Świat

Parlament Europejski zachęca do badania medycznej marihuany

Europarlament to kolejna międzynarodowa instytucja, która mówi o leczniczym zastosowaniu marihuany bez lęku i uprzedzeń.

Na początku roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zwróciła na siebie uwagę mediów opinią w sprawie marihuany. Eksperci z WHO zarekomendowali zmianę klasyfikacji marihuany w traktatach regulujących międzynarodową politykę narkotykową. Zgodnie z obecnymi zapisami konopie oficjalnie uznane są za szkodliwe i pozbawione medycznego zastosowania, podobnie jak heroina. Jeśli dojdzie do zmiany rekomendowanej przez WHO, lekarze i naukowcy będą mogli badać konopie z większą łatwością.

Miesiąc po przełomowej opinii WHO w sprawie medycznej marihuany wypowiedział się Parlament Europejski. 13 lutego europosłowie zagłosowali w Strasburgu za przyjęciem rezolucji o stosowaniu marihuany w celach leczniczych.

Światowa Organizacja Zdrowia widzi potencjał leczniczy marihuany

Oficjalne stanowiska Światowej Organizacji Zdrowia i europarlamentu pokazują, jak wygląda dzisiaj główny nurt debaty o marihuanie. Nie jesteśmy jeszcze w miejscu, gdzie pełna regulacja rynku konopnego, wprowadzona przez Kanadę i Urugwaj, jest standardem, ale wiele wskazuje, że ważne międzynarodowe instytucje już na dobre odchodzą od twardogłowej antynarkotykowej polityki spod znaku Nancy Reagan.

Medyczna (nie mylić z rekreacyjną)

Co znalazło się w kilkustronicowym dokumencie przyjętym przez Parlament Europejski? Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności określa w pierwszej części dokumentu kontekst prawny, społeczny i polityczny dla przyjmowanej rezolucji. Autorzy poświęcili dużo miejsca, żeby w zdecydowany sposób odróżnić zastosowanie rekreacyjne od leczniczego. Rezolucja europarlamentu jest jednoznacznie sceptyczna wobec zmian dotyczących tego pierwszego.

Jednocześnie dokument przyjęty w Strasburgu uznaje wagę i doniosłość badań na temat terapii konopnych. „Przegląd dostępnej literatury naukowej dotyczącej marihuany stosowanej w kontekście medycznym dostarcza przekonujących i solidnych dowodów, że marihuana i kannabinoidy mają właściwości terapeutyczne, na przykład w leczeniu przewlekłego bólu u osób dorosłych (np. w przypadku nowotworów), jako antyemetyki [leki przeciwwymiotne – przyp. red.] stosowane w zapobieganiu spowodowanym chemioterapią mdłościom lub wymiotom bądź w łagodzeniu zgłoszonych przez pacjenta objawów spastyczności w stwardnieniu rozsianym, oraz że są skuteczne w leczeniu pacjentów z zaburzeniami lękowymi, z objawami stresu pourazowego oraz depresji”– piszą autorzy rezolucji.

Ze względu na restrykcyjne prawo antynarkotykowe badania nad leczniczym potencjałem marihuany są dużo trudniejsze niż nad mniej kontrowersyjnymi substancjami. W doniesieniach medialnych rewelacje o przełomowych terapiach przeplatają się z wypowiedziami znachorów, dlatego rezolucja europarlamentu jest kolejnym ważnym krokiem, żeby odróżnić jedne od drugich.

W dokumencie czytamy dalej: „Istnieją dowody na to, że marihuana lub kannabinoidy mogą skutecznie zwiększać apetyt i ograniczać spadek masy ciała spowodowany HIV/AIDS, łagodzić objawy zaburzeń psychicznych, takich jak psychoza, lub objawy zespołu Tourette’a, łagodzić objawy epilepsji, a także choroby Alzheimera, artretyzmu, astmy, raka, choroby Crohna oraz jaskry. Przyczyniają się do ograniczenia ryzyka otyłości i cukrzycy oraz łagodzą bóle menstruacyjne”.

Pan sobie ogarnie marihuanę

czytaj także

Druga cześć rezolucji to wezwania i apele do Komisji Europejskiej i państw członkowskich. Europarlament domaga się opracowania prawnej definicji medycznej marihuany i wprowadzenia wyraźnego rozróżnienia między zatwierdzonymi oficjalnie lekami (preparaty po badaniach klinicznych i zatwierdzeniu przez organy regulacyjne) a marihuaną stosowaną rekreacyjnie. Eurodeputowani zwracają uwagę również na potencjalne korzyści budżetowe wynikające z regulacji leków na bazie marihuany: „[Regulacja] uwolniłaby dodatkowe zasoby w organach publicznych, ograniczyłaby czarny rynek, zapewniłaby jakość i właściwe etykietowanie, aby pomóc kontrolować punkty sprzedaży”.

Dyskusja nad „narkotykami”

Dzień przed głosowaniem na rezolucją odbyła się dyskusja nad jej treścią. Głos zabrali między innymi polscy europosłowie z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (do europarlamentu dostali się z list PiS).

– Pani Przewodnicząca! Popieram nie tylko poszukiwanie nowych leków pochodzenia naturalnego kojarzonych ze zmniejszoną ilością objawów ubocznych, ale przede wszystkim profilaktykę, która powinna być fundamentalna w opiece zdrowotnej, obejmując znacznie szerszy zakres niż tylko eliminowanie czynników ryzyka – rozpoczęła swoją wypowiedź Urszula Krupa.

Europosłanka PiS i lekarka jest częstym gościem Radia Maryja. Zniechęca słuchaczy katolickiej rozgłośni do stosowania szczepień ochronnych. W europarlamencie, zaraz po tym, jak wyraziła swoje poparcie dla poszukiwań nowych leków, przestrzegała przed „narkotykami”. – Eksperymentowanie z narkotykami, z ich zaleceniem w tak wielu jednostkach chorobowych i dolegliwościach, bez uprzednich wiarygodnych badań zaprzecza profilaktyce, tym bardziej że leczenie narkotykami charakteryzuje się adaptacją do nich, koniecznością używania coraz większych dawek, silniejszych narkotyków i powikłań – skończyła swoją wypowiedź Krupa.

Krótka historia ruchów antyszczepionkowych

Czesław Hoc, partyjny kolega europosłanki Krupy, z większym entuzjazmem odniósł się do treści rezolucji. „Jeśli bowiem są lub będą dowody naukowe, że marihuana zmniejsza ból, wymioty, poprawia apetyt i samopoczucie spowodowane chemioterapią czy też redukuje liczbę napadów u pacjentów cierpiących na padaczkę lekooporną oraz rzadkie zespoły padaczkowe, zmniejsza spastyczność mięśni i ból u pacjentów cierpiących na stwardnienie rozsiane, co więcej, wpływa korzystnie na układ odpornościowy – to dlaczego urzędowo mamy tego zabraniać!?” – napisał Hoc w swoim stanowisku.

To tylko rezolucja?

Jedno głosowanie nad rezolucją w europarlamencie nie zmieni natychmiast prawa narkotykowego w Unii Europejskiej. Każdy kraj członkowski prowadzi w tym zakresie własną politykę, której ramy określają konwencje ONZ. Rezolucja jest zbiorem rekomendacji dla Komisji Europejskiej i prawodawców na poziomie krajowym. Podobnie jak stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia w sprawie zmiany klasyfikacji marihuany (nie tylko do użytku medycznego), które jest rekomendacją dla Komisji ONZ.

Mimo że nie mają natychmiastowych skutków ani mocy podobnej do międzynarodowych konwencji czy krajowych ustaw, to są to ważne zmiany, które wpisują się w kilkuletni trend oswajania konopi. Po latach kampanii na rzecz zmniejszenia lęku przed konopiami ustawę legalizującą medyczną marihuanę przegłosował konserwatywny rząd PiS. Sama ustawa pozostawia wiele do życzenia i ostatecznie nie zmieniła wiele w doświadczeniu pacjentów korzystających z preparatów na bazie marihuany, ale głosowanie nad nią nie wzbudziło wielkich ogólnospołecznych kontrowersji ani antynarkotykowej paniki.

Panie ministrze, pan się nie boi

W 2019 roku europosłanka z PiS, która promuje na swojej stronie Radio Maryja, mówi w Strasburgu, że popiera poszukiwanie nowych leków pochodzenia naturalnego, a inny eurodeputowany PiS pyta wprost: „Dlaczego urzędowo mamy tego [medycznej marihuany] zabraniać!?”. Czasem trudno dostrzec zmianę w chwili, kiedy się dokonuje. W sprawie podejścia do marihuany, a zwłaszcza jej roli w medycynie, właśnie teraz, za sprawą rezolucji europarlamentu i rekomendacji WHO, zmienia się bardzo dużo.

Bio

Dawid Krawczyk

| Reporter Krytyki Politycznej
Autor reportaży, wywiadów, analiz i recenzji. Absolwent Filozofii i Filologii angielskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. W Krytyce Politycznej od 2011 roku. Redaktor działu Narkopolityka poświęconego krajowej i międzynarodowej polityce narkotykowej. Publikował między innymi w Magazynie Świątecznym "Gazety Wyborczej" oraz polskiej edycji "Le Monde Diplomatique". Tłumaczenia jego tekstów ukazywały się w językach: angielskim, czeskim, rumuńskim, węgierskim i włoskim.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.