Nauka

Zagadka: co łączy kobiety i drzewa? Nieodpłatna i ciężka praca

Coraz bardziej odczuwalne zmiany klimatu w miastach generują ogromne koszty, zaczynając od nakładów na klimatyzację w czasie upału, a kończąc na środkach potrzebnych do poradzenia sobie z powodziami. Można tego jednak uniknąć, chroniąc drzewa, które ciężko pracują na to, by żyło nam się lepiej. O tym, ile zarabiają na nasz dobrobyt i dobrostan i czy kapitalizm widzi ich ciężką harówkę, opowiada Julia Żuławińska, współtwórczyni Kalkulatora Korzyści z Drzew.

„Czterysta dziewięć dolarów i pięćdziesiąt jeden centów. Tyle są warte roczne usługi, jakie wykonują dla miasta Nowy Jork trzej pracownicy z Pearl Street na Manhattanie” – pisze Jan Mencwel w książce Betonoza. Jak się niszczy polskie miasta. Wbrew pozorom autor nie ma tu na myśli urzędników, kierowców autobusów czy drogowców, lecz trzy „zatrudnione” przez amerykańską metropolię dęby wierzbowe, które – jak każde drzewo – wykonują bardzo ważną i cenną, ale zwykle bagatelizowaną, bo nieodpłatną pracę.

Tę harówkę można podziwiać na dostępnej w sieci interaktywnej New York City Street Map, gdzie podane są także wyceny świadczonych przez drzewa usług ekosystemowych. Uznano bowiem, że skoro do kapitalistycznej rzeczywistości przemawiają jedynie wskaźniki ekonomiczne, to czas traktować miejską zieleń jak generujący zyski zasób z określoną wartością rynkową czy też infrastrukturę, w którą warto inwestować i która przynosi korzyści wszystkim. Szacuje się, że nowojorskie drzewa ogółem wykonują pracę wartą 100 mln dolarów rocznie.

Do podobnych wniosków doszły członkinie krakowskiego naukowego start-upu Omni Calculator. Studentka biotechnologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, Julia Żuławińska wraz z lekarką Łucją Zaborowską opracowały narzędzie pozwalające policzyć, jak wielkie profity generują zieloni pracownicy w polskich miastach, i w ten sposób zachęcić zarówno lokalnych włodarzy, jak i całe społeczności do troski o drzewa.

Pracowity jak drzewo

Kalkulator Korzyści z Drzew – jak mówi jego współtwórczyni – to proste narzędzie, które bierze pod uwagę takie dane jak gatunek drzewa i obwód pnia. Na ich podstawie określa efekty działania drzew w określonym czasie.

Przykład? Dziesięć klonów o obwodzie mieszczącym się w przedziale 20–50 cm jest w stanie wyprodukować w ciągu dwóch lat 1,9 t tlenu, czyli tyle, ile potrzeba 2275 osobom do oddychania przez cały dzień. Z obliczeń dowiadujemy się, że klony wykorzystają 716,7 kg węgla, a zatem usuną ślad węglowy równy 8 km przebytym samolotem. Oprócz tego drzewa odparują 4500 l wody. „Taka ilość wody ma taki sam efekt chłodzący jak 5 klimatyzatorów pracujących przez 200 godzin! Zaoszczędzisz około 942,4 zł na ogrzewaniu/chłodzeniu swojego domu” – czytamy na stronie.

A co, jeśli cała Polska to ten rynek w Kutnie?

To sposób na znalezienie oszczędności w portfelu własnym i miejskim, bo choć pielęgnacja drzew wymaga nakładów finansowych, jednocześnie sprawia, że nie trzeba inwestować na przykład w urządzenia zużywające sporo energii, oczyszczające powietrze i chłodzące je w upalne dni.

– Nie wszystkie korzyści da się łatwo wymierzyć – mówi nam Julia Żuławińska. – Jednak drzewa spełniają też inne ważne funkcje, pośrednio przekładające się na korzyści w różnych obszarach, nie tylko stricte klimatycznych czy energetycznych. Mowa chociażby o niwelowaniu hałasu, walorach estetycznych czy polepszeniu samopoczucia mieszkańców miasta, poprawie jakości ich życia oraz powietrza, którym oddychają – dodaje nasza rozmówczyni.

Widzisz drzewa, nie widzisz lasu

czytaj także

Te efekty przekładają się potem m.in. na poprawę zdrowia i kondycji psychicznej społeczeństwa, a także zmniejszenie nakładów potrzebnych do leczenia chorób wywołanych zanieczyszczeniami, ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi oraz promieniowaniem UV. Nie można również zapominać o profitach związanych z ochroną bioróżnorodności, która obecnie przeżywa ogromny kryzys.

Od zawsze cenne

Wycena korzyści z drzew nie jest inicjatywą, która zrodziła się w Polsce, bo badania na ten temat są prowadzone na świecie od lat. Jan Mencwel cytuje w swojej książce pracę habilitacyjną Wycena wartości drzew na terenach zurbanizowanych Haliny Barbary Szczepanowskiej, która wskazuje, że już w „1905 roku na amerykańskim uniwersytecie w Michigan ustalono pierwsze zasady wypłaty odszkodowań za zniszczenie miejskich drzew”.

„Wcześniej przyjmowano, że drzewo warte jest tyle, ile drewno, które można by uzyskać po jego wycięciu. Ale stopniowo drzewo stawało się elementem miejskiego krajobrazu, który ma swoją wartość. Już w 1957 roku w USA przeprowadzono wycenę 32 mln drzew ulicznych. Ich cenę określono aż na 3,2 mld dolarów” – czytamy w Betonozie.

W ostatnich dekadach szczególnie głośnym echem odbiły się prace prowadzone przez prof. Davida Nowaka z amerykańskiego Forest Service, który zajmuje się opracowywaniem metod wyceny usług świadczonych przez drzewa w Stanach Zjednoczonych i jest konsultantem w prowadzeniu podobnych do swojego projektów na całym świecie. Nowak był prowadził także badania w Nowym Jorku i dowiódł, że w czasie, gdy zadrzewienie w USA w latach 2019–2014 spadło o 1 proc., wygenerowało to straty w wysokości 36 mln drzew rocznie, czyli 96 mln dolarów.

W mieście z betonu nie ma żadnej przyszłości

Dla Julii Żuławińskiej bezpośrednią inspiracją do stworzenia Kalkulatora stały się z kolei działania polskiego ekonomisty z Uniwersytetu Warszawskiego. Dr Zbigniew Szkop, który niejednokrotnie powołuje się na dorobek prof. Nowaka, ma na swoim koncie „kosztorysy” wykonane m.in. w Rzeszowie i stolicy.

Portalowi Architektura i Biznes powiedział, że „największymi, jakie w tej dziedzinie dotychczas wykonano w Polsce, były badania, dotyczące drzew rosnących w Warszawie. Naszemu zespołowi ekonomistów środowiska z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW udało się między innymi wykazać, że drzewa rosnące przy głównych ulicach w Warszawie oraz drzewa parkowe, pochłaniając zanieczyszczenia, generują każdego roku oszczędności o wartości ponad 4 milionów złotych” – czytamy w wywiadzie.

Wszyscy zyskujemy

Badania Szkopa, który bardzo wyraźnie mówi o konieczności uwzględniania korzyści pieniężnych przynoszonych przez drzewa, są bardzo ważnym głosem w debacie na temat tego, że przyrodę należy traktować jako cenny zasób i kapitał – dodaje Julia Żuławińska.

Dla niej impulsem do opracowania Kalkulatora były także własne doświadczenia z życia w Krakowie, którego rozbudowa przyczynia się do wycinek drzew.

– Wprawdzie w mieście nie brakuje parków i lasów, ale w ostatnich latach coraz silniej odczuwane są skutki zmian klimatu. Upały doskwierają krakowianom na tyle silnie, że muszą oni wręcz skakać spod jednego drzewa pod drugie, by móc schronić się przed słońcem. Tam, gdzie nie ma cienia, króluje bowiem uciążliwa betonoza – zaznacza Julia.

Kalkulator ma za zadanie dostrzec i uświadomić mieszkańcom miast te problemy, jak również zmotywować samorządowców do działań na rzecz zwiększania terenów zielonych.

– Starałyśmy się, by był jak najprostszy w obsłudze. Wiemy, że istnieją też takie narzędzia, które opierają się na wzorach uwzględniających wysokość drzewa. Uznałyśmy jednak, że potrzebujemy danych, które bez trudu może zdobyć każda osoba. Stąd jednym z kryterium pozwalającym dokonać obliczeń jest obwód drzewa – tłumaczy studentka, jednocześnie wskazując, że Kalkulator nie jest aż tak zaawansowany jak niektóre narzędzia dostępne w innych krajach.

Nie uwzględnia on bowiem kosztów, jakie należy ponieść w związku z pielęgnacją zieleni miejskiej. Większość badań potwierdza jednak, że ten bilans wychodzi zawsze na korzyść chronienia drzew. Wycinka jest zawsze bardziej dewastująca dla przyrody, ludzi i ich portfeli oraz zdrowia.

– Mam wielką nadzieję, że Kalkulator zainspiruje też większą liczbę osób do badań nad tym tematem, a przede wszystkim – że pozwoli bardziej podmiotowo wskazywać rolę, jaką odgrywają w miastach. Adresatem narzędzia może być jednak każdy, kto uważa, że warto działać na rzecz ochrony zieleni, ale także wszyscy, którzy tej świadomości nie mają – mówi Julia Żuławińska.

– Tak naprawdę wszyscy możemy dbać o zasoby, które masowo znikają w zabetonowanych miastach, na naszych osiedlach i w dzielnicach, poprzez uczestnictwo w konsultacjach społecznych dotyczących nowych inwestycji, protestach przeciwko wycinkom i apelach o pielęgnację drzew. Zwłaszcza starsza zieleń jest na wagę złota. W obliczu kryzysu klimatycznego nie możemy sobie pozwolić na wycinki i sadzenie, bo zanim młode drzewo urośnie i zacznie generować takie korzyści jak starsze osobniki, minie sporo czasu, którego planeta po prostu już na regenerację nie ma – konstatuje nasza rozmówczyni.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Paulina Januszewska
Paulina Januszewska
Dziennikarka KP
Dziennikarka KP, absolwentka rusycystyki i dokumentalistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Laureatka konkursu Dziennikarze dla klimatu, w którym otrzymała nagrodę specjalną w kategorii „Miasto innowacji” za artykuł „A po pandemii chodziliśmy na pączki. Amsterdam już wie, jak ugryźć kryzys”. Nominowana za reportaż „Już żadnej z nas nie zawstydzicie!” w konkursie im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją” skierowanym do młodych, utalentowanych dziennikarzy. Pisze o kulturze, prawach kobiet i ekologii.
Zamknij