Kraj

Obóz dla Klimatu: Jest nas garstka przeciw ogromnej machinie

Nie będziemy siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż świat się zawali. Będziemy odzyskiwać sprawczość, budować sprawiedliwość klimatyczną i walczyć o to, żebyśmy wszyscy mogli przetrwać katastrofę.

„Jesteśmy nieformalną grupą ludzi przekonanych, że głęboką przyczyną zmian klimatu jest systemowy wyzysk ludzi i przyrody. Potrzeba walki o sprawiedliwość społeczną i klimatyczną jest naszym motorem działania i najważniejszym powodem organizowania Obozu dla Klimatu 2019” – tak przedstawiają się organizatorzy i organizatorki tegorocznego, drugiego już Obozu dla Klimatu, który rozpoczyna się 16 lipca w Stawiskach. O tym, co skłoniło ich do stworzenia obozu, jaki jest jego cel i co będzie się na nim działo, Jaś Kapela rozmawiał za zaangażowaną w działania Obozu Dianą Zawilec.

Obóz dla klimatu: to nie eksperci uratują świat

Jaś Kapela: Takie obozy jak ten w Stawiskach odbywają się w całej Europie?

Diana Zawilec: Obozy aktywistyczne to stara lewicowa tradycja, żywa do dziś. Obozy poświęcone klimatowi organizowane są między innymi w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech. W Czechach od 2–3 lat odbywa się czesko-słowacki obóz Limity jsme my, w zeszłym roku odbył się pierwszy Obóz dla Klimatu w Polsce. Spotykamy się w miejscu, w którym mamy coś razem do zrobienia, ale też poznajemy się – to bardzo cenne.

Jakie cele ma polski Obóz dla Klimatu?

W tym roku na Obozie dla Klimatu po raz pierwszy odbędzie się „masowa akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa”. Chcemy wziąć sprawiedliwość klimatyczną w swoje ręce. Mówimy jasno, że Polska powinna jak najszybciej dążyć do pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych, a jednocześnie odejść od paliw kopalnych i przestać produkować węgiel. To są rzeczy, które muszą się stać teraz, jeśli chcemy uniknąć katastrofy klimatycznej na większą skalę niż obecnie, bo ona już się dzieje.

Dzięki tym celom funkcjonujemy jako byt polityczny, pomaga nam to rozmawiać z władzami i rządem. Funkcjonujemy też jako byt społeczny, miejsce edukacji, samoorganizacji, spotkania i jako przestrzeń na aktywne, oddolne działania w zakresie klimatycznym, które naszym zdaniem kształtują zmianę w społecznej percepcji tego tematu. Jeśli nie będziemy na ulicach, w kopalniach, elektrowniach, nie uda nam się wprowadzić tych zmian.

Politycy robią na rzecz klimatu zdecydowanie za mało. W Polsce politycy nawet nie tyle nie chcą mówić o klimacie, ile nie potrafią. Nie znajdują na to słów, zacinają się po pierwszym zdaniu. Jeśli są to politycy liberalni, to po pierwszym zdaniu o klimacie mówią o smogu. Politycy konserwatywni mówią, że zmiany klimatu nie istnieją bądź nie są wywoływane przez człowieka. Nawet gdy nie chcą przeczyć faktom, to zaraz dodają, że węgiel jest polskim dobrem narodowym, że chodzi o bezpieczeństwo…

Że mamy węgla na 200 lat.

To są bujdy na resorach. Już w tym momencie Polska importuje takie ilości węgla, że absolutnie nie ma to nic wspólnego z żadną suwerennością energetyczną. Węgiel na pewno jej nam nie zapewni. Gwarantuje nam za to zanieczyszczenia, ogromne emisje dwutlenku węgla, wysychanie rzek i jezior.

„Zdrowy rozsądek” negacjonistów klimatycznych

Ale podpisaliśmy porozumienie paryskie, to u nas odbył się ostatni szczyt klimatyczny. Mamy różne polityki mające na celu redukcję emisji i wspieranie zrównoważonego rozwoju.

I jak większość państw nie za bardzo się do nich przykładamy. Zresztą postanowienia szczytów klimatycznych to po prostu zdecydowanie za mało, żeby uchronić świat przed katastrofą klimatyczną. Państwa przyjmują różne deklaracje, które miałyby prowadzić do ograniczenia emisji. Ale albo te deklaracje nie są realizowane, albo, jeśli mówimy o szczeblu międzynarodowym, nie ma instytucji, które kontrolowałyby realizację tych postulatów. Zdarza się, że państwa odrzucają postanowienia klimatyczne, tak jak zrobiły to na przykład Stany Zjednoczone. A inne – jak Polska – podpisują deklaracje, a potem niewiele w tej kwestii robią.

Polska nie ma żadnego planu zielonej transformacji, politycy nie wiedzą, jak powiedzieć ludziom, że za dziesięć lat nie będzie kopalni i będą musieli znaleźć inną pracę. Tymczasem trzeba znaleźć rozwiązania i stworzyć miejsca pracy. Podkreślamy, że krytyka węgla nigdy nie była i nie jest wymierzona w górników czy ogólnie w osoby, które pracują w przemyśle wydobywczym. Wręcz przeciwnie, chcemy im pomóc. Nie znajdą pracy w zawodzie i zostaną na lodzie, jeżeli odpowiednio wcześnie nie zadba się o sensowną zmianę.

Polityka energetyczna w Polsce to polityka „gaszenia pożarów”

Blokowanie kopalni, elektrowni czy inne akcje bezpośrednie raczej im nie pomogą.

Musimy oczywiście zbudować most pomiędzy masową akcją obywatelskiego nieposłuszeństwa a tym, jakie mogą być społeczne skutki decyzji podejmowanych przez władze. My żądamy sprawiedliwości klimatycznej i obywatelsko wstrzymujemy pracę koncernów węglowych, które emitują dwutlenek węgla, niszczą klimat, Wielkopolskę i rolnictwo w tym rejonie.

Nie tak obojętni na koniec świata

czytaj także

Nie dajemy politykom konkretnych wytycznych, które mogą spełnić albo zignorować. Nie naszą rolą jest wypracowanie szczegółowych i eksperckich rozwiązań. Obóz dla Klimatu powstał, bo zauważyłyśmy i zauważyliśmy, że dotychczas działania w obronie klimatu w Polsce były skupione głównie na rzecznictwie oraz postępowaniach sądowych i administracyjnych. Takie rzeczy mogą robić tylko profesjonaliści – i świetnie, że je robią. Ale my chcemy umożliwić włączenie się w obronę klimatu wszystkim. Dlatego decydujemy się na działania bezpośrednie – oddolne, dostępne i demokratyczne.

Skończył się już czas na to, żeby stać i grzecznie prosić o kolejne rozwiązania, które mogłyby coś zmienić, tłumaczyć politykom, że zmiany są konieczne. To robiły organizacje pozarządowe przez ostatnie 20 lat i nikt nie zwrócił na to najmniejszej uwagi.

Zamykajcie kopalnie, nie aktywistów

A takie obozy są skuteczniejsze? Gdzieś na świecie udało się dzięki temu wprowadzić bardziej progresywną politykę?

Myślę, że celem jest mobilizacja. Bierzemy sprawiedliwość klimatyczną w swoje ręce, mobilizujemy ludzi, żeby zaczęli działać w tym kierunku. Nie tylko jednorazowo na obozach klimatycznych: trzeba cisnąć lokalne i krajowe władze, żeby kwestia klimatyczna stała się ważna. Wierzymy, że ci, którzy raz poczują sprawczość w walce przeciw koncernom węglowym, będą się włączać i sami organizować kolejne akcje, a osób aktywnie starających się przeciwdziałać katastrofie klimatycznej będzie coraz więcej. Taka jest logika działania w duchu obywatelskiego nieposłuszeństwa – swoją aktywnością naświetlamy rażąco niesprawiedliwą i katastrofalną sytuację. Jest nas garstka przeciw ogromnej machinie, a i tak podejmujemy działania, bo dłużej nie można już czekać.

Przykłady tego, że ta logika działa, istnieją – czeskie Limity pierwszy raz stanęły w obronie ludzi wysiedlanych z okolic kopalni w 2015 roku. Wtedy nikt nie wierzył, że Czechy odejdą od węgla szybciej niż w 2055 roku. Dziś rząd deklaruje już 2040. Więc może kolejne 3 lata aktywnego działania zmuszą go do przesunięcia deklaracji na 2025? Podobna wizja motywuje do działania nas.

Inga Zasowska: Strajkuję, bo trzeba działać natychmiast [rozmowa]

Czyli obóz jest głównie dla aktywistów i osób, które chciałyby dalej działać?

Obóz dla Klimatu jest dla wszystkich osób, którym leży na sercu klimat i uważają, że należy coś robić. Czują, że miałyby chęć do działania w tym zakresie.

Każdy może przyjechać?

Oczywiście.

Tylko musi się zarejestrować…

Tak, na stronie obozdlaklimatu.org bądź szukając informacji na naszym Facebooku.

Wracając do naszych celów: chcemy zmienić postępowanie polityków, musimy ich też wystraszyć, zażądać innego świata. W obozie jasno mówimy o tym, że klimat i ludzkość nie przetrwają w systemie opartym na wyzysku i ciągłym wzroście gospodarczym, bo żyjemy na skończonej planecie. Nie mamy wystarczających zasobów, żeby z roku na rok widzieć zielone słupki. To już teraz przestaje funkcjonować.

Na początek poświęcimy najbiedniejszych

Może politykom nie zależy, żeby ludzkość przetrwała?

Wydaje mi się, że nie. Zależy im tylko na wyniku kolejnych wyborów. To jest slogan, bo pewnie są tacy, którym zależy na czymś więcej. Jednak politycy ulegają też wpływowi przemysłu, lobbingowi węglowych magnatów. Polityka nie reprezentuje nas w pełni jako obywateli. Dba również, a pewnie nawet przede wszystkim, o interesy grup czerpiących ogromne zyski z niszczenia klimatu. Musimy to brać pod uwagę, zwłaszcza wtedy, gdy nasz głos nie jest reprezentowany przez istniejące partie polityczne. Żadna większa polska partia nie mówi dziś o kwestiach klimatycznych.

Jak to? Przecież cała opozycja…

Opozycja mówi o zmianach klimatu w pierwszym zdaniu, a w drugim już mówi o smogu, bo przyzwyczaili się, że to jest temat, który zażarł, ludzie zaczęli o tym rozmawiać. Ale bardzo trudno jest im na przykład powiedzieć, że musimy odejść od węgla. Ich strach przed oponami na ulicach Warszawy, że przyjadą górnicy i zrobią nie wiadomo co, jest ogromny. Wydaje mi się też, że politycy opozycji nie wiedzą, co o odejściu od węgla myślą ludzie.

Nie dajcie sobie wmówić, że za kryzys klimatyczny odpowiada „natura ludzka”

78% Polaków jest za, połowa bardzo za…

Na tak zadane pytanie łatwo odpowiedzieć, że jestem za. Jesteśmy za odejściem od węgla, ale co dalej? Jak się rozmawia o konkretnych rozwiązaniach, to już trochę inaczej to wygląda. To jest jak z pytaniem, czy jesteś tolerancyjny. Wszyscy powiedzą, że tak, oczywiście.

Czy chcesz być piękny i bogaty?

Dokładnie. Na pewno nie jest jednak tak, jak nam próbują wciskać niektórzy politycy, Mateusz Morawiecki czy Andrzej Duda, że Polacy są przywiązani do węgla, kochają to źródło energii i chcieliby, żeby Polska węglem stała przez najbliższe 200 lat.

Wpiszmy rezygnację z węgla do konstytucji

Przy tym tempie walki z katastrofą klimatyczną to Polski za 200 lat i tak nie będzie.

Nie wiadomo, co będzie. Ważne jest to, że coraz więcej i częściej rozmawiamy o katastrofie klimatycznej. Coraz wyraźniej widzimy, że staje się ona rzeczywistością. Staram się słuchać, co mówią ludzie na ulicach, i w ciągu ostatnich kilku miesięcy parę razy słyszałam rozmowę o tym, że klimat się zmienia. Tego wcześniej nie było. To znaczy, że temat zrobił się społecznie ważny. To bardzo duża szansa, że coraz więcej osób będzie dostrzegało, że coś jest nie tak.

Wydaje mi się, że my, Obóz dla Klimatu, też się do tego przykładamy. Tak było z niemieckim Ende Gelände, pierwszym obozem w takiej formule – masowej akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa, która odbyła się 4 lata temu. Pierwsza z tych akcji nie była szczególnie duża. W tym roku w masowej akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa wzięło udział sześć tysięcy ludzi. Nawet jeśli w skali Niemiec to nie jest tak dużo, pamiętajmy o tym, że te sześć tysięcy osób podjęło ryzyko bycia aresztowanym, przesiedzenia iluś dni w więzieniu, wzięcia na siebie pozwu.

Wiemy, że wśród aktywistek klimatycznych znajdą się takie, które będą tłumaczyć kwestie katastrofy także denialistom klimatycznym. Ale to nie my. Nam zależy na uderzeniu do tych, którzy są już przekonani, którzy wiedzą, że trzeba działać, bo sprawa jest pilna. Musimy zrobić coś już teraz i zażądać sprawiedliwości klimatycznej albo zamilknąć na wieki, bo konsekwencje, które nadejdą, będą nieodwracalne. Tak naprawdę potrzebujemy garstki przekonanych, którzy wezmą sprawy w swoje ręce, zadziałają i zmienią rzeczywistość.

„Zima wasza, wiosna nasza, a lato nad Piasecznem”

Co będzie się działo na obozie? Co oferujecie tym osobom?

Obóz będzie w tym roku wyglądał trochę inaczej niż rok temu. W zeszłym roku ze względu na zdanie społeczności lokalnej podjęliśmy decyzję o nieprzeprowadzaniu akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa. Obóz miał przede wszystkim charakter edukacyjny. W tym roku obóz jest bardziej nastawiony na działanie. Jedną z głównych części programu będą szkolenia akcyjne, czyli warsztaty, na których uczestnicy nauczą się, jak zachować się na akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa w sposób, który zapewni im bezpieczeństwo, a akcji – powodzenie.

Potrzebujemy garstki przekonanych, którzy wezmą sprawy w swoje ręce, zadziałają i zmienią rzeczywistość.

Mamy też cały program edukacyjny. Będziemy rozmawiać chociażby o dywidendach węglowych, o panelach obywatelskich, o odnawialnych źródłach energii, elektrowniach domowych i społecznych. Mamy cały blok poświęcony Wielkopolsce i społeczności lokalnej: transformacji energetycznej, wysychającym jeziorom i wycinkom lasów w regionie. Mamy też warsztat poświęcony eksmisjom związanym z rozrastaniem się kopalni odkrywkowych – to najbardziej ekspansywny sposób wydobycia węgla, który zmienia krajobraz nie do poznania. Odkrywki przekształcają krajobraz w taki sposób, że jest to bardzo przytłaczające.

Wycieczka do kopalni odkrywkowej to chyba obowiązkowa atrakcja, ale poza tym będą też inne?

Oprócz tego mamy blok poświęcony sieciowaniu się: będą u nas ludzie z Rożawy, z Ende Gelände, z Limitów, będziemy rozmawiać o tym, jak ten klimatyczny opór wygląda w innych miejscach na świecie. Mamy też program artystyczny i muzyczny, będą koncerty, potańcówka nad jeziorem…

W zeszłym roku było sporo artystów: Diana Lelonek, które niedługo potem dostała Paszport „Polityki”, Syrenki, które zorganizowały ceremonię zaślubin z jeziorem, Hubert Wińczyk ze spacerem akustycznym, Dobrawa Borkała z symfonią oddechową…

W tym roku też będzie trochę artystów i nie jest to przypadek – są to często ludzie wrażliwi na kwestie klimatyczne. Zależy nam na tym, aby pokazać, że temat klimatu można podejmować w najróżniejszy sposób. Będzie więc program artystyczny, ale w tym roku jesteśmy ukierunkowani głównie na to, aby dawać ludziom umiejętności działania.

Rośliny robią swoje [rozmowa z Dianą Lelonek]

Obóz to też okazja, by zobaczyć, jak się funkcjonuje w świecie zarządzanym kolektywnie. Wszystkie zadania, które są do zrobienia na obozie, przydzielamy sobie sami. Nie stoi nad nami szef, czy to jest mycie kibli, obieranie warzyw, czy sprzątanie terenu. Mamy też plena, czyli dyskusje, podczas których podejmujemy ważne i mniej ważne decyzje dotyczące funkcjonowania obozu. Będziemy również wspólnie budować i składać obóz. Osoby, które chcą przyjechać parę dni wcześniej czy zostać dzień dłużej, żeby nam pomóc w przygotowaniach, mogą przyjeżdżać już od soboty 13 lipca.

Czyli jest to też takie laboratorium bardziej demokratycznego, wspólnotowego życia?

Obóz stwarza przestrzeń na akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa. W takich akcjach zawsze biorą udział osoby, które wiedzą trochę więcej o tym, co się stanie, ale nie jest tak, że tylko one podejmują decyzję. Podejmują ją wszyscy, którzy uczestniczą w akcji. Ludzie dyskutują ze sobą, wybierają rozwiązania, które najbardziej odpowiadają ich potrzebom.

Chcemy też pokazać, że inny świat jest możliwy i że można funkcjonować w trochę innych niż odgórne modelach działania. Sama się tego tutaj nauczyłam. Ludzie zmieniają swoje sposoby działania, uczestnicząc w tego typu wydarzeniach. A potem powtarzają ten model w kolejnych miejscach. Nie jesteśmy nauczeni myślenia, że takie rzeczy mogą się w ogóle dziać. Jeżeli raz jesteś w miejscu, w którym to zadziałało, to coś przestawia ci się w głowie i myślisz: „wow, tak można, będę tak robić”. Przekazanie ludziom sprawczości nad każdym elementem życia codziennego, nie tylko nad detalami akcji, to doświadczenie, które zostaje.

Jak się organizować na tonącym statku. O przyszłości ruchu klimatycznego

Dlaczego warto przyjechać na obóz?

Bo jest fajnie, ciepło, mamy jezioro. Ale też po to, żeby wziąć udział w klimatycznym nieposłuszeństwie. Wziąć sprawy w swoje ręce i powiedzieć jasno ZEPAK-owi, koncernom węglowym i władzy, że klimat nie jest nam obojętny. Nie będziemy siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż świat się zawali. Będziemy odzyskiwać sprawczość, budować sprawiedliwość klimatyczną i walczyć o każdy kilogram wyemitowanego dwutlenku węgla, o każde jezioro w Wielkopolsce i o to, żebyśmy wszyscy mogli przetrwać katastrofę klimatyczną.

Będziemy też rozmawiać o tym, co będzie się działo po obozie, zapraszać do działania w nadchodzącym roku. Wierzymy, że więcej osób zaangażuje się w klimat – już to widzimy. Będzie też specjalna rozmowa o międzynarodowym klimatycznym projekcie, który nazywa się 2020 i polega na skoordynowaniu wszystkich działań klimatycznych pod koniec tego roku i w dwóch falach w roku nadchodzącym. W Europie dzieje się teraz tyle klimatycznych spraw, tyle osób bierze sprawy w swoje ręce, że jak połączymy siły i zadziałamy w jednym momencie, to nie będzie się dało tego głosu zignorować.

„Powinni zamknąć tę kopalnię i iść w cholerę”

To chyba rok przełomowy. Kolejne inicjatywy powstają jak grzyby po deszczu: Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, Strajk dla Ziemi, Extinction Rebellion…

Jeżeli projekt 2020 się uda, w maju będzie protest co najmniej taki jak w Hambach, tylko na skalę europejską. Już w te wakacje w każdym tygodniu odbywać się będą obozy klimatyczne. W tym czasie, gdy my będziemy mieli swój, odbędzie się też obóz w Portugalii. Tamtejsi aktywiści są ukierunkowani na walkę z gazem. Swój pierwszy obóz zorganizuje też Wenecja. Jakby ktoś chciał sobie zrobić tournée, to nie będzie miał w ogóle wolnego tygodnia w te wakacje. Mam nadzieję, że to się uda skoordynować. Jest mnóstwo ludzi, którzy się zaangażowali.

A czasu coraz mniej…

Tak. Mam wrażenie, że ludzie zaczynają to rozumieć, kiedy temperatura latem sięga 40 stopni.

Upały na pewno w tym pomagają.

Miałam w tym roku taki moment, że poczułam, że w ogóle bez sensu w tym zakresie działać, bo i tak nic nie zrobimy, ale wróciła mi wiara, gdy zobaczyłam, że tyle rzeczy się dzieje. Może coś się jednak uda zmienić.

Bińczyk: Ludzkość jest dziś jednocześnie supersprawcza i bezradna!

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.