Felieton

Faszyzm cenniejszy niż zdrowie

Wstyd mi za ten kraj i ludzi, którym ktoś wmawia, że problemem jest to, kto kogo kocha, a nie to, że wszyscy jesteśmy zabijani przez przemysł szkodzący naszemu środowisku i jego mieszkańcom, czyli nam. Relacja Jasia Kapeli z Obozu dla Klimatu.

Czy już można mówić, że żyjemy w faszystowskim państwie? Jako faszyzm określam ideologię, która posługując się nienawiścią i przemocą, chroni interesy kapitału i szczuje na wyobrażonych wrogów, żeby odwrócić uwagę od prawdziwego zagrożenia, jakie sama stanowi. Świetny przykład mieliśmy w ostatnią sobotę, gdy odbywał się Obóz dla Klimatu i protest przeciwko kopalniom odkrywkowym, a równocześnie pierwszy Marsz Równości w Białymstoku.

W Białymstoku to nie była rozróba, tylko próba homofobicznego pogromu

Byłem na Obozie dla Klimatu od tygodnia i nie było dnia, żeby terenu nie odwiedzali tajniacy, a okolica nie była patrolowana przez policję, żeby nie legitymowano wszystkich osób, które nie miały samochodów na lokalnych rejestracjach. Czy podobna praca operacyjna wykonywana była w Białymstoku, nie wiem, ale podejrzewam, że większości napastników bijących i wyzywających ludzi w stolicy Podlasia ujdzie to na sucho, skoro nawet ulice dochodzące do rynku, na którym miał rozpocząć się marsz, nie były obserwowane przez policję. Czego nie można powiedzieć o drogach dochodzących do kopalni Tomisławice, które otoczone były przez dziesiątki, jeśli nie setki uzbrojonych po zęby policjantów z tarczami, strzelbami, pałkami i gazem łzawiącym. Był nawet helikopter. Tak jak w Białymstoku. Gdyby któryś z tajniaków kręcących się po Obozie zapoznał się z rozdawanymi tam ulotkami albo wziął udział w którymś z naszych zebrań, co zresztą pewnie robili, ale bez zrozumienia, wiedzieliby, że jest to pokojowy protest. Gdyby natomiast policja odbyła pewną operacyjną pracę przed Marszem Równości, wiedziałaby, że do Białegostoku zjeżdża się wściekły tłum chcący bić gejów i lesbijki.

Wszyscy jesteście białostoczanami. Zapiski uczestniczące

Rozumiem, że w policji brakuje kadr, ale każdy debil potrafiłby te fakty ogarnąć. A jednak polska policja broniła bardziej zdecydowanie kopalni węgla brunatnego, której działalność przyczynia się do zmian klimatu i rujnuje okolicznych rolników, zabierając im wody gruntowe, niż uczestników Marszu Równości, którzy byli bici i atakowani w Białymstoku. Nie sposób nie wyciągnąć z tego wniosku, że dla polskiego państwa ważniejsze są brudne interesy kapitału niż życie i zdrowie polskich obywateli. Czy to się nie nazywa faszyzm? Zresztą nie trzeba używać źle widzianego słowa na „f”, żeby mieć z tym problem.

 

Chciałbym móc wierzyć, że utrzymywane z moich podatków szturmowe oddziały policji będą mnie chronić, a nie do mnie strzelać. Nie żebym wcześniej miał tutaj dużo złudzeń, ale po takiej sobocie naprawdę trudno bronić tezy, że policja broni bezpieczeństwa polskich obywateli, a nie interesów władzy, która jest gotowa nas truć i do nas strzelać, żeby się przy tej władzy utrzymać i czerpać związane z tym profity, jak na przykład pensje dyrektorów i menadżerów PGE, którego miks energetyczny jest wciąż oparty głównie na węglu brunatnym. Oczywiście warto pamiętać, że spora i coraz większa część tego węgla jest sprowadzana z Rosji. Z Rosją łączy nas węgiel i… homofobia.

Ende Gelände, czyli wojna o węgiel na polu kartofli

czytaj także

Ende Gelände, czyli wojna o węgiel na polu kartofli

Petr Zewlak Vrabec, Janek Rovenský

Warto też mieć na uwadze, że kopalnie, przeciwko którym protestowaliśmy, są własnością Zygmunta Solorza-Żaka, który żyje dobrze z każdą władzą. Koncern węglowy ZEPAK został kupiony za grosze jeszcze za czasów PO, a teraz chroniony jest przez PiS-owską policję, zapewne również w podzięce za drobne przysługi, jak na przykład usuwanie – przez zwolnienia czy zachętę do zwolnienia się samodzielnie – z posiadanej również przez tego samego miliardera Superstacji co bardziej lewicowych publicystów, jak Eliza Michalik czy Kuba Wątły.

Nie można też zapominać, że kopalnia w Tomisławicach przez półtora roku działała bez ważnego pozwolenia wodno-prawnego i nie były to jedyne przepisy, jakie pogwałcono i gwałci się dalej, żeby kopalnie odkrywkowe w rejonie konińskim mogły działać, a jakoś odpowiedzialne za to osoby nie są gazowane przez siły policyjne.

Dodatkowo mamy coraz większy problem z mediami. Nawet relacja w takim TVN-ie donosiła jedynie o wylegitymowaniu uczestników Obozu dla Klimatu, a już nie o tym, że dostaliśmy mandaty, których większość z nas nie przyjęła, ani że zostaliśmy potraktowani gazem łzawiącym i pałkami. Policja atakowała również idących z nami dziennikarzy i była tak agresywna, że jednej dziewczynie złamano obojczyk. Choć wszystko to można było przeczytać i zobaczyć na zdjęciach i komunikatach Obozu dla Klimatu, relacja wyglądała jednak tak, jakby ją podyktował rzecznik prasowy policji, który bezczelnie twierdził, że nie ma informacji o tym, by policja użyła gazu, w momencie, gdy kilkadziesiąt osób z Obozu siedziało skutych, zagazowanych i ze skórą palącą od oparzeń.

Oczywiście policja miała prawo użyć środków przymusu bezpośredniego i zaatakować nas gazem kilka sekund po tym, jak wypowiedziana została w naszą stronę formułka, że jeśli nie opuścimy terenu prywatnego, to właśnie takich metod użyje. Mogłaby jednak dać nam więcej niż kilka sekund na zastanowienie oraz użyć pewnie mniej agresywnych metod, zważywszy że miała do czynienia z pokojowym protestem ekologów, którzy nie chcieli nikogo skrzywdzić. Próbę wlepienia nam mandatów za złamanie przepisów prawa drogowego, bo rzekomo nasza kolumna blokowała pas ruchu, choć nikt po tej drodze nie jeździł, nie licząc pilnującej nas policji, trudno uznać za coś innego niż zwyczajne represje. Podobnie jak to, że policja zatrzymała autokar pełen zagazowanych aktywistów, chcąc nas wszystkich spisywać, jakby godzinę wcześniej nie zrobili tego ich koledzy z Poznania i Wrocławia, bo policję do obrony kopalni ściągnięto aż z tak daleka.

Fot. FB @obozdlaklimatu

Osobiście podawałem swoje dany trzy razy, bo policjanci nie byli na tyle ogarnięci, żeby spisać je raz, a dobrze. Mieliśmy już wszyscy dość, bo bycie potraktowanym gazem i pałkami to jednak umiarkowana przyjemność, więc po prostu wyszliśmy z autokaru i poszliśmy do Obozu na piechotę, a policja odpuściła ganianie się z nami. No ale naprawdę nie wiem, po co te absurdalne represje, gdy w tym samym czasie faszyści już atakowali dziewczyny i chłopaków wybierających się na Marsz Równości. Ale może policja o tym nie słyszała.

Fot. FB @obozdlaklimatu

Swoją drogą policjanci w ogóle wydawali się mało świadomi, dlaczego protestujemy, więc w każdej wolnej chwili podczas zatrzymania, co jednak trwało ze dwie godziny, robiłem im wykład o zmianach klimatu i niszczeniu środowiska, do jakiego przyczyniają się odkrywki. Ponoć policjanci byli szkoleni do walki z ekologami z okazji Szczytu Klimatycznego, ale mogliby się jednak dokształcić w kwestii katastrofy klimatycznej. Oczywiście nie było ich decyzją, żeby spędzać czas w polu przed kopalnią zamiast na ulicach Białegostoku. Z częścią policjantów moglibyśmy znaleźć zresztą pewne porozumienie, sądząc po wlepkach w suce, jak „gandziafarmer.pl” czy „best female seeds”, jednoznacznie świadczących, że policja też lubi rośliny, choć ich posiadanie kryminalizuje państwo, dla którego pracują.

Obóz dla Klimatu: Jest nas garstka przeciw ogromnej machinie

Swoją drogą sadzenie konopi to jedna z bardziej skutecznych metod rekultywacji terenów poodkrywkowych, więc potrafię sobie wyobrazić świat, w którym funkcjonariusze państwowi sadzą marihuanę, żeby przywrócić przyrodzie zniszczone przez kopalnie tereny, zamiast bić domagających się tego ekologów. Niestety nie jest to świat, w którym żyję. Program rekultywacji konopiami, prowadzony przez Instytut Włókiennictwa w Poznaniu, nie jest kontynuowany pomimo świetnych wyników. Natomiast policja z Poznania jest przysyłana, żeby inwigilować i prześladować ekologów. I w takim to świecie żyjemy.

Żyjemy też w świecie, w którym ludzie w koszulkach „Nie wstydzę się Jezusa” nie wahają się rzucać z pięściami na ludzi, którzy mają czelność głosić, że kochają albo chcą kochać kogoś innego. Żyjemy w kraju, w którym ze schodów kościoła można krzyczeć „jebać pedałów”, i ksiądz ci nie zwróci uwagi, że to nie po chrześcijańsku, bo przecież sam wcześniej głosił kazania, że trzeba walczyć z „homopropagandą”. A może nawet się cieszy, że jego parafianie przechodzą od słów do czynów. Wstyd mi za ten kraj i ludzi, którym ktoś wmawia, że problemem jest to, kto kogo kocha, a nie to, że wszyscy jesteśmy zabijani przez przemysł szkodzący naszemu środowisku i jego mieszkańcom, czyli nam.

40 tysięcy młodych ludzi demonstrowało w Akwizgranie. Wśród nich MSK

Jednocześnie jestem dumny, że na Obóz dla Klimatu przyjechało z tysiąc super osób z całej Polski, i nie tylko po to, żeby odzyskiwać sprawiedliwość klimatyczną i walczyć o świat wolny od węgla, przemocy i dominacji. Z tego dwieście pięćdziesiąt postanowiło wziąć udział w akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa. Patrząc na dwudziestoletnie osoby, które gotowe były przebijać się przez kordon uzbrojonej po zęby policji, żeby pokazać, że nie zgadzają się na niszczenie klimatu jedynej planety, jaką mamy, zaczynam wierzyć, że nie jest jeszcze z nami tak źle. Ciągle jest masa pięknych i dzielnych ludzi, którzy i które gotowe są walczyć o przyrodę i lepszy świat. Nawet jeśli nie wygramy, a szansę na to są marne, wiem, że będę bity i gazowany w dobrym towarzystwie. Tym razem udało się zablokować kopalnię tylko na dwie godziny, następnym pewnie będzie nas dwa razy więcej i zablokujemy węglową infrastrukturę na znacznie dłużej. Będziemy to robić, aż odniesiemy skutek. Albo aż nas wszystkich nie zamkną.

Oczywiście rozumiem, że nie wszyscy są gotowi dostawać gazem łzawiącym, żeby walczyć w obronie wyznawanych przez siebie wartości. Na szczęście są też inne sposoby. Możecie dorzucić się na pomoc prawną dla uczestników Obozu dla Klimatu. Możecie też wspierać Marsze Równości i pobite tam osoby. Możecie wspierać kolejne inicjatywy. Już niedługo pierwszy Marsz Równości w Płocku. Choć policja i władza nie są po naszej stronie, to jednak jest nasz kraj i nie oddawajmy go faszystom bez walki.

Obóz dla Klimatu 2019 – pierwsze masowe obywatelskie nieposłuszeństwo w obronie klimatu

ZBIÓRKA NA POMOC PRAWNĄ: https://pomagam.pl/odkJesteśmy po pierwszej masowej akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa w obronie klimatu w Polsce. W protestach wzięło udział ponad pół tysiąca osób. Dwieście skierowało się do kopalni. Trzydzieścioro dwoje uczestników i uczestniczek Obozu dla Klimatu weszło na teren odkrywki Tomisławice. Praca kopalni została przerwana na dwie godziny.Próbowano nas zastraszyć. Mobilizacja policji w obronie interesów prywatnego przedsiębiorstwa była bezprecedensowa. Od gazu po absurdalne zarzuty łamania przepisów prawa drogowego – dla zablokowania pokojowych protestów użyto wszystkich możliwych środków.Nie ma siły, która może przekonać nas, że nie stoimy po właściwej stronie. Zdecydowałyśmy i zdecydowaliśmy, że odpowiedzialność za zatrzymanie katastrofy klimatycznej weźmiemy we własne ręce. Wykrzyczałyśmy i wykrzyczeliśmy to w twarz obecnym na terenie kopalni przedstawicielom ZE PAKu. Za rok będzie nas więcej. Jesteśmy na wznoszącej fali. Każdego dnia kolejne i kolejni z nas decydują się aktywnie przeciwdziałać kryzysowi, który stał się naszą rzeczywistością. Obywatelskie nieposłuszeństwo to nasza manifestacja systemowej zmiany. Nie zatrzymamy katastrofy klimatycznej, nie zamykając elektrowni węglowych, kopalń i odkrywek. Jesteśmy tam, gdzie trzeba. Stajemy przeciwko bierności władzy w obliczu finansowego interesu, razem z mieszkańcami Wschodniej Wielkopolski, którzy od 10 lat walczą z wydobyciem węgla brunatnego w regionie. Stajemy przeciwko wyzyskowi i ludzi, i przyrody. Oddolnie, solidarnie i bezpośrednio – odzyskujemy energię i walczymy o klimatyczną sprawiedliwość![ENG]SUPPORT OUR CROWDFUNDING FOR LEGAL AID: https://pomagam.pl/odkToday we have seen the first mass civil disobedience action in defense of the climate in Poland. Over half a thousand people took part in the protests. Two hundred people headed to the mine. Thirty-two participants of the Climate Camp entered the Tomisławice open-pit mine. The mining operation was interrupted for two hours.They tried to intimidate us. Mobilization of the police to defend the interests of a private enterprise was unprecedented. From tear gas to absurd allegations of traffic law violations – all possible measures were taken to block the peaceful protests.There is no power that can convince us that we are not on the right side. We decided that we would take responsibility for stopping the climate catastrophe in our own hands. We shouted it in the face of ZE PAK representatives present in the mine. There will be more of us next year. We are on a rising wave. Every day, more and more of us decide to actively counteract the crisis that has become our reality. Civil disobedience is our manifestation of systemic change. We will not stop the climatic catastrophe without closing coal-fired power plants, mines, and open pits. We are where we are needed. We stand against the indifference of authorities and financial interests, together with the inhabitants of Eastern Wielkopolska, who have been fighting lignite mining in the region for 10 years. We stand against the exploitation of people and nature. From the bottom, together and directly – we recover energy and fight for climate justice!#dlaklimatu2019 #odzyskujemyenergię #forclimate2019 #PolandTakesAction #endcoalnow

Opublikowany przez Obóz dla Klimatu Sobota, 20 lipca 2019

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.