Felieton

Kapłani tak-jakby-boga

W powieści Tomka Piątka Błogosławiony wiek alternatywna Europa XXI wieku nie uległa zeświecczeniu i składa się z teokratycznych państw rządzonych przez władców z boską legitymacją. Myślenie religijne i religijne zasady przenikają wszystkie dziedziny życia, a poza tym wszystko jest takie jak zawsze – żądza władzy, intrygi, wojna, polityczna instrumentalizacja religii… Patrząc na trwający od wielu dni spektakl „usiadła mewa, poszedł dym”, a władcy świata, monarchowie przyszli pokłonić się dzieciątku w ubogiej stajence (albo coś w tym rodzaju), patrząc na księży okupujących media, na podekscytowane tłumy, można pomyśleć, że jednak żyjemy w błogosławionym wieku. I jeśli ktoś chce w nim przeżyć, być zaakceptowanym, a może nawet zyskać sławę, nie może tego fenomenu zlekceważyć. Najlepiej się do niego przystosować i wyposażyć w odpowiedni filozoficzny język. 

Dawniej ludzie wierzyli w boga, podobno niektórym zostało to do dziś, jednak dla intelektualisty jest to zadanie coraz trudniej wykonalne, należy więc uwierzyć w religię, która dostarcza nam języka niezbędnego do zmierzenia się z egzystencją itede, i prawić swoje mądrości, tak jakby bóg istniał. Zatem usłużni filozofowie na górze, a na dole usłużni dziennikarze budują dla baranków, które będzie pasał Franciszek, świat, w którym bóg tak jakby istnieje. (Czy gdyby teraz przylecieli do nas goście z innej planety i włączyli telewizory, przyszłoby im do głowy, że jest tu ktoś, kto nie wierzy?) Bóg w najlepsze jakby istnieje, natomiast jego kapłani istnieją całkiem realnie i jest to całkiem niezła fucha, bez względu na to, czy po prostu wierzy się w Boga, Tego Boga, czy w religię tak-jakby. Tak jakby nie istniały inne sposoby życia emocjonalnego i duchowego niż religia, a jedynym jej przeciwieństwem był prosty scjentyzm. 

Dla wyrafinowanych umysłów pojęcie religii można rozdąć do nieskończonych rozmiarów, tak żeby zmieściła się w nim każda zakorzeniona w nas metafora czy mit, każda ludzka nadzieja projektowana w przyszłość oraz każdy problem związany z bezsensem, cierpieniem i bezcelowością ludzkiej egzystencji. Dla umysłów mniej wyrafinowanych, a za to tutejszych, sprawa jest jasna, religia jest jedna i formy kultu są oczywiste, a prawdy wiary może trochę trudne do przyjęcia, ale tak jakby mogą być. I jedno drugiemu świetnie służy, na wiele sposobów. Jednym z nich jest wykluczenie ateizmu jako postawy żałośnie prostackiej i już kompletnie niemodnej. Passé. Od biedy jeszcze ujdzie agnostycyzm, protekcjonalnie poklepywany po ramieniu, ale jak cywilizowany człowiek w błogosławionym wieku może żyć z przekonaniem, że na przykład bóg osobowy w trzech swoich męskich osobach, będących jedną, po prostu nie istnieje? Że wszystko, co jest konsekwencją takiej wiary, a najczęściej wiary w to, że tak jakby istnieje – formy kultu, instytucje, mity, metafory oraz wywoływane przez nie przeżycia – są kulturowym artefaktem. Choć faktem są potrzeby psychologiczne, które zaspokaja. 

Artefakt ten można badać, niektóre jego przejawy należy zwalczać, nie ma też powodu, żeby udawać, że to wszystko nie istnieje (mimo nieistnienia boga). Z tego dziedzictwa kultury każdy też może dowolnie korzystać – medytować w kościele, zachwycać się gotyckimi katedrami, używać języka, w którym osadziły się religijne symbole. Również ktoś, kto jednoznacznie określa się jako ateista, ma prawo do używania religijnie nacechowanych języków, jeśli chce wzmocnić efekt retoryczny czy siłę perswazji albo skorzystać z ich estetycznych walorów. Może nawet używać ich, tak-jakby w nie wierzył, żeby łatwiej porozumieć się z innymi tak jakby wierzącymi. Kiedy jednak, korzystając z nich, wyklucza z pola społecznego widzenia i akceptacji ateistów, staje się już tylko cwanym kapłanem kultu tak-jakby-boga. 

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.