Felieton

Plus minus lewica

Lewica parlamentarna, nie spierajmy się o słowa, nareszcie się ruszyła i próbuje coś zrobić. Cokolwiek. Jedni z Kwaśniewskim, inni bez, ale wszyscy szukają szerszego poparcia. Kupą, mości panowie, a nawet panie. 

I tak zadzwonił do mnie marszałek Wenderlich, żeby zaprosić mnie na Kongres Lewicy, a zachęcał do tego, mówiąc, że będą tam nazwiska, z którymi będzie mi do twarzy. A od twarzy zaraz można przejść do stóp. Jaki jest ulubiony bon mot Marka Siwca? Bon mot podobno zawsze aktualny: „Kobieta chce mieć wąską stopę, a żyć na szerokiej”. Tak od stóp do głów i oby nikt nigdy nie wspominał o gwałcie, ruchy na lewicy mają charakter wybitnie męski. Kobiety doprosi się, jak panowie już ustalą menu.

Doprosi się. Jednak. I ktoś o tym pamięta. Wie, że jak lewica, to wypadałoby o kobietach też wspomnieć. Przeprosiny. Parytet, suwak… 

Ciekawe, czy będzie suwak na listach do Europarlamentu? I po kim będzie się suwał. 

Gdyby nawet miało nie być, to czy dla dobra sprawy nie warto przede wszystkim zagrać rozpoznawalnymi twarzami, ludźmi z doświadczeniem? Nie od razu Kraków zbudowano, a suwak może potem, kiedy pierwszy ruch okaże się sukcesem.

Rozpoznawalne twarze, tak, niestety. Te same, które mówiły „Nicea albo śmierć”, miło uśmiechały się do Kościoła. Konkordacik? Komisja Majątkowa? Religia w szkole? Nam to nie wadzi. Niektóre pamiętam nawet z zamierzchłej przeszłości. Na przykład Włodzimierza Cimoszewicza rozwalającego Związek Studentów Polskich. 

Było, minęło. PRL-u już nie ma, a w polityce potrzebne są kompromisy. Może oni są jak lawa? Z wierzchu nieco plugawa, lecz ideowego ognia, który pod nią płonie, nic nie wyziębi. I wszyscy, jak nie na kobiety, to na młodych i ideowych, chcą się otworzyć. Na inne środowiska, nazwiska, które jeszcze się nie skompromitowały. 

Skorzystają z nich jak pijak z latarni, który zamiast szukać światła, szuka w niej oparcia.

Lewicowy pryncypializm? A czyż nie głosowało się za tym, żeby ludziom wypłacać emerytury jak najpóźniej? Kulczyk i inne biznesowe zainteresowania. I z kolegami polowania. Szkodzą premie, a więzienia CIA i tortury już nie szkodzą? 

Żeby się porozumieć, trzeba czasem postawić grubą kreskę, zapomnieć. 

Gdyby chociaż naprawdę potrafili się porozumieć, zrezygnować z prywatnych ambicji, pokazać, że stać ich na coś więcej niż polityczne gierki. Na przykład na polityczną grę.

Nie wszystko stracone. A z tej gry wyjdzie może jakaś centrolewica, pewno nie ta wymarzona, ale może mająca szansę na krajowy sukces wyborczy.

Taką centrolewicą może być i PO, jak stwierdzi, że to się opłaca. A kto się naprawdę zajmie wykluczonymi?

Jeśli nie oni, to PiS?

Jeśli nie oni, to nikt, bo lewicowe środowiska pozaparlamentarne żadnej liczącej się partii nie stworzą. 

To dobrze, że coś drgnęło na lewo od PO. Dobrze, ale trochę mi niedobrze. 

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.