kinga Dunin czyta „Wyklętą córkę Kubiaków”, wywiad rzekę z Małgą Kubiak, i „Prawdziwe życie” Adeline Dieudonné.

Marta Konarzewska, Wyklęta córka Kubiaków, Prószyński i S-ka 2020

wyklęta córka kubiaków recenzja1955. Warszawa, Mokotów, Darowskiego 73
Rodzice się kłócą, skończyli się kłócić. Kuchnia jak opuszczone greckie wesele, dookoła talerze, potłuczone, na podłodze.

Kubiaków? Kto to był Kubiak? Tadeusz (1924–1979), poeta. Trochę ówczesny literacki celebryta. Literaci w PRL-u mieli się całkiem nieźle. Pisał też wiersze dla dzieci, więc pewno był w czytankach, nazwisko oczywiście pamiętam, może kiedyś coś czytałam, ale raczej niewiele. Nie wiem, czy bardziej nie jest pamiętany jego brat Zygmunt, znawca antyku.

A córka Kubiaka (i malarki Danuty Kubiak), Małga? Artystka awangardowa i undergroundowa, performerka, aktorka, reżyserka. Robi dziwne filmy, które są dość trudne w odbiorze. Widziałam ją też w performansie – stała na czworakach i wkładała sobie coś do buzi i do pupy. Przeważnie nie mieszkała w Polsce, więc tym bardziej nie jest tu powszechnie znana. Jeśli gdzieś, to w środowiskach queerowych. Wywiad rzeka z Małgą Kubiak, uzupełniony dodatkowymi informacjami, który przygotowała dla nas Marta Konarzewska, nie przyciągnie zatem czytelników poszukujących plotek, najlepiej skandalizujących, o znanych osobach. I może to dobrze. Także kultura i wrażliwość Marty Konarzewskiej sprawiają, że unika ona tego niebezpieczeństwa. Chociaż nie wiem, czy konieczne było od początku – od motta otwierające książkę – łączenie historii Małgi Kubiak z kontrowersyjną historią Serge’a Gainsbourga i Charlotte Gainsbourg.


W teledysku Lemon Incest 13-letnia Charlotte śpiewa o miłości do ojca, rzeczywiście w sposób sugerujący incest. Dziś już taki numer by nie przeszedł. Duża część historii Małgi to opowieść o jej bezwarunkowej miłości do ojca, rzeczywiście nieco pozanormatywnej. „Powinnam się z nim w końcu przespać” – mówi w pewnym momencie.

Małga od dziecka włóczyła się z ojcem po knajpach i imprezach, poznając całą plejadę polskich pisarzy; jak się wydaje, wszyscy wtedy byli alkoholikami – tak jak Tadeusz – albo przynajmniej pijakami. To lata 50./60., więc jest też wojenna trauma. A ona była ich lolitką. Jej rodzice rozwiedli się, kiedy była na początku podstawówki, i umieścili ją w szkole z internatem dla dzieci dyplomatów. To był może najspokojniejszy okres w jej życiu szkolnym. Trudno się doliczyć, ile razy zmieniała szkoły. Za zbyt krótkie spódniczki, pyskowanie, za to, że opuszczała lekcje albo jej ojciec pokłócił się z dyrekcją. Wcześnie zaczęła pić, imprezować i fantazjować o samobójstwie. A jednocześnie po rozstaniu rodziców musiała przyjąć na siebie rolę opiekunki swojej matki chorej na schizofrenię. Po powrocie do Polski opiekowała się nią aż do jej śmierci.

Trudno się jednak dziwić, że w pewnym momencie z Polski uciekła. Miała 23 lata i czteroletnią córkę. Mieszkała w Szwecji, po rozwodzie z polskim mężem związała się z kolejnym, szwedzkim, urodził im się syn, którego pozostawiła z ojcem alkoholikiem dla kolejnego, młodszego o ćwierć wieku partnera. I nie byli to jej jedyni kochankowie. Wszyscy jej mężowi pili i bili ją. Ta przemoc jednak ją fascynowała i nie ona prowadziła do rozstania.

Małga włóczyła się po świecie, mieszkała m.in. w kopenhaskiej hippisowskiej Christianii, kierowała dużym festiwalem poetyckim w Göteborgu, robiła niskobudżetowe filmy, pisała powieści, była aktorką i śpiewała w różnych alternatywnych grupach. A wszystko to był EGO TRIP (pod taką nazwą występuje całość jej twórczości, to jest jej logo). Szukanie korzeni, szczególnie w linii kobiecej, ojciec, seks, przemoc, złość, zainteresowanie środowiskami LGTB+… To ostatnie może dlatego, że jej życie też jest nienormatywne. Mimo że jej dzieci już mają dzieci – i nawet jej nie nienawidzą, choć może znalazłyby się powody – wydaje się, że wciąż pozostała lolitką, taką postpostpunkową, gotową publicznie się masturbować.

W książce więcej jest życia i psychologii niż sprawozdania z twórczych osiągnięć Małgi Kubiak. Może szkoda, bo oglądać i czytać to trudno (jednego i drugiego próbowałam), ale gdyby tak ktoś zechciał więcej poopowiadać, o co tam chodzi… Konserwatyści znajdą w tej historii powód do moralizowania, poczciwy mieszczuch powie pewno, że tej pani przydałaby się terapia i może wieloletnia psychoanaliza. Ale można umieścić ją po prostu w polu współczesnej sztuki, w której jest miejsce na odmienność, ekshibicjonizm, samoeksploatację, także skandal. Ale współczesna sztuka bywa też śmiertelnie nudna.

*
Adeline Dieudonné, Prawdziwe życie, przeł. Beata Geppert, Znak 2020

Prawdziwe życie recenzjaW domu był cztery pokoje. Mój, młodszego brata Gilles’a, rodziców i trupów.

Psychoanalityczna bajka, która podobno odniosła wielki sukces we Francji.

Oto klasyczna rodzina: ojciec księgowy, matka zajmuje się domem i ogrodem, dwoje dzieci: starsza córka i młodszy od niej chłopiec. Jednocześnie rodzina potworna. Ojciec jest zapalonym myśliwym, jeden z pokojów w ich domu przeznaczony jest na trofea, rozmaite wypchane zwierzęta, wśród nich groźnie wyglądająca hiena. Jeśli zbyt długo nie poluje, wzbiera w nim agresja, którą wyładowuje na matce. Jest okrutnym, przemocowym psychopatą. Rodząca się seksualność córki niepokoi go i doprowadza do furii – jest też oczywistym mizoginem. Straszna figura Ojca.

Natomiast matka to bezwolna, bierna ameba, pozwala znęcać się nad sobą, swój świat ma w ogrodzie i wśród ukochanych kóz. Słodki mały braciszek po pewnym traumatycznym wydarzeniu zamyka się w sobie, spędza wiele czasu w pokoju trofeów, wpatrując się w oczy hieny, morduje i torturuje różne zwierzątka – przechodzi na stronę ojca, który zaczyna szkolić go na myśliwego.

Adin, dwa, tri – Kaszpirowski

czytaj także

Bohaterką powieści jest dorastająca w tej rodzinie córka, która próbuje walczyć o odzyskanie ukochanego brata i ocalenie siebie. Niezwykle uzdolniona, jej hobby to fizyka. Buduje wokół siebie granice, pozwalające jej przeżyć w toksycznej rodzinie – ktoś mógłby powiedzieć, że dysocjuje. Budzi się jej seksualność – piękna i amoralna siła, budzą się w niej też jej własne bestie, gotowe bronić się przed bestią-ojcem. Można ją zabić, ale nie da się jej złamać. Przyjdzie czas zemsty. A jednak nie będzie umiała zabić tatusia.

To mocna książka, działająca na emocje, na koniec będzie katharsis. Czytelniczka może się zidentyfikować z kobiecą siłą, która pozwala przetrwać najgorszą opresję, jednak kiedy przychodzi co do czego, mężczyznę może zabić co najwyżej inny mężczyzna. Pozytywnym wzorcem męskości jest kulturysta, wrażliwy, dobry dla żony i dzieci, ale też seksualnie aktywny, może być to seks z piętnastolatką. Kobieta, niechby i świetna z fizyki, silna, niewypierająca swojej seksualności, złości czy agresji, jest też opiekunką, jest oczywiście bliżej, inaczej, związana z natura. Nie poluje, tylko dba.

Czy nie jest to bajka, jaką chcemy usłyszeć? Wystarczająco postępowa, aktualna, ale bez jakkolwiek niepokojącej transgresji.

Nie uciekajmy do lasu, dziewczyny!

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".