Czytaj dalej

Dlaczego to, gdzie się rodzimy, determinuje nasz los?

Anna-Cieplak

Nie chciałam, żeby moi czytelnicy czuli się komfortowo – mówi Anna Cieplak, laureatka Nagrody Gombrowicza za książkę „Ma być czysto”, w rozmowie z Onet Kultura.

Emilia Padoł / Onet Kultura: Twoja zeszłoroczna powieść Ma być czysto opowiada o współczesnych gimnazjalistach, Lata powyżej zera portretują, przynajmniej początkowo, młodzież w 2001 roku. Te dwie fabuły dzieli 15 lat – co się w tym czasie zmieniło?

Anna Cieplak: Bardzo wiele na poziomie popkultury i mediów, ale niezbyt dużo na poziomie przeżyć, odczuć i wszystkich psychologicznych składników, które wpływają na to, co się z nami dzieje w momencie dojrzewania. Śledzenie tych przemian było dla mnie bardzo ciekawe. (…)

Czy roczniki zbliżone do rocznika bohaterki Lat powyżej zera, które jako pierwsze stanęły przed otwartymi granicami, przetarły szlaki młodszym kolegom, dzięki nim ci drudzy mogli z większą pewnością wyruszać w świat?

Kiedyś w szkole – to moja, trochę równoległa do historii Anity opowieść – robiłyśmy z koleżankami z klasy film o Unii Europejskiej. Pytaliśmy ludzi zaczepianych na ulicy o to, czy są za wejściem do UE. Taka reportażówka. Znalazłam niedawno płytę CD (oczywiście przegraną z VHS-u) z tym filmem i przeżyłam ogromny szok, bo wyobrażałam sobie, że padały inne odpowiedzi. Tymczasem tylko jedna osoba była na tak, a reszta nie miała pojęcia, o co nam w ogóle chodzi.

Nie chcę znowu generalizować, bo przecież o nagraniu mógł zdecydować również przypadek, ale dla ludzi, których znałam, ze środowiska, w którym wzrastałam, wejście do Unii Europejskiej nie było niczym ważnym. Szczególnie się nad tym nie zastanawialiśmy, były inne ciekawe rzeczy do robienia. Z dzisiejszej perspektywy bardzo mnie to razi, a nawet zawstydza. Sama wymagam od młodych ludzi jakiegoś rodzaju refleksji nad rzeczywistością społeczną, a okazuje się, że moje środowisko – i ja sama – niekoniecznie było nią zainteresowane. To dosyć niewygodne odkrycie.

Mówi się, że dzisiaj młodzi ludzie są przyzwyczajeni do podróżowania, do wielu możliwości, które otrzymali, są bardziej otwarci. Ale to znowu jest kwestia usytuowania społecznego. Wiele osób w wieku 16 lat nigdy nie wyjedzie nawet poza własne miasteczko czy wieś. (…)

Zagłębie Dąbrowskie – co to za miejsce, położone pomiędzy Śląskiem a Małopolską, o którym mówi się raczej niewiele?

Sama wymagam od młodych ludzi jakiegoś rodzaju refleksji nad rzeczywistością społeczną, a okazuje się, że moje środowisko – i ja sama – niekoniecznie było nią zainteresowane.

W prozie Zagłębie pojawia się bardzo rzadko – w przeciwieństwie do Śląska, z jego gwarą i wielokulturowością. Zagłębie jest uważane za nie do końca ważne, kojarzy się głównie z zakładami dla robotników, Hutą Katowice i osiedlami. Do Zagłębia wiele osób przyjechało z zewnątrz, bywa, że nie do końca chcą się identyfikować z tym obszarem. Jest bardzo wiele żartów np. na temat Sosnowca czy etykiet jak Czerwone Zagłębie. Ale ten teren mnie wydaje się strasznie ciekawy, nie potrafię stamtąd wyjść fabularnie.

Wspomniałaś, że wiele osób nie chce się identyfikować z tym obszarem. Mieszkańcy Zagłębia nie czują się Zagłębiakami, Zagłębiaczkami?

Trudno powiedzieć, nie znam żadnych badań na ten temat. Ja czuję, że stamtąd pochodzę i to dla mnie ważne, ale nie jest to składnik mojej tożsamości, który wybija się na pierwszy plan. Na pewno warto się nad tą kwestią tożsamościową pochylić, bo choćby pamięć o tutejszych ruchach robotniczych oraz tym, co wydarzyło się w 1905 roku, jest czymś wyjątkowym. Cały czas jednak czuję, że narracja o tym miejscu jest wybrakowana, niektóre jej fragmenty się wypiera, uznaje za nie do końca ważne. Poza tym Zagłębie to miejsce kontrastów. Obok hut piękne miejsca przyrodnicze – Pustynia Błędowska, Pojezierze Dąbrowskie, na które składa się zespół zbiorników wodnych Pogoria. (…)

Anna Cieplak laureatką Nagrody Gombrowicza 2017 [rozmowa z pisarką]

Wracając do lat zerowych: czy nostalgia za tym okresem jest nam potrzebna, czy może z niej wyniknąć coś dobrego? A może raczej warto podjąć krytyczną refleksję nad tym czasem?

Myślę, że krytyczna refleksja to dobre określenie. Nostalgia kojarzy się z czymś, co mogłoby powrócić, z czymś, co uspokaja, wycisza i sprawia, że czujemy się komfortowo. Nie chciałam, żeby czytelnicy Lat powyżej zera czuli się komfortowo, chciałam, żeby cały czas się zastanawiali, co takiego się wydarzyło, że życie Anity poszło w takim kierunku. Żeby pomyśleli nad tym, dlaczego nadal występują poważne nierówności społeczne, dlaczego młodzi ludzie wciąż muszą się zmagać z rzeczywistością, pomimo tego, że – jak się mówi – edukacja daje więcej możliwości, jesteśmy w Unii, można wyjechać na Erasmusa. Dlaczego w dalszym ciągu trwa ta reprodukcja, dlaczego to, gdzie się rodzimy, determinuje nasz los?

Ta książka jest też pytaniem o to, czy ciągle musimy aspirować, czy nieustannie musimy robić coraz więcej i więcej. Wydaje mi się, że są inne możliwości życiowe niż ciągłe aspirowanie. Czasami wystarczy zatrzymać się w miejscu i zastanowić się, czy naprawdę tego potrzebujemy. Nie chodzi o to, żeby pozostawać biernym, żeby nie starać się żyć lepiej, ale wydaje mi się, że szczęśliwe życie nie zawsze musi być związane z awansem. (…)

Ale mimo wszystko wśród młodych ludzi dominuje myślenie, że w małym mieście, na prowincji nie ma już żadnego życia – i nic nie da się z tym zrobić. Zostaje te kilka centrów, kilka dużych miast.

Jedna z kwestii, którą cały czas rozważam i próbuję zrozumieć, to to gdzie powinna być prowincja – i gdzie jest. Czy wszystko poza Warszawą, Krakowem czy Poznaniem jest już prowincją? Przecież polska wieś jest inna niż polskie małe miasto. Często dostrzegam tendencję do pokazywania ludzi żyjących w małych miastach lub wsiach jako bardzo prymitywnych, ich problemy łatwo określa się patologicznymi. Ale patologia to brak więzi, więc jeśli ktoś ma mniej pieniędzy, to nie możemy mówić o patologii. Nie można ludzi w ten sposób wrzucać do szufladek, opisywać z perspektywy nieudaczników, którzy nie wyjechali do dużego miasta. Tutaj toczy się przecież większa część życia.

Bendyk: Kultura na peryferiach. Pomoc pilnie potrzebna

Życie w mniejszym mieście też może być ciekawe. Uważam, że praca w szkole na prowincji może być porywająca, tak samo jak praca w sklepie osiedlowym, czy prowadzenie zakładu kosmetycznego. Mama Anity jest fryzjerką, dba o swoją pracę i ją szanuje. Moja książka jest także próbą docenienia pracy, która nie zawsze musi być pracą intelektualną. Niech to będzie praca rąk, która też jest bardzo ważna.

Cały wywiad czytaj na Onet Kultura.

***
Anna Cieplak (1988) – animatorka kultury, aktywistka miejska, autorka książki dla dzieci Zaufanie (2015) i powieści Ma być czysto (2016). Na co dzień pracuje z dziećmi i młodzieżą w Świetlicy Krytyki Politycznej „Na Granicy” w Cieszynie. W 2014 roku została nagrodzona za działalność w zakresie kultury przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, stypendystka programu „Aktywność obywatelska” (2015).

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

"DLACZEGO TO, GDZIE SIĘ RODZIMY, DETERMINUJE NASZ LOS?"

To jest tak głupie, że aż urocze.