Gospodarka

Gdzie są kobiety w IT?

sillicon-valley

Ostatni seksistowski skandal w Dolinie Krzemowej unaocznia wszechobecne w branży technologicznej nierówności i dyskryminacje związane z płcią.

Na początku miesiąca do wiadomości publicznej wyciekł „Manifest” Jamesa Damore’a, pracownika Google, który w wielostronicowym, wewnętrznym dokumencie podważa wszystkie aspekty polityki korporacyjnej Google, które kładą nacisk na wspieranie kobiet oraz mniejszości etnicznych w miejscu pracy. W swoim dokumencie Damore dowodzi, że za nierównościami płciowymi w branży technologii informatycznej stoją w istocie obiektywne, biologiczne różnice między kobietami i mężczyznami.

Kilka dni po wycieku dokumentu gigant technologiczny zwolnił Damore’a i oficjalnie przeprosił. Mężczyzna naruszył bowiem zasady kodeksu firmy, który zakazuje stosowania stereotypów genderowych.

Wiśniewska: On jest mądry, ona przemądrzała

Choć Google zwolnił Damore’a, to szkopuł w tym, że w firmie kobiety nadal są systematycznie dyskryminowane. Mimo iż Google ma w swojej ofercie programy wspierające rozwój i awans kobiet oraz politykę różnorodności, to nierówne traktowanie kobiet jest przyczyną pozwu sądowego, przygotowywanego właśnie przez sześćdziesiąt byłych i obecnych pracownic korporacji. Nie podoba im się, że kobiety na takim samym stanowisku zarabiają mniej niż ich koledzy-mężczyźni, a niektóre z nich twierdzą wręcz, że na korytarzach Google panuje atmosfera otwarcie dyskryminująca i nieprzyjazna dla kobiet.

Różnice w poziomie wynagrodzeń wśród kobiet i mężczyzn zauważyło również Ministerstwo Pracy Stanów Zjednoczonych, o co oskarżyło firmę w kwietniu tego roku. Według przedstawiciela prawnego Johna Fibingera, który reprezentuje kobiety zastanawiające się nad złożeniem aktu oskarżenia, „pracownice zarabiają rocznie nawet o czterdzieści tysięcy dolarów mniej niż wykonujący tę samą pracę i posiadający te same kwalifikacje mężczyźni”. Jedna z kobiet dowiedziała się, że ma w swoim zespole podwładnych mężczyzn, którzy zarabiają więcej niż ona. Pensje pozostałych powódek są o 1/3 niższe niż pensje mężczyzn na tym samym stanowisku.

Seksizm nasz codzienny

Pracownice Google i innych firm technologicznych z Doliny Krzemowej skarżą się na to, że menadżerowie nie biorą ich pod uwagę przy doborze liderów zespołów. Kobiety wciąż spotykają się z niestosownymi pytaniami na temat życia osobistego, wzbudzają niechciane zainteresowanie seksualne i doświadczają molestowania. Niektóre skarżą się, że nawet kiedy pracują więcej niż ich koledzy, ci wciąż ich nie szanują. „Powiedziano mi, że przez ponad rok nie mogę spodziewać się awansu, mimo iż moi koledzy-mężczyźni zostali w tym czasie awansowani kilkukrotnie” – powiedziała serwerowi Huffington Post Caitlin, menedżerka techniczna projektu, która koduje i projektuje skomplikowane algorytmy.

Dla kobiet takich jak Caitlin, która codziennie spotyka się w swojej pracy z seksizmem, „Manifest” Damore’a jest jednoznacznym dowodem na to, jak protekcjonalnie zachowują się niektórzy ludzie z branży IT wobec kogokolwiek, kto nie jest biały i nie jest mężczyzną. „Zalety i umiejętności kobiet oraz mężczyzn mogą się różnić częściowo z przyczyn biologicznych. Te różnice mogą tłumaczyć nierówną reprezentację kobiet w firmach technologicznych oraz na ich stanowiskach kierowniczych” – twierdzi Damore w swoim „Manifeście”. Swój tekst oparł na pseudonaukowych argumentach, które zostały bezkrytycznie przyjęte przez jego zwolenników oraz prawicowe media w USA. Wagi jego twierdzeniom dodawał ponadto doktorat z biologii. Dopiero później okazało się, że go nie dokończył.

Próby usprawiedliwienia nierówności między kobietami i mężczyznami za pomocą dowodów naukowych występowały w przeszłości powszechnie i dzisiaj wciąż się pojawiają. Badania psychologiczne dowodzą jednak, że jeśli chodzi o umiejętności matematyczne czy werbalne, to różnice między płciami nie istnieją lub są pomijalne.

Gilligan: Kobiety uczą dziewczęta, dziewczęta uczą kobiety

Według Yonatana Zungera, który był menedżerem wyższego szczebla w Google, praca na wyższych stanowiskach wymaga czegoś więcej niż tylko umiejętności technicznych. „Inżynieria to nie sztuka konstrukcji urządzeń – to sztuka rozwiązywania problemów” –  Zunger wyjaśnia, dlaczego autor google’owskiego „Manifestu” jest w błędzie. Urządzenia są według niego środkiem, a nie celem. „Rozwiązywanie problemów polega przede wszystkim na ich zrozumieniu – a wszystko to, nad czym pracujemy, ma za zadanie rozwiązanie problemów w świecie zewnętrznym, ludzkich problemów” – twierdzi Zunger.


Paulina Młynarska: Media będą lepsze, jeśli będzie w nich więcej kobiet
**

W „Manifeście” Damore utrzymuje, iż powodem niedoboru kobiet w IT oraz na stanowiskach kierowniczych jest to, że kobiety w przeciwieństwie do mężczyzn zorientowane są bardziej na opiekę, nie odpowiada im stres, są emocjonalne, niesystematyczne i dlatego wybierają pracę w dziedzinach społecznych. Ponownie, nie trzeba wiele wysiłku by sprawdzić, że według najważniejszych badań to kobiety osiągają w szkołach średnich oraz na studiach lepsze wyniki w matematyce. To, że częściej wybierają później karierę w naukach społecznych jest więc spowodowane raczej stereotypowym wychowaniem, choć nie bez wpływu jest to, że branża technologiczna konsekwentnie pomija kobiety i kieruje swoje marketingowe i HR-owe komunikaty przede wszystkim do mężczyzn.

Kiedy kobiety przestały kodować?

Technologia informacyjna była kiedyś domeną kobiet. Przez długi czas kierunek ten studiowały przede wszystkim kobiety i sądzono, że będzie to kobieca branża. Jednak w 1984 r. wyraźnie zmieniły się proporcje między zatrudnionymi w tym sektorze kobietami a mężczyznami.

Badania Jane Margolis z 1990 roku ukazują, że w 1984 roku informatykę na uniwersytetach zaczęli częściej studiować chłopcy. Trend ten rozwijał się od tego czasu już tylko na niekorzyść dziewczyn. Margolis ustaliła, że komputer osobisty ma w domu więcej chłopców niż dziewczyn, bowiem rodzice kupowali komputery zdecydowanie częściej synom niż córkom. Dzięki temu synowie mieli w szkole przewagę, a dziewczyny, które nie miały w domu komputera, pozostawały w tyle. W ten sposób stopniowo zniknęły z branży, a IT zaczęło był uważane za branżę odpowiednią dla mężczyzn. Postępujące wycofywanie się kobiet z branży IT bywa też często łączone z tym, że biznes ten zaczął być bardziej dochodowy, a więc jak w wielu innych obszarach gospodarki do nowej, obiecującej pracy chętniej napływali mężczyźni. Obecnie kobiety starają się jednak do niej wrócić i wywalczyć sobie w niej równe warunki pracy.

Cały skandal z „Manifestem” i nagłośnienie go w mediach może okazać się korzystny i dla branży, i dla pozycji, jaką zajmują w niej kobiety. Wreszcie zaczyna się prawdziwa dyskusja o nierównościach w branży IT. Kierownicy Google jednoznacznie opowiedzieli się przeciwko „Manifestowi”, a teraz powinni podjąć konkretne działania na rzecz realnego wyrównania warunków pracy i płacy między białymi mężczyznami, kobietami oraz pracownikami wywodzącymi się z mniejszości etnicznych i społecznych. Czy tak się stanie? I czy w ślad za Google pójdzie cała Dolina Krzemowa?

Błędowska: I am bossy

czytaj także

Błędowska: I am bossy

Magdalena Błędowska

**
Tekst ukazał się na portalu internetowym A2larm.cz. Z języka czeskiego przetłumaczyła Olga Słowik.

__
Dobry, bo przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty.

Zamknij

20kp-logo-white-500px