Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Żądam podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej

Biletowy populizm łączy wszystkie polskie partie – od nudnej socjaldemokracji, przez sługusów Tuska, po do reszty skonfederaciałą prawicę. To jednak strategia o wyjątkowo krótkich nóżkach.

ObserwujObserwujesz
Po lewej Aleksandra Owca, po prawej Daria Gosek-Popiołek, w tle pętla autobusowa w Krakowie
Walka

Tuż po referendum w Krakowie, które odsunęło prezydenta Aleksandra Miszalskiego, w mieście zapanowała światopoglądowa jedność niewidziana od śmierci Jana Pawła II – absolutnie kluczową przyczyną klęski polityka KO była podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej. Zgadzają się co do tego bardzo różne środowiska polityczne i medialne. Na grzech śmiertelny i splunięcie w twarz zwykłym obywatelom uwagę zwróciła Aleksandra Owca, kandydatka Razem na prezydentkę, a i ogłoszona w tym tygodniu kandydatka Lewicy, Daria Gosek-Popiołek, zaczęła kampanię od hardej deklaracji, że jednym z jej celów będzie odwrócenie Wisły kijem i obniżka cen.

Czytaj także Kraków po referendum. Flis: KO dostała kubeł zimnej wody. Otrzeźwi ją czy po niej spłynie? Michał Sutowski rozmawia z Jarosławem Flisem

Niektórzy zwrócili uwagę posłance Lewicy, że przedstawiciele tej partii w krakowskiej radzie miasta zagłosowali za podwyżkami, ale to nie mityczna hipokryzja jest tu problemem. Gorzej, że Gosek-Popiołek dołącza do korowodu populistów, którzy jedną hojną ręką dorzucają miliardy do komunikacji z budżetów miejskich, a w drugiej trzymają sztandary przekonujące, że można utrzymywać ceny sprzed 15 lat, jakby tabory napędzane były wodą, a świat i koszty stanęły w miejscu za poprzedniego Tuska. W Krakowie tego typu deklaracje są o tyle żenujące, że szacowany dług miasta na koniec roku wyniesie ok. 90 proc. rocznych dochodów.

Podwyżka traumatyczna jak powstanie

Wpływy z biletów pokryją w tym roku w Krakowie ok. 32,2 proc. wydatków bieżących na transport publiczny – pod tym względem miasto nie odbiega szczególnie od największych, choć jeszcze w 2023 roku zajmowało fotel lidera z 40 procentami. Ciągle jednak nie umywa się pod tym względem do Warszawy, która konsekwentnie trzyma się poniżej 25-procentowego progu wpływów z biletów, resztę pokrywając wagonami pieniędzy z magicznej skrzynki znalezionej przez władze miasta na drugim końcu tęczy.

Ostatnia podwyżka cen biletów w Warszawie miała miejsce w 2013 roku – David Bowie wydawał wówczas przedostatnią płytę, USA rządził Barack Obama, a Bono wierzył, że Facebook uratuje świat. Tamta podwyżka skończyła się jednak dla ekipy rządzącej miastem Hanny Gronkiewicz-Waltz większą traumą niż jakiekolwiek oskarżenia o spalenie żywcem działaczki ruchów lokatorskich czy inne pomniejsze dramaciki związane z reprywatyzacją – Gronkiewicz o mały włos nie została odwołana w referendum, po którym szybko dokonała „korekty” cen i temat został zamknięty na wieki. Klęska Miszalskiego, by zacytować Hemp Gru, ostatecznie „zamknęła wieko, kładąc kamień na niego”.

Czterozłotowa paranoja

Podwyżki czy obniżki cen biletów są dosyć mglistym postulatem, gdyż bilety są kwadratowe i podłużne: inni pasażerowie kupują bilety 20-minutowe i godzinne, a inni kartę miejską. Aleksandra Owca w rozmowie z Jakubem Majmurkiem gładko prześliznęła się między tymi różnicami, najpierw zwracając uwagę na to, że podwyżka była punktem zapalnym, by na kontrę dziennikarza, że ceny biletu miesięcznego w Krakowie są jednymi z niższych w kraju, odpowiedzieć: „Ale już osoba, która potrzebuje skorzystać z transportu raz, dwa razy w tygodniu, ma jedne z droższych biletów jednorazowych: piętnastominutowy bilet kosztuje 4 złote, to jakaś paranoja”.

Jednak jak wiedzą czytelniczki Thomasa Pynchona, paranoja to sól w kuchni życia, zmuszająca do zapytania o to, czy sama przewodnicząca Razem korzysta z komunikacji miejskiej w sposób charakterystyczny dla szaraczków. Jeśli bowiem korzystająca dwa razy w tygodniu osoba zostanie zmuszona do wysupłania 16 zł tygodniowo na dwie 15-minutowe przejażdżki w tę i we w tę, to możemy oczywiście zadumać się nad jej tragicznym losem, ale jeśli chodzi o logikę działania systemu, to jako żywo nie należy do komunikacyjnych everymanów – raczej jest postacią wysoce hipotetyczną.

Czytaj także Za Tuska jeździmy bez biletu Karol Trammer

Bilety 15-, 20- czy 60-minutowe mają raczej obsługiwać ruch turystyczny i interesantów, a nie codzienne zapotrzebowanie mieszkańców. Wiedzą to m.in. w Czechach i Słowacji, gdzie bilety krótkookresowe są droższe niż w polskich miastach, za to bilety miesięczne, prawem wielkiej dolewki – tańsze. To doprawdy szokujący gest ze strony naszych południowych sąsiadów, żeby mieszkańcom obniżać koszty komunikacji, skoro już złożyli się w większej części na pokrycie jej kosztów, pracując, żyjąc i płacąc podatki w danym mieście.

W tym kontekście propozycja Gosek-Popiołek, by przywrócić bilety 20-minutowe – Kraków aktualnie ma 15-, 30- i 60-minutowe – nosi znamiona pewnej zachowawczości. Pozostaje mieć nadzieję, że użytkownicy krakowskiej komunikacji nie roztrwonią odzyskanych 5 minut czasu utraconego lub grosików zaoszczędzonych na jeździe o 10 minut krótszej na pierdoły – byłaby to wszakże bardzo nielubiana w Krakowie „rozrzutność kulturowa” – ale dziurawej kasy miejskiej ta rewolucja nie zasypie.

Politycy wcale nie mają was za idiotów

Tak to właśnie pod dyktando niechętnych wszelkim podwyżkom podatków neoliberałów z Konfederacji kolejne partie ogłaszają plany ratunkowe dla zbiorkomu, nie licząc się z rzeczywistością miejskich budżetów i gigantycznych potrzeb, wynikających z użytkowania autobusów i tramwajów. Informacja, że koniec końców różnice i tak trzeba będzie pokryć ze słynnych „naszych pieniędzy”, wydaje się gorącym kartoflem w kotle biletowego populizmu.

Nie żeby politycy i polityczki mieli swoich wyborców za idiotów! Kiedyś trzeba będzie na spokojnie zająć się oswajaniem ich z wiedzą o tym, skąd biorą się pieniądze w miejskich spółkach i kto się na nie składa. Może – jak to już przewijało się przez lokalne media przed wyborami samorządowymi w 2024 roku – po wyborach.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x