Kraj

Kolejny samobój Platformy?

Borys Budka

Gdy Fundusz Odbudowy okaże się nagle tak sprawnie przeprowadzony jak 500 plus, bez rozdawania swoim, to PO będzie znowu zdziwiona: dlaczego PiS-owi poparcie wzrosło?

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, znaczy wcale nie tak dawno, bo w grudniu, i nie tak daleko, bo w Brukseli, Unia Europejska uchwaliła długoterminowy budżet na kwotę 1,8 bln euro, a w nim Europejski Fundusz Odbudowy wart 750 mld euro. Z tego Funduszu Polsce ma przypaść blisko 58 mld euro – z czego ok. 24 mld euro to dotacje, a 34 mld euro pożyczki. Wiele o tych pieniądzach słyszeliśmy w Polsce, ale jeszcze więcej słyszeliśmy o polexicie. Oto Jarosław Kaczyński, któremu kłody pod nogi rzucali ziobryści, nie zgadzając się na te ogromne miliardy, miał przygotowywać Polskę do polexitu. Oto miał być zdrajcą racji stanu, oto chciał pogrążyć rodaków. Tak przynajmniej, momentami słusznie, gardłowała opozycja. Czasami nawet w formie uchwały!

Jarosław Kaczyński na fundusz się zgodził. I tak, jak reszta państw, chce go właśnie ratyfikować. W końcu do tego namawiała go sama opozycja, w tym oczywiście także opozycja liberalna. Tymczasem, w momencie gdy dochodzi do ratyfikacji, w Polsce opozycja liberalna, czyli właściwie PO, zmienia zdanie o 180 stopni i ratyfikacji już nie chce. Tak, kilka miesięcy po awanturze i platformerskich okrzykach o polexicie w przypadku braku zgody na fundusz przez Kaczyńskiego, teraz z brakiem zgody występuje Platforma Obywatelska. Czy wyborca coś z tego rozumie?

Rzecz jasna, powód takiego działania PO jest jasny: chwilowa (?) utrata sejmowej większości przez Kaczyńskiego. Brak zgody na ratyfikację ma wywrócić stolik i spowodować nowe wybory.

Czy Lewica pomoże PiS ratyfikować Fundusz Odbudowy? Znamy warunki

I tu pojawia się problem numer jeden. Otóż jeśli Kaczyński nie będzie miał większości do ratyfikacji sejmowej, to po prostu zrobi tzw. małą ratyfikację i prześle dokumenty do podpisu przez prezydenta. Temu i tak wszystko jedno, co podpisuje, a jedynym ciałem, które mogłoby to zakwestionować, jest trybunał Przyłębskiej. Więc PiS już znalazł furtkę i skorzysta z niej w sytuacji awaryjnej. Opozycja co najwyżej znowu pokrzyczy o konstytucji.

Drugi, znacznie większy problem dla opozycji to prawdopodobne dogadanie się Zjednoczonej Prawicy. Wiele wskazuje na to, że Ziobro i Gowin jednak ratyfikację poprą. Jak twierdzi Radosław Gruca, w zamian za dodanie do Krajowego Planu Odbudowy własnych pomysłów, by się pochwalić przed wyborcami. W takim wypadku, rzecz jasna, sprzeciw wobec miliardów euro dla Polaków jest taktyką wprost samobójczą. Jeśli PiS i tak ratyfikację uchwali, to należy to albo bezwarunkowo, albo jeszcze lepiej – warunkowo poprzeć. Czyli zrobić dokładnie to, co robi Gowin z Ziobrą. Cieszyć się i klaskać, zapewniać o potrzebie tych pieniędzy i jednocześnie postawić warunki na tyle konkretne, żeby potem można było przedstawić je własnym wyborcom. Coś jak darmowa jazda na gapę z transparentem: skoro KaczyńskoBus i tak bez nas ruszy, to warto to wykorzystać. Takie warunki stawia np. Lewica:

Platforma jeździć na gapę nie chce. W ogóle nie chce jeździć i chce, żeby autobus z miliardami dla społeczeństwa stanął. To oczywiste polityczne samobójstwo. Przez wiele ostatnich lat Platforma próbowała walczyć z wizerunkiem chytrych neoliberałów, Schetyna obiecywał szóstkę Schetyny, 30 tysięcy kwoty wolnej od podatku obiecywał Trzaskowski, Budka co rusz organizował konferencje. Tymczasem gdy przyszedł czas próby, na stole pojawiają się przeogromne pieniądze, to Platforma ich nie chce. Tak, Platforma nie chce miliardów z Unii Europejskiej. Czy można sobie wyobrazić większą kompromitację? Jednym ruchem PO zaprzecza całej swej prospołecznej zmianie ostatnich lat. Wpisuje się w polexitową narrację, której tak często używa. Robi wszystko, aby czekający na lepszy los Polacy w pandemii Platformę znienawidzili. Mało tego, daje powody do podejrzeń już nie tylko dla TVP, ale właściwie całym grupom społecznym, które mogą się teraz zastanawiać: skoro nie chcą nawet unijnych miliardów, to czemu mają nie zlikwidować 500 plus?

Fundusz Odbudowy: czy są w Sejmie jacyś odpowiedzialni dorośli?

Posłowie PO tłumaczą to weto obawą o pisowskie rozkradanie i możliwością przejęcia władzy. I tu pojawia się problem numer trzy. Otóż tu nawet nie chodzi o to, że rozkradnięcie takiej kwoty jest niemożliwe. Chodzi o to, że PiS-owi wcale nie opłaca się tego rozdać swoim. Wbrew liberalnym histeriom 500 plus nie zostało „rozdane wśród swoich”. Podobnie tarcze antykryzysowe, które, poza pojedynczymi przypadkami, szły z automatu także do przedsiębiorców sympatyzujących z PO. Z pieniędzmi z Funduszu Odbudowy będzie pewnie podobnie. PiS nie użyje funduszu do „rozdania swoim”, tylko do „rozdania wyborcom”, po to, żeby wyborcy wybrali PiS na trzecią kadencję. A wtedy PiS znowu „rozda swoim”. Programy socjalne, czy w ogóle cała socjalna agenda, nie są bowiem, wedle umysłowości PiS, celem samym w sobie – tak politykę społeczną widzi Lewica – ale jedynie środkiem do celu, jakim jest budowa własnej oligarchii. A oligarchię zbuduję – myśli prezes Kaczyński – jeśli najpierw dam społeczeństwu trochę socjalu. Co go różni np. od Orbána, który buduje jeszcze większą oligarchię, tyle że w sposób odwrotny – obniżając podatki.

Opozycja liberalna wciąż tego nie rozumie, więc gdy Fundusz Odbudowy okaże się nagle tak sprawnie przeprowadzony jak 500 plus, bez rozdawania swoim, to PO będzie znowu zdziwiona: dlaczego PiS-owi poparcie wzrosło? No ale jak ma nie wzrosnąć, skoro to PiS będzie tym, co dał mnie, sąsiadowi, mojej matce 60 miliardów z UE, a PO tymi, którzy „nie chcą nam dać tych miliardów”? Szczęśliwie jest jeszcze Lewica i ruch Hołowni, którzy rozumieją, że skoro Fundusz i tak zostanie ratyfikowany, to największą głupotą byłoby pakowanie się w buty „chytrych libków, co grosza skąpią”. I po naszych trupach prą do władzy.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Galopujący Major
Galopujący Major
Komentator Krytyki Politycznej
Bloger, komentator życia politycznego, współpracownik Krytyki Politycznej. Autor książki „Pancerna brzoza. Słownik prawicowej polszczyzny”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.
Zamknij