Gospodarka, Unia Europejska

Przegrana partia szachów Macrona?

Emmanuel Macron. Fot. European Council, Flickr.com

Czy mu się to podoba, czy nie, prezydentura Macrona będzie teraz przez wielu oceniana właśnie przez pryzmat reformy prawa pracy.

CAMBRIDGE – Pod koniec sierpnia francuski prezydent Emmanuel Macron przedstawił program reformy rynku pracy, który może zadecydować nie tylko o losach jego prezydentury, ale i o przyszłości strefy euro.

Celem Macrona jest obniżenie stopy bezrobocia we Francji, uporczywie utrzymującej się na wysokim poziomie (nieco poniżej 10%), oraz rozruszanie gospodarki, która bardzo potrzebuje katalizatora.

Reforma francuskiego rynku pracy była planowana już od dawna. Praktycznie każdy rząd nad Sekwaną podejmował próby przepisania gargantuańskiego kodeksu pracy. Zazwyczaj kończyły się one fiaskiem, rozbijane przez protesty związków zawodowych.

Macron pokazał, że Grupa Wyszehradzka i jej wspólny interes to fikcja

Macron dobrze wie, co go czeka. Sam określił to mianem kopernikańskiej rewolucji. Tym razem jednak sprawa reformy prawa pracy może potoczyć się inaczej. I choć drugie co do wielkości francuskie związki zawodowe ogłosiły strajk generalny, to są pewne przesłanki, że prezydent Macron może liczyć na potrzebne mu poparcie polityczne.

Gambit Macrona

Reformy Macrona mają na celu zwiększenie tego, co eufemistycznie nazywa się elastycznością rynku pracy. Proponowane reformy ułatwią przedsiębiorstwom zwalnianie pracowników, zdecentralizują negocjacje pomiędzy pracodawcami i pracownikami w małych firmach (poprzez wyeliminowanie porozumień sektorowych) i wprowadzą pułap kar za niezgodne z prawem zwolnienie. Ulży to firmom, które cierpiały z powodu nieprzewidywalności orzekanych w drodze arbitrażu odszkodowań. Ponadto reformy likwidują wymóg, żeby masowe zwolnienia w dużych przedsiębiorstwach były związane z globalną rentownością tych firm – odtąd firmy będą mogły zwalniać pracowników jedynie na bazie rentowności krajowej.

Reformami rynku pracy proponowanymi przez Macrona kieruje logika, która przez ostatnie trzy dekady stała za programem reform strukturalnych ekonomistów i instytucji międzynarodowych –od Międzynarodowego Funduszu Walutowego po OECD. Zgodnie z tą doktrynę większa elastyczność umożliwi francuskim firmom skuteczniejsze dostosowywanie się do zmieniających się warunków rynkowych, co z kolei poprawi ich konkurencyjność i dynamikę, dając francuskiej gospodarce tak potrzebny zastrzyk energii.

Pomysł, że ułatwienie zwalniania pracowników ograniczy bezrobocie nie jest tak szalony, jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. Jeśli koszty zwalniania pracowników są bardzo wysokie, to firmy mogą nie zatrudniać dodatkowych pracowników w momencie, kiedy rynek rośnie, z obawy, że nie będą w stanie ograniczyć kosztów pracy w przypadku, gdy rynek się skurczy. Koszy zwolnień to koszty zatrudnienia, jak mawiają ekonomiści. Jeśli ograniczy się koszty zwolnień, jednocześnie zmniejszą się koszty zatrudnienia.

To, czy zmniejszenie kosztów zwolnień korzystnie wpłynie na gospodarkę, zależy od równowagi pomiędzy tymi dwoma czynnikami. Sukces zależy od tego, czy przedsiębiorstwa są bardziej ograniczane kosztami zatrudnienia, czy kosztami zwolnień.

W dobrych czasach, kiedy przedsiębiorstwa chcą się rozwijać, ważniejsze są koszty zatrudniania nowych pracowników. W takich warunkach obniżenie kosztów zwolnień może faktycznie usunąć przeszkodę dla inwestycji i zwiększania potencjału. Jednak w bardziej pesymistycznych czasach ułatwianie zwolnień będzie zachętą, żeby tak robić. To, który czynnik przeważy, zależy od sytuacji rynkowej oraz kondycji biznesowej pracodawców.

Ta dwuznaczność wyjaśnia, dlaczego tak trudne okazało się ustalenie jasnej empirycznej zależności pomiędzy ochroną zatrudnienia i wynikami firm na rynku, pomimo entuzjazmu, z jakim wielu ekonomistów i ustawodawców podchodziło do reform zwiększających elastyczność. Istnieje wiele dowodów na to, że rygorystyczne przepisy chroniące zatrudnienie zmniejszają rotację na rynku pracy – liczbę nowo zatrudnianych i zwalnianych pracowników.

Jakie więc są rezultaty takiej reformy dla poziomu zatrudnienia i bezrobocia ogółem? Jak pokazuje ostatnie badanie, stanowczych ekonomicznych konkluzji na razie brak, a „badania i wnioski z dotychczasowych reform są w toku”. Jednak dane porównawcze, którymi dysponujemy, nie dają wiele pewności co do tego, że reformy Macrona przyniosą faktyczny wzrost zatrudnienia.

Zwierzęcy instynkt potrzebny od zaraz

Panuje przekonanie, że Francja ma szczególnie uciążliwy kodeks pracy. A jednak wiele gospodarek, z którymi kraj ten konkuruje, posiada porównywalnie silną ochronę rynku pracy. W rzeczywistości, według wskaźników ochrony zatrudnienia OECD, niemieccy i duńscy pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę mają zagwarantowane jeszcze większe bezpieczeństwo niż pracownicy we Francji. (Francuski system wydaje się natomiast być szczególnie restrykcyjny w kwestiach związanych z umowami tymczasowymi).

Pod pewnymi względami przed globalnym kryzysem finansowym tylko Niemcy wyprzedzały Francję w zapędach do deregulacji ryku pracy. A jednak dzisiejsze poziomy bezrobocia w Niemczech i Holandii to zaledwie ułamek tych, które odnotowuje Francja. Prawdziwa różnica pomiędzy tymi gospodarkami polega bowiem na tym, że Niemcy i Holandia, w przeciwieństwie do Francji, mają wielkie nadwyżki na rachunku obrotów bieżących – to oznacza, że ich gospodarki znacząco wspiera popyt zagraniczny. Francja natomiast ma tu mały deficyt.

Macron i Merkel mówią o Polsce jednym głosem, ale z dwóch różnych powodów

Czy reformy, które zwiększą elastyczność rynku pracy, mogą spowodować rozwój francuskiego przemysłu? Być może. Będzie to jednak wymagało zdecydowanej masowej inwencji francuskich przemysłowców oraz tego, co Keynes nazywał „zwierzęcym instynktem”. Psychologia może tu ostatecznie odegrać większą rolę niż same szczegóły reform.

Podczas technokratycznej dyskusji łatwo jest zapomnieć, że to, co ekonomiści nazywają „usztywnieniami rynku pracy”, to w rzeczywistości kluczowy element społecznych negocjacji w gospodarkach kapitalistycznych. To one zapewniają bezpieczeństwo dochodu i zatrudnienia pracownikom, których życie mogłoby w przeciwnym wypadku podlegać gwałtownym wstrząsom. Jak zauważa włoski ekonomista Giuseppe Bertola, usztywnienia mogą być też skuteczne nawet z czysto ekonomicznej perspektywy, ponieważ służą i pracownikom, i firmom w zwiększaniu zysków z pracy.

Warufakis: Gratulacje, prezydencie Macron. Od teraz się Panu sprzeciwiamy

Otoczenie Macrona roztropnie mówi każdemu, kto tylko chce słuchać, żeby nie oczekiwać zbyt wiele od nowego kodeksu pracy. Ekonomia reform sugeruje, że same w sobie nie przyniosą one wielkich zmian. Problem polega na tym, że Macron ma zbyt ograniczony arsenał, aby wzmocnić wzrost gospodarczy Francji. W ramach polityki makroekonomicznej ręce wiąże mu strefa euro, a niewiele wskazuje na to, żeby Niemcy miały pomóc zwiększając własne inwestycje czy wydatki.

Mimo tego, czy mu się to podoba, czy nie, prezydentura Macrona będzie teraz przez wielu oceniana właśnie przez pryzmat gospodarczych i politycznych skutków jego reformy rynku pracy.

Jeśli Macronowi się nie uda, Le Pen wróci ze zdwojoną mocą

**
Copyright: Project Syndicate, 2017. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Katarzyna Byłów-Antkowiak.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Dani Rodrik
Dani Rodrik
Uniwersytet Harvarda
Profesor Międzynarodowej Ekonomii Politycznej w John F. Kennedy School of Government na Uniwersytecie Harvarda, jest autorem książki „Straight Talk on Trade: Ideas for a Sane World Economy”.
Zamknij