Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Gospodarka

Sawyer: Pakt fiskalnego samobójstwa

Nie ma dowodów, że zrównoważony budżet strukturalny jest w ogóle do osiągnięcia. Zapraszamy 14 listopada na wykład prof. Malcolma Sawyera.

Tak zwany pakt fiskalny, wzmacniający Pakt Stabilności i Wzrostu narzuca wymóg uzyskania zrównoważonego „budżetu strukturalnego” i nakłada kary na te kraje, którym nie uda się go zrealizować, a także tzw. procedurę nadmiernego deficytu. Próba spełnienia tego wymogu zamieni pakt fiskalny w pakt fiskalnego samobójstwa, gdyż jeden kraj prowadzący politykę deflacyjną wpływa w przeciwny sposób na kraje sąsiednie.

Takie narzucenie podejścia „jeden rozmiar dla wszystkich” nie uwzględnia poważnych różnic makroekonomicznych między krajami członkowskimi, a zwłaszcza ich salda obrotów bieżących. Istnieje dość prosta, acz często ignorowana zależność dotycząca rachunków narodowych, która mówi, że deficyt budżetowy równa się oszczędnościom pomniejszonym o inwestycje i powiększonym o napływ kapitału (równy saldu obrotów bieżących). To, co rząd pożycza jako dłużnik (tzn. deficyt budżetowy), równa się temu, co sektor prywatny (krajowy i zagraniczny) pożycza jako wierzyciel. Deficyty budżetowe podobnej wielkości w różnych krajach wymagają podobnych wielkości oszczędności, inwestycji i salda rachunku bieżącego. Ale nie ma powodów, aby sądzić, że taki sam poziom deficytu budżetowego będzie występował we wszystkich krajach. W przeszłości kraje strefy euro różniły się zasadniczo, jeśli chodzi o wielkość ich deficytów.

Procedury nadmiernego deficytu narzucają dalszą presję deflacyjną, a w niektórych krajach wymagają nadwyżek budżetowych nawet do 3 procent PKB i więcej (zakładają bowiem redukcję stosunku długu do PKB tam, gdzie przekracza on 60 procent, bez żadnego uzasadnienia dla takiego akurat progu).

Narzucanie tak drakońskich środków, zwłaszcza wtedy, kiedy próbuje się go naraz w wielu powiązanych ze sobą krajach, grozi deflacją i zubożeniem w całej Europie.

Nie ma dowodów, że zrównoważony budżet strukturalny jest w ogóle do osiągnięcia – zakłada on bowiem nie tylko równowagę budżetu państwa, ale do tego równowagę przy gospodarce pracującej z pełnym wykorzystaniem mocy wytwórczych. To zaś wymaga, aby przy gospodarce pracującej na pełnej mocy suma oszczędności i napływu kapitału równała się inwestycjom. Nie ma powodów sądzić, że liczba ludzi, którzy zechcą oszczędzać, liczba firm, które zechcą inwestować oraz rachunek obrotów bieżących (równy napływowi kapitału) złożą się akurat na taki rezultat, aby doprowadzić gospodarkę do stanu pełnego wykorzystania mocy produkcyjnych. Można by rzecz odwrócić i powiedzieć, że jeśli ten warunek jest spełniony, to nie ma już potrzeby zajmowania się deficytem budżetowym. Jedyne, czego byłoby trzeba, to pozwolić gospodarce działać przy pełnym wykorzystaniu mocy wytwórczych, czego zrównoważony budżet byłby konsekwencją.

Od 1999 roku (kiedy euro wprowadzono jako walutę wirtualną) do 2007 roku (a więc jeszcze przed kryzysem finansowym), kiedy zaczął działać Pakt Stabilności i Wzrostu (PSiW), ze swym celem uśrednionej równowagi budżetowej, przeciętny deficyt strukturalny wynosił 2 procent. Doświadczenie to można zinterpretować dwojako. Albo wbrew celom PSiW rządy postępowały niesolidnie i wymagały narzucenia im większej dyscypliny. Albo też zrównoważony budżet strukturalny był zwyczajnie nieosiągalny. Zwolennicy paktu fiskalnego powinni przynajmniej dostarczyć jakichś argumentów, dlaczego można dziś osiągnąć to, co nie udało się w pierwszej dekadzie XXI wieku. W kontekście opisanej wyżej zależności rachunków narodowych oznaczałoby to wykazanie, dlaczego przyszłe oszczędności mogą być mniejsze, a inwestycje i eksport netto większe, niż były w latach 2000. Próba uzyskania tego, co nieosiągalne, grozi bowiem strefie euro spiralą deflacyjną.

Tekst opublikowany pierwotnie na łamach „Queries”.

prof. Malcolm Sawyer – ekonomista brytyjski orientacji postkeynesowskiej/postkaleckiańskiej, profesor emerytowany uniwersytetu w Leeds, autor prawdopodobnie pierwszej na świecie całościowej monografii dzieła Michała Kaleckiego (The economics of Michał Kalecki, 1985); obecnie zajmuje się przede wszystkim problematyką finansjalizacji gospodarki, badając możliwości przejścia od modelu „kapitalizmu kasyna” do zrównoważonego modelu rozwoju społeczno-gospodarczego.

Zapraszamy na wykład Malcolma Sawyera: 14 listopada, godz. 18.00, Instytut Studiów Zaawansowanych, Foksal 16, Warszawa.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.