Świat

Pieniążek: Sztuka autocenzury

W Rosji kolejna afera wokół sztuki współczesnej. Tym razem padło na wystawę „Trzy dni października”.

Wystawa Trzy dni października pokazywana w muzeum Presnia w Moskwie poświęcona jest ostatnim dniom kryzysu konstytucyjnego w Rosji w 1993 roku. Kryzys zakończył się szturmem na Biały Dom, obecną siedzibę rosyjskiego rządu, i ostrzelaniem go z czołgów. Jednocześnie stworzył podwaliny obecnego systemu politycznego i zakończył marzenia o pełnej demokratyzacji w Rosji. Jak pisze dla portalu Colta.ru Gleb Napriejenko, do tego czasu w Rosji istniała polityka i spór, a „po 1993 roku polityka zniknęła na wiele lat – rozeszła się po kątach i domach”. Z okazji dwudziestej rocznicy tego wydarzenia grupa młodych artystów postanowiła się z nim zmierzyć.

„1993 rok – to nie jest zakończone wydarzenie, ale część odrębnej sekwencji, w której zawiera się także obecny stan rzeczy. Jeśli chcemy zrozumieć, dlaczego przemoc i autorytarne cechy władzy stały się immanentne dla funkcjonującego reżimu, musimy wrócić do historii 1993 roku” – mówi w rozmowie z Napriejenką jeden z kuratorów wystawy Ilja Budrajtskis.

Fot. Daria Vorujubivaeva

Wśród przedstawionych prac jest wiele nawiązań do radzieckiej symboliki, ale są także ulotki anarchistyczne, które były rozrzucane w 1993 roku, i oficjalne dokumenty. Mieszają się materiały dokumentalne i prace artystyczne. Jak mówi kurator, celem wystawy jest przełamanie dotychczasowych schematów w myśleniu o tym okresie i przywrócenie mu politycznej treści.

W Trzech dniach października nietrudno znaleźć nawiązania do protestów, które rozpoczęły się w 2011 roku. Jak zauważa Napriejenko, po 6 maja 2012 roku, gdy doszło do zamieszek w trakcie Marszu Milionów (a w konsekwencji także do procesów sądowych), znowu próbowano zamrozić historię.

Dopiero na kilka dni przed otwarciem kuratorzy i artyści dowiedzieli się, że wystawa, zamiast do 30 listopada, będzie otwarta tylko do 20 października. Taką decyzję podjęły władze Państwowego Centralnego Muzeum Współczesnej Historii Rosji, którego filią jest Presnia. Według Budrajtskisa nie chodzi o naciski „z góry” – tylko właśnie o odważny sposób przedstawienia października 1993 roku. Muzeum ponosi odpowiedzialność za swoje wystawy i dla świętego spokoju postanowiono skrócić funkcjonowanie Trzech dni października do minimum. W odpowiedzi on i dyrektor Presni Ilja Bezrukow podali się do dymisji. Budrajtkis twierdzi, że nie było innego wyjścia, bo i tak zaraz zostałby zwolniony.

Fot. Daria Vorujubivaeva

W komentarzu dla „Rossijskiej Gaziety” generalny dyrektor Centralnego Muzeum Współczesnej Historii Rosji Siergiej Archangełow stwierdził, że „ci panowie zwolnili się na własne życzenie, a nie w ramach protestu”. Zarzuca swoim byłym pracownikom, że nie wywiązywali się ze swoich służbowych obowiązków (miało nie być ich kilka dni w pracy), a ponadto nie ustalili terminu zakońćzenia wystawy z władzami muzeum. Rzekomo w tej samej sali zaplanowane były już inne wydarzenia – poświęcone bitwie stalingradzkiej i bitwie na Łuku Kurskim. Budrajtskis zaprzecza: według niego 30 listopada pojawia się w dokumentach podpisywanych przez władze muzeum (między innymi w planie na 2013 rok zatwierdzonym przez Ministerstwo Kultury), a także na wszystkich plakatach. Wskazuje, że w museum wciąż były wolne sale do przeprowadzenia innych wydarzeń.

Ostatecznie Archangełow oświadczył na antenie radia Echo Moskwy, że wystawa zostanie przedłużona do 27 października.

To już kolejna głośna afera wokół sztuki współczesnej w Rosji. W czerwcu wyrzucono popularnego dyrektora galerii PERMM w Permie Marata Gelmana za wystawę Welcome to Sochi 2014, która w karykaturalny sposób przedstawiała zbliżającą się olimpiadę zimową (tu można zobaczyć prace). Pod koniec sierpnia w Petersburgu, na kilka dni przed szczytem G20, zamknięto Muzeum Władzy za wystawę, na której między innymi znalazło się przedstawienie Władimira Putina w koszuli nocnej, czeszącego premiera Dmitrija Miedwiediewa o kobiecym ciele.

Artyści i kuratorzy Trzech dni października domagają się w liście otwartym przywrócenia wystawy. Ale mimo że temat zaistniał w mediach, to – jak pokazuje praktyka – szanse na jeszcze jedną zmianę decyzji włądz są minimalne.

Fot. Daria Vorujubivaeva

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Paweł Pieniążek
Paweł Pieniążek
Dziennikarz, reporter
Relacjonował ukraińską rewolucję, wojnę na Donbasie, kryzys uchodźczy i walkę irackich Kurdów z tzw. Państwem Islamskim. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Autor książek „Pozdrowienia z Noworosji” (2015), „Wojna, która nas zmieniła” (2017) i „Po kalifacie. Nowa wojna w Syrii” (2019). Dwukrotnie nominowany do nagrody MediaTory, a także do Nagrody im. Beaty Pawlak i Nagrody „Ambasador Nowej Europy”. Stypendysta Poynter Fellowship in Journalism na Yale University.
Zamknij