Świat

Rodzić po ludzku w czasie pandemii

Mary Fitzgerald

Przemoc słowna i fizyczna, nieuzasadniona izolacja albo wykonywanie zabiegów medycznych bez zgody pacjentek – od Wenezueli po Włochy i Wielką Brytanię pandemia staje się pretekstem do ograniczania praw kobiet i lekceważenia ich potrzeb.


„Dziecko nie żyje. Nie możemy pani już w niczym pomóc”.

Zanim usłyszała te straszliwe słowa, ciężarna Yasmelis Casanova zniosła długą i bolesną podróż do szpitala w Caracas, brnąc przez liczne punkty kontrolne, jakie ustanowiono w czasie pandemii COVID-19. Krwawiła przez wiele godzin, na próżno oczekując pomocy medycznej. Kiedy w kolejnym szpitalu lekarze wreszcie ją zoperowali, usunęli jej jajniki, nie pytając o zgodę. 20 kolejnych dni spędziła niemal całkiem sama. Z powodu obostrzeń wokół COVID-19 szpital zakazał odwiedzin.

Służba zdrowia w Wenezueli podupadała, na długo zanim zaczęła się pandemia, ale koronawirus przesądził o jej całkowitej ruinie. Wiele kobiet potrzebujących natychmiastowej pomocy położniczej z trudem dociera do szpitali, nie mówiąc już o otrzymaniu odpowiedniej opieki. Jednak niewydolność opieki medycznej dla kobiet, którą ujawniła pandemia, nie ogranicza się do Wenezueli. Występuje i w krajach biednych, i w bogatych.

Zdrowie reprodukcyjne kobiet: pandemia wymaga postępów, a nie regresu

W lipcu portal openDemocracy opublikował wyniki globalnego śledztwa dziennikarskiego dotyczącego traktowania rodzących podczas pandemii COVID-19. Dowiedzieliśmy się, że w 45 krajach – od Kanady po Kamerun i od Wielkiej Brytanii po Ekwador – dochodzi do szokujących i zbędnych zdaniem lekarzy i prawników naruszeń praw i wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia, które mają chronić kobiety i niemowlęta podczas pandemii.

Wytyczne WHO na czas pandemii COVID-19 stwierdzają na przykład, że z kobietą podczas porodu powinna przebywać wybrana osoba towarzysząca. Jednak w całej Eurazji i Ameryce Łacińskiej – w tym w co najmniej 15 krajach Europy – zmusza się kobiety do rodzenia w samotności.

WHO stwierdza też, że zabiegów takich jak cesarskie cięcie powinno się dokonywać tylko wtedy, kiedy istnieją wskazania medyczne, i wyłącznie za zgodą kobiety. Tymczasem kobiety z 11 krajów zgłosiły, że wykonano im cesarskie cięcie, dokonano epizjotomii (nacięcia krocza) czy wywołano u nich poród, choć nie wyraziły zgody na taki zabieg lub podejrzewają, że nie był on uzasadniony z medycznego punktu widzenia.

Niedoszła Matka Polka

czytaj także

Niedoszła Matka Polka

Marta Szymczyk, Aleksandra Knapik

WHO zaleca również, by kobiety otrzymywały wsparcie w karmieniu piersią i możliwość kontaktu „skóra do skóry” z nowo narodzonym dzieckiem. Jednak w przynajmniej 15 krajach – w tym co najmniej sześciu europejskich – matki oddzielano od noworodków, a w co najmniej siedmiu uniemożliwiano im karmienie piersią. Nie ma jednoznacznych dowodów na to, że wirusem SARS-CoV-2 można się zarazić przez mleko matki.

Doktorzy i specjaliści w dziedzinie ochrony zdrowia są zgodni: żadne z tych niezalecanych procedur nie są konieczne do opanowania pandemii.

Co gorsza, z Afryki spłynęło ponadto wiele doniesień o zgonach w czasie ciąży po tym, jak ograniczenia poruszania się i inne obostrzenia związane z koronawirusem uniemożliwiły kobietom dotarcie do szpitali. Wiele kobiet w krajach rozwijających się zmuszonych było rodzić w warunkach niehigienicznych i niebezpiecznych.

Eksperci ostrzegają obecnie, że w ciągu zaledwie sześciu miesięcy związane z COVID-19 obostrzenia i zakłócenia w dostawie usług zdrowotnych w krajach o niskim i średnim dochodzie mogły spowodować nawet o 56 700 zgonów matek więcej niż w poprzednich latach.

Jeśli dane te jeszcze nie wystarczą, by ujawnić wady obowiązujących obecnie procedur zapobiegania COVID-19, to warto dodać, jak bardzo nierówno są one wprowadzane i odwoływane. W niektórych regionach Anglii kobiety mogą już nawet pójść z partnerem do pubu, ale na badania prenatalne muszą iść same. To jeszcze jeden z przejawów obowiązującej od wielu lat w Wielkiej Brytanii tak zwanej loterii kodów pocztowych [czyli regionalnych różnic jakości usług państwowej służby zdrowia NHS, które mogą zdawać się losowe, a w rzeczywistości są związane z zamożnością samorządów, brakiem ogólnokrajowych standardów czy niewystarczającą liczbą pracowników służby zdrowia w regionach – przyp. tłum.]. Zależy od niej dostęp do opieki zdrowotnej i innych usług, od klinik zapłodnienia in vitro po schroniska dla dotkniętych przemocą domową.

A to tylko jedno zjawisko wpisujące się w globalny trend ograniczania praw kobiet i lekceważenia ich potrzeb, także podczas porodu. W ubiegłym roku badacze pracujący pod kierunkiem WHO pytali kobiety w Ghanie, Gwinei, Mjanmie i Nigerii, czy rodząc w placówkach medycznych, doznały przemocy fizycznej albo słownej, stygmatyzacji lub dyskryminacji. 42 proc. ankietowanych odpowiedziało twierdząco.

W całej Europie pseudokliniki okłamują kobiety w ciąży

– Owszem, pewna liczba krajów Ameryki Łacińskiej – w tym Argentyna, Ekwador, Meksyk, Urugwaj i Wenezuela – wprowadziła przepisy zakazujące dokonywania procedur medycznych bez świadomej zgody pacjentek i pacjentów. Zasad tych rzadko się jednak przestrzega. Obserwatorzy donoszą, że władze i personel medyczny uznają tego rodzaju przemoc położniczą za normalny tryb postępowania.

Na przykład jeszcze przed pandemią w Ameryce Łacińskiej 40 proc. dzieci przychodziło na świat przez cesarskie cięcie, choć ta metoda jest bardziej ryzykowna zarówno dla matki, jak i dla noworodka. WHO zaleca utrzymanie tego odsetka na poziomie około 15 proc., podkreślając, że cesarskie cięcia powinno się wykonywać tylko wtedy, kiedy istnieją wskazania medyczne.

Ponadto większość krajów afrykańskich nie nadąża z osiąganiem celów zmniejszania liczby zgonów matek i noworodków do 2030 roku, ustanowionych w ramach Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ. Ugandyjska komisarz do spraw zdrowia matki i dziecka dr Jesca Nsungwa Sabiiti ostrzega, że pandemia najprawdopodobniej jeszcze bardziej opóźni osiągnięcie tych celów.

Gdy służba zdrowia zapomina o kobietach

czytaj także

Gdy służba zdrowia zapomina o kobietach

Anderson E. Stanciole, Federica Maurizio

Kryzys związany z COVID-19 może być przeszkodą dla postępu. Jednak może też stanowić motor zmian, zmuszając rządy i społeczeństwo obywatelskie do przemyślenia organizacji systemów opieki zdrowotnej, gospodarek i społeczeństw. Jak dotychczas dyskusje – zwłaszcza wśród polityków – są zakrojone raczej wąsko i skupione na rozwiązaniach krótkoterminowych. Jeśli mamy po pandemii zbudować świat „sprawiedliwie obdzielony, odporny na kryzysy i zrównoważony w rozwoju”, za czym opowiada się wielu przywódców, musimy zgodzić się na znacznie ambitniejszą wizję tego, co oznacza zdrowie prawdziwie publiczne.

Trzeba na przykład ustanawiać i egzekwować prawa chroniące najsłabszych. Organy zajmujące się zdrowiem publicznym i inne urzędy muszą prowadzić śledztwa w sprawie naruszeń tych praw i pociągać dostawców usług medycznych do odpowiedzialności. Natomiast rządy i darczyńcy powinni przeznaczać znacznie więcej zasobów na orędownictwo w obszarach problematycznych, takich jak zdrowie matek, czy też na zastosowanie podejścia opartego na prawach pacjenta w szkoleniach medyków i świadczeniu wszelkich usług medycznych.

Problem wykracza daleko poza bezpośrednią opiekę medyczną. Dziś kobiety mogą otrzymać karę więzienia za poronienie (w Salwadorze) czy zostać aresztowane, jeśli po porodzie nie zapłacą rachunków za opiekę medyczną (w Kenii). Nierówności strukturalne oraz dyskryminacja ze względu na płeć, rasę, klasę i sprawność wciąż wpływają na każdy aspekt naszego życia, czy to w krajach biednych, czy bogatych. Wszelkie te zaniedbania nadwyrężają zdrowie publiczne.

Syndrom Yentl. Jak medycyna nie dostrzega kobiet

czytaj także

Zbyt wiele kobiet doznało samotności, strachu i traumy tylko dlatego, że musiało rodzić podczas pandemii. W ramach śledztwa openDemocracy pewna Włoszka wyraziła nadzieję, że ustawodawcy i usługodawcy medyczni wyciągną wnioski z jej cierpienia i cierpienia kobiet jej podobnych, tak by żadna już nie musiała czegoś takiego przeżywać. Tym kobietom należą się zmiany.

Magazyn openDemocracy w dalszym ciągu śledzi łamanie praw rodzących na całym świecie. Pod tym linkiem znajdziecie mapę oraz kontakt, by przesłać dowody podobnych incydentów.

**
Mary Fitzgerald jest redaktorką naczelną magazynu openDemocracy.

Copyright: Project Syndicate, 2020. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Aleksandra Paszkowska.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać