Kraj

Bubel i majstersztyk roku [Sierakowski dla „GW”]

sierakowski

Gdy wydawało się, że tytułu bubla roku Komorowskiemu nikt nie odbierze, na boisku pojawił się rezerwista PiS-u Andrzej Duda. Ale nie on wygrał...

Chyba każdy prawicowy populista chciałby zostać bublem roku w „Gazecie Wyborczej”, więc do tej kategorii należy podejść wyjątkowo ostrożnie. Niech zwycięży naprawdę najlepszy. A wybrać w tym roku faktycznie trudno.

Wiadomo było, że w drugiej połowie sezonu formą powinni błysnąć PiS-owcy szykujący się do zdobycia potrójnej korony. Przez chwilę wydawało się, że do rywalizacji z nimi może włączyć się gracz środka pola dotychczasowego lidera tabeli Bronisław Komorowski, który chciał pokazać, że nie tylko musi (Bronek musisz!), ale i może być reżyserem poczynań swojej drużyny i pociągnąć ją za sobą. W pewnym sensie pokazał, że może i faktycznie drużynę pociągnął, ale w dół tabeli.

Gdy wydawało się, że tytułu bubla roku już nikt mu nie odbierze, plany te pokrzyżował przeniesiony do pierwszej drużyny bliżej nieznany zawodnik trzecioligowych rezerw PiS-u Andrzej Duda.

Tu po raz kolejny dała o sobie znać żelazna zasada myśli szkoleniowej polskiej polityki: gra się tak, jak Kaczyński pozwala.

Słynny trener bubli, zwycięzców tej kategorii wychował więcej niż ktokolwiek. Coś musiał powiedzieć Dudzie w szatni – może w użyciu była słynna „suszarka Kaczyńskiego”. Od listopada Duda ruszył bowiem niezwłocznie do boju, jakby chciał udowodnić wymagającemu trenerowi, że gotów jest gryźć ziemię przed Pałacem Prezydenckim dla dobra swojej drużyny. Wypełnił wszystkie przedmeczowe założenia, choć nazbierał od sędziów rekordową ilość żółtych kartek za łamanie konstytucji.

Ostatecznie Duda zapomniał jednak, że Kaczyński nie toleruje gwiazdorzenia, dla niego liczy się przede wszystkim drużyna. Dżokerem w talii popularnego „Kaczora” okazał się wchodzący z ławki Stanisław Piotrowicz. Młodość musiała ustąpić przed doświadczeniem. Braki w wyszkoleniu technicznym Piotrowicz od dawien dawna potrafił nadrobić grą siłową i umiejętnym ustawianiem się. I tym razem bezwzględnie to wykorzystał. Zwycięzca „bubla roku” podobno już zarabia na swoim wizerunku i został na lata twarzą polskiej antykomunistycznej, propaństwowej, konserwatywnej i prorodzinnej prawicy. Prawicy gratulujemy Piotrowicza!

Z kolei majstersztyk należy się publiczności, która postanowiła nie tylko biernie przyglądać się boiskowym wydarzeniom, ale poważnie potraktować wyświechtane frazy o byciu dwunastym zawodnikiem.

Słaba dotąd – poza raczej niechlubnymi wyjątkami – frekwencja na polskich ulicach, w sytuacji podbramkowej zamieniła się w dziesiątki tysięcy manifestantów protestujących przeciwko naginaniu przepisów przez drużynę PiS. Nie ma co jednak spoczywać na laurach! To przecież dopiero początek rozgrywek. Obserwując niespotykany ciąg na bramkę ekipy Kaczyńskiego, można spodziewać się, że następny mecz będzie meczem o wszystko. Jeśli go przegramy, kolejny może być już tylko meczem o honor. Pamiętajmy, że piłka jest okrągła, a bramki są dwie i do zobaczenia pod Trybunałem!

Tekst ukazał się na łamach „Gazety Wyborczej”.

Od redakcji: Zanim zobaczymy się pod TK Komitet Obrony Demokracji zaprasza na demonstrację „W obronie wolności słowa” w sobotę, 9 stycznia, o godz. 14.00 na plac Powstańców Warszawy 7 w Warszawie.

 

**Dziennik Opinii nr 6/2016 (1156)

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Sławomir Sierakowski
Sławomir Sierakowski
Socjolog, publicysta, współzałożyciel Krytyki Politycznej
Współzałożyciel Krytyki Politycznej. Prezes Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego. Socjolog, publicysta. Ukończył MISH na UW. Pracował pod kierunkiem Ulricha Becka na Uniwersytecie w Monachium. Był stypendystą German Marshall Fund, wiedeńskiego Instytutu Nauk o Człowieku, uniwersytetów Yale, Princeton i Harvarda oraz Robert Bosch Academy w Berlinie. Jest członkiem zespołu „Polityki", stałym felietonistą „Project Syndicate” i autorem w „New York Times”, „Foreign Policy” i „Die Zeit”.
Zamknij