UE

Alternatywny pieniądz miał ratować euro, może je pogrążyć

Janis Warufakis

Równoległy system płatności proponowany cztery lata temu w Grecji miał wzmocnić europejską unię monetarną. Dziś Włochy proponują podobny system, który posłuży do rozbicia strefy euro.

ATENY. Dziwnie jest patrzeć, jak ktoś inny wprowadza w życie twój plan, ale w celu dokładnie przeciwnym do tego, który przyświecał tobie. Tak się właśnie czuję, odkąd przeczytałem, że włoski rząd planuje wprowadzenie wariantu pieniądza fiskalnego, czyli instrumentu, który proponowałem zastosować w Grecji w 2015 roku.

Warufakis: Alternatywny pieniądz, który zbawi Europę

Mój pomysł polegał na utworzeniu systemu cyfrowych płatności, opartego na środkach przeznaczonych docelowo dla fiskusa, a chodziło mi o to, by państwom strefy euro, takim jak Grecja albo Włochy, dać bardzo potrzebne pole manewru w kwestiach budżetowych. Tymczasem we włoskim planie równoległy system płatności posłuży do rozbicia strefy euro.

Proponowałem, by każdy posiadacz numeru podatkowego – osoba fizyczna lub firma – automatycznie otrzymywał konto skarbowe wraz z numerem PIN i możliwością transferowania środków na inne konta skarbowe albo do urzędu podatkowego.


Jednym ze źródeł środków na tych specjalnych kontach miało być przelewanie na nie zaległych zobowiązań finansowych. Podatnicy, wobec których państwo było zadłużone i którzy normalnie musieliby czekać wiele miesięcy na spłatę tych zobowiązań, mogliby wybrać opcję przelania części lub całości zaległych środków od razu na konto skarbowe. W ten sposób za jednym zamachem znikałyby liczne zaległości, a w gospodarce zwiększałaby się płynność.

Jak miałoby to działać w praktyce? Załóżmy, że państwo jest winne milion euro firmie A, która z kolei byłaby winna 30 tysięcy euro jednemu z pracowników i 500 tysięcy euro firmie B. Załóżmy teraz, że ten pracownik miałby wobec państwa dług w postaci podatków w wysokości 10 tysięcy euro, a firma B – 200 tysięcy euro. Gdyby państwo zasiliło specjalne konto skarbowe firmy A kwotą miliona euro, a ona zapłaciłaby za pośrednictwem cyfrowego systemu płatności swojemu pracownikowi oraz firmie B, to mogliby oni uregulować swoje zaległe zobowiązania podatkowe. Za jednym zamachem zniknęłoby przynajmniej 740 tysięcy euro zaległości.

Warufakis: Jak Unia wzmacnia włoskich populistów

Innym sposobem zasilania specjalnych kont skarbowych (TA, od ang. treasury account) byłoby przelanie środków ze zwykłego rachunku (bezpośredni zakup kredytów TA od państwa) za pomocą bankowości elektronicznej. Państwo zadbałoby, żeby opcja ta była atrakcyjna, oferując znaczne upusty podatkowe. Mogłoby na przykład ustalić, że jedno euro przelane dziś na konto skarbowe opłaci przyszłoroczny podatek w wysokości 1,10 euro. W istocie wykształciłby się nowy, uwolniony od pośredników rynek długu publicznego, dzięki czemu państwo mogłoby pożyczać od sektora prywatnego małe, średnie i duże sumy w zamian za ulgi podatkowe.

Gdy po raz pierwszy wysunąłem moją propozycję, niezawodni obrońcy status quo od razu zarzucili mi, że byłaby nielegalna, bo ich zdaniem taki system naruszałby traktaty ustanawiające walutę euro jedynym prawnym środkiem płatniczym. Jednak w opinii prawników, których rady zasięgnąłem, legalności systemu nie można było nic zarzucić. Skarb państwa każdego członka strefy euro ma prawo emitować dowolne instrumenty dłużne i akceptować je zamiast należności podatkowych. Podmioty prywatne mają też pełne prawo do tego, by handlować między sobą przy pomocy dowolnych zastępczych środków płatności (na przykład mil lotniczych). Granice prawa zostałyby przekroczone tylko w przypadku, gdyby rząd skłonił sprzedawców do przyjmowania cyfrowych kredytów jako zapłaty – a tego nigdy nie proponowałem.

Zupełnie inaczej zareagowali na mój plan ci, którzy chcieli, by w Europie istniała wspólna waluta, ale niekoniecznie – aby była to waluta jedyna. Były główny ekonomista jednego z wielkich europejskich banków przyjrzał się mojej propozycji i zobaczył w niej swój własny pomysł wprowadzenia równoległej waluty, w której Włochy, Grecja i inne podobne państwa strefy euro mogłyby wypłacać pensje i emerytury. Odpowiedziałem, że równoległa waluta byłaby niekorzystna i niepotrzebna, bo po wprowadzeniu uległaby silnej dewaluacji. Większość ludzi otrzymywałaby wypłaty w takiej nowej krajowej walucie, a długi prywatne i publiczne wciąż byłyby denominowane w euro. To przepis na serię gwałtownych bankructw, które niechybnie spowodowałaby upadek strefy euro.

Europa powtarza błędy sprzed stu lat

Jeszcze inna grupa krytyków przekonywała, że ogłoszenie wprowadzenia jakiegokolwiek równoległego systemu płatności wywoła masowe wycofywanie wkładów z banków oraz ucieczkę kapitału, niepostrzeżenie wypychając kraj z eurozony, niezależnie od intencji, jakimi się kierowano przy wprowadzaniu alternatywnego pieniądza. To tylko domysły, ale kryje się w nich ważne ziarno prawdy: system, który zaproponowałem, zmniejszyłby koszty operacji wyjścia ze strefy euro, otwierając wyboistą, ale przejezdną ścieżkę do nowej waluty krajowej.

Gdyby mój równoległy, denominowany w euro system działał w czerwcu 2015 roku, kiedy Europejski Bank Centralny zamknął greckie banki, by szantażem zmusić Greków i grecki rząd do przyjęcia trzeciego pakietu pomocowego, byłyby możliwe dwie opcje. Po pierwsze, lwia część transakcji przeniosłaby się z ogólnego systemu bankowego do systemu publicznych płatności opartego na rachunkach skarbowych TA, co znacznie zmniejszyłoby siłę perswazji Europejskiego Banku Centralnego. Po drugie, wszyscy wiedzieliby doskonale, że rząd może jedną decyzją przekształcić równoległy system płatności w nową walutę.

Euro? Nie tym razem

Czy mając taki system, Grecja powróciłaby do drachmy? A może skłoniłaby trojkę kredytodawców (Komisję Europejską, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny), żeby zastanowili się dwa razy, zanim zaczną grozić Atenom i zamkną greckie banki?

Odpowiedź zależy od polityki po obu stronach. W tym sensie równoległy system płatności jest neutralny: można go użyć równie skutecznie do wzmocnienia strefy euro, jak i do rozbicia jej w drobny mak.

Równoległy system płatności jest neutralny: można go użyć do wzmocnienia strefy euro, jak i do rozbicia jej w drobny mak.

W naszym przypadku chodziło o to, by utrzymać Grecję w strefie euro. Równoległy system płatności wzmocniłby naszą pozycję w negocjacjach. Moglibyśmy wywalczyć głęboką restrukturyzację długu, a dzięki niej ożywić gospodarkę i zapewnić Grecji długoterminową stabilność fiskalną. Dopóki nasi kredytodawcy rozumieliby, że koszty powrotu do drachmy są niższe niż koszty pozostania w strefie euro, a nasze żądania restrukturyzacji długu pozostałyby realistyczne, trojka nie byłaby skłonna pochopnie grozić nam grexitem. Wspólne działania EBC i mojego ministerstwa pozwoliłyby przedstawić równoległy system płatności jako nowy filar euro, co zapobiegłoby panice na rynkach finansowych. Równoległy system wspierałby wspólną walutę, ponieważ dzięki niemu euro przestałoby się powszechnie kojarzyć z permanentną stagnacją.

Tak oto dochodzimy do Włoch. Istnieją dwie techniczne różnice między systemem wymyślonym przeze mnie a planowanymi włoskimi minibonami skarbowymi (zwanymi mini-BOT). Po pierwsze, minibony miały być drukowane na papierze, czemu się sprzeciwiałem, by ograniczyć szarą strefę. W naszej propozycji całkowita podaż cyfrowych kredytów (środków na koncie skarbowym) miała być kontrolowana przez technologię rozproszonego rejestru, który zapewniałby pełną transparentność i zapobiegałby inflacyjnej nadprodukcji kredytów. Po drugie, włoskie minibony miałyby być nieoprocentowanymi wieczystymi obligacjami bez przyszłych ulg podatkowych.

Włochy: Przeklęte euro!

Jednak najistotniejsza różnica między włoskimi bonami i moim systemem jest polityczna. Mój równoległy system płatności obniżał koszty wyjścia ze strefy euro, by dać Grecji większą swobodę fiskalną, a przy okazji przyłożyć się do ucywilizowania unii monetarnej. System włoski jest zaś pierwszym krokiem do równoległej waluty, która zwiastuje definitywny koniec strefy euro.

**
Copyright: Project Syndicate, 2019. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożył Maciej Domagała.

Bio

Janis Warufakis

| Ekonomista, współzałożyciel DiEM25
Ekonomista, od stycznia od lipca 2015 roku minister finansów Grecji, współzałożyciel ruchu DiEM25 (Democracy in Europe Movement 2025). Autor książki "Globalny Minotaur" (2016) i "A słabi muszą ulegać?" (2017).

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.