Felieton

Ideolo. Poradnik

Słowo daję, różne rozważania, czym jest, a czym nie jest ideologia, są mi znane. A dzisiaj w Końcu teorii Terry’ego Eagletona (wyd. KP) przeczytałam, że w przeciwieństwie do słownika psychoanalitycznego „ideologia” nigdy nie zakorzeniła się w potocznych dyskursach. No, to zależy gdzie. W Polsce raczej do psychoanalizy nie mamy serca, natomiast do „ideologii” jak najbardziej. To chyba jeden z częściej występujących – w mediach czy pop-politycznym dyskursie – terminów obcych. I nie zagłębiając się w filozofię, a jedynie wnioskując z kontekstu użycia, możemy dość jasno ją zdefiniować. Otóż ideologia to jest to, co wy wyznajecie, oni, ci idioci, wyznają, w przeciwieństwie do nas – bo my mamy wiedzę i poglądy. Trudno się nie zgodzić: ja mam wiedzę i poglądy, a oni jakieś odjechane ideologie. Kiedy jednak od ogólnej definicji przejdziemy do jej desygnatów, coś tu się przestaje zgadzać. Wygląda na to, że to jednak oni mają poglądy, a ja ideologię.A oto kilka porad praktycznych dla tych, którzy chcą takiej wpadki uniknąć. 


Przekonanie, że wolny rynek istnieje, chociaż nie istnieje, bo ledwo zipie po ciężarem etatystycznych utrudnień, ale gdyby ich nie było, to rozwiązałby absolutnie wszystkie problemy społeczne – to jest wiedza ekonomiczna.
Ideologiczne natomiast jest przekonanie, że „wolny rynek” to model występujący jedynie w podręcznikach do ekonomii. 


Ideologiczne jest przekonanie, że kobiety mają ogólnie gorzej niż mężczyźni, i że jest to społeczna nierówność.
Jeśli ktoś uważa, że kiedy grupa A ma więcej kasy, władzy i prestiżu niż grupa B, oraz częściej bije osobników z grupy B niż odwrotnie, to jest to jedynie piękna i naturalna różnica, aaa, to przecież przemawia przez niego zdrowy rozsądek. 


Ideologiczne jest utrzymywanie, że embrion jest embrionem oraz – mimo wszystko – także przeciwnie, że jest dzieckiem poczętym. Aby uniknąć ideologii, słysząc słowo aborcja, należy zrobić znużoną minę i westchnąć, wznosząc przy tym oczy ku niebu. Broń Boże nie dać się zaklasyfikować do żadnej z powyższych kategorii!

Bez względu na to, czy jesteś zwolennikiem, czy przeciwnikiem in vitro, wiesz, że ludzki zarodek to poważny problem moralny? Brawo, tak trzymać.
Jeśli powiesz, że wiele ciąż jest ronionych we wczesnym okresie i wygląda to po prostu jak menstruacja, a więc należałoby się pochylić nad każdą podpaską i tamponem – jesteś szajbuską. To już ideologia w fazie monstrualnej. Nie mylić z menstrualną.

Wydaje ci się, że małżeństwo to instytucjonalizacja więzi społecznej, takiej która przynajmniej w początkowej fazie polega na miłości i seksie? Chcesz, żeby raczej więcej niż mniej osób mogło z tej instytucji skorzystać? Jesteś przedstawicielem ideologii antyrodzinnej.
Chcesz, żeby rodzin było mniej? Wspierasz rodzinę. Aideologicznie.


Homoseksualiści nie mogą mieć dzieci. To oczywistość. I święta prawda.
Natomiast jeśli zauważysz, że orientacja homoseksualna ani u kobiet, ani u mężczyzn nie powoduje bezpłodności, stajesz się ideologicznym propagatorem homoseksualnego terroru.


Twierdzisz, że antykoncepcja prowadzi do bezpłodności – znasz się na medycynie. Chyba po to się ją stosuje – odpowiadasz. To gorzej niż ideologia, to wredny cynizm. Nie licz na poczucie humoru, skoro jesteś ideologicznym wrogiem.


Myślisz, że poza płcią biologiczną istnieją także role społeczne, które są w jakimś zakresie zmienne? Ideolo jak ta lala.
Sądzisz, że istniejący układ płci jest prostą emanacją prawa naturalnego albo w całości wynika z natury – po prostu masz taki pogląd. Można z nim polemizować, ale z szacunkiem.


Na jeszcze więcej szacunku, cały ocean, zasługuje wiara w istnienie boga, który jest jedną osobą. ale złożoną z trzech, i można ją spożywać pod postacią chleba i wina.

 

Wiara to nie ideologia, nie wolno się pomylić! 
Uważasz, że ta hipoteza jest zbędna? To jest strasznie ideologiczne. 
Poza tym materializm jest ideologią, to chyba wie każde dziecko. Miejmy nadzieję, że przynajmniej tego uczą na religii. 

Tu przerwał, lecz róg trzymał… Resztę każdy może sobie sam dośpiewać. 

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.