Świat

Żadne technologie świata nie pozwolą nam konsumować bez umiaru

Żarówki stały się bardziej energooszczędne, zmywarki zużywają mniej wody, a telewizory potrzebują mniej energii do działania. Co ludzie na to? Nie, nie cieszą się, że zużywają mniej energii. Przeciwnie. Kupują więcej większych telewizorów.

Panele słoneczne, samochody elektryczne, instalacje wyłapujące dwutlenek węgla bezpośrednio z atmosfery, energooszczędne lodówki – postęp technologiczny w dziedzinie ochrony środowiska jest realny i słusznie napawa nas optymizmem. Człowiek od wieków bowiem, właśnie za sprawą wynalazków i innowacji, był w stanie nie tylko polepszyć warunki swojego życia, ale również sprostać najróżniejszym wyzwaniom i niebezpieczeństwom tego świata. Pytanie brzmi, czy w przypadku problemów środowiskowych i klimatycznych również możemy liczyć na zbawienną moc technologii?

Obecnie wiele wskazuje na to, że istnieją rozwiązania technologiczne, które mogą nam pomóc, w tym niektóre lepsze od obecnie stosowanych. Zdecydowanie nie wystarczą one jednak, aby tylko za ich sprawą zaradzić kryzysowi klimatycznemu i ekologicznemu. Co więcej, to właśnie pokładanie zbyt dużej nadziei w rozwoju technologicznym przyczynia się po części do nasilenia samego problemu.

Wzrost konsumpcji hamuje pozytywne skutki postępu technologicznego

W dziedzinie inżynierii duża część obecnie prowadzonych badań, niezależnie od dziedziny, w ten czy inny sposób zmierza do tego samego celu. Powołując się na fakty naukowe związane z ociepleniem klimatu i innymi problemami ekologicznymi, badacze pragną usprawnić obecne technologie i ich produkcję tak, aby były bardziej efektywne i tańsze, przede wszystkim zaś zużywały mniej energii i mniej surowców oraz emitowały mniej szkodliwych dla klimatu gazów. Dotyczy to nie tylko akademickich instytucji naukowych – takie badania prowadzi też przemysł. Co prawda, motywacje tych badań nie są altruistyczne, firmy bowiem dążą przede wszystkim do zmniejszenia własnych kosztów i powiększenia zysków, a pozytywny efekt dla środowiska jest jedynie efektem ubocznym tych prac. Na pierwszy rzut oka trudno jednak uznać to za coś dyskwalifikującego.

I tak, przez ostatnie lata żarówki stały się bardziej energooszczędne, zmywarki zużywają mniej wody, a samochody mniej paliwa i wydzielają mniej szkodliwych spalin. Telewizory potrzebują na cm² powierzchni średnio trzy razy mniej energii do działania. Intuicyjnie można by dojść do wniosku, że przyczyniło się to do globalnej redukcji zużycia energii, wody czy trujących emisji. Tylko czy na pewno?

Na podstawie danych historycznych możemy śmiało stwierdzić, że wprowadzeniu energooszczędnych żarówek towarzyszyło… zwiększenie globalnego zużycia energii. Telewizory, owszem, w przeliczeniu na cm² ekranu są bardziej energooszczędne, ale ponieważ przeciętnemu Europejczykowi nie wystarczą już 32 cale, w przeliczeniu na sztukę, ekrany potrzebują więcej prądu niż wcześniej.

Ekonomiści nazywają to efektem odbicia, który polega na tym, że wzrost wydajności technologii niesie za sobą obniżenie ceny, a to powoduje wzrost konsumpcji. Summa summarum zatem większa wydajność może skutkować stagnacją lub nawet wzrostem, a nie zamierzonym zmniejszeniem zużycia surowców naturalnych.

Pozytywy wynikające z usprawniania obecnych technologii mogą więc zostać częściowo lub całkowicie zniwelowane poprzez większą ich dostępność, a więc wzrost konsumpcji. Ale jak to się ma do nowych, alternatywnych technologii, które działają w zupełnie inny sposób niż ich konwencjonalne odpowiedniki?

Nawet najbardziej zielone technologie nie są w pełni zielone

Weźmy przykład odnawialnych źródeł energii: wszechobecna propaganda na ich temat ma faktycznie solidne naukowe podstawy. Instalując panele słoneczne, możemy być pewni, że podczas generowania prądu nie będą one emitowały CO2.

Świat jednak nie jest czarno-biały, a zatem również odnawialne źródła energii mają swoje negatywne strony. Wszyscy znamy hasło, że słońce nie zawsze świeci, a wiatr nie zawsze wieje. Moc prądu z fotowoltaiki lub wiatraków waha się zatem silnie w zależności od pory roku i pory dnia. Przyczynia się to do wielu komplikacji przy sterowaniu sieciami energetycznymi, a ponadto rodzi konieczność rozbudowy, a właściwie budowy infrastruktury do magazynowania energii.

Zielona transformacja to będzie eksperyment – ryzykowny, ale konieczny

Dodatkowo przy produkcji paneli słonecznych, wiatraków czy akumulatorów potrzebne są liczne surowce naturalne oraz rzadkie metale, jak na przykład lit i kobalt. Ich wydobycie jest przedmiotem licznych kontrowersji: kopalnie litu w Ameryce Południowej i Tybecie przyczyniają się do poważnych kłopotów środowiskowych związanych z zanieczyszczeniem wód gruntowych, nie mniejsze są problemy środowiskowe i humanitarne związane z wydobywaniem kobaltu w Demokratycznej Republice Konga. Zielona energia z przetwarzania biomasy również jest obiektem zaciętych sporów naukowców. Biomasa jest wprawdzie surowcem odnawialnym, jednak gdy uprawiana w nieodpowiedni sposób lub kosztem wylesiania, może przynieść w kontekście ocieplenia klimatu o wiele więcej złego niż dobrego.

Czego nie strawi pożar, spali elektrownia. Gospodarka leśna w Polsce to „biomasakra”

Oczywiście, nie warto takiej relatywizacji posuwać do absurdu. Nie istnieją źródła energii, które byłyby doskonale neutralne ekologicznie. Przy tym technologie OZE są do dekarbonizacji niezbędne, mniej kosztowne środowiskowo od każdych źródeł konwencjonalnych i niekonwencjonalnych (łupki!) opartych na paliwach kopalnych. Czyste technologie i innowacje są zdecydowanie potrzebne, aby zahamować postępujące ocieplenie klimatyczne i inne kryzysy ekologiczne.

Problemy środowiskowe zagrażające naszej planecie i przyszłym pokoleniom są jednak o wiele bardziej złożone, gdyż obejmują również inne poważne kwestie, takie jak utratę bioróżnorodności, zanieczyszczenie wód gruntowych, powietrza czy gleby.

Powtórzmy: żadna technologia nie będzie pod każdym względem w pełni „zielona”. Gdy połączymy ten fakt z naszym globalnie rosnącym materializmem, jasne stanie się, że coraz lepsze technologie same w sobie nie mogą wystarczyć do stawienia czoła wyzwaniom kolejnych lat.

Postęp technologiczny musi iść w parze ze zmianami zachowań

Obecnie większość politycznych strategii dotyczących problemów środowiskowych skupia się na transformacji opartej głównie na inwestycjach w „zielone” innowacje. Zakłada się kontynuowanie naszego stylu życia, który w jakiś magiczny sposób, właśnie dzięki zielonym technologiom, skutecznemu recyklingowi i różnym ekozamiennikom, stanie się przyjazny dla środowiska. Powinniśmy jednak dużo więcej dyskutować o tym, jak w sprawiedliwy sposób ograniczyć naszą pogoń za materialną konsumpcją i wzrostem gospodarczym. Choćby zastanawiając się, co zrobić, aby cena dóbr i usług odzwierciedlała również ich skutki dla środowiska?

Nie jest to niestety ani prosta ani szczególnie lubiana dyskusja. Wiara w nowe technologie jest dla nas lub przynajmniej tych z nas, którzy nie są bezpośrednio poszkodowani przez transformację energetyczną, o wiele wygodniejsza. Nie trzeba polityki, wystarczy zaufać naukowcom i inżynierom, którzy znajdą rozwiązanie na wszystkie problemy ekologiczne.

Biorąc pod uwagę ciągły wzrost konsumpcji i globalizację, nie powinniśmy jednak liczyć na kolejną rewolucję technologiczną jako panaceum, cudowny środek, który nas uratuje przed katastrofalnymi skutkami postępującego ocieplenia klimatu i utraty bioróżnorodności. Ufajmy inżynierom, ale nie przesadnie. Technologie mogą nam pomóc, lecz nie zapominajmy, że żyć przyjaźnie dla planety to przede wszystkim żyć skromnie.

***

Joanna Sitarz – inżynierka, pasjonatka energetyki i ochrony środowiska. Absolwentka inżynierii mechanicznej na Politechnice w Akwizgranie. Doktorantka w dziedzinie europejskiej polityki klimatycznej. Wychowała się w Krakowie, mieszka w Berlinie.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij