Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Budowa Pałacu Saskiego pochłonie pięcioletni budżet programów ministerstwa kultury

Jeśli Polska chce budować soft power, musi traktować kulturę jako strategiczną inwestycję publiczną, a nie ścieżkę eksportu dla zmistyfikowanego heroizmu, rynek dla reklamy suplementów diety czy szansę na odbudowanie pałaców dawnych panisk.

ObserwujObserwujesz
Kontekst

💸 Odbudowa Pałacu Saskiego pochłonie odpowiednik 41 666 stypendiów dla Jasia Kapeli. Obecnie ministerstwo funduje ok. 300 takich stypendiów rocznie.

🫰🏻 To kwota, która pozwoliłaby na dotowanie czasopism w ramach programu ministerstwa kultury przez ponad 200 lat.

🎭 Tegoroczny budżet IPN pozwoliłby finansować teatry w ramach programu ministerialnego według tegorocznej stawki przez 40 lat.

Walka

„Polskie soft power to tradycja i konserwatyzm” – mówił w ubiegłym roku podczas kongresu PiS prof. Zdzisław Krasnodębski. Przy takim postawieniu sprawy trudno uznać, żebyśmy mieli jakieś wyjątkowe przewagi konkurencyjne – wszak podobnymi sofciarskimi produktami eksportowymi chwalą się przywódcy Rosji i USA, a jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że ich atrakcyjność w ostatnich latach została brutalnie zweryfikowana.

Posiłkując się definicją twórcy pojęcia, Josepha Nye, soft power to „subtelne sprawianie, by inni chcieli tego samego wskutek niewymuszonego wyboru”. Wydawać by się mogło, że wywrócenie do góry nogami wszystkich przyzwyczajeń dotyczących polityki międzynarodowej w ostatnich latach dowartościowało te subtelności. Trafnie pisał o tym niedawno Jakub Wencel, zauważając, że wojny w Ukrainie czy Iranie pokazały, że „soft power jest dla skuteczności ekspansywnej polityki imperialnej może nawet ważniejsza, niż hard power”, zaś sama „hard power to nie tylko mierzalna, fizyczna siła militarna – ale umiejętność zamanifestowania tej siły poprzez wzbudzenie w nią wiary”.

Warto więc zapytać: z czym do gości? Jaką kulturą możemy się pochwalić światu i czy już to robimy?

Czytaj także Pałac Saski. Odbudowa, której do niczego nie potrzebujemy Jakub Majmurek

Biedne lewactwo patrzy na rekordowe budżety

Gdy kanadyjski premier Mark Carney pozuje na ściance z gwiazdami Gorącej rywalizacji, to niezależnie od waszej sympatii do serialu jest w tym softpowerowy flex. Polscy politycy serialami, książkami czy filmami rodzimych twórców i twórczyń nie epatują – a już zwłaszcza tych gejowych. Z kultury dla Donalda Tuska i Rafała Trzaskowskiego wynikają same problemy, obaj zresztą uważają, że ten drugi przegrał w życiu niemal wszystko głównie z winy Agnieszki Holland. Czasem tylko na zmianę z prezydentem czatują pod szatnią piłkarzy czy skoczków narciarskich, żeby ogrzać się w blasku ich – skądinąd rzadkich – sukcesów.

Gdy przy okazji najgłośniejszej zbiórki roku, według „Polityki” zwiastującej erę młodych w Polsce, niektórzy skrytykowali ją jako święto charity washingu dla milionerów, Jakub Żulczyk odpowiadał złośliwie polskiemu lewactwu: „Najlepiej byłoby przerwać cały ten stream i zamiast tego zaprosić Zandberga i zrobić wykład z myśli ekonomicznej Piketty’ego. A pieniądze rozdać zaprzyjaźnionym kwartalnikom i teatrom”. Było to zabawne – nie tylko dlatego, że akurat Piketty’ego częściej niż Zandberg cytują politycy PiS, ale również z powodu wysokości kwoty, jaką zaprzyjaźnione kwartalniki i teatry co roku otrzymują od państwa na swoją szczytną działalność.

W 2025 roku dzięki uprzejmości obecnych władz wzrosła ona z 6,7 do 10 mln zł. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku padnie doprawdy trudny do ogarnięcia rozumem rekord Polski i na czasopisma wydamy Z TWOICH PIENIĘDZY ponad 12,2 mln zł.

Ze zbiórki Łatwoganga można by zatem sfinansować 20 lat działalności programu Czasopisma – nic dziwnego, że pazernemu lewactwu z wyobrażeń Żulczyka ślinka pociekła.

Mało tego – gdyby sympatyczny młody streamer posiedział jeszcze dwa, trzy dni przed komputerem i nakręcił Polaków do kolejnych spontanicznych aktów solidarności, mógłby zebrać kwotę przekraczającą roczny budżet programów Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wynoszący 562 miliony zł. Kwota tyleż oszałamiająca, co tradycyjnie będąca jednym z najskromniejszych budżetów ministerialnych, ciągnąca się w ogonie tabeli razem z ministerstwami sportu i turystyki (którego budżet został w tym roku dla odmiany przycięty o połowę w stosunku do 2025 roku.) czy cyfryzacji.

Czytaj także Łatwogang? Dajcie nam Podatkoganga Aleksandra Kasprzak

Soft power weryfikowane przez rynek

Identyfikujący się jako lewicowiec Żulczyk nie jest oczywiście najbardziej zagniewaną kredką w antykulturalnym piórniku. W ostatnim czasie media wygenerowały mnóstwo kontentu na temat 60 tysięcy zł stypendium, które jako jeden z groteskowo nielicznego grona 300 szczęśliwców w Polsce otrzymał nasz kolega z Krytyki Politycznej Jaś Kapela. Później doszła do tego fala świętego oburzenia na ustawę reprograficzną, z której przychody ministerstwo kultury szacuje na 100 mln w przypadku smartfonów i 50 mln w przypadku telewizorów.

Wbrew sugestiom autora Instytutu pieniądze z budżetu trafiają do kwartalników kulturalnych, a zwłaszcza lewicowych, bez wielkiego entuzjazmu ze strony fantomowego lewactwa. Dość powiedzieć, że od początku drugiej kadencji Trumpa krewni i znajomi lewicowego królika mogą poczytać sobie pełne satysfakcji komentarze o odcięciu dotacji z USA, co najmniej jakby działali jako niesławni putinowscy „agenci zagraniczni”. Urszula Kifer z „Pisma” opowiadała ostatnio o tych gigantycznych, a życiodajnych kwotach, lokujących się w okolicach 100 tys. zł.

A przecież media powinny być bezwarunkowo weryfikowane przez rynek, państwo nie może dotować jakichś darmozjadów – prawicowych, lewicowych, żadnych. Z redakcji pism społeczno-kulturalnych, z małych wydawnictw, które ciągle mierzą się z konsekwencjami zweryfikowanej przez rynek hurtowni Azymut, która zbankrutowała z długiem 67 mln zł, z małych wytwórni muzycznych, niezależnych studiów produkcyjnych, klubów organizujących występy niekomercyjnych artystów z zagranicy – wszystko jedno. Dobre tytuły i marki to takie, w których chcą się reklamować jak suplementy diety, giełdy kryptowalutowe, zakłady bukmacherskie i firmy motoryzacyjne.

Przewagi konkurencyjne

A może jednak, czysto hipotetycznie, gdybyśmy np. chcieli pokazać softpowerowe przewagi Polski uciekającym przed wojną Ukraińcom i Ukrainkom, Palestyńczykom czy Sudańczykom, których sztuka już dziś zapełnia nasze galerie, przyciąga ludzi do klubów, tworzy istotną część katalogów wydawniczych – warto by było pomyśleć o nieco innych wartościach, niż konserwatyzm i neoliberalizm?

Zbiórka Łatwoganga była czasem deprecjonowana jako kropla w morzu potrzeb NFZ, któremu pozwoliłaby na kilka godzin działania. Jednak gdyby odpowiednik 1/20 kwoty zebranej przez chłopaczynę przekazać na stypendia artystyczne dla migrantów, do rozdania choćby przez pięć lat, mogłoby to zachęcić ich do większej integracji, a nawet – kto wie – może tej słynnej wdzięczności?

Czytaj także Krokodyle łzy nad smartfonami: awantura o opłatę reprograficzną Mikołaj Iwański

Przywołany w tytule Pałac Saski już pochłonął ponad 80 mln zł – i nie trzeba być z Warszawy, by wiedzieć, że wciąż niezwykle daleko tej inwestycji do miana perły w kulturalnej koronie kraju. Możemy stawać na uszach i próbować eksportować swoją bohaterską historię, ale zapewniam, że zainteresuje ona przeciętnego Szweda, Holendra czy Irlandkę tak samo jak przeciętnego Polaka zjedzenie holenderskiego premiera w 1672 roku, wielki głód w Irlandii w okolicach Wiosny Ludów czy reforma szwedzkiego parlamentu 20 lat później. Zapytajcie samych siebie, kiedy po zagranicznych wakacjach pozazdrościliście goszczącemu was krajowi pałacu w centrum miasta i pomyśleliście, że chcecie mieć taki „w domu”. Może to przez to, że ostatni urlop spędziłem w Bukareszcie, ale trudno mi sobie wyobrazić sens tego typu działalności kulturalno-promocyjnej.

W ostatecznym rozrachunku to niemądre pałacowanie pochłonie pięć programowych budżetów ministerstwa kultury, a jeśli przeliczać to tylko na budżety programu Czasopisma, to rezygnując z odbudowania kloca o powikłanej historycznej proweniencji, moglibyśmy utrzymać – przy obecnej trajektorii – „Pisma”, Krytyki Polityczne, Kluby Jagiellońskie, Pola i inne inteligenckie kaprysy gdzieś do 2234 roku. Tu nie chodzi o poparcie dla stypendium Jasia, tylko o uświadomienie sobie dysproporcji.

Centra decyzyjne sił subtelnych

Budżet na programy ministerialne nie jest jedynym wyznacznikiem tego, ile wydajemy na soft power – istnieją jeszcze podlegające MSZ instytuty kultury polskiej, ataszaty, Instytut Adama Mickiewicza czy Polski Instytut Sztuki Filmowej itp. Istnieje opowiadający wciąż na nowo upudrowaną, naiwną, upolitycznioną wersję historii IPN i szereg innych prawicowych redut dobrego imienia.

Czytaj także Zbyt biedni, zbyt średni na kulturę. Dajcie nam chociaż zwykłe zajęcia z rysunku! Jacek Adamiec

Ale koniec końców – kto naprawdę odpowiada za soft power? Czy moglibyśmy wskazać centra decyzyjne, osoby i urzędy, polskie odpowiedniki British Council, które powinny być rozliczane za umiejętne pokazywanie Polski jako części Unii Europejskiej, a także bardzo szeroko rozumianej kultury polskiej jako sensownej alternatywy dla ruskiego miru, amerykańskiego drillu czy chińskiego „kapitalizmu państwowego”?

Nie wydaje mi się, żeby ktoś się odważył wskazać takich bohaterów i bohaterki. „Sukces” nisko oprocentowanej pożyczki na czołgi, które będą latami jeździć po kraju w oczekiwaniu na wojnę z groteskowym dziadkiem z Moskwy, którą straszą dziś polskie władze, ma wielu (głównie) ojców – nawet jeśli pełnomocniczką rządu w tym zakresie jest Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Wzięcie odpowiedzialności za wizerunkową troskę o państwo, mimo istnej obsesji Polaków i polskich polityków na punkcie wizerunku, to już zupełnie inna sprawa. Dla pana, panie kulturalny Areczku, jest konserwatyzm jeszcze bardziej gnuśny i zacietrzewiony niż inne konserwatyzmy i tradycje narodowokatolickiego folkloru, które po prawdzie nie interesują przesadnie nawet nas samych.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x