Kraj

„Bambo” w przedszkolu, czyli niewinne zabawy w rasizm

Biali mają ten luksus, że mogą dla zabawy przebrać się za czarnych, a później przeprosić i wymówić się nieświadomością. Mogą tak zrobić, bo cieszą się władzą i przywilejem. Komentarz Jamesa Omolo.

Nauczyciele z Przedszkola Samorządowego nr 4 w Kępnie (Wielkopolska) podarowali swoim wychowankom na Dzień Dziecka przedstawienie nawiedzone widmem przeszłości krążącym nad światem zachodnim: blackface’em. Na filmiku część personelu przedszkola z twarzami umalowanymi na czarno, w czarnych rajtuzach oraz rozczochranych perukach, inscenizuje Bambo Juliana Tuwima.

Niestety to żadna nowość w Polsce roku 2021. Ledwie jesienią 2020 roku za blackface przepraszała Miejska Biblioteka Publiczna im. Bolesława Prusa w Mławie, która zorganizowała internetowe wydarzenie promujące czytelnictwo z udziałem rzekomego kenijskiego ambasadora. Pomalowany na czarno odtwórca udawał obcy akcent z „Afryki dzikiej”.

Smarowanie twarzy na czarno wciąż wykorzystuje się dla rozrywki. I wciąż trzeba przypominać, jak kontakt z takimi stereotypami jest przykry dla osób czarnych i jak szkodliwy dla dzieci.

Rasistowska rozrywka epoki niewolnictwa

Blackface – poczerniona twarz białej supremacji – umyka dyskursowi publicznemu w Polsce, kraju bez przeszłości kolonialnego imperializmu w Afryce. Polakom trudno zrozumieć, dlaczego malowanie twarzy na czarno jest rasistowskie. Często bronią się, że poza czystą zabawą nie mają przecież żadnych rasistowskich motywów.

Ale jeśli ktoś uparcie twierdzi, że blackface nie jest obraźliwy, to znaczy, że brakuje mu wiedzy na temat rasy i rasizmu. Dlaczego więc malowanie się białych na czarno wywołuje takie kontrowersje?

Makumba 2.0, czyli dobre intencje białego zbawcy

Zacznijmy od tego, że już sama geneza blackface’u pokazuje, że nie ma w nim niczego niewinnego. Biali mają ten luksus, że mogą dla zabawy przebrać się za czarnych. Dostępna jest im możliwość wyśmiewania się z kogoś, kim nie są. Jeśli nie należysz do grupy, którą historycznie uważano za „mniej ludzką” i przez to poddawano niewolnictwu, kolonizacji i codziennej niesprawiedliwości na tle rasowym, może być trudno to dostrzec. A blackface tylko wzmacnia twoje przekonanie, że to ty jesteś ten normalny: legalny, standardowy, inteligentny.

Praktyka ta zrodziła się około dwustu lat temu w Stanach Zjednoczonych jako wyśmiewanie czarnych dla rozrywki białych – za pomocą karykaturalnych, amerykańskich (i europejskich) stereotypów. W kabaretowych przedstawieniach typu minstrel show biali aktorzy wcielali się w afroamerykańskich niewolników. Przedrzeźniali akcenty czarnych i parodiowali ich cielesność. Przedstawiali ich jako brzydkich, niewykształconych złodziei i pijaków, utrwalając negatywne stereotypy, które przez to pokutują w białych społeczeństwach do dziś.

Minstrelsy ukazywały czarnych nietrafnie, upokarzająco, krzywdząco i obraźliwie – po prostu rasistowsko. Wielu białych uważało je jednak za całkowicie akceptowalną formę rozrywki. Odbywały się przecież w społeczeństwie systemowego zniewolenia i zabijania czarnych – tam, gdzie uprzedzenia rasowe uniemożliwiały czarnym odgrywanie własnej roli w głównym nurcie przemysłu rozrywkowego.

Blackface służył dehumanizacji osób czarnych. „Komizm” minstrelsów polegał na odbieraniu uczernionej postaci człowieczeństwa i przyrównywaniu jej do nieumiejącego opanować impulsów zwierzęcia. Widząc to, rozbawiona biała publiczność pielęgnowała w sobie poczucie wyższości nad czarnymi.

Czarna gęba podbija Europę

Za kulturowy eksport blackface’u do Europy i reszty świata ze Stanów Zjednoczonych odpowiada Amerykanin Thomas Dartmouth Rice. On i aktorzy w jego minstrelsach, w łachmanach i z uczernionymi twarzami, tańczyli plantacyjne tańce, w skeczach rozmawiali ze zwierzętami i śpiewali piosenki upokarzające osoby czarne, na przykład znaną Jump Jim Crow.

Rice nadał wykreowanej przez siebie postaci właśnie nazwisko Jim Crow, którego później użyto do skrótowego określenia praw o segregacji białej i czarnej ludności, wprowadzanych po wojnie secesyjnej na amerykańskim Południu.

W 1836 roku Rice wystąpił w Londynie z pierwszym minstrelem w Europie. Ze stolicy ówczesnego świata rasistowskie kabarety trafiły do Australii, Indii, Ameryki Południowej, południowej Afryki i reszty świata. W ten sposób amerykańskie pojęcie i obraz „czarnej twarzy” zagościły w innych kulturach półtora wieku temu.

Na szczęście od tego czasu różne ruchy antydyskryminacyjne w Ameryce Północnej wywalczyły eliminację blackface’u ze sfery publicznej i z przemysłu rozrywkowego. Niemniej jednak jego wykorzystanie w innych częściach świata – w tym w Polsce – jest wciąż powszechne.

Efekt „Makumby”: Krzywda, rasizm i wyzwiska, jakich biały Polak nigdy nie doświadczy

Europa z Polską nadal kochają „tradycyjny” blackface

W Holandii wieczorem 5 grudnia obchodzi się przyjazd Świętego Mikołaja, który idzie w paradzie ze swoim pomocnikiem Czarnym Piotrusiem, porywaczem niegrzecznych dzieci. Piotrusia tradycyjnie gra biały człowiek z uczernioną twarzą.

W listopadzie 2019 roku postanowiono, że Czarni Piotrusie będą mieli twarze „usmalone sadzą”, co spowodowało szereg debat i manifestacji. Oprócz uczernionych twarzy przebrani za Czarnego Piotrusia mają na sobie barwne, kiczowate kostiumy, duże, złote kolczyki, peruki w stylu afro czy czerwoną szminkę. Zdaniem krytyków nawiązania do epoki niewolnictwa i rasistowska wymowa postaci są wyraźne.

Czarny Piotruś. Fot. Wikimedia Commons

Z kolei w Hiszpanii istnieje tradycja malowania twarzy białych na czarno z okazji Trzech Króli. Gdy w 2018 roku kraj ten odwiedziła grupa ekspertów ONZ do spraw Osób Pochodzenia Afrykańskiego, przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego, w tym Afrohiszpanie, zgłosili jej, że obchody z użyciem blackface’u uważają za obraźliwe, karykaturalne i dehumanizujące Afrykanów.

Eksperci ONZ usłyszeli o zastosowaniu czarnej twarzy w Cabalgata de Los Reyes Magos (Paradzie Trzech Króli) w Katalonii oraz Alcoy w Alicante, a także o drewnianych olbrzymach z czarnymi twarzami w Tarragonie podczas Dnia Świętej Tekli.

W Niemczech słowo blackfacing otrzymało od zespołu językoznawców tytuł Anglicyzmu Roku 2014. Tam na Trzech Króli katolickie dzieci przebrane za mędrców ze Wschodu chodzą od drzwi do drzwi, śpiewając i prosząc o datki na cele dobroczynne. Jeden z królów, Melchior, przeważnie ma pomalowaną na czarno twarz.

Niemieccy kibice piłki nożnej również nie stronią od blackface’u. W 2014 roku w internecie wypłynęły zdjęcia fanów z pomalowanymi na czarno twarzami podczas meczu Niemiec z Ghaną na mistrzostwach świata. FIFA wszczęła śledztwo w tej sprawie. To nie przeszkodziło rosyjskim kibicom uczernić twarzy trzy lata później w Rosji, na paradę z okazji na Pucharu Konfederacji, w którym brały udział liczne drużyny z Afryki.

W Polsce współczesne niewyczerpane źródło blackface’u stanowi program Twoja twarz brzmi znajomo, którego kolejni uczestnicy – biali, polscy celebryci – regularnie malują się na Steviego Wondera, Whitney Houston, Drake’a czy Tinę Turner. Producenci programu, odpowiadając na zarzuty, powołują się na rozrywkowy cel, dobre intencje i chęć „wiernego odwzorowania wylosowanych postaci”. Z malowania nie rezygnują.

Występ Bogumiła Romanowskiego jako Drake’a w programie Twoja twarz brzmi znajomo. Fot. Polsat/youtube.com

Bogata polska tradycja blackface’u obejmuje również ciemną skórę grających Egipcjan aktorów w Faraonie Jerzego Kawalerowicza czy też czarną twarz Daniela Olbrychskiego jako Otella. Z bardziej niszowych zjawisk, pokrewnych incydentowi w przedszkolu w Kępnie, można wymienić inscenizację historycznego konklawe, na którym wybrano Jana Pawła II, urządzoną w 2014 roku w Radzyniu Podlaskim z udziałem nastoletnich rekonstruktorów. Niektórzy z młodych mężczyzn uczernili twarze, by odegrać kardynałów z Afryki.

2014 rok i ciekawy przykład blakfejsa — podczas rekonstrukcji (!) konklawe w Radzyniu Podlaskim wystąpili też…

Posted by Blackface w polskiej popkulturze on Wednesday, May 26, 2021

Te i inne przypadki blackface’u stale śledzi facebookowy fanpage Blackface w polskiej popkulturze.

Rasizm dobrych białych ludzi

Zjawisko blackface’u sięga głęboko pod pomalowaną skórę twarzy. Dopiero kiedy zrozumiemy, że blackface dowartościowuje białość i demonizuje czarność, zobaczymy, że instytucjonalne, rasistowskie status quo wzmacniają nie tylko zdeklarowani rasiści – ale także dobrzy ludzie o „niewinnych” intencjach.

Ci drudzy często przepraszają i tłumaczą, że nie mieli złych intencji, nie wiedzieli, jaką historię i jakie znaczenie niesie za sobą blackface. Jednak niewiedza i nieświadomość nie zmieniają konsekwencji rasistowskich zachowań, a zwłaszcza ich wpływu na tych, którzy je oglądają – zwłaszcza na ludzi niebiałych oraz dzieci.

No i nie zapominajmy – wymawiać się nieświadomością mają prawo tylko ci, którzy cieszą się władzą i przywilejem.

**
Przełożyła Aleksandra Paszkowska.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij