Świat

Co przyniósł Salwadorowi całkowity zakaz aborcji?

Kobiety trafiają do więzienia na 40 lat nie tylko za przerwanie ciąży, ale też za poronienie czy komplikacje zdrowotne.

W tym momencie 19 kobiet skazanych na długoletnie pozbawienie wolności, nawet do 40 lat, przebywa w salwadorskich więzieniach za przerwanie ciąży, poronienie lub urodzenie martwego dziecka. Dziesiątki kolejnych co roku oskarża się o tego typu „przestępstwa”. Większość zanim trafiła do więzienia żyła w ubóstwie i zajmowała się domem i dziećmi, które teraz pozbawione są kontaktu z matką.

Maria Teresa Rivera ma 32 lata. Cztery lata temu poroniła i została skazana na najwyższy możliwy wymiar kary – 40 lat. Od 2011 roku widziała swojego 10-letniego synka tylko cztery razy, bo rodzina nie ma środków, by częściej odwiedzać ją w położonym daleko od domu więzieniu. Dziecko wychowuje babcia, ale po tym jak rodzina utraciła jedno ze źródeł utrzymania w postaci pensji Marii, sytuacja rodziny jest bardzo ciężka.

– Pierwsza wizyta w więzieniu była bardzo trudna – powiedziała badaczkom Amnesty International Isabel, teściowa Marii. – Bardzo płakał, a ja razem z nim. Nie chciał wyjść. Następnym razem go nie zabrałam, bo to było straszne i dla niego, i dla Marii.

W podobnej sytuacji jest Teodora del Carmen Vásquez, skazana na 30 lat więzienia po urodzeniu martwego dziecka. Jej syn ma dziś 11 lat i rzadko może ją odwiedzać. Teodora pochodzi z biednej rodziny. Zanim trafiła do więzienia, będąc już w ciąży pracowała jako sprzątaczka w szkole.

Teodora skazana na 30 lat za urodzenie martwego dziecka. Fot. Amnesty International.

W 2011 roku Bertha, po komplikacjach ciąży, które doprowadziły do poronienia, spędziła rok w areszcie oskarżona o morderstwo. Mimo że dzięki wsparciu organizacji Citizen Group for the Decriminalization of Therapeutic, Ethical and Eugenic Abortion udało się doprowadzić do uniewinnienia kobiety, sam fakt, że po tak traumatycznym przeżyciu jak poronienie musiała spędzić rok w areszcie, odłączona od 10-letniego syna, miał cały szereg negatywnych skutków.

Jak Salwador doszedł do momentu, że każda kobieta w ciąży jest traktowana jak potencjalna morderczyni?

W 1998 roku salwadorski parlament zmienił kodeks karny całkowicie zakazując przerwania ciąży, nawet w przypadku zagrożenia życia i zdrowia kobiety, czy gdy ciąża pochodzi z gwałtu – sytuacja dość częsta biorąc pod uwagę skalę przemocy wobec dziewczynek i kobiet.

To prawo samo w sobie prowadzi do poważnych naruszeń praw człowieka, w tym narusza prawo do wolności od tortur i nieludzkiego, poniżającego traktowania. Jeden z lekarzy powiedział badaczom Amnesty International: – Nawet jeśli wiem, że powinienem ratować pacjentkę, nie mogę, bo zarodek jest wciąż żywy. Więc musimy czekać, aż zacznie się krwotok, inaczej interwencja będzie nielegalna. Niektórzy z moich kolegów piszą na wydrukach z USG: ciąża pozamaciczna, zarodek żywy. A poniżej dopisują: pamiętaj, przerwanie ciąży jest wciąż nielegalne. Więc pacjentka jest zupełnie zdezorientowana. Mogę jej powiedzieć: Proszę Pani, ja wiem, co powinno się zrobić… Ale co mogę zrobić?

Inny lekarz o leczeniu zgwałconych dziewczynek mówi: – Przez ostatnie pół roku mieliśmy cztery przypadki dziewczynek między 10 a 14 rokiem życia. Były w ciąży, dzieci rozwijały się bez nerek. Takie dzieci umierają przy urodzeniu. Wszyscy lekarze i lekarki, z którymi Amnesty International udało się porozmawiać w Salwadorze, podkreślali, że nikt już nie myśli tutaj o przerwaniu ciąży i komplikacjach jako o problemie zdrowotnym, nikt nie myśli o ofiarach przemocy. Teraz lekarz musi najpierw myśleć o konsekwencjach prawnych grożących jemu i kobiecie – podkreślał.

Wreszcie prawo to doprowadziło do sytuacji, że każda kobieta, która doświadcza komplikacji w czasie ciąży, jest dziś automatycznie uznawana za podejrzaną. Zasada domniemania niewinności ich de facto nie obejmuje. Te, które nie mają środków na pomoc prawną, zwykle przegrywają z wymiarem sprawiedliwości. Są skazywane już nie tylko za przerwanie ciąży, a również za umyślne zabójstwo najbliższego członka rodziny, jak definiuje się poronienie czy urodzenie martwego dziecka.

Salwador jest przypadkiem najbardziej ekstremalnym ze wszystkich, branym pod lupę przez badaczy, którzy mają szansę prześledzić, jak złe prawo może niszczyć życie jednostki, więzy rodzinne, jak może siać strach i poniżać osoby najuboższe i marginalizowane. I niestety Salwador jest też dla nas przykładem jak najbardziej realnym, choć tak geograficznie odległym.

Tekst: Weronika Rokicka, Koordynatorka Kampanii Amnesty International. Wszystkie cytaty pochodzą z raportów Amnesty International.

**

**Dziennik Opinii nr 344/2015 (1128)

Bio

Weronika Rokicka

| Indolożka, politolożka

Doktor nauk humanistycznych, absolwentka indologii i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim; jako stypendystka rządu indyjskiego i programu Erasmus Mundus razem dwa lata studiowała w Indiach i Nepalu; od prawie 5 latach pracowniczka polskiej sekcji Amnesty International, gdzie zajmuje się obszarem praw kobiet, praw seksualnych i reprodukcyjnych i dyskryminacji. Ze względu na zainteresowania naukowe i pracę zawodową blisko śledzi stan przestrzegania praw człowieka i sytuację polityczną w Indiach, Nepalu i Bangladeszu, w tym szczególnie problematykę praw kobiet i przemocy wobec kobiet.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Polska to nie Salwador.