Świat

Coraz goręcej w oceanach. „To tak, jakby co sekundę detonować sześć bomb w Hiroszimie”

Fot. NASA-JPL/Caltech

„Jeśli chcesz zrozumieć globalne ocieplenie, musisz zmierzyć ocieplenie oceanów” – przekonują naukowcy.

Najnowsze, opublikowane w miniony poniedziałek badania naukowe pokazują, że oceany osiągnęły najwyższe temperatury od czasu przeprowadzenia pierwszych pomiarów i w ciągu ostatnich lat ogrzały się w najszybszym jak dotąd tempie. To oznacza, co podkreślają naukowcy, pilną konieczność podjęcia działań o skali globalnej w celu rozwiązania kryzysu wywołanego ociepleniem klimatu, zanim będzie na to za późno.


Badanie zatytułowane Record-Setting Ocean Warmth Continued in 2019 opublikowane na łamach czasopisma „Advances in Atmospheric Studies” wykazało, że oceany ociepliły się o około 0,075 stopnia Celsjusza w stosunku do średniej temperatury z lat 1981-2010.

Poziom „rozgrzania” oceanów, jak stwierdzono w raporcie, jest równy dokładnie 228 000 000 000 000 000 000 000 (228 sekstylionów) dżuli ciepła. Co to dokładnie oznacza? Jeden z autorów badania, Lijing Cheng, profesor nadzwyczajny w Międzynarodowym Centrum Nauk o Klimacie i Środowisku działającym przy Instytucie Fizyki Atmosfery Chińskiej Akademii Nauk, zobrazował ów proces następującym przykładem: „Ilość ciepła, jaką przyswoiły oceany świata w ciągu ostatnich 25 lat, można porównać do tej, jaka mogłaby powstać w wyniku eksplozji 3,6 miliardów bomb atomowych w Hiroszimie”.

„Odnotowany poziom ogrzania oceanów jest niepodważalny i stanowi kolejny dowód postępowania globalnego ocieplenia. Nie ma żadnych uzasadnionych alternatyw – poza emisją przez człowieka gazów zatrzymujących ciepło – wyjaśniających ten wzrost temperatury”, dodał Cheng.

Co więcej, naukowcy odkryli, że ocieplenie cały czas przyspiesza.

„Detonujemy teraz od pięciu do sześciu hiroszimskich bomb ciepła na sekundę” – powiedział z kolei CNN John Abraham, współautor badania i profesor inżynierii mechanicznej na Uniwersytecie St. Thomas.

Naukowiec podczas ogłoszenia raportu wskazał ponadto, że „społeczeństwo musi być świadome tego, „jak szybko postępują zmiany”.

„Kluczem do odpowiedzi na to pytanie są oceany – właśnie tam kończy zdecydowana większość globalnego ciepła” – dodał Abraham. „Jeśli więc chcesz zrozumieć globalne ocieplenie, musisz zmierzyć ocieplenie oceanów” – podsumował badacz.

Ekologia i klimat, pokusa katastrofizmu

Prof. Cheng podkreślił natomiast, że co prawda oceany ogrzewają się wolniej w stosunku do powietrza na lądzie, ale ocieplenie wód ze względu na ich ogromną powierzchnię ma dla funkcjonowania całej planety tak naprawdę znacznie drastyczniejsze konsekwencje, niż pozornie mogłoby się wydawać.

„Cena, którą płacimy, to: redukcja tlenu rozpuszczonego w oceanie, zniszczenie życia morskiego, nasilenie sztormów [ale też wielu innych ekstremalnych zjawisk atmosferycznych i warunków pogodowych – przyp. red.] oraz ograniczenie połowów i gospodarek związanych z oceanami” – doprecyzował Cheng. Ten proces można jednak spowolnić. „Im bardziej zmniejszamy emisję gazów cieplarnianych, tym mniej ocean będzie się nagrzewał”.

Źródło: CommonDreams.org, tłumaczenie i opracowanie Paulina Januszewska.

Naukowcy już 30 lat temu ostrzegali przed pożarami w Australii. Na próżno

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać