Kinga Dunin

Rączka w prawo, nóżka w lewo

To, że Jarosław Gowin jest twarzą ekipy Tuska po to, aby zabezpieczać prawicowe tyły i mizdrzyć się do pisowskiego elektoratu, i nie o jego kompetencje tu chodzi, nie jest chyba zbyt odkrywczym spostrzeżeniem. Gdyby Tusk nie chciał mieć w rządzie konserwatywnego pajacyka, to by go nie miał. Albo Gowin by nie prowokował. A tak prowokuje, żeby wywołać reakcję, żeby trochę nagłośnić i namieszać, żeby pokazać, że poza podziałem na PiS i PO istnieje też podział na rozsądnych konserwatystów i zdemoralizowanych liberałów, a na dodatek zideologizowane feministki i inne lewackie oszołomstwo. Miłych konserwatystów, których nie bierze wystawanie pod smoleńskimi sztandarami, PO z przyjemnością obsłuży. Jak będzie trzeba, to uśmiechając się do Palikota, obsłuży też drugą stronę, miłych liberałów, którzy mają dość ciemnogrodu, polskiego zadupia i świra Kaczyńskiego. Mówi się, że przyjaciel wszystkich nie jest niczyim przyjacielem, ale w polityce to się chyba nie sprawdza.


Ostatnio tę sztuczkę Gowin wykonał przy okazji konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet, mimo że wiadomo, iż Polska konwencję tę podpisze. Podobnie jak ratyfikowaliśmy konwencję o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, która zawiera właściwie te same przepisy i gdyby ktoś chciał stanowisko ministra sprawiedliwości potraktować poważnie, powinniśmy się z niej wycofać. Można by to uznać za przejaw zwykłej niekompetencji, ale, jak powiedzieliśmy, tego typu kompetencji nikt od ministra nie oczekuje.


Zdaniem Gowina koncepcja płci kulturowej jest niekompatybilna z polską konstytucją, zapewne dlatego, że człowiek to zwierzę, a płeć to jedynie biologia. Przyjęcie konwencji, w której obowiązuje taka definicja płci, „otworzy drogę środowiskom feministycznym”. A ja myślałam, że po prostu zdrowemu rozsądkowi. Każdy, kto kiedyś widział, powiedzmy, film sprzed trzydziestu lat, wie, że role męskie i kobiece zmieniają się, że do biologii dokłada się kultura i że gender istnieje, tak jak język i różne formy społecznego życia. Ktoś, kto to kwestionuje, powinien protestować przeciwko karaniu za zabójstwo, bo zabijanie przecież mamy we krwi. Jak biologia, to biologia. Kontakt z rzeczywistością nie należy jednak do obowiązków rządu, szczególnie w kwestii równości płci. Czy podpiszemy konwencję, czy nie – Turcja podpisała – i tak nie ma tu miejsca na zrozumienie, czym są kulturowe źródła przemocy wobec kobiet, ani na podjęcie jakichś realnych działań. Podpisanie tej konwencji jest tak samo rytualne, jak machanie kończynami przez Gowina. Szczególnie, że trzeba by wtedy powiedzieć słowo o Kościele, na przykład o księżach, którzy namawiają kobiety do niesienia krzyża i tkwienia w nierozerwalnych małżeństwach, w których są bite i poniżane.


Na marginesie całej tej sprawy zainteresowała mnie jednak inna wypowiedź pana ministra. Domaga się on, aby głosowanie w tej sprawie miało charakter poselski, a nie klubowy. Forsowanie jednolitego zdania klubu, jego zdaniem, „naruszałoby świętą, jak do tej pory, zasadę w PO – wolności sumienia”.


Nigdy nie przypuszczałam, że jest on aż takim obrońca wolności sumienia i prawa do działania zgodnie z nim. Bo przecież głosowanie też jest formą działania, i to o daleko idących konsekwencjach. I dlaczego wolność sumienia ma być świętą zasadą jedynie w sejmie? Może taka wolność przydałaby się wszystkim, także poza sejmem? Skąd to uprzywilejowanie posłów? Przydałaby się chociażby kobietom w niechcianej ciąży, żeby mogły zdecydować, czy chcą urodzić. Gejom, którzy chcą zawrzeć społecznie aprobowany związek, bo wydaje im się to bardziej moralne. Jaką akrobację należy wykonać, by domagać się wolności po to, żeby głosować przeciwko przeciwko prawu, które wolności tej sprzyja? To bardzo specyficzny pajacyk – rączka w prawo, nóżka w lewo, nóżka w prawo, rączka w lewo. Proszę spróbować, to wcale nie jest takie proste. 

 

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Kinga Dunin
Kinga Dunin
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".
Zamknij