Felieton

Dekalog katolickiego żonobijcy

Po co komu konwencja antyprzemocowa, skoro mamy „Pytanie na śniadanie” i YouTube'a?

Pamiętacie jak Andrzej Duda uzasadniał to, że nie potrzebujemy konwencji antyprzemocowej? Regulacje dotyczące przemocy w rodzinie są w Polsce bardzo dobre, funkcjonują i są egzekwowane! Dzięki Karolinie Piaseckiej, żonie radnego PiS z Bydgoszczy, dowiedzieliśmy się, jak te dobre regulacje dotyczące przemocy działają w praktyce. Pomaganie ofiarom przemocy działa na tyle sprawnie, że żona radnego najwyraźniej nie znalazła innego sposobu na poradzenie sobie z bijącym ją mężem niż opowiedzenie o sytuacji w telewizyjnym „Pytaniu na śniadanie” i wrzucenie nagrania z domowej awantury na YouTube’a.

To oczywiście dobry sposób, bo jest szansa, że teraz żadna kobiet nie zbliży się do radnego bardziej niż na odległość kija. Nie jestem jednak pewien, czy powinna to być standardowa procedura w takich przypadkach. Z jednej strony chciałbym, żeby faceci, którzy mają taki stosunek wobec kobiet, a nawet własnych żon, mieli to napisane na czole, żeby wszyscy wiedzieli, że należy się od nich trzymać z daleka. Z drugiej strony podejrzewam jednak, że nie wszystkie kobiety mają odwagę Karoliny Piaseckiej i ochotę, aby cały świat mógł posłuchać, jak płaczą, przyjmują ciosy, są wyzywane i wiją się przed przemocowym mężem.

Być może jednak Dudzie chodziło o to, że nie potrzebujemy dodatkowych regulacji, bo przecież żyjemy w chrześcijańskim kraju, więc obowiązuje nas dekalog. Tymczasem konwencja antyprzemocowa zakłada, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, oraz że przemoc nie może być usprawiedliwiana tradycją ani religią. Jest to oczywista nieprawda, bo przemoc nie tylko może, ale wręcz musi być usprawiedliwiana tradycją i religią. Tak zapewne uważa nasz prezydent oraz prawdopodobnie wielu innych sympatyków i członków PiS-u. Z pewnością tak uważa Rafał Piasecki. Tłumacząc się ze swojego podejścia do bliskich, wyjaśniał, że pochodzi „z tradycyjnej rodziny, gdzie mężczyzna zarabia, a żona sprząta, gotuje, prasuje”. A jak nie ugotuje, to zasługuje na wpierdol/wywożenie do lasu/zrzucanie ze skarpy. Ten tradycyjny model rodziny próbował też przekazać swojej żonie: „Biję cię w imię Boże, żebyś zrozumiała, jak powinna funkcjonować prawdziwa chrześcijanka”.

Ponieważ żyjemy w katolickim kraju, myślę, że nie tylko Karolina Piasecka powinna zrozumieć, jak powinna funkcjonować prawdziwa chrześcijanka. Niestety wygląda na to, że dekalog objawiony Mojżeszowi na górze Synaj trochę już trąci myszką i nie odpowiada na wyzwania współczesności. Na podstawie wypowiedzi typowego przedstawiciela PiS-u proponuję nową wersję dekalogu, który obowiązuje nowoczesnych, polskich, praktykujących chrześcijan. A przynajmniej ich żony.

Jam jest Pan, mąż twój, który ci płacił za gaz, gdy kończyłaś studia, i podarował Ci kwiatka.

1. Nie będziesz miała bogów cudzych przede mną. I wypierdalaj po kwiata, który kupiłem dla Ciebie, szmato pierdolona.

2. Nie będziesz wzywała imienia męża twego nadaremno. Nie będziesz podnosiła głosu, ani darła się na cały dom i ciszej masz to mówić, bo kurwa wszyscy słyszą, pedale. I jak raz jeszcze podniesiesz głos, to wyjebię ci w ryj.

3. Pamiętaj, że sprzątanie to jest twój obowiązek zajebany i jak przychodzisz do domu, to ma ci lecieć sms w mózgu, że masz zapierdalać.

4. Rano będziesz delikatnie budziła męża ze śniadaniem, a z pracy wracała o 16.15. O 17 masz podać mężowi ciepły posiłek, a od 21 masz być do jego dyspozycji. I masz mówić „Dziękuję”, chuju jebany.

5. Mów prawdę taką, jaka jest, że jesteś debilem, zerem w dupę jebanym, gównem i cwelem. I, że jesteś tak tępa jak pierdolony kamień.

6. Zawsze będziesz miała ochotę, jak Twój mąż coś będzie chciał. Ty bezinicjatywny dziwkojadzie.

7. Spierdalaj i zamknij się.

8. Jakie popełniłaś błędy wobec męża swego, codziennie recytuj.

9. I nie masz prawa do unoszenia się, gównojadzie pierdolony.

10. I nigdy dla Ciebie nie schudnę, bo mam cię w dupie.

11. Masz brać tabletki na libido. I jak nie będę widział dużego, wielkiego Twojego kalendarzyka i sama nie będziesz mi mówiła o dniach płodnych i nie, to nie masz czego szukać w domu Bożym.

To by chyba było tyle, w kwestii tego, jak porządny chrześcijanin powinien traktować swoją żonę. Może jej też dobrze życzyć: „Życzę ci, żeby każdy po mnie Cię traktował sto razy gorzej, żebyś miała takich frajerów, żeby cię lali”. Choć to życzenie niestety już się chyba spełniło. Ale może to wina kobiety, której polityk zarzucał: „Nie potrafisz swoich emocji okazywać. Nie potrafisz okazywać, że mnie kochasz”. Niewątpliwie polskie kobiety wiele muszą się jeszcze nauczyć, żeby konwencja antyprzemocowa nie była już wcale potrzebna, a dobre zachowanie mogły regulować wyłącznie uniwersalne zasady moralne płynące z przykazań tradycji i religii.

Ponieważ żyjemy w katolickim kraju, myślę, że nie tylko Karolina Piasecka powinna zrozumieć, jak powinna funkcjonować prawdziwa chrześcijanka.

Co prawda, niektórzy chrześcijanie uważają, że kluczowe jest dane im przez Jezusa przykazanie miłości, to jednak, jak sądzę, nie stoi w sprzeczności z zachowaniem polityka PiS. „To było wołanie człowieka o miłość” – wyjaśnia Piotr Bartecki, adwokat bydogskiego radnego. Niewątpliwie Piasecki, prowadzący na co dzień Centrum Reklamy Zebra wie, jak wołać. Nie tylko o miłość. Hasło reklamowe Zebry brzmi: „produkuje.my Twój sukces/drukuje.my Twoje emocje/kreuje.my Twoją tożsamość”. Czy to prawda, nie wiem. Niewątpliwie nic nie wyprodukowało mu takiego sukcesu, jak pogawędka z żoną. Widać w niej wyobraźnię językową i żywe emocje. Rozpoznawalność i popularność radnego również drastycznie wzrosła. Na Portalu Samorządowym jego sylwetka ma już ponad siedemset komentarzy. I ciągle przybywa nowych. Wiele osób też pamięta jego słowa dotyczące spotkania z Robertem Biedroniem w bydgoskim Empiku, gdy Piasecki mówił: „Nie życzę sobie demoralizowania moich dzieci poprzez publiczne lobbowanie Waszego «chorego» w mojej ocenie stanu umysłu!”.

Pozostaje się cieszyć, że w końcu wiemy, co w opinii polityka jest normalne. I życzyć mu powodzenia w kolejnych wyborach. A dziewczyny niech się uczą nowego dekalogu, bo w innym przypadku będą musiały zadowolić się jakimiś chudymi frajerami.

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista. Autor dwóch książek z wierszami ("Reklama" oraz "Życie na gorąco"), powieści ("Stosunek seksualny nie istnieje", "Janusz Hrystus, "Dobry troll") i zbioru felietonów "Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu". Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Przemoc w rodzinie to bardzo poważny problem. Zachowanie pana prezydenta sugeruje, że być może też ma to za sobą i że uwierzył w boski wymiar takich czynności wobec siebie lub swoich bliskich (nie nie on był dręczycielem).
Bardzo zastanawiający jest dobór inwektyw pana Piaseckiego - wyzwiska celowane w mężczyznę o nieakceptowanej homoseksualnej orientacji - czyżby wobec siebie?

Witam Pana Redaktora Kapelę! Dzisiaj chciałbym poruszyć bardzo ważną kwestię. A mianowicie techniczne błędy, które popełniają początkujący kaci, którym brakuje niezbędnego rzemiosła.
Najczęściej patrol wezwany na interwencję w sprawie domowej awantury zastaje poobijaną kobietę, nierzadko we krwi i kolejny poczciwy chłopak, który chciał się odprężyć ma złamaną karierę przez głupią pizdę.
Najpopularniejszym sposobem karcenia jest napierdalanie pięścią na oślep. Jest to złe rozwiązanie, zupełnie pozbawione elegancji, a do tego zostawia sporo śladów na ciele. Jeżeli już nie mamy ochoty na bardziej wymyślny wpierdol, należy bić otwartą dłonią. Bijemy w twarz po bokach (nigdy prost w nos czy zęby!) oraz tył głowy. Nie należy też skupiać sie mocno na jednym pukcie, bo może to spowodować siniaki. Co do pięści - można, jednak jest tylko jedno miejsce w które można bezpiecznie zakurwić szmacie. Jest to brzuch. Można to robić mocno i dowolnie trafiać, aż do pomieszania płynów ustrojowych. Często pomijanym punktem przez większość przykładnych mężów, narzeczonych i partnerów są kończyny. Ogrom ludzi zapomina, że kolana i uda są u kobiety stosunkowo czułymi punktami. Jednak bicie po nogach czy łapach pięściami mija sie z celem, efektywne są raczej kopnięcia. I tutaj do akcji wkraczają przedmioty. Polecam każdemu zaopatrzyć sie w policyjną, gumową pałkę lub jej imitacje, można dostać na każdym bazarze. Bardziej doświadczeni preferują uderzanie z całej siły w stopy. Stuprocentowa skuteczność plus zerowe ślady czynią tą metodę jedną z najlepszych. Kolejny punkt to kolana, chyba każdy wie jak to boli. Do pary z pałką, deską, gazrurką, smyczą, łańcuchem polecam zastosować poduszkę, taką zwykłą jaką używamy do spania, ewentualnie do podparcia na kanapie. Służy ona tłumieniu obrażeń i zapobiega powstawaniu ran otwartych. Poduszką można także dusić. Jest ona o tyle dobra, że dzieki właśnie temu tłumieniu daje nam zielone światło na nakurwianie ciężkim przedmiotem po głowie. Bez wiekszego ryzyka, a do tego oszczędzamy sobie spierania krwi z mankietów.
Na koniec jeszcze słówko o duszeniu, oprócz poduchy używa się linki stalowej, sznurków, paska, kabla itp. Jednakże należy przyjąć, że im twardszy materiał i mniejsza średnica takiej pomocy, tym większe ryzyko spowodowania otarć i podbiegnięć, źle wyglądających na Policji, przy rodzinnym stole czy spotkaniu w kawiarni literackiej. Dlatego dusić powinniśmy np. szalikiem z miękkiej tkaniny, dobra jest arafatka, a nawet zwykła zwinięta bawełniana koszulka. I najważniejsza sprawa: zdrowie mamy tylko jedno! Cywilizacja wymusza siedzący tryb życia, często mięśnie nie są przyzwyczajone do wysiłku. Każdy sportowiec wie jak ważna jest rozgrzewka. Dlatego dobrze jest na początku np. jebnąć o ścianę regałem z winylami, wziąć pod obcas kota, podrzeć książki, pamiątki itp. Płynnie przechodząc od rozpierdalania mebli wprowadzamy się w tzw. nastrój i unikamy nagłego skoku ciśnienia i sforsowania ścięgien i mięśni. Kapitalne znaczenie ma unikanie własnej kontuzji, zwichnięć nadgarstka, obitych knykci i nawet złamań palców u rąk i nóg. Czyli, jak już nakurwiamy z pięści - to w miękkie a nie po kościach, zębach itd, jeśli kopiemy to też nie gołą stopą, w kapciach albo japonkach, ale zakladamy solidniejsze obuwie z zakrytymi palcami - oksfordy, martensy, modne teraz buty trekingowe. Tu jest zawsze pole do zachowania własnego stylu, firmowego dress-codu itp - inaczej możemy sflekować w zwykłym tygodniu pracy a inaczej w tzw. luźny piątek, szabas czy niedzielę. Takie urozmaicenie ratuje wiele związków. Tym niemniej zasady, które roboczo nazywam Bezpieczeństwem i Higieną Wpierdolu powinny nam zawsze stać przed oczami.
Większość technik sprawdzi się także np. w partnerstwie o nietradycyjnym charakterze, chociaż z racji ograniczonego miejsca i tematyki felietonu, skupiłem się na napierdalaniu kobiet. Przy okazji kolejnego wpisu Pana Redaktora mogę jednak poświęcić więcej uwagi domowemu rozkurwianiu mężczyzn i osób transgender, które to mają różne niuanse i zasługują na rozwinięcie w odrębnym poście. Zupełnie osobną sprawą jest wpierdol spuszczany najmłodszym i seniorom, których przybywa w naszym społeczeństwie. Oba mają odrębne i swoiste metodyki, ale - jak się rzekło - nie czas i nie miejsce na ich rozwijanie. Może będzie okazja innym razem, bo jednak nas cechuje spory brak technicznej kultury w tym zakresie.
Serdecznie pozdrawiam i jak zawsze gratuluję ostrego umysłu i lotnego pióra!

Jestem już człowiekiem dojrzałym , dzieci mam dobrze odchowane i samodzielne, oprócz najmłodszego syna który jest po ASP, stale na jakichś wolontariatach, więc musimy mu podsyłać pieniądze. Parę dni temu zadzwonił do mnie, żebym mu pożyczył (tak oni mówią na daj) sześć stówek, bo dziewczynie wypadła niespodziewana wizyta u dentysty. A co się stało, pytam? No i jak go przycisnąłem, to od słowa do słowa się przyznał że tej swojej Kindze zajebał, bo powiada że jak układał sobie czakry, to mu truła o rachunkach. Tylko raz jej przypieprzył, a ponieważ nie umie, to wyłamał dolną trójkę a sobie rozorał dłoń. Mnie aż zakłuło w sercu, i gdyby nie to ze rozmawialiśmy przez telefon to bym najducha po męsku przytulił. Nie mieliśmy najlepszego kontaktu ale teraz wiem że coś tam jednak w nim postanie kiedy mnie zabraknie na świecie. Panie Redaktorze Jasiu, mam teraz dowód, że wewnątrz największego nieudacznika gdzieś tam głęboko ukrywa się mężczyzna, prometejski nieokiełznany samiec, i przychodzi taki moment, że natura po prostu upomina się o swoje. Dajmy na to siedzicie sobie w redakcji, popijacie zieloną herbatę i spieracie o Żiżka. Pan Redaktor mówi swoje, a w odpowiedzi widzi jak koleżankom brwi wędrują do góry, skrzywienia, śmichy-chichy, coś tam miauczą o autorytarnych odchyleniach, a człowiek ma jeszcze zaległy felieton, muli go po skunie i nie ma czasu ani siły tego wysłuchiwać, w takim położeniu psychofizycznym - za przeproszeniem - chuj Pana obchodzi uniwersalizacja czy postkolonializm. I wtedy w umęczonym mózgu kiełkuje wywrotowa idea: jak by to było przypierdolić na odlew którejś Mai czy Kai, tak żeby jej ten uśmieszek wywrócić na czerwoną podszewkę? Wiadomo, że to nie uchodzi, byłby skandal, mogłaby oddać, albo oddałby jej chłopak, dziewczyna, czy kto tam jeszcze się przy nich kręci. Ale z tyłu głowy mamy ten obraz. Ja to tak tylko piszę, między nami mężczyznami, Panie Redaktorze kochany, bo naprawdę nie ma się czego wstydzić. Wam, artystom, politycznej bohemie, często brakuje życiowego doświadczenia, żyjecie teorią a nie praktyką i jak przychodzi co do czego, to kończy się rachunkiem za chirurga, niebieską kartą, przed rozprawą człowiek ląduje pod mostem albo u rodziców. Po to pozwoliłem sobie powyżej zapostować ten pobieżny poradnik, żebyście w razie czego nie powtarzali w swoim środowisku technicznych błędów które przystoją raczej urzedasom, mundurowym ćwokom czy robolom od żużla.

Oj Jasiu, Jasiu! Pan tak na poważnie?

Powierzchowny tekst z kretyńskim dekalogiem mający na celu tylko dowalic katolikom. A ateiści kobiet nie biją? A może jakiś wzmianka o roli kobiety w islamie gdzie przemoc domowa jest praw męża i kobieta ma mniejsze prawa niż u nas pies?

Katolik, o ile się nie mylę, ma swoim postępowaniem dawać świadectwo swej wiary. Przez całe stulecia dawał, paląc na stosie tysiące niewinnych kobiet, mordując Indian czy Słowian. Może i ateiści również dopuszczają się aktów przemocy ale robią to w swoim imieniu i nie wycierają sobie gęby jakimś bogiem, który tego właśnie chce. Przecież wy katolicy jesteście lepsi od ateistów, nie wspominając o islamie. Moja babcia mówiła : niewinny siebie broni i rzewne łzy leje, winny krzyczy, tamci tez złodzieje...

Lucy, odsyłam do mądrych książek historycznych. Kolonizacja Ameryk nic wspólnego z katolicyzmem nie ma, podobnie palenie na stosie niewiele wspólnego.

Ja nie jestem katolikiem a agnostykiem. Poprostu śmieszy mnie lewacka propaganda że katolicyzm który jest religią najlepsza dla kobiet jest zły a islam jest super i ubogaca Europę. A dawne wypaczenia sprzed setek lat nie mają dziś żadnego znaczenia tak jak najazd Mongołów na Europę w średniowieczu

Katolicyzm i Islam same w sobie sa ok. Katolicy i Islamisci to taka sama nacjonalistyczna prawica pelna gowna w glowie.

Na razie to ty "ubogacasz" nas tutaj, Mongole. Więc już skończ.

Ooo, ubogacanie nie w smak?
A więc jak to jest, mój imienniku, kiedy szmatogłowy terrorysta wysadza się w imię swojej religii w powietrze "to nie ma nic wspólnego z islamem", a kiedy katolicki troll tłucze żonę, to dowód na to że katolicy namiętnie używają przemocy domowej?
Oczywiście po j. kapeli trudno się spodziewać czegoś innego. Sierakowski trzyma go przecież na etacie trefnisia...

a najbardziej kretyński jest dekalog Mojżesza, który twój zas.rany pedofilski Kościółek sobie przepisał od Żydów, bo śmierdzące katolstwo jest tak tępe, że samo niczego nie potrafi wymyśleć (no.. z wyjątkiem tych paru największych durnot jak niezdeflorowana cipa matki Jezusa)

Życie Ci jeszcze pokaże środkowy palec i będziesz błagał o rozum , życzę Ci pokory w meczarniach swoich i bliskich A wtedy nie powiesz Boże pomoż???

Wow 😀 Wątpię, Panie Autorze, że taka postawa pomoże w przekonaniu katolików tradycjonalistów do poparcia Konwencji Antyprzemocowej. Masakrowanie Dekalogu tylko utwierdzi ich w przekonaniu, że powinni bronić swoich świętości jeszcze bardziej wytrwale. Kolejny psychopata zasłania się ideologią, a obrywa cała grupa społeczna.

Ale czyż nie tak dzieje się, kiedy zamachowiec, wyznający wojujący Islam się wysadzi, zabijając przy okazji kilka osób?
Ludzie bardzo lubią przenosić zachowania jednostek na całe grupy, ot taki "tester grupy".

Kapela nie jest od dyplomacji. Od niej sa ci co sa od dyplomacji. Ja wole przeczytac dobry lewacki wpier@l raz na jakis czas i mam wrazenie ze swiat jest od razu czystszy.

Oświecenie w zakresie bicia żony przyniosło duży postęp, niemiecka kodyfikacja zamienił bicie kijem, na kulturalny pejcz skórzany, ponieważ kij może wprowadzić trwałe urazy i złamania oraz otwory w ciele, które powodują czasowe a nawet trwałe uszkodzenie kobiety jako urządzenia roboczego. Chłosta była tradycyjnym sposobem rozwiązywania problemów małżeńskich, kiedy nie skutkował dobry przykład, wielokrotne skarcenie i pouczenie słowne. KK bicia także nie zalecał, ale ze smutkiem uznawał, że żona czasami nie zostawia wyjścia nawet mężowi gołębiego serca i trzeba jej pieprznąć tak, żeby się nakryła nogami. No jednak piąchą nie, bo można uszkodzić, chodzi o odstraszające zadanie bólu i poniżenie. Mężowie byli też często bici przez żony bowiem model małżeński Trumpa stary i młoda był powszechny. Staremu, chuderlawemu i schorowanemu złamasowi łatwo było walnąć. Czasy były pełne przemocy i agresji, nie wyhamowywanej jeszcze przez proces wychowawczy. I agresja kobiet wypadała też bardzo widowiskowo. Ze względu na dysproporcje sił kobiety jednak chętniej posługiwały się podstępem, jak trucizna w pierogach.

Najgorsza manipulacja na świecie. Bierzemy jeden przypadek i przestawiamy do całej grupy społecznej. Jest zamach to oskarżamy wszystkich imigrantów, którzy są w 99,99% niewinni. Jest jeden przypadek pobicia kobiety to oskarżamy wszystkich katolików. To, że się kogoś nie lubi nie usprawiedliwia szkalowania go Panie Fasola.
Ps. Justynę Klimsarę chyba nie pobił katolik. Jednak ciosy działaczy lewicowych ważą tyle samo więc może zamiast katolików lepiej potępiać przemoc wobec kobiet.

Biedroń żyjący ze swoim partnerem w związku opartym na szacunku jest chorym wzorcem dla dzieci Piaseckiego. Tradycyjna rodzina Pana byłego radnego jak już wiemy jest wzorem cnót dla całego świata. Co się musiało dziać w jego głowie, że nie widział sprzeczności w swoim zachowaniu? Przecież to inteligentny facet. Czyżby jego interpretacja tradycyjnych wartości rodzinnych tak go zaślepiła?

Proszę pamiętać jeszcze o kobiecej wersji dekalogu dla mężczyzn, bo teraz trochę seksizmem zaleciało.

Swoją droga, laska musi być najłagodniej mówiąc średnio bystra, skoro związała się z takim knurem. Wiem, że to delikatny problem, bo „przypisywanie winy ofiarom“ i wgl, ale może w jakiejś mierze problem z tą przemocą domową wynika również stąd, że wiele kobiet szukając faceta powoduje się jedynie takimi kryteriami, jak „czy potrafi zarobić na dom“ i tak dalej. Potem taka łajza(w sensie ten facet) zdaje sobie sprawę, że ktoś go tutaj malowniczo zrobił w chuja, a że brak mu jakichkolwiek hamulców etycznych, to zamiast po prostu się rozwieść zaczyna się mścić, na przykład poprzez bicie czy poniżanie. Srsly, znałem laski, które szły na prawo tylko po to, żeby poznać jakiegoś chłopaczka z dobrej rodziny, który będzie szedł na aplikację adwokacką. Czy takie podejście może przynieść szczęśliwy, harmonijny związek? No raczej kurwa nie bardzo.

No akurat ten cały wywód pomijając, że oburzający, to zupełnie nietrafiony. Akurat "laska" była na nie tylko na tyle bystra, ale jeszcze niezmiernie zdeterminowana, że pomimo starań szanowngo małzonka udało jej się skonczyć studia z małym dzieckiem i dziwacznym meżem, który jakos chyba zupełnie zajmowania się domem za swój obowiązek nie uważał, a potem utrzymać sie w parcy pomimo dówjki dzieci i usilnych strań amałżonak jak przecinanie opon w samochodzie i nieszczenie służowych laptoppów i telefonów. To przy obecnej sytuacji na rynku pracy jest jakieś własciwie niemożliwe prawie osiągniecie. Dlatego też udało jej się z tej sytuacji wyrwać. Jest wszystko razem tak tytaniczne osiągniecie, że aż nie do wiary.

Piasecki to rzecz jasna typowy konserwatywny idiota z całym anturażem. Jednak jego żona nie jest wiele lepsza.

Po pierwsze, jak ktoś trafnie zauważył wyżej, sam fakt wybrania sobie za męża takiego idioty nie świadczy o niej dobrze.

Po drugie, nagrywanie przemocy przez trzy lata świadczy o podejściu typu "zbieram na ciebie haki". Poza tym jeśli ktoś wie o tym, że będzie nagrywał, zachowuje się inaczej. W niektórych momentach słychać, że kobieta gra pod nagranie. Poza tym - kto przy zdrowych zmysłach pozostaje przez 3 lata (albo i dłużej) w związku z kimś takim? Tłumaczyć ją może jedynie niskie poczucie własnej wartości i/lub problemy psychiczne.

Po trzecie, ta kobieta na nagraniu mówi, że nie jest śmieciem, bo ma wyższe wykształcenie. Naprawdę nikogo to nie śmieszy poza mną? Z tego by wynikało, że nawet ona sama uważa, że osoby po podstawówce czy po maturze to śmieci (np. spora część polskich 70-90-latków)

Po czwarte, kobieta najpierw wybiera sobie na męża konserwatywnego idiotę, a potem flirtuje z innymi i znajduje sobie kochanka. Gdzie logika?

Ty, Jasiu, weź zmień towarzystwo, bo się wśród przedziwnej patologii obracasz.

Witam
Przemoc domowa była jest i będzie. Niektóre kobiety wykorzystują prawo dla własnych celów. Znam przypadek jak kobieta dzwoniła po policję bo czuła od męża alkohol. Facet po pracy wypijał 1 piwo. Kolejna interwencja. Przyjechała policjantka, którą dyktowała zarzuty. Facet dostał zakaz zbliżania się na 3 miesiące. Po tym okresie kiedy wrócił do domu początkowo był spokój. Ta biedna żona i tak zadzwoniła po policję. Policja zabrała faceta na dołek a z tamtąd do aresztu na 3 miesiące. W tym czasie ta biedna kobieta znalazła wreszcie mężczyznę życia. Facet siedzi w areszcie i czeka na sprawę z Art 207 kk tj znęcanie się psychiczne i fizyczne.
Takich sytuacji w naszym kraju jest bardzo wiele jednak nikt o tym nie mówi
Pozostawiam do przemyślenia

W GW na pierwszej stronie, że radny z PiS-u bije żonę. W PO żon nie biją, ale PO miało dla równowagi zawsze dwa skrzydła prawe i lewe, więc i tu pewnie jest skrzydło bijące i nie bijące. Nie jest jasne czy biją żony w PSL-u. Nowoczesna nie leje na pewno, bo żyje w konkubinacie, nazywanym nowoczesną formą małżeństwa. Co do SLD nie ma pewności. Czarzasty wygląda jakby sam czasem dostał z piąchy od żony. Prawdę mówiąc dostać z piąchy od żony to nic złego, jednak żeby nie miała dużego pierścionka, bo może być defekt. Czy SLD w ogóle jeszcze istnieje? W Razem wprawdzie nie biją, ale Zandberga widziano siedem lat temu w t-shircie z wizerunkiem Karola Marksa, co go dyskwalifikuje w zakresie nie bicia żony.

Najwięcej przemocy domowej jest w konkubinatach (vel. związkach partnerskich), także zamiast Dekalogu przerobiony powinien zostać jakiś ateistyczny kodeks moralny, o ile coś takiego w ogóle istnieje (nie znam się na ateistycznej moralności)

Odsłuchałem całość. Ale z niej menda. Współczuję facetowi. Nic nie warta.

W obliczu nowej fali islamskich imigrantów liczę, że Jaś Kapela, bądź inny redaktor Krytyki Politycznej opisze jaki wpływ na krzywdę kobiet ma islam. Z tego co się orientuję pan Kapela jest zwolennikiem przyjmowania muzułmanów do Polski, tak więc tym bardziej powinien napisać podobny felieton, tyle że o sytuacji jaka ma miejsce wśród wspomnianych muzułmanów i ich stosunkiem do kobiet.

Trafił cię w miętkie Zbyszek, prawda, ciporyjku?

Dziękuję za przychylne zainteresowanie, ale myślę, że w miarę odwrotu obskuranckiego zabobonu w Europie i naszym kraju będę musiał się coraz mniej obawiać Waszej opresji oraz marginalizacji i znajdę coraz liczniejsze grono ludzi pozbawionych przesądów, dla których domowa dyscyplina nie jest tabu. Obecnie przyjebanie żonie skazuje bogobojnego człowieka na mniejsze czy większe publiczne nieprzyjemności, utratę stanowiska, ciupę i spodziewaną sodomizację butelką przez aktywistów. Insha`allah w bogatszej, bardziej inkluzywnej kulturze stanie się to na powrót sprawą prywatną i nie będzie już potrzeby przestrzegania starych wstecznickich dekalogów czy wymyślania nowych, lepszych. Całuję na mokro rączki kochanej Pani Stefanii oraz po bratersku ściskam Pana Batistę, pięknego chłopca w którym czai się do skoku zębaty samiec. Cytując 44 prezydenta Stanów Zjednoczonych: "Good, good. Let the Dark Side Flow through you..."
.

Zbyszek to po prostu zwykła pizda, która swoje deficyty nadrabia gadaniem( i tylko gadaniem) o "prawdziwym samcu, który drzemie nawet w największym nieudaczniku, zresztą podobnie jak ten spasiony okularnik, o którym jest ta cała afera. Dorwij takiego na ulicy, to zrobi pod siebie. Swoją drogą, nie polecam, Zbysiu, wygłaszać tego rodzaju poglądów w bardziej "męskim" towarzystwie, bo jak rzucisz czymś takim w obecności tzw. sztywnych chłopaków, to w najlepszym wypadku skończysz z obitym ryjem, a w najgorszym butelką w dupie, śmieciu.

Komentarz został usunięty