Kraj

Nie żyje Krystyna Łybacka, ministra edukacji, która szanowała uczniów i nauczycieli

Fot. Adrian Grycuk CC BY-SA 3.0 PL

Umarła Krystyna Łybacka, nauczycielka, działaczka ZNP, polityczka i posłanka, która zapisała się w historii polskiej polityki tym, że dotrzymała złożonej w kampanii wyborczej obietnicy, a w historii polskiej edukacji tym, że jako ministra edukacji z szacunkiem potraktowała uczniów i nauczycieli.


W 1999 roku rządząca wówczas AWS ogłosiła kolejną ze swych sztandarowych reform, która miała dotyczyć egzaminów maturalnych. Nowa matura miała być wprowadzona w 2002 roku, a więc objąć uczących się już w ówczesnych czteroletnich liceach i pięcioletnich technikach. Miałaby to więc być systemowa zmiana całego systemu maturalnego, dotycząca roczników, które już zaczęły naukę według starego systemu. Ten argument podnosili protestujący uczniowie, ich rodzice, nauczyciele i niektórzy politycy, na co dzień nie przywiązujący wagi do szkolnictwa. Ten argument podniosła Krystyna Łybacka, ówczesna kandydatka do sejmu i jej partia, Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Łybacka i SLD w kampanii obiecali nie wstrzymanie reformy przygotowanej przez przeciwników politycznych i zastąpienie jej własnym programem, ale opóźnienie samej reformy, nie podważając jej zasadności tylko tryb, w jakim miała być wprowadzona.

Wybory w 2001 roku wygrała koalicja SLD z Unią Pracy, premierem został Leszek Miller, a ministrą edukacji narodowej i sportu została Krystyna Łybacka. Zgodnie z jej obietnicą system, znany jako „nowa matura”, został wprowadzony jako obowiązkowy (z pewnymi wyjątkami) dopiero w 2005 roku, czyli trzy lata później niż pierwotnie planowano. Jednak nadal nie wszyscy byli zadowoleni, w Poznaniu, a więc okręgu wyborczym Łybackiej, część uczniów zaczęła domagać się właśnie zorganizowania egzaminu maturalnego na nowych zasadach. Dziś, z perspektywy choćby naszych zeszłorocznych doświadczeń ignorowania potrzeb i postulatów uczniów, rodziców i nauczycieli przez ministerstwo edukacji, trudno uwierzyć, że i ten postulat został potraktowany poważnie: w okresie przejściowym przed wprowadzeniem obowiązkowej nowej matury można było wybrać, czy przystępuje się do egzaminu w starym czy nowym systemie. I ten szacunek ministry Krystyny Łybackiej do uczniów i ich postulatów warto dziś przypomnieć.

Oczywiście sama historia reformy maturalnej jest dużo bardziej wielowymiarowa. Była kolejnym ogniwem planu reform rządu AWS, którymi mieszkańcy byli już zmęczeni, a rząd Leszka Millera czekały inne, dużo trudniejsze reformy przygotowujące proces integracji europejskiej z referendum unijnym w 2003 roku łącznie. Uderzenie w reformę maturalną, jednak bez własnej kontrreformy, było więc skuteczną strategią wyborczą. Nauczycielki i nauczyciele zrzeszeni w ZNP stanowili naturalny elektorat SLD, tym razem poszerzony został on o całe obawiające się reformy środowisko nauczycielskie oraz rodziców przyszłych maturzystek i maturzystów.

Szkoła online, ale matur na szczęście nie odwołano

Wszystkie reformy, nawet najsłuszniejsze, budzą społeczne obawy i opór, ta naprawdę miała nie tylko zmienić polską szkołę, ale i system rekrutacji na studia: nowa matura stawała się zewnętrznym egzaminem państwowym, a jej wynik podstawą rekrutacji na wyższą uczelnię. Oznaczało to, że wszyscy będą zdawać ten sam egzamin wedle takich samych kryteriów, a więc zrównanie szans (prawie) wszystkich zdających, i ograniczenie władzy nauczycieli, którzy w swych ocenach mogli kierować się subiektywnymi kryteriami, nepotyzmem czy wręcz przesłankami korupcyjnymi. Oceny końcowe na świadectwach wystawianych przez różne szkoły nie były dotąd porównywalne, więc uczelnie musiały urządzać własne egzaminy wstępne. O tym się nigdy nie mówiło wprost, ale było to jasne dla wszystkich: nowa matura oznaczała koniec ze wszechobecnym ściąganiem na maturze, obrosłym wieloletnią tradycją. Krytycy nowej matury nie mogli jednak wprost odnieść się do tego zjawiska czy obawy utraty zarobków z korepetycji przez nauczycieli, którzy byli jednocześnie egzaminatorami. Krytyka trybu wprowadzenia reformy była wyborczym majstersztykiem.

Niestety, równościowe elementy reformy maturalnej nie znalazły się centrum uwagi ani przygotowującego reformę AWS (co nie powinno dziwić), ani teoretycznie bardziej egalitarnego SLD. Wtedy właśnie z przytupem wkroczyło ono na neoliberalną ścieżkę, której symbolem stała się najpierw redukcja, a potem likwidacja Funduszu alimentacyjnego, zakończona w 2005 roku. W reformie przepadły interesy uczniów już wcześniej marginalizowanych przez system: stanowiących ilościowy margines słuchaczek i słuchaczy wieczorowych i zaocznych szkół dla dorosłych. Choć uczyli się oni w innym systemie i mieli dużo mniejszą liczbę godzin zajęć lekcyjnych, nie wspominając o zajęciach fakultatywnych przygotowujących do matury, mieli oni (od 2010 roku) zdawać taki sam egzamin jak uczący się w szkołach dziennych, co zmniejszyło drastycznie ich szanse dostania się na studia.

Reforma egzaminów maturalnych przesunięta została przez Krystynę Łybacką tak, że połączona została z innymi ówczesnymi reformami szkolnymi: skróceniem nauki w szkole podstawowej do 6 lat, wprowadzeniem trzyletnich gimnazjów i skróceniem nauki w liceach ogólnokształcących do trzech lat. Tę reformę inny minister edukacji w innym rządzie postanowił odwrócić, a sposób wprowadzenia tej decyzji w życie ignorował głosy uczniów, nauczycieli i rodziców. Decyzji tej nie zatrzymał nawet zeszłoroczny strajk szkolny, pierwszy na taką skalę od kilkunastu lat. Nikt nie mógł przewidzieć, że koszty tej decyzji będą jeszcze większe na skutek zamknięcia szkół w obliczu pandemii, i przerzucone zostaną na nauczycieli, uczniów i rodziców.

Z tego m.in. powodu przypominam dziś o Krystynie Łybackiej, ministra edukacji, która szanowała uczniów i nauczycieli.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Izabela Desperak

| Socjolożka, feministka
Socjolożka, feministka i nauczycielka akademicka. Wykłada w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego. Redaktorka książki "Homofobia, mizoginia i ciemnogród?", autorka książki "Płeć zmiany".