Felieton

Nieśmiała propozycja osobistej realizacji

Na polskiego inteligenta zawsze można liczyć. Podczas kiedy prawdziwy Polak, albo statystyczny, ma kłopot z czytaniem ze zrozumieniem, inteligent dostrzeże każdy niuans. Na przykład, że Wojewódzki i Figurski żartując z Ukrainek, zabezpieczyli się „prawdziwym Polakiem”, na którego zrzucili odpowiedzialność za swój żart. Tak jakby sami prawdziwymi Polakami nie byli. Nie chce mi się wnikać w te językowe niuanse ani zastanawiać nad funkcjami, jakie może pełnić mowa pozornie zależna, bo jednak pragmatyka komunikacji językowej jest taka, że padł obrzydliwy żart, który operował dobrze ugruntowanym stereotypem. I po prostu – nie każdy żart jest fajny. Są takie żarty, które mogą być dla ich bohaterów bolesne i obraźliwe, i tych nie opowiadamy publicznie, a jedynie w dobrze wyselekcjonowanym gronie. Jeśli Jan Hartman uważa, że wyznając taki pogląd jestem debilką, to znaczy, że sam jest debilem – profesorom to też się zdarza.

 

Może komuś wyda się,  że tu przesadziłam i obraziłam? Ha! Ważne są niuanse! Przecież napisałam, jeśli uważa… A jeśli nie uważa? Chyba jestem kryta. Z drugiej jednak strony, implikacja także bywa prawdziwa, kiedy jej poprzednik jest fałszywy. No to życzę inteligentom miłego analizowania, czy obraziłam Hartmana, czy nie. A ja poanalizuję sobie kolegę redakcyjnego. Dziś szczęście znowu ma Kuba Majmurek, oto zdanie z jego komentarza, które zaraz sobie rozpatrzymy: 


Warto zapytać, czy przypadkiem osobista realizacja lepiej sytuowanych polskich kobiet nie odbywa się kosztem wykorzystywania taniej siły roboczej ze wschodu.


Po pierwsze, dlaczego akurat kobiet? Czy to przypadek, że Kuba pomyślał akurat o kobietach? Chyba że  oskarżone są tylko kobiety mieszkające samotnie lub z innymi kobietami, na przykład ze swoimi kochankami, które wykorzystują tanią siłę roboczą ze wschodu. Bo jeśli mieszkają z jakimś panem, to wydawałoby się, że i on ma coś z tego sprzątania, a więc i on wykorzystuje. A może chodzi o to, że mężczyźni, zgodnie z porządkiem natury, wykorzystują darmową pracę swoich kobiet, a te, o ile są dobrze sytuowane, mogą wynająć kogoś, żeby je zastąpił? Wykorzystywanie jest relacją nieprzechodnią? Nie wiem, czy gdzieś tutaj manifestuje się Realne, ale realnie rzecz biorąc, mężczyźni również sprzątają. Statystycznie mniej niż kobiety, ale jednak. Oraz ze sprzątania tego korzystają w tym samym stopniu, co one. Obciążanie więc tylko kobiet winą za wykorzystywanie jest niesprawiedliwe oraz seksistowskie. 


Po drugie, co to znaczy „osobista realizacja”? Czy chodzi o jakąś egoistyczna, babską zachciankę?  Po to, żeby osobiście się zrealizować musimy kupić trochę wolnego czasu? Praca sama w sobie nie ma żadnej wartości? Zgoda, bez względu na płeć pracującego praca zarobkowa często jest działaniem instrumentalnym i służącym zdobyciu środków na realizowanie się w czasie wolnym. Niektórzy jednak realizują się też w pracy, którą lubią, dobrze ją wykonują, czują z tego powodu dumę. Myślę, że można równie dobrze zrealizować się osobiście sprzątając, jak i pisząc recenzje filmowe. Czyżby wchodziły tu w grę uprzedzenia klasowe? Przekonanie, że są prace brudnawe i głupie, wykonywane przez niższe klasy społeczne oraz kobiety, które nikomu oczywiście nie mogą dać satysfakcji?  Częścią problemu jest to, że prace domowe traktowane są z pogardą, jako wykonywane na kolanach i poniżające. Nie patrzymy na nie jak na naturalny efekt podziału pracy, gdzie każdy robi to, co najlepiej umie i w czym może nawet się realizuje. Ludzie płacą innym ludziom za sprzątanie, bo w tym czasie muszą się zająć swoją pracą, bo nie umieją sprzątać albo nie mają siły. Albo z wygodnictwa, też. W każdym razie mam nadzieję, że samorealizacja nie jest luksusem dostępnym tylko najbogatszym, chociaż jeżeli tak myślimy, staje się to samosprawdzającą się przepowiednią.  


A może jestem niesprawiedliwa? Kuba nie miał złych intencji, tylko język go zdradził, bo również w pozornie neutralnych zdaniach zamrożonych jest sporo stereotypów. W takim razie przepraszam, ale chciałabym mieć pewność, że to język mówił za autora, wbrew jego dobrym intencjom. To jak, Kubo, wpadniesz do mnie i posprzątasz? Zobaczymy, może przy tym osobiście się zrealizujesz, a ja sobie powykorzystuję, tak jak to kobiety mają w zwyczaju. 

 

 

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.