Kraj

Młodzi na ulicy, czyli PiS wkurzył już prawie wszystkich

Demo ze świecami bardziej przypomina Czarny Protest niż KOD i dlatego PiS powinien się martwić.

Protesty przeciwko nowelizacji ustaw o sądownictwie trwają od kilku dni. Trzeba naprawdę talentu, żeby wyprowadzić na ulicę ludzi w obronie sądów. Nie oszukujmy się – sądy najlepszego PR-u nie mają. A jednak PiS-owi się udało. I udało się wkurzyć kolejną grupę społeczną – na protestach jest coraz więcej młodzieży.

Majmurek: Dlaczego Polacy nienawidzą sędziów?

KOD nie raz słyszał, że jego problemem jest wiek uczestników protestów i że nie bardzo umie zmobilizować młodych. Nie sądzę, żeby to była wina KOD-u – jest, jaki jest, ma swoją estetykę, dociera do tych, dla których autorytetem jest Balcerowicz, którzy cenią opozycyjne autorytety i lubią śpiewać Mury. OK. Ale okazało się, że są też tacy, którzy wolą zapalić świece, posłuchać skrzypiec czy fortepianu i zaśpiewać bez obciachu hymn. I to oni pojawili się na protestach Łańcuch światła.

Fot. Jakub Szafrański

Protesty ze świecami są nową jakością w naszej codzienności politycznej. Niby do protestów przez ostatnie półtora roku trochę się przyzwyczajamy, ale te protesty są różne. Demo ze świecami bardziej przypomina Czarny Protest niż KOD i dlatego PiS powinien się martwić.

Młodsi

Po pierwsze zdjęcia z demonstracji w całej Polsce pokazują, że obok tych protestujących, którzy wcześniej pojawiali się na demonstracjach KOD-u, pojawili się też ludzie młodsi. To osoby, które PRL pamiętają przez mgłę albo wcale. To osoby wychowane w Polsce wolnej, osoby dorastające w Polsce, będącej już częścią Unii Europejskiej, osoby, które nie pamiętają czasów bez paszportów, za to nieźle znają czasy z tanimi liniami lotniczymi.

Świece

Po drugie protesty ze świecami zbudowały swoją symbolikę – właśnie te światełka w różnych formach: świece, znicze, wkłady do zniczy (zawsze się zastanawiałam, czy to praktyczne rozwiązanie – na demo jak najbardziej), lampki z Ikei, tealighty. Sprzęt, który mógł być elementem tworzenia hygge w wynajmowanym czy kupionym na kredyt małym mieszkanku, stał się narzędziem walki politycznej.

Fot. Jakub Szafrański

Światełka działają podobnie jak selfie w czarnym stroju przy Czarnym proteście. Wystarczyło potem wrzucić je z odpowiednim hasztagiem na fejsa czy insta i ta prostota była siłą napędową kampanii. Kiedy nagle sieć zalały zdjęcia dziewczyn i kobiet w czarnych ubraniach, zaraz za nimi zdjęcia celebrytek, zdjęcia całych grup łatwiej było od kampanii w sieci przejść do protestu na ulicy.

Światełka działają podobnie – zabierz z domu świeczkę, którą kupiłaś/łeś, żeby ozdabiała ci szafkę, ale przecież nigdy tej świeczki w sumie nie zapaliłaś/łeś, albo kup świece, kup całe opakowanie i podziel się na demonstracji ze stojącymi obok, a potem wyjdź na ulicę!

Wiele miast

Trzecią rzeczą, która wyróżnia protesty ze światełkami i czyni je podobnymi do Czarnego Protestu i Strajku kobiet, jest to, że odbywały się w tak wielu miastach – mniejszych i większych. W czwartek protesty odbyły się w ponad stu miastach. Julia Kubisa po Strajku pisała Odzyskajmy Polskę dla kobiet i wymieniała te wszystkie średnie i mniejsze miasta i miasteczka, gdzie odbyły się protesty przeciwko zaostrzaniu ustawy antyaborcyjnej. Dziś można powiedzieć, że Łańcuch światła odzyskuje Polskę dla młodych.

Warszawa, Bydgoszcz, Poznań, Łodź:

Białystok:

Katowice:

Gdańsk:

 

Jelenia Góra:

Wpisujcie miasta w komentarzach.

Czy to coś zmieni?

Nie wiem, co konkretnie sprawiło, że ci ludzie wyszli na ulice, ale z rozmów zasłyszanych na demonstracjach, z informacji, jakie wysyłają protestujący w mediach społecznościowych, odnoszę wrażenie, że chcą żyć w normalnym demokratycznym kraju i czują, że wkrótce może się okazać, że żeby zrealizować to marzenie, będą musieli wyemigrować. Myślę, że protestujący tak na serio to chcieliby świętego spokoju. Chcieliby, żeby o Polsce pisano na pierwszej stronie „New York Timesa” wtedy, kiedy dzieje się u nas coś dobrego, a nie dlatego, że władza robi skok na sądy.

Fot. Jakub Szafrański

Możliwe, że część z protestujących wróci do domu i zacznie więcej rozmawiać o tym, co się dzieje w Polsce i bardziej o to martwić. Może wesprą jakąś organizację społeczną walczącą o prawa człowieka, może zaczną śledzić bardziej to, co robi PiS, i odkryją, że do ratowania, prócz wolnych sądów są jeszcze Puszcza Białowieska, rzeki, szkolnictwo, media, prawa lokatorów.

Losy sądów są w rękach prezydenta. Trudno tu liczyć na wiele, ale mam nadzieję, że prezydent Duda jednak ustawy zawetuje. Jeśli tak się nie stanie, to musi pamiętać, że te ustawy wkurzyły sporo młodych ludzi i że ci młodzi mogą już nie kupić opowieści o tym, jak to jest prezydentem wszystkich.

Fot. Jakub Szafrański

Ci młodzi słuchają właśnie, jakimi to są komunistycznymi złogami, peerelowskimi aparatczykami, elitą. No cóż, za Komorowskiego, żeby poprawić swój status trzeba było „zmienić pracę i wziąć kredyt”, dziś, żeby „zostać elitą” wystarczy pójść pod sąd i zaśpiewać hymn. Niektórym może się bycie taką „elitą” spodobać, bo będzie oznaczać bycie demokratami, europejczykami, wolnymi ludźmi.

Sutowski: Tylko demokratyczny protest zatrzyma Polskę w UE

Bio

Agnieszka Wiśniewska

| Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl, w latach 2009-2015 koordynowała działania Klubów Krytyki Politycznej. Absolwentka polonistyki na UKSW, socjologii na UW i studiów podyplomowych w IBL PAN. Autorka biografii Henryki Krzywonos "Duża Solidarność, mała solidarność" oraz wywiadu-rzeki z Małgorzatą Szumowską "Kino to szkoła przetrwania". Redaktorka książek filmowych w Wydawnictwie Krytyki Politycznej. m.in."Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna", "Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna". Współautorka książki "Współpraca. Przewodnik dla dzieci".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Sprawa jest prosta - protesty, łańcuch światła wygląda zupełnie inaczej niż wcześniejsze marsze KOD, właśnie jak zostało zauważone przypomina "Czarny protest". Ja od samego początku podchodziłem z dystansem do KOD, nie ufałem Kijowskiemu i jak widać się nie pomyliłem, nie podobały mi się hasła KOD, narracja KODu, nie podobało mi się wygwizdanie Zielonych i "autorytety" na scenach KOD, nie podobało mi się, że KOD stał się przybudówką PO i Nowoczesnej. I nadal mi się to nie podoba, nic się nie zmieniło w tej sprawie. Dlatego na marsze KOD nie chodziłem i niedzielne wydarzenia spod sejmu pokazały, że miałem rację i że to nie jest moja bajka, więc nie mam zamiaru protestować ani na protestach organizowanych przez partie politycznie takie jak PO, Nowoczesna, SLD, ani nie mam zamiaru protestować na manifestacjach partyjnej organizacji jaką jest KOD (choć trzeba oddać, że lokalne oddziały KOD są trochę inne niż to w Warszawie, w Krakowie na proteście wyglądało to w niedzielę trochę inaczej, więc lokalnie może warto współpracować).
Na łańcuch światła wczoraj poszedłem i się nie zawiodłem, bez flag partyjnych, bez głupich gadek polityków, protest nie został upolityczniony, każdy mógł znaleźć tam swoje miejsce. I to jest właśnie siłą tego protestu, to że nie muszę oglądać Schetyny, Petru Gasiuk, Balcerowiczów, Celińskich czy innych. A jeśli ktoś chce iść na protest partyjny to takie też są, ja osobiście mogę iść na te organizowane przez lewicę, przez partię Razem.

Natomiast czy te protest coś dadzą i coś znaczą? Nie wiem, wątpię, ewentualnie może jest to jakiś promyk na przyszłość, bo w zasadzie myślałem, że moje pokolenie i młodsi, to już tylko Kukiz i Narodowcy, a wczoraj widziałem, że są jeszcze jakieś nadzieje. Pytanie jednak jest takie, że co z tych nadziei jak pewnie większość tych młodych złapie się na to samo na co ja złapałem się w 2007roku podczas swoich pierwszych wyborów i zagłosuje na PO lub Nowoczesną. Wtedy też emocje były ogromne, pamiętam że wtedy też była narracja obrony prze PiSem, tym że chcemy żyć w państwie europejskim itd., itp. Zagłosowałem, potem 4lata później znowu na PO by nie dopuścić PiS do władzy. Niestety dla mnie to jak być miedzy młotem i kowadłem, z jednej strony PiS z drugiej jedyna alternatywa to znowu jest tylko i wyłącznie PO. Ja już tego samego błędu nie popełnię, ale niestety wielu z tych młodych za 2lata jeśli będą wolne wybory taki błąd popełni i zagłosuje na koalicję PO-Nowoczsną-KOD, daleko na tym nie zajedziemy...

Ja to widzę tak: istotnie zagłosują na PO/Nowoczesną, ale się rozczarują. Doprowadzi to, wraz z cierpliwym oddolnym budowaniem poparcia przez Razem, do zwycięstwa lewicy - po 4 lub 8 latach rządów liberałów.

Niestety, ale wątpię by tak się stało. Mam wątpliwości czy następne wybory nawet jeśli będą wolne uda się wygrać liberałom, jest to dość mało prawdopodobne. To po pierwsze. Więc raczej czekają nas kolejne lata rządów PiS. A po drugie obojętnie czy liberałowie wygrają, czy wygra PiS, lewicy w przyszłym sejmie raczej nie będzie, co będzie oznaczało koniec lewicy na długie lata. Razem raczej jeśli nie wjedzie do parlamentu, to tym samym przestanie istnieć. Na dzień dzisiejszy wszystko zmierza w tym kierunku, poparcie powoli leci z 4% na 3%, a aktualnie jest to ok.2%. Mimo udziału w protestach co powinno dać jakiś pozytywny impuls ostatni sondaż pokazuje 2,2%, sondaż Ibris, tak więc trudno mówić, że sondaż sfałszowany przez PiS. Niestety jest jak jest. Jeszcze trzeba pamiętać, że rządy PO-Nowczesnej, jeśli nie będzie tam żadnej refleksji skończą się nie zwrotem na lewicę, a wzrostem ruchów typu Kukiz, Narodowcy i właśnie według mnie prędzej to pójdzie w tym kierunku.

Rozumiem, ze masz prawo do swoich sympatii, ale wg mnie wymienianie w jednym ciagu Petru i Celińskiego jest troche obelżywe dle tego drugiego.

Być może, na pewno by się w tej wypowiedzi nie pojawił gdyby nie niedzielne wystąpienie na demonstracji KOD-PO-Nowoczesnej.

Nie wiem jak u Ciebie. Ale u mnie nie ma specjalnie wyjscia. Albo idziesz na łańcuch światła / czarny protest akceptujac, że przemawiaja głównie Kodowcy, Platformersi, Nowocześni i Sldowcy albo nie idziesz.
Ja nie obrazam sie na wszystkich tylko dlatego, ze byli na podium z Nowoczesna. Innego podium nie było. A jak sie skończył epizod z ręką Zawiszy pamiętamy.

Nie chodzi mi o to, że on się na scenie tam pojawił, raczej o to co mówił podczas przemówienia. A co do tej niedzielnej demonstracji, to jasno pisałem wcześniej, że mam pretensje o to, że miało nie być polityków, a skoro już się pojawili to nie zostali na scenę zaproszeni Nowacka, ktoś z Zielonych i Razem. Gdyby tak to rozegrano i każdy mógł zabrać głos, to nie przeszkadzałoby mi, że Razem stoi obok Nowoczesnej na wspólnej demonstracji. Mnie po prostu razi i irytuje jak każdy protest próbują zgarnąć PO i Nowoczesna, niestety z tego co widzę w tv wczoraj też tak było pod pałacem.

Maciek Trybuszewski

Protesty niczego nie dadzą, nawet gdyby na demonstracje przyszło milion ludzi.

Po pierwsze, PiS już się zdążył nauczyć że władza sobie a protesty sobie. Nawet milion pokojowo protestujących to w dalszym ciągu tylko protest a nie wywożenie na taczkach. A ponieważ na protestach się skończy (minister Błaszczak niby z przekąsem a tak naprawdę uczciwie powiedział o piknikowej atmosferze) a sami protestujący oraz ich liderzy nie rozważają na serio rozwiązania siłowego, PiS nie ma się czego obawiać. gdybym był teraz spin doktorem PiS doradzał bym konsekwentną strategię przeczekania masowych protestów i realizowanie spójnej linii propagandowej w mediach - "protestuje postkomuna", "przywracamy Polakom władzę nad sądami" itd. Z braku REALNYCH problemów protestujących czyli pełnej michy, którą zapewne każdy z nich ma zapewnioną, ryzyko przekształcenia się choćby i pięciomilionowego protestu w majdan czy jakąś formę przemocy jest praktycznie zerowe.

Po drugie, nawet milion protestujących to nie jest cała Polska. W dobie masowego dostępu do internetu oraz sprzyjających opozycji mediów (Wyborcza, OKO.press itp.) bardzo łatwo jest skrzyknąć tłumy na demonstrację i je zjednoczyć pod wspólną ideą. Problem polega na tym że ten tłum nie posiada żadnej mocy sprawczej. Żyjemy w czasach kiedy takie tłumy skrzykują się na całym świecie, od Niemiec (protesty alterglobalistów) przez Wenezuelę aż po bantustany i - szczerze powiedziawszy - trochę się już ludziom medialnie opatrzyły. Tłum, choćby i największy, w świecie innych skrzykiwanych przez internet tłumów jest tylko bezradnym tłumem, dopóki nie posiądzie realnych instrumentów zdobycia przewagi nad oponentem.

Manifestacje pod sądami w całej Polsce, pałacem prezydenckim i sejmem ni posiadają więc a) woli protestu, poza tożsamościową b) siły do przejęcia inicjatywy (niezgoda na przemoc).

W tej sytuacji prezes może se stoickim spokojem patrzeć w telewizor i po blofeldowsku głaskać kota.

Zgoda - niemniej, pozostaje pytanie o to, czy energia spalania świec będzie w stanie, podtrzymywana przez kolejne wykony władzy, przełożyć się na zasoby kinetyczne wystarczające, by taczki pojechały 🙂

Maciek Trybuszewski

Nie będzie, ponieważ protestujący nie walczą o coś tylko z czymś.

Rządy PiS, poza tym że nadal nie ma w Polsce ślubów gejowskich, że kilku kolorowym obiją buzię pod blokiem i że w kilku mediach z mnóstwa do wyboru będzie dominować narracja kościółkowo-narodowa, protestującym nie szkodzą ani nie zaszkodzą w najbliższym czasie. Dlatego PiS może spać spokojnie.

Krzysztof Mazur

Zgadzam się, że 'w najbliższym czasie' demonstracje PiSowi nie zaszkodzą, poza może spadkami w sondażach, ale 'najbliższy czas' się skończy, gdy polityka PiSu plus polityka FEDu i EBC doprowadzą do kryzysu. Wtedy upadek PiSu będzie bolesny.

Maciek Trybuszewski

Rzecz w tym że raczej nie doprowadzi. Mit o sprzęgnięciu demokracji z liberalnej z dobrobytem można już odłożyć między bajki. Psucie państwa w sytuacji kiedy przepływ towarów, ludzi i kapitału odbywa się już od dawna poza jurysdykcją państw narodowych, może narobić bałaganu w strukturze społecznej, ale nie w ekonomicznej.

PiS będzie konsekwentnie wykluczał nielubiane przez siebie grupy ludności, ale gospodarka prawdopodobnie będzie kwitnąć.

Komentarz został usunięty

Maciek Trybuszewski

Akurat do PiS należy mnóstwo majętnych ludzi, obstawiam że procentowo nawet więcej niż do PO i Nowoczesnej. PiS samo jest partią ciemnych interesów, tylko są one staranniej niż u opozycji (która jest podzielona i nawzajem się kontroluje oraz wyciąga sobie brudy) przykrywane.

Dobra, przepraszam za wszystkie moje komentarze. To były jednak w dużej mierze jaja, bo nudziło mi się. Już nie będę, chociaż i tak wyglądacie, jakbyście mieli swój własny świat mimo wszystko. Ale może trzeba to zaakceptować.

Skoro Ci się nudzi to może weź i poczytaj.
To poszerza horyzonty.

Krzysztof Mazur

'mam nadzieję, że prezydent Duda jednak ustawy zawetuje'. Wiara w PiS wiecznie żywa.

Program Komorowskiego częstej zmiany pracy i ewentualnie brania kredytów młodzi akurat realizują z narastającą determinacją, więc ja bym się z tego programu nie wyśmiewał. Niełatwo być prorokiem we własnym kraju, jak się Komorowski przekonał.

Chodzą po krakowskim przedmieściu i szukają ze świecą sprawiedliwości bo w sądach ich niema. Gdy byłam świadkiem w sądzie to w trakcie przesłuchania czułam się jak obwiniona. Gdy zatrudniona przeze mnie firma oszukała mnie na 7000 zł. to czekałam na wyrok (nakaz zapłaty) 9 miesięcy i drugie 2 na klauzulę wykonalności. Życzę wszystkim manifestującym by przynajmniej raz w życiu doświadczyli oko w oko z sędzią lub prokuratorem. Zaręczam, iż na ulicę nie będą wychodzić

zewsząd i znikąd

Bardzo proszę: nie "tealighty", tylko podgrzewacze! Angielski nie jest Lepszy, każdy język jest wartościowy i należy do najwspanialszych zjawisk na świecie. Nie znęcajmy się nad polszczyzną.
Nawiasem mówiąc nigdy w życiu nie używałam podgrzewacza do podgrzewania, a tylko i wyłącznie jako krótko palącą się świeczkę. Na demonstracje akurat podgrzewacz jest mało praktyczny - za mały, przez to łatwo się poparzyć. Wkłady do zniczy zdecydowanie lepsze i wręcz wielorazowe. W jednym ze sklepów dość niedaleko pałacu podobno całkiem ich zabrakło.

Uważam .że protesty na ulicy są istotnym czynnikiem wywierania wpływu na rządzących ,ale w stosunku do obecnego realnego konfliktu dotyczącego SN doprowadza mnie do szału polityczne wykorzystywanie przez poszczególne partie polityczne .a najbardziej przez PO /która jest głównym sprawcą obecnej sytuacji/szansy -nie w trosce o państwo i jego przyszłośc tylko na zasadzie próby powrotu do władzy.To jest protest obywatelski który powinien zakonczyć się milionową demonstracją w Warszawie/wtedy minister błaszczak-tak celowo napisałem mała literą . jaki minister takie poważanie-nie będzie miał argumentów tworzących klimat agroturystyki protestacyjnej.Po drugie najistotniejszą wymagającej uwagi kwestią jest podniesienie niekonstytucyjności ustaw przez DS Ameryki-jeżeli w sposób dyplomatyczny przekazana zostanie odpowiednia sugestia przez Trumpa to pan Duda będzie miał poważny problem.To jest odpowiedni czas dla ludzi lewicy . która powinna szukać swojego przywódcy w stylu macrona . który będzie miał wizję i odpowiedni przekaz ,a nie populizm w stylu leśnych dziadków lub z drugiej strony Che guewary.

Ale czemu tu się dziwić? PO zawsze taka była i nadal taka jest. Zbija po prostu kapitał na tym proteście, myślę że to typowe dla takich nijakich partii. Co ciekawe gdyby podobnie robiło Razem, to by była wielka krytyka, że nie czas na zbijanie poparcia, że Razem ale osobno itd. W sumie to tak właśnie było jak Razem zrobiło happening z napisem veto, to była krytyka, że rozbija opozycję, że myśli tylko o sobie. Jak w ten sam dzień PO robiło swój wiec i po prostu w cyniczny sposób wykorzystywało protestujących, to krytyki nie było żadnej. Ot polska polityka.
Szczerze mówiąc jak widzę w tv te twarze Petru, Schetyny, Budki, Gasiuk i całej reszty, uśmiechy, zadowolenie, bo myślą że ludzie znowu im uwierzyli i oddadzą na nich głos, że przyszli młodzi, których będzie można znowu zmanipulować i podbić sobie poparcie.

Nie zgadzam się z tą narracją. Nie czas na dzielenie ludzi na tych z tej czy tamtej opcji politycznej. Takim myśleniem można zabić kazdą inicjatywę. Będziesz teraz krytykować partie polityczne kiedy PIS funduje ci państwo policyjne? Najpierw trzeba przywrócić wolności konstytucyjne, wolne sądy. Dla mnie nie ma znaczenia kto popiera mnie w moim proteście. I tak stałabym pod sądem ze swieczką w ramach protestu. Dobrze więc że nie jestem sama.

No i jak zwykle wybór pomiedzy PIS a PO to wybór pomiedzy gangreną .a zarazą .Co lepsze?, Oczywiście zaraza ponieważ jest mniej śmiertelna. A tak na poważnie jaka jest alternatywa.wybór mniejszego zła?.Dyktatura PIS-u czy zarządzanie teoretycznym państwem przez PO.Ludzie się zmieniają - koryto to same.Jeszcze nikt nie zaproponował prostego wyjścia .Odchodzimy -składamy mandat i niebędziemy już kandydować do sejmu i senatu.Nic nie zrobili ani jedni ani drudzy dla Polski.Pamiętajmy kto wprowadził Polskę do Unii Europejskiej i jakby nie ten kompromis który wtnegocjłowała lewica nawet z kościołem to do dzisiaj nic by z tego nie było.Pamiętam jak minister Kołodko miał 7 procentowy wzrost gospodarczy to pózniej następny rząd musiał schładzać gospodarkę ponieważ się za szybko rozwija.

W skali całej Polski 24 tys osób brało udział w protestach. To znaczy, ze PiS nie wkurzył nikogo. Poza waszymi obłakanymi i oderwanymi od koryta.

Najwyższy czas pokazać PIS gdzie raki zimują

Historia zatoczyła koło i oto Polska, ofiara faszystowskich Niemiec z 6 milionami zamordowanych obywateli, zniszczoną gospodarką i państwowością jakby zapomniała, co doprowadziło do tej dziejowej tragedii. Zapomniała, jak uczy historia, że dyktatura to przemoc i bezprawie, cierpienia i łzy. Mam powód tak sądzić, gdyż dzień po dniu i krok po kroku rządząca nacjonalistyczno-prawicowa partia od 2015 roku z niezwykłą konsekwencją wciela w Polsce w życie model państwa totalitarnego na wzór tego, co doprowadziło w Republice Weimarskiej do władzy NSDAP i faszyzmu. Kto, jak kto, ale Polacy po swych tragicznych doświadczeniach nie powinni mieć żadnych złudzeń, dokąd to zmierza. A jednak tak się nie dzieje. Znaczna część społeczeństwa popiera PiS, pozwala tej partii na dyktatorskie rządy i niszczenie państwa demokratycznego.
Bez wątpienia znowu znaleźliśmy się na dziejowym zakręcie. Stoimy przed wyborem właściwej drogi. Wszystko sprowadza się do alternatywy: albo pozwalamy na rządy PiS i marsz ku przepaści, albo wytężamy siły, jednoczymy się i tworzymy front zdolny skutecznie odsunąć dyktatorską klikę od władzy.
Zjednoczenie sił opozycji w obliczu śmiertelnego zagrożenia, jak to nieraz w Polsce bywało, jest możliwe pod warunkiem determinacji i spojrzeniu nagiej prawdzie w oczy. Choćby tej prawdzie, że odpowiedzialność za dzisiejszą żałosną sytuację w Polsce ponoszą elity wykreowane przez ruch społeczno-polityczny Solidarność. To one doprowadziły do likwidacji PRL i zmiany ustroju a zarazem do wygenerowania cieplarnianych warunków, w których pisowski wrzód mógł rosnąć na ich ciele. Elity te nie próbowały z nim skutecznie walczyć, co więcej nadęci pychą i nonszalancją uważali, że nie mają z kim przegrać. Dostali nauczkę, bo teraz z PiSem mogą już nie wygrać. Do spółki z innymi wyklętymi stali się tylko „drugim sortem” z pisowsko-policyjnym tatuażem „komuniści i złodzieje”. Ta nauczka odnosi się głównie do Platformy Obywatelskiej i jej polityki, jeśli nie bratania się, to pobłażliwości dla prawicowo nacjonalistycznego „odchylenia”. (vide m. in.: gmeranie przy PO-PiSie, Jarosław Gowin i skrzydło mu podobnych na prawo od centrum). Jeśli Grzegorz Schetyna uzna, że nie jest wstanie dogłębnie przetrawić tych błędów i wyciągnąć z tych zagrożeń stosownych wniosków oraz jeśli dojdzie do wniosku, że jest skazany na kontynuowanie kunktatorskiej gry politycznej, to powinien zawczasu ustąpić z przewodzenia PO. Bowiem stawka jest zbyt wysoka, a czasu coraz mniej. Grzegorz Schetyna, jako szef partii centrowej, następca Donalda Tuska przewodzącego obecnie Radzie Europejskiej, powinien w końcu przyjąć do wiadomości, że ani Platformie Obywatelskiej ani państwu polskiemu nigdy nie zagrażała lewa strona sceny politycznej, postępująca rozumnie, roztropnie i konstruktywnie w odróżnieniu od tego, co z państwem polskim i opozycją wyczynia teraz nacjonalistyczna prawica. Grzegorz Schetyna powinien siebie zapytać, czy jest w stanie udźwignąć rolę wiarygodnego i charyzmatycznego
przywódcy, o jakiego z wielkim krzykiem domaga się sytuacja, lub namaścić do tej roli innego polityka, który temu podoła.
Jeśli ktoś w Polsce miałby rzeczywiście „wstać z kolan”, to są to właśnie elity szerokiego antypisowskiego obozu postsolidarnościowego. Elity te powinny zabrać się do działania nie w celu odzyskania władzy, bo dla wielu Polaków nie jest ważne, kto sprawuje władzę, a w celu odkupienia win i uwolnienia Polski od pisowskiej czarnej sotni. Naród uwierzy opozycji i udzieli jej masowego poparcia, jeśli zobaczy i przekona się, że obóz antypisowski jest zjednoczony, kieruje się szlachetnymi i wzniosłymi celami oraz jest wiarygodny i zdeterminowany.
Opozycja powinna przede wszystkim jak najszybciej pozbyć się złudnych nadziei, że z PiSem może wygrać w normalnych wyborach parlamentarnych i prezydenckich. PiS z całą pewnością nie odda władzy w demokratycznych wyborach. Pretorianie Kaczyńskiego są świadomi tego, że po utracie władzy staną przed Trybunałem Stanu i będą odpowiadać w procesach karnych za zniszczenie państwa prawa i jego demokratycznych instytucji, za samowolę, korupcję, misiewiczowstwo, marnotrawstwo publicznych pieniędzy, degradację międzynarodowej pozycji Polski, narażenie jej bezpieczeństwa itp. PIS spowoduje, że wyborów w ogóle nie będzie lub odbędą się tzw. wybory rajskie – jak słusznie uważa nowy przewodniczący KOD-u Krzysztof Łoziński („Przegląd” nr 23 z 5-11.06.2017). Wg niego wybory rajskie znaczy: „Przyprowadził Pan Bóg Adamowi Ewę i powiedział: wybierz sobie żonę”. To nie jest polityczny żart. To jest jak najbardziej realne śmiertelne zagrożenie w rozwoju sytuacji w Polsce i jej otoczeniu. PiS już dzisiaj ma kilka wariantów „zwycięstwa” w wyborach niezależnie od ich rzeczywistych wyników. Testuje m.in. możliwość zmiany ordynacji wyborczej, zmiany podziału administracyjnego kraju, powołania odrębnych komisji zliczających głosy, a jeśli to nie wypali liczy, że zniewolony i nowo mianowany przez Z. Ziobrę skład Sądu Najwyższego uzna lub nie uzna ważność wyborów stosownie do potrzeb i poleceń PiS. W świetle tych zakulisowych przygotowań wszystkie publiczne zapewnienia Jarosława Kaczyńskiego, że PiS nie zamierza rzekomo zlikwidować demokratycznych wyborów są funta kłaków warte. Obóz antypisowski nie może czekać na rozstrzygnięcie w demokratycznych wyborach, bo doczeka się klęski. Busolą w działaniach opozycji wszelkiej maści powinno być ubezwłasnowolnianie pisowskiej dyktatury od zaraz i uniemożliwienie jej jakichkolwiek manipulacji tak przy wyborach jak i w dalszym demolowaniu państwa prawa.
Nadzwyczajna sytuacja wymaga nadzwyczajnego porozumienia i zjednoczenia wszystkich sił opozycji w działaniu w jednej nadrzędnej i fundamentalnej dla Polski sprawie – w walce o odsunięcie PIS od sprawowania władzy. W tym celu politycy opozycyjni i partie polityczne powinny do minimum ograniczyć lub całkowicie zrezygnować z konkurowania między sobą i zabiegania o elektorat kosztem partnerów. Trzeba się wznieść na szczyty solidaryzmu, budowania atmosfery przyjaźni, szacunku i równego traktowania wszystkich chętnych do walki z PiS. Partie opozycji parlamentarnej i tej pozaparlamentarnej, Komitet Obrony Demokracji, Obywatele RP, organizacje pozarządowe itp. powinny powołać forum współdziałania na rzecz obrony Polski przed dyktaturą. Ostoją tej struktury mógłby być wracający do zdrowia KOD. Obóz zjednoczonej demokracji powinien wyłonić gremium kierownicze i powierzyć funkcję koordynatorską struktury Władysławowi Frasyniukowi, co natychmiast postawiłoby to przedsięwzięcie na nogi i skupiło uwagę całego społeczeństwa. W. Frasyniuk jest w tej roli kandydatem nie do przecenienia. Cieszy się powszechnie opinią zawodowego i niezawodnego opozycjonisty, człowieka odważnego, uczciwego, prawdziwego patrioty oraz polityka o nieposzlakowanej przeszłości i ogromnym doświadczeniu. Wszyscy sygnatariusze zjednoczonego obozu demokracji skorzystaliby na tym wyborze. Kiedy więc słucham takich komentatorów-mądrali jak Janicki – Polityka i Szuldrzyński – Rzeczpospolita (w TVN – Loża Prasowa 1.07. br.) twierdzących, że udział Frasyniuka i Wałęsy w blokowaniu pisowskich miesięcznic jest „skrajną nieodpowiedzialnością”, to pytam tych niby liberałów, po której stoją stronie i jak to się stało, że ktoś zdołał zlasować im mózgi. Krew się w człowieku burzy a na usta cisną słowa „pożyteczni idioci”. Nieco inną, ale nie mniej zadziwiającą pozycję zajmuje szef ludowców W. Kosiniak-Kamysz, który jakoś nie garnie się do współdziałania z jednoczącą się demokratyczną opozycją i obwieszcza zbiórkę tysięcy podpisów pod petycją do łaskawie panującego nam Andrzeja Dudy, aby raczył zawetować pisowskie ustawy demolujące władzę sądowniczą. Pukam się mocno w czoło i dochodzę do wniosku, że szef ludowców cierpi niechybnie na chorobę dziecinnej naiwności lub na wszelki wypadek chce zachować sobie opcję przystawki PiS. Tego rodzaju oportuniści i defetyści są dla opozycji antypisowskiej hamującym obciążeniem i nie mogą być tolerowani.
Zjednoczona opozycja powinna – moim zdaniem – wykrystalizować, uzgodnić i uchwalić program walki o obronę demokracji w Polsce i odsunięcia PiS od władzy. Widzę też potrzebę zwrócenia się z odezwą do narodu polskiego i jego przyjaciół. Zjednoczona opozycja mogłaby nawiązać do wypróbowanych i skutecznych metod walki Solidarności z ustrojem PRL, np. blokowaniem ulic, reżimowych urzędów, strajków rujnujących gospodarkę, okupowaniem pisowskich instytucji, a także ignorowaniem tych ustaw przegłosowanych przez PiS, które są sprzeczne z konstytucją. Nadzwyczajne zagrożenie wymaga nadzwyczajnych środków sprzeciwu – tak było wówczas i tak powinno być teraz. Ci, którzy w PRL byli buntownikami i łamali ówczesne prawo są dziś nagradzani, odznaczani, mają pomniki, nazwy ulic i placów.
W odezwie do narodu jest potrzeba uświadomienia Polkom i Polakom, dokąd zmierza pisowska klika i jakie będą tego konsekwencje dla społeczeństwa i każdego z nas. Powinna też poinformować jak opozycja zamierza przeciwstawić się totalitarnej władzy i jaką Polskę zechce nam przywrócić.
Nie mam wątpliwości, że zapowiedź i realizacja czynnego oporu antypisowskiej opozycji spotkałaby się z dużym aplauzem zdecydowanej większości społeczeństwa i przerwała dominujące obecnie nastroje pesymizmu, co do szans powstrzymania marszu PiS. Nasilająca się apatia skłania niestety wszelkiej maści karierowiczów do rezygnacji z oporu i korzystania z przywilejów oferowanych przez PIS. Trzeba działać już teraz, bo można się spóźnić, a przeforsowane pisowskie zmiany mogą być nieodwracalne.
Nie zgadzam się z kapitulanckimi wezwaniami do ignorowania pisowskich miesięcznic przed pałacem prezydenckim. Trzeba brać pod uwagę, że ogromna rzesza warszawiaków i ludzi poza Warszawą ma tej hucpy politycznej PiS powyżej dziurek w nosie. Opozycja jest w stanie zgromadzić na Krakowskim Przedmieściu i Placu Zamkowym dziesiątki tysięcy demonstrantów, którzy zakpią sobie z pisowskiej ustawy o zgromadzeniach i uniemożliwią wygłoszenie przez Kaczyńskiego kolejnej nienawistnej mowy. Byłoby wielce wskazanym, aby w ślad za deklaracją prezydenta Lecha Wałęsy wśród demonstrantów znaleźli się dwaj pozostali byli prezydencji Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski – wraz z przysługującymi im ochraniarzami BOR-u. Nie sądzę, aby Błaszczak i jego policja odważyli się użyć wobec nich siły. Likwidacja miesięcznic byłaby znaczącym sukcesem opozycji, umocniłaby jej morale i wiarę w możliwość skutecznego wspólnego działania. Odbiłaby się szerokim echem w kraju i zagranicą. Okazuje się, że w sporze wewnątrz KOD o charakter i metody walki z PiS rację mieli Obywatele RP. To ich wysiłek, niezwykłe poświęcenie i odwaga przynoszą pewne efekty. Metody walki wzorowane na postępowaniu Mahatmy Ghandiego w Polsce się nie sprawdzają. Mam nadzieję, że nowy przewodniczący KOD Krzysztof Łoziński wyciągnie z tego właściwe wnioski.
Na zakończenie coś w rodzaju przestrogi: Szanowna antypisowska opozycjo wszelkich barw i odcieni! Jeżeli zabraknie wam sił, woli i przezorności do porozumienia się, zjednoczenia i skutecznego powstrzymania prawicowego ciemnogrodu, tych wypasionych misiewiczów i te modelki na wybiegu, codziennie w nowych strojach - wydmuszki udające premierów, ministrów i rzeczników, to niebawem będziecie pozwani przed oblicze prokuratorów i sędziów Z. Ziobry. Zostaniecie skazani w nowym wydaniu procesu brzeskiego, a budowa obiektów na wieloletnie odsiadki na wzór Berezy Kartuskiej nadzorowana osobiście przez niejakiego Jakiego jest już zaawansowana. Budowa więzień finansowana zresztą w znacznej części - żeby było zabawniej - z podatków osób drugiego sortu, dla których jest przewidziana.

Cezary Witkowski

Imho nie wkurzył wszystkich, pracuję z młodymi ludźmi (głównie 24-28) w IT i bardzo niewielu rozumuje inaczej, niż "to nie mój problem".

Nasza działalność jest możliwa dzięki ludziom takim, jak Ty.Wspieraj nas!