Świat

Shell musi upaść

Nacjonalizacja może przynieść różne rezultaty, w zależności od tego, kto sprawuje kontrolę nad produkcją energii i kto na tym korzysta. Aby stworzyć sprawiedliwą demokrację energetyczną, wszystkie bezpośrednio dotknięte społeczności – z których wiele mieszka na Globalnym Południu – muszą mieć wpływ na produkcję energii.

26 maja w historycznym wyroku holenderskiego sądu paliwowy gigant, spółka Shell, została zobowiązana do zmniejszenia globalnych emisji dwutlenku węgla o 45 proc. do 2030 roku. Fakt, że Shell został nareszcie pociągnięty do odpowiedzialności za swój udział w kryzysie klimatycznym, jest zwycięstwem nie tylko holenderskiego oddziału organizacji Friends of the Earth (nid. Milieudefensie) i ponad 17 tys. osób, które wniosły pozew zbiorowy, ale także całego światowego ruchu sprzeciwiającego się branży paliw kopalnych.

Pomimo radości, którą i my podzielamy, jako organizatorzy akcji #ShellMustFall [Shell musi upaść – przyp. red.] chcemy przypomnieć światu, że procesy sądowe nie wystarczą, aby powstrzymać zarząd Shella przed niszczeniem naszej planety.

Skąd naziści brali paliwo? Od Shella, oczywiście

Jeśli Shell zamierzałby się podporządkować orzeczeniu, które jednoznacznie odnosi się do „emisji zakresu 3” (emisji generowanych przez dostawców i klientów Shella), powinien znacząco zredukować produkcję ropy, zatrzymać tworzenie nowych pól naftowych oraz zaprzestać wszelkiego reklamowania i lobbowania, które mogłyby prowadzić do wzrostu sprzedaży jego produktów.

I chociaż koncern faktycznie ma w planach nieznaczną obniżkę produkcji ropy, to jednocześnie zamierza rozszerzyć swój potencjał gazowy, który prezentuje jako „czystą” energię. Shell, którego inwestycje w paliwa kopalne wynoszą obecnie dziesiątki miliardów dolarów, słynie zresztą z nieprzestrzegania nakazów sądowych. Można więc podejrzewać, że i tym razem zarząd koncernu nie zatrzyma wydobycia ropy i gazu bez względu na wyrok.

Niestety, orzeczenie sądu o 45-procentowym zmniejszeniu emisji dotyczy „emisji netto”, co pozwala Shellowi na rekompensowanie części generowanych przez siebie emisji. W ciągu ośmiu lat, które zostały do wyznaczonej daty, możliwości koncernu w tym obszarze – w tym sadzenie lasów czy projekty wychwytu dwutlenku węgla z atmosfery – są mocno ograniczone. Poza tym projekty tego rodzaju, przeważnie zlokalizowane na Globalnym Południu, często wiążą się z łamaniem praw człowieka, zawłaszczaniem gruntów i fikcyjną redukcją emisji. Nie są one w stanie zastąpić rzeczywistej transformacji energetycznej.

Najważniejsze pytanie, na które musi sobie teraz odpowiedzieć Shell i inne koncerny paliwowe, dotyczy tego, czy da się uczestniczyć w prawdziwej transformacji i jednocześnie dalej wypłacać dywidendy, a nawet osiągać zyski. Shell myśli wyłącznie w kategoriach pieniężnych: jeśli w najbliższej przyszłości można zarobić więcej, doprowadzając Ziemię na skraj ruiny niż zaprzestając tego procederu, to zarząd firmy nie ma motywacji, aby zaprzestać szkodliwego wydobycia paliw kopalnych i wyzysku pracowników. Dla koncernów takich jak Shell postępowania sądowe to po prostu „ryzyko finansowe” wliczone w koszty działania.

Jako inicjatorzy akcji #ShellMustFall wierzymy, że ze względu na swoją naturę Shell nigdy nie będzie działającą sprawiedliwie i ekologiczną spółką. Samo wywieranie presji jednak nie wystarczy. Dlatego proponujemy czteropunktowy plan, który ma na celu położyć kres działalności Shella i całego przemysłu paliwowego.

Likwidacja Shella

Oznacza to zlikwidowanie spółki oraz zamknięcie szybów naftowych i infrastruktury związanej z przetwórstwem paliw kopalnych. Już w tym miejscu kończy się możliwość walki o klimat na drodze sądowej. Zgodnie bowiem z obowiązującym prawem sędzia nie może przejąć aktywów ani udziałów spółki i umieścić ich pod demokratycznym nadzorem. Do tego potrzeba presji społecznej. Ważne, aby zdawać sobie sprawę, że paliwa kopalne kiedyś się skończą i nawet prezesi spółek nie będą w stanie przetrwać na dogorywającej planecie. Mamy więc wybór – pozostawić transformację tym, którzy doprowadzili do takiego stanu rzeczy, albo wziąć sprawy we własne ręce i przeprowadzić ją w sposób sprawiedliwy i uporządkowany.

Sofokles i Greta Thunberg. Zmiana klimatu jak antyczna tragedia

Szczegółowe kroki, jakie należy poczynić, aby zlikwidować koncerny naftowe, należy jeszcze przedyskutować, jednak historia pokazuje, że jest to możliwe. Holenderska Kompania Wschodnioindyjska została znacjonalizowana w 1796 i rozwiązana w 1798 roku. W 1911 roku amerykańskie przedsiębiorstwo Standard Oil, w owym czasie największy koncern paliwowy na świecie, zostało przekształcone w 34 mniejsze spółki w następstwie przełomowego procesu antymonopolowego. Z kolei kryzys w sektorze bankowym z 2008 roku pokazał, że rządy mogą wykupić finansowych gigantów i ich zrestrukturyzować. Choć żaden z tych przykładów nie jest doskonały, możemy wyciągnąć z nich wiele cennych wniosków. Jedno jest pewne: trudne czasy wymagają radykalnych posunięć.

Reparacje dla poszkodowanych społeczności i ekosystemów

W ramach naszej ostatniej akcji podczas corocznego spotkania udziałowców Shella pokazaliśmy, jak mogłaby wyglądać sprawiedliwość klimatyczna. Przebrani za pracowników budowlanych ustawiliśmy kulę do burzenia przed główną siedzibą Shella i oświadczyliśmy okolicznym mieszkańcom, że rozbieramy biuro koncernu, aby zrobić miejsce na Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości Klimatycznej, o którego utworzenie zaapelowano podczas Światowej Konferencji w sprawie Zmiany Klimatu oraz Praw Matki Ziemi w Boliwii w 2010 roku.

Zadaniem Trybunału Sprawiedliwości Klimatycznej miałoby być rozliczanie przestępców klimatycznych, a także zapewnienie reparacji społecznościom, które pozbawiono źródeł utrzymania i których przedstawicieli zamordowano, wreszcie pomoc rdzennym mieszkańcom w odbudowie zniszczonych ekosystemów.

Sprawiedliwa transformacja dla pracowników branży paliwowej

Nie można karać pracowników za złe decyzje podejmowane przez ich zwierzchników. Posiadają oni umiejętności i fachową wiedzę, którą można wykorzystać gdzie indziej, na przykład do produkcji zrównoważonej energii. Za wzorzec może posłużyć zamknięcie kopalni na południu Holandii, gdzie utworzono nowe branże przemysłu, aby zapewnić stanowiska pracy dla górników. Feministyczny Zielony Ład zwraca uwagę, że „zielone” miejsca pracy nie muszą ograniczać się do budownictwa i technologii – opieka to z gruntu niskoemisyjny sektor.

Demokracja energetyczna

Nie będzie to tak łatwe jak znacjonalizowanie Shella i przekazanie go w ręce holenderskiego parlamentu, chociaż byłby to logiczny pierwszy krok. Nacjonalizacja może przynieść różne rezultaty, w zależności od tego, kto sprawuje kontrolę nad produkcją energii i kto na tym korzysta. Aby stworzyć sprawiedliwą demokrację energetyczną, wszystkie bezpośrednio dotknięte społeczności – z których wiele mieszka na Globalnym Południu – muszą mieć wpływ na produkcję energii. Pacto Ecosocial del Sur (Południowy Pakt Ekospołeczny) wzywa na przykład do decentralizacji i demokratyzacji systemów energetycznych.

Sześć dowodów na to, że Unia wcale NIE jest taka zielona, jak ją malują

Komentatorzy w większości mediów, a czasami także obrońcy klimatu sprawiają wrażenie, jakbyśmy byli skazani na czarno-białą wizję przyszłości, w której albo Shell dalej robi, co chce, albo udaje nam się go namówić, aby szkodził trochę mniej.

Ale istnieje inna, mniej oczywista droga: doprowadzić do upadku Shella.

**
#ShellMustFall to kampania holenderskiego kolektywu Code Rood, który walczy z przemysłem paliwowym. Należy do koalicji Future Beyond Shell.

Artykuł opublikowany w magazynie OpenDemocracy na licencji Creative Commons. Z angielskiego przełożyła Anna Opara.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij