Ten rok należy do hazardu! Karmieni przez dziennikarzy reklamami bukmacherów fani sportu ładują miliony w zakłady podczas mundialu, a Polymarket, któremu wraz z drugą prezydenturą Trumpa puszczono wszelkie hamulce, stał się tematem rozmów przy rodzinnych stołach. Wielu z nas ma głęboko zakorzenione, choć niczym nieuzasadnione poczucie, że potrafi wniknąć w umysł szaleńca lepiej niż inni, dlatego amerykańskie ataki na Wenezuelę i Iran rozkręciły boom platform predykcyjnych na dobre.
Czy w takiej rzeczywistości można nas, wychowanych na wróżbicie Macieju, wróżbicie Jackowskim, psychodelicznych tripach Roberta Bernatowicza, Chupakabrze i Strefie 11, czymkolwiek zaskoczyć? O dziwo, to nadal nie aż takie trudne.
Spójrzmy choćby na Krzysztofa Śmiszka, który w piątek pojawił się w Radiu Zet, by opowiadać m.in. o wyborach nowego prezydenta Krakowa. Śmiszek mógł dać się zaskoczyć na różnych polach, ale jedno było pewne – że zostanie zapytany o zapowiedź obniżki ceny biletów przez Darię Gosek-Popiołek, choć członkowie Lewicy w radzie miasta głosowali wcześniej za podwyżkami. Ale Śmiszek nie był gotowy, a dziennikarz zdobył kilka łatwych punktów za zadawanie „trudnych” pytań.
Podobnie jak Śmiszek, obecny rząd może przed wyborami w 2027 roku zostać zaskoczony różnymi dziwacznymi incydentami, takimi jak własny radny zarabiający miliony jako koordynator SOR w warszawskim szpitalu czy były starosta posługujący się sfałszowaną maturą. Jednak gdybym po wtorkowej bitwie o krzyż, stoczonej w Berlinie przez Roberta Bąkiewicza pod powierniczą reżyserią jego córki, miał obstawiać u bukmacherów jedno oczywiste pytanie, na które brak odpowiedzi może najbardziej przyczynić się do klęski Tuska za rok, wskazałbym na „jak ograniczyć wpływ organizacji ekstremistycznych, takich jak CitizenGO czy Ordo Iuris, na polską politykę?”
Polskie CitizenGO w dekadę urosło dziesięciokrotnie
Chyba tylko klęska prawicowego urodzaju sprawiła, że w 2023 roku coś się popsuło w machinie konserwatywnej propagandy. Druga kadencja PiS była tak imponująca, że mimo potężnych środków z Funduszu Sprawiedliwości dla ziobrystów i okolic, mimo wsparcia antygenderowej międzynarodówki pod wodzą amerykańskich konserwatystów, tratującej m.in. Węgry jako poligon doświadczalny dla rozwiązań mających osłabiać UE, która, jak miały przypomnieć wydarzenia kolejnych miesięcy, jest traktowana przez amerykańską prawicę po prostu jako wróg – nie udało się kontynuować w Polsce światłej misji lizania amerykańskiego buta i wdrażania antykobiecej i antynowoczesnej agendy.
Jednak choć polowanie na Ziobrę i Romanowskiego zamroziło na dłuższy czas kariery obu radykałów, to już w walce z liżącymi ranami i szykującymi się do decydującego starcia wcale-nie-finansowanymi-przez-Kreml antygenderystami premier Tusk i jego współpracownicy ponoszą wyłącznie porażki. A to i tak optymistyczna konstatacja, bo w większości przypadków nawet nie stawili się w ringu. Nie zmieniło tego zwycięstwo Karola Nawrockiego, choć o tym, że CitizenGO promowało najpierw Grzegorza Brauna i Sławomira Mentzena, a później samego Nawrockiego, słychać było jeszcze przed drugą turą wyborów prezydenckich.
Jako użytkownik X przebywający na emeryturze pomostowej mogę zapewnić, że CitizenGO jest w absolutnej czołówce reklamodawców, których materiały regularnie może zobaczyć nawet osoba skrajnie niezainteresowana konserwatywnym pierdololo – co zresztą pokazują wyniki niektórych ankiet, które nie zawsze idą po myśli konserwatystów, co chyba wpisują sobie w koszty. Z publikowanych co roku sprawozdań finansowych polskiej komórki możemy wyczytać, że wydatki organizacji wzrosły z 3 mln w 2014 roku do 30 milionów w roku wygranej Nawrockiego. Nawet w 2023 roku było ich o 10 milionów mniej, co pokazuje, że nakłady na kampanie organizacji, w której koordynatorką jest Blanka Bąkiewicz, rosną skokowo.
Nawrockiemu bliżej do koalicji antygender niż do PiS
Pewnie chwilę jeszcze poczekamy na sprawozdanie finansowe Ordo Iuris za 2025 rok, ale wyniki za rok wcześniejszy potwierdzają – pod rządami Tuska ekstrema żyje dobrze, nawet jeśli bez mrugnięcia okiem będzie przekonywać w zaprzyjaźnionych mediach, że znajduje się w stanie ciągłego zagrożenia niczym Tomasz Sakiewicz. Nie chodzi zresztą tylko o wzrost przychodów – Karol Nawrocki od początku swojej misji blisko współpracuje m.in. ze zbliżonymi do instytutu prawnikami, którzy nawet niespecjalnie kamuflują swój wpływ na kształt proponowanych przez prezydenta ustaw i wypowiedzi, dotyczących sądownictwa, rozwodów czy tzw. ochrony życia poczętego.
Nawrocki też wcale nie ukrywa, skąd odbiera polecenia – więc dyskusja o tym, czy rozmawiał z Trumpem w czasie gali MMA na urodzinach amerykańskiego prezydenta minutę czy dwie jest dosyć jałowa. O transatlantyckiej współpracy między ultrakonserwatystami z Polski, Węgier i innych krajów budujących Agendę Europe a odpowiadającymi za program Trumpa (i Reagana) Heritage Foundation pisałem na długo przed wyborami prezydenckimi w Polsce, a później prezydent o tych bliskich relacjach przypominał, cytując m.in. przygotowany przez Ordo Iuris raport Wielki reset, który posłużył mu za podstawę do antyunijnego wystąpienia w Pradze.
Zresztą nie dla swoich wybitnych talentów politycznych Przemysław Czarnek został kandydatem PiS na premiera. Były minister edukacji, zamiast jak Mateusz Morawiecki brylować na ekonomicznych salonach i wyciągać dane statystyczne z rękawa, od zawsze stawia na światopoglądówkę, zatrudniając eksperta z Ordo Iuris do konsultacji kanonu lektur szkolnych czy przelewając miliony uczelniom związanym z tą organizacją, czerpiąc zresztą z modelu finansowania Opus Dei. Czarnek dobrze wie, skąd globalnie płynie największy zastrzyk know how i finansów dla lokalnej prawicy.
Wybory w 2027 roku to igrzyska dla Agendy Europe
Gdyby (zgodnie z zarzutami przeciwników) Donald Tusk był choć w połowie tak uległy wobec Niemiec, jak Karol Nawrocki jest wobec swoich amerykańskich mocodawców, z pewnością żylibyśmy w nieco innej Europie, w której inną pozycję zajmowałaby też Polska. Do tego jednak daleko, za to Bąkiewicz i Bąkiewiczówna harcują – a to na granicy polsko-niemieckiej, a to w Berlinie pod krzyżem. Agenda Europe zbiera żniwo – i to nie tylko w Europie, gdzie udało się zaostrzyć prawo aborcyjne w Polsce i przeprowadzić referenda na temat związków jednopłciowych w Rumunii, Chorwacji, Słowacji i Słowenii – ale też, jak opisywaliśmy na naszych łamach, poza naszym kontynentem – w Afryce.
Doprowadzanie do referendów to sposób działania charakterystyczny dla CitizenGO i innych organizacji z kręgów skrajnej prawicy – zaczyna się od petycji, a kończy na panicznych kalkulacjach polityków, czy zmuszać swoich wyborców do pójścia na referendum, czy raczej liczyć na brak odpowiedniej frekwencji. Gdyby Nawrocki włożył więcej swojego niesłychanego potencjału intelektualnego w referendum dotyczącego europejskiej tematyki klimatycznej, zamiast proponować pytanie sformułowane z odrobinę zbyt daleko idącą dezynwolturą, bylibyśmy już w środku antyeuropejskiej zadymy. Ale nie ma się co łudzić, że temat nie wróci przez październikiem 2027 roku.
To, że rząd Tuska i spółka, podobnie jak złapany na pytaniu o bilety Śmiszek, nie mają żadnego pomysłu na odpowiedź na taką strategię, zobaczyliśmy już w referendum w Krakowie. Niestety, ultrakonserwatywna hydra ma to do siebie, że nawet po odcięciu ziobrystowskiej głowy wyrosną jej nowe – to esencja oportunistycznej synergii, opisanej przez Agnieszkę Graff i Elżbietę Korolczuk, których książka Kto się boi gender? pozostaje od lat najbardziej precyzyjnym opisem antygenderowej fali kształtującej europejską rzeczywistość polityczną.
Właśnie dlatego bezradność wobec infiltrujących każdy obszar państwa ultrakonserwatystów, wspieranych pieniędzmi od Kremla po Waszyngton, wskazałbym jako najbardziej prawdopodobną przyczynę klęski Donalda Tuska w 2027 roku. Jednak homofobia, ksenofobia, strachliwość, a jednocześnie kult amerykańskiej siły, niczym nieograniczanej rynkowej „wolności” i – cytując Radosława Sikorskiego – „wielkiej pały” sprawią, że centroprawica z KO będzie przegapiać to zagrożenie do samego końca, by później o porażkę oskarżyć filmy o uchodźcach na granicy, zbyt przyjazną politykę wobec Ukraińców, gejów, kobiety i partię Razem. Domykając tym samym klamrę narracyjną, narzuconą z zagranicy przez prawdziwą prawicę, a nie wystraszonych podrabiańców.



!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)



![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)


Komentarze
Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!