Felieton

Co nam, PiS-ie, dasz? Oprócz wozów strażackich?

Ministerstwo Obrony Narodowej mogłoby obiecać czołg każdej gminie, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – budowę pomnika Jana Pawła II, a Ministerstwu Sprawiedliwości proponowałbym rozdawać karty wyjścia z więzienia. Co jeszcze?

„Co nam, PiS-ie, dasz w ten niepewny czas? Jakie słowa ukołyszą naszą duszę, naszą przyszłość na tę resztę lat?” – mogłaby zaśpiewać Beata Kozidrak, gdyby wstąpił w nią duch Jana Pietrzaka. Na szczęście Beata zostaje Beatą, a PiS niestety zostaje PiS-em. Kampania nienawiści wobec osób LGBT najwyraźniej nie przynosi oczekiwanych skutków.


W sztabie Andrzeja Dudy musiał zapanować wielki popłoch. Z uchodźcami poszło bowiem tak pięknie. Wystarczyło pół roku, żeby Polacy i Polki dramatycznie zmienili swój stosunek, a w ludziach uciekających przed wojną zaczęli dostrzegać zagrożenie. Dlaczego tym razem coś nie pykło? Z pomocą w opresji prezydentowi, który nie wywiązał się z większości swoich wyborczych obietnic sprzed pięciu lat, postanowił przyjść rząd.

W tydzień nie uda się już wybudować żadnych tanich mieszkań. Nie udało się to, odkąd PiS doszedł do władzy. Program Mieszkanie+ okazał się takim niewypałem, że rząd porzucił nadzieję na jego ratowanie. W sprawie umów śmieciowych też się lepiej nie odzywać, skoro połowa zapisów tarczy antykryzysowej pozwala na dalsze rozpieprzanie stosunków pracy. Co tam jeszcze Duda obiecywał? Zdaje się, że pomoc frankowiczom, wyrównanie dopłat dla rolników i podniesienie kwoty wolnej od podatku. Nic z tego nie zrobił, ale na szczęście mało kto o tym pamięta, więc lepiej nie przypominać, bo już przecież nie zrobi. Coś jednak trzeba obiecać.

Może darmowe badania na COVID-19? Czemu by nie ogłosić, że na rynku będą odbywać się bezpłatne testy na koronawirusa, ale na miejscu zamiast polowego szpitala zorganizować wiec kandydata Dudy? I już nie trzeba się martwić o frekwencję. Dobry pomysł? Najwyraźniej dobry, skoro zrobiono tak w Wągrowcu.

Wysoka frekwencja w małych miastach najwyraźniej może pomóc urzędującemu prezydentowi, bo Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zdecydowało się na bezprecedensową akcję rozdawania wozów strażackich gminom poniżej 20 tysięcy mieszkańców, w których najwięcej osób pójdzie zagłosować. Tyle dobrego, że nie mówią na kogo. Ale może nie trzeba tego dodawać, bo przecież jest jasne, że będzie to głos oddany na nowy wóz strażacki.

Taki wóz to wydatek blisko miliona złotych. Jak nie zagłosować na milion złotych? Tym bardziej że jeszcze całkiem niedawno teren prawie całego kraju był objęty stanem zagrożenia pożarowego. Teraz, co prawda, trochę pada, ale upały mogą jeszcze wrócić. Jak nie za miesiąc, to za rok. Wszak globalne ocieplenie się nie zatrzyma, nawet jeśli przestaniemy emitować gazy cieplarniane. Na co zresztą się nie zapowiada. Na pewno nie w Polsce rządzonej przez PiS. Tym bardziej wielu gminom może się przydać nowy wóz strażacki.

Złośliwcy, co prawda, zauważają, że nic dziwnego, że wybrano wozy strażackie, bo najwyraźniej komuś pali się pod tyłkiem, a państwo powinno przekazywać auta tym gminom, które najbardziej ich potrzebują… Ale nie słuchajmy tych mord zdradzieckich. Dziś, gdy decydują się losy polskiej demokracji, musimy pamiętać, kto głosił hasło: każdemu według potrzeb, a także: nie matura, lecz chęć szczera, zrobi z ciebie oficera. Dla ułatwienia podpowiem, że nie byli to Polacy, a pierwsza litera ich imienia to „k”.

Czy ktoś powiedział „kiełbasa”? Czy usłyszałem słowa „kiełbasa wyborcza”? Kiełbasa się najwyraźniej nam już przejadła i nawet Sokołów wchodzi w produkcję bezmięsnych alternatyw, dlatego PiS postanowił postawić na coś bardziej uniwersalnego. Kto nigdy nie chciał być strażakiem, nie chciał ratować kotków uwięzionych na drzewach i dzieci z pożarów, niech pierwszy rzuci kamień.

Z pewnością ratować dzieci lubią wszyscy nasi kandydaci. Robert Biedroń swojego czasu uratował dziecko z płonącego auta, a całkiem niedawno w jego ślady poszedł Rafał Trzaskowski i przez kilkadziesiąt minut nosił niemowlę, które podróżowało rozbitym autem. Wypadki chodzą po ludziach, więc pozostaje się cieszyć, że często w okolicy jest jakiś polityk, który może pomóc dzieciom. Prawdę mówiąc, wcale się nie zdziwię, jeśli na ostatniej prostej kandydat Andrzej Duda uratuje jakieś dziecko z pożaru.

Wszak pożarów ci u nas dostatek. A także podtopień i powodzi. Tylko w ostatnią sobotę strażacy interweniowali ponad 1600 razy. Aż dziw, że na żadną z interwencji nie trafił „przypadkiem” #prezydentpolskichspraw. Ale może uznał, że wystarczy, że podpisał Kartę Rodziny, więc już nie musi ratować dzieci przed pożarem, skoro ratuje je przed znacznie bardziej palącym zagrożeniem, jakie stanowić ma „ideologia LGBT”.

Pamiętajmy jednak, że gdy Polska płonie, cały Naród powinien ją gasić. Dzięki zrzutkom uratowaliśmy już Biebrzański Park Narodowy, teraz czas na resztę kraju. Niestety darmowych wozów strażackich do rozdania jest tylko szesnaście. Co na to inne ministerstwa? Czy pozostaną bierne? Czy przyjdą na pomoc prezydentowi wszystkich Polaków? PiS hojnie obdarował swoich ludzi różnymi posadami. Czas, żeby się odwdzięczyli. Oto moje skromne propozycje.

Minister Grabieży Środowiska i Szkalowania Aktywistów

– Ministerstwo Zdrowia powinno obiecać wyborcom darmowe respiratory. Wszak ciągle panuje pandemia i rośnie liczba zakażonych. Gospodarkę trzeba było odmrozić, ale liczby są niestety bezwzględne. Osoby starsze, znajdujące się w grupie ryzyka śmierci na koronawirusa, najchętniej popierają kandydaturę urzędującego prezydenta. Każdy głos się liczy, więc dziwię się, że Łukasz Szumowski jeszcze nie zamówił dodatkowej setki respiratorów u swoich kolegów z bractwa Arkonia. A może już zamówił i zaraz ogłosi, że gminy, w których będzie najwyższa frekwencja seniorów, dostaną darmowe respiratory?

– Ministerstwo Obrony Narodowej mogłoby obiecać czołg każdej gminie. Wszak dobry obywatel to obywatel zmobilizowany. Nie tylko w czasie pokoju i kampanii wyborczej, ale jeszcze bardziej w czasie wojny. Jak wiemy z historii, polska armia nie obroni swoich obywateli nawet przed samą sobą. Może już czas zacząć rozdawać czołgi co bardziej przedsiębiorczym jednostkom? Obawiam się, że bez rozdania obywatelom czołgów trudno będzie wygrać z „ideologią gorszą od komunizmu”.

Innego końca świata nie będzie. Jest 2020 rok, a Andrzej Duda występuje na TikToku

– Ministerstwo Spraw Zagranicznych mogłoby obiecać darmowe loty do kraju. Mogłoby, gdyby nie pandemia i fakt, że połączenia z wieloma krajami wznowione będą dopiero po wyborach. Pozostaje nadzieja, że Polonia jest na tyle zmobilizowana, że już dawno zgłosiła się do głosowania. Chociaż internacjonalna młodzieżówka, której się wydaje, że wszystko można szybko załatwić przez internet, została na lodzie i bez możliwości oddania głosu. Do głosowania za granicą trzeba było się zgłosić do 16 czerwca, więc tego elektoratu już nie uda się zmobilizować.

– Co może obiecać Ministerstwo Finansów? Może obniżenie VAT, podniesienie kwoty wolnej od podatku, wyrównanie dopłat dla rolnictwa i pomoc dla frankowiczów ze wsi, w których będzie najwyższa frekwencja. Choć to mogłoby komuś przypomnieć o niespełnionych obietnicach Dudy, więc może lepiej po prostu obiecać najbardziej zmobilizowanym wsiom zostanie strefami wolnymi od podatków. Skoro ogólnopolska strefa wolna od LGBT nie wypaliła. Strefa wolna od podatków z pewnością zmobilizuje znacznie większy elektorat.

– Ministerstwo Klimatu mogłoby obiecać gminom, że na ich terenach nie wybuduje kopalni.

Ochrona przyrody według Ministerstwa Środowiska: spalmy więcej drzew

– Ministerstwo Środowiska mogłoby z kolei przysiąc, że nie będzie wydawać pozwoleń na uciążliwe inwestycje. Niech kurniki na miliony kur, gigantyczne chlewnie i ubojnie śmierdzą i uprzykrzają życiem tylko tym, co nie chcą głosować. Nie głosowałeś, to nie narzekaj.

– Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego mogłoby obiecać każdej gminie budowę pomnika Jana Pawła II. Na pewno są w Polsce jeszcze jakieś gminy, które takiego pomnika nie mają, a pilnie potrzebują. Jak trwoga, to do Boga, a ponieważ Bóg jest niewidzialny, to przynajmniej uciec można w objęcia świętej pamięci Karola Wojtyły.

– Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego musi się szykować na kolejny zdalny rok szkolny, a w naszym kraju ciągle jeszcze nie wszystkie dzieci posiadają własne komputery. Dlaczego by nie obiecać, że te gminy, w których będzie najwyższa frekwencja, dostaną komputery dla uczniów? Mało jest rzeczy bardziej mobilizujących od płaczącej pociechy. Żal byłoby nie wykorzystać tej siły niezłomnej, która zaciągnąć może każdego dorosłego nie tylko na lody, ale również do lokalu wyborczego.

Szkoła online, ale matur na szczęście nie odwołano

– Ministerstwu Sprawiedliwości proponowałbym rozdawać karty wyjścia z więzienia. Kto powiedział, że Polska ma być gorsza od gry w Monopoly?

– Ministerstwo Rozwoju mogłoby zaoferować wykład ministry Emilewicz z ambony w każdej parafii. Czemu ograniczać się tylko do Jasnej Góry? Wiadomo, że Kościół ma moc mobilizacji wyborców, więc wykłady powinny się odbyć nawet jeszcze przed wyborami. #jedziemy z tymi ambonami.

Co jeszcze? Może resztę niech już sobie wymyślą sztabowcy PiS. Na pewno wystawiają znacznie wyższe faktury niż ja za moje felietony, więc nie będę odwalał za nich całej roboty. Czas zakasać rękawy. Jeszcze ostatni wysiłek, panowie! Na pewno wam się uda wymyślić jeszcze coś równie bezczelnego, co z pewnością przekona Polki i Polaków, jacy jesteście sprytni i godni zaufania.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.