Kinga Dunin

Pochwała prostoty

Jak mówi wujek Mietek, grzebią się w tym sejmie i grzebią i nic z tego grzebienia nie wychodzi.

Panowie w sejmie palili cygara, a może też pili wino, kupowali sobie garnitury albo ochroniarzy. To dobry powód, żeby wzbudzić niechęć do partyjniactwa oraz bezsensowną dyskusję o finansowaniu partii politycznych. Bezsensowną, gdyż jej rezultat jest z góry znany – nic się nie zmieni, partie nadal będą finansowane z budżetu państwa – ale prosta idea, że tak być nie powinno – utrwali się.

I w tym populizmie jest coś pociągającego. Ba, może nawet prawdziwego. Bo aż korci, żeby napisać, że jeśli nawet partie przestaną wydawać na sukienki, bo to robi złe wrażenie, i tak będą głównie wydawać na to, co się opłaca – agencje PR, sondaże, zakolegowane organizacje, ekspertyzy pisane przez szwagra. A nawet gdyby tak nie było, nikt w to nie uwierzy, bo mało kto im ufa. Czyli rzeczywiście, najlepszym rozwiązaniem byłaby likwidacja finansowania z budżetu, najlepszym, bo najprostszym. Każdy to zrozumie: partie mają się utrzymywać ze składek i z tego, co sobie załatwią. I nikt nie powinien się w to wtrącać, jak sobie będą załatwiały i od kogo, bo to znowu jakieś komplikacje.

Poza tym, zanim zaczniemy się zastanawiać, jak finansować, trzeba by się zastanowić, co finansować. Jaki system wyborczy i partyjny, na jakich regulacjach oparty? Może obniżyć próg wyborczy, żeby dopuścić więcej podmiotów? To będzie w sejmie więcej wariatów! Ale może też trochę nowych twarzy i pomysłów? Nie wiadomo. Nie komplikujmy. Po co w ogóle nam ten cały sejm? Jak mówi wujek Mietek, grzebią się w tym sejmie i grzebią i nic z tego grzebienia nie wychodzi. Jak już musi być sejm, na przykład z powodu UE, to niech będzie najprościej – JOW-y. To przynajmniej każdy zrozumie. Jaki normalny człowiek jest w stanie pojąć, na czym polega metoda d’Hondta, a na czym Sainte-Laguë, i która jest lepsza i dla kogo? A JOW to JOW, byle tylko nie padła parzysta liczba głosów, wszystko będzie dobrze i pani Krysia policzy na abakusie.

A jak JOW-y, to po co właściwie partie? Każdy człowiek jest inny, ma inne poglądy i kompetencje, w jednej partii to tylko zamieszanie z tego powstaje. Niech każdy sam startuje, a zwyciężą najlepsi. No, może najbogatsi, ale co to szkodzi? Ciocia Ziuta mówi, że lepiej żeby rządzili bogaci, bo oni już nakradli, a biedni jeszcze nie.

Podatki też trzeba uprościć, a czy jest coś logiczniejszego niż podatek liniowy? Każdy zapłaci te same kilka procent. Kilka, bo wiadomo, że liniowe podatki to też olbrzymia oszczędność na fiskusie. A jak zlikwidujemy szkoły – przecież uczą tam samych niepotrzebnych rzeczy – będzie jeszcze więcej oszczędności. Przy okazji umiejętności automatycznie dostroją się do rynku, a czego rynek nie zechce kupić – jakieś teatry, filozofie i inne fiu bździu – tego nie będzie. To chyba proste i jasne?

A poza tym Polska dla Polaków. Tylko trzeba równie jasno i prosto zdefiniować Polaka. Rasa biała, wyznanie katolickie, orientacja heteroseksualna, zaświadczenie od proboszcza o odbyciu spowiedzi wielkanocnej. Tyle to każdy zapamięta i zrozumie. Po co nam kłopoty z jakimiś mniejszościami, kocimi wiarami i niewiarami, podaniami o azyl, pobytami tolerowanymi. Tylko zawracanie głowy.

Żadnych przywilejów dla nikogo. Jedno ogólne prawo – każdy orze, jak może.

Tzw. debata publiczna już jest bliska ideału: proste hasła, proste przepisy na powszechną szczęśliwość. Teraz trzeba tylko dostosować do tego życie.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Kinga Dunin
Kinga Dunin
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".
Zamknij