UE

Jak antyszczepionkowa gorączka wyniosła włoskich populistów do władzy

Pseudonaukowa walka ze szczepionką na odrę, od podejrzanych stron internetowych, mgliście powiązanych z rządzącą dziś partią, przez otwartą aprobatę resortu zdrowia, wywołała falę, która wyniosła włoski Ruch Pięciu Gwiazd na polityczne wyżyny.

Włoski Ruch Pięciu Gwiazd (M5S) niewątpliwie należy do najsilniejszych i najmniej rozpoznanych ruchów politycznych w Europie. Owa antykorupcyjna partia, odcinająca się tak od prawicy, jak od lewicy, powstała w październiku 2009 roku i w niecałą dekadę z niewielkiego ruchu społecznego rozrosła się w największą siłę w koalicji rządowej. Trudno znaleźć inny przykład równie dynamicznej ekspansji. Jednak prawdziwe znaczenie tej włoskiej anomalii dla wielu obserwatorów z zagranicy pozostaje niejasne. Członków M5S prezentuje się często jako radykalnych reformistów, naturalnych następców ruchu „demokracji bezpośredniej” w stylu Occupy Wall Street. Z drugiej strony, do grona jego zwolenników należy m.in. prawicowy potentat medialny Steve Bannon, który określił M5S jako awangardę nowego, „suwerennościowego” trendu w Europie. W rzeczywistości partia stanowi mieszankę obu tych aspektów.


M5S twierdzi, że reprezentuje przysłowiowe 99 procent społeczeństwa i oferuje platformę dla „niezależnych” kandydatów, jednak od początku stoi za nim mgliste cyfrowo-korporacyjne zaplecze, któremu wyraźnie zależy na wzbudzaniu nowej fali prawicowego populizmu i które bez najmniejszych skrupułów opiera swoją strategię dojścia do władzy na fałszywych newsach.

Przez lata liderzy M5S przypuszczali szturm na urzędujące partie z całego spektrum politycznego, skupiając się na obszarach, które w oczach elektoratu były traktowane po macoszemu. Partia z powodzeniem stylizowała się na nowe, rewolucyjne ugrupowanie, zdolne rozwiązać problemy, nad którymi bez skutku głowili się dotąd eksperci i technokraci – począwszy od problemów ekologicznych, przez prawa cyfrowe, po obietnice państwa opiekuńczego. Spośród całego propagandowego arsenału wytoczonego w kampanii, która miała obalić „stare elity”, bronią o największej sile rażenia stały się postulaty antyszczepionkowe. Ten jakże intymny, osobisty, przesycony lękami temat okazał się doskonałym zaklęciem, które wywołało z niebytu nową grupę wyborców ponad starymi politycznymi podziałami.

Lewicowa polityka działa? To nic, zakażemy!

Ugrupowanie od lat podsyca ów ponadpartyjny lęk na wszystkich szczeblach, od szeregowych członków po poziom ministerialny, wymachując niezweryfikowanymi, pseudonaukowymi argumentami, by zaprezentować własną partię jako ruch oświeconych, broniący żywotnych interesów ludu przed mrocznymi zapędami koncernów farmaceutycznych. Jednak ostatnio coraz wyraźniej zaczyna wychodzić na jaw ogromna skala dezinformacji użytej w kampanii, zwłaszcza w świetle gwałtownego wzrostu zachorowań na odrę i ryzyka epidemii. Nie sposób rzecz jasna przypisać całej winy ugrupowaniu M5S, niemniej postaram się wykazać, że jego rola w podsycaniu niebezpiecznych antynaukowych nastrojów jest niebagatelna.

Sztuka teorii spisku

Korzeni znacznej części współczesnej propagandy antyszczepionkowej należy szukać w badaniach brytyjskiego gastroenterologa, Andrew Wakefielda. W 1998 roku Wakefield opublikował artykuł w szanowanym czasopiśmie naukowym „Lancet”, w którym twierdził, że istnieje udowodniony związek między szczepionką MMR (przeciwko odrze, śwince i różyczce) a autyzmem. Przeprowadzone wcześniej badania wykazały, że szczepionka jest znacznie bezpieczniejsza niż kontakt z każdą z tych chorób i wiąże się z nią minimalne ryzyko – tak wyglądał konsensus naukowy, który próbował podważyć Wakefield. Forsował on tezę, że istnieje bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy między szczepionką a zaburzeniami neurorozwoju.

Projekt miał poważne wady zarówno na poziomie metodologii, jak i finansowania. Na przykład badana próba obejmowała tylko 12 osób, które Wakefield samodzielnie wybrał. Poza tym prezentował dane jakościowe w modelu hipotetycznym, opierając się na wywiadach z rodzicami wybranych dzieci. Co gorsza, wyszło na jaw, że badania Wakefielda bezpośrednio finansował m.in. prawnik prowadzący sprawę dotyczącą domniemanej szkodliwości szczepionek. Jednak nie koniec na tym. Udowodniono również, że sam Wakefield pracował nad prototypem alternatywnej szczepionki na odrę, co wraz z pozostałymi okolicznościami ostatecznie zdyskredytowało jego doniesienia.

Czasopismo „Lancet” potrzebowało aż dwunastu lat od momentu publikacji badań Wakefielda, żeby się zdystansować od jego twierdzeń. Przez ten czas woda została już zmącona. Zanim ponownie zbadano tezy Wakefielda, odbiły się echem na całym świecie. Uczepiły się ich różnej maści ugrupowania polityczne, od prawicowych nacjonalistów po luźne zbiorowości wyznawców New Age. Wśród nich znaleźli się m.in. włoski komik telewizyjny Beppe Grillo i Gianroberto Casaleggio, ekscentryczny przedsiębiorca z branży technologicznej, którzy wkrótce założyli Ruch Pięciu Gwiazd.

Grillo zaczął drwić ze szczepionek już w 1998 roku. W kabarecie Apocalisse morbida (Miękka Apokalipsa) sypie antyszczepionkowym dowcipem jak z rękawa. „Wmawiano nam, że błonica zniknęła dzięki szczepionkom – grzmi – ale tak naprawdę miała własne powody, żeby się wymeldować”. „W średniowieczu choroby były dopustem Bożym, teraz są dopustem koncernów farmaceutycznych” – ciągnie, prezentując kilka nieostrych i pozbawionych kontekstu wykresów, które rzekomo miały ilustrować związek między szczepieniami i rozmaitymi chorobami. Casaleggio, który woli pozostawać w cieniu, ograniczył się do mglistych wynurzeń na temat branży farmaceutycznej. Niemniej propagandowy i polityczny potencjał antyszczepionkowych nastrojów przetestowano jeszcze przed założeniem nowej partii i uczyniono z niego jeden z fundamentów ugrupowania.


W początkach swojej działalności, jeszcze zanim ruch M5S został zarejestrowany jako partia polityczna, blog Beppe Grillo służył mu za centrum medialno-organizacyjne. Warto podkreślić, że nie była to platforma niezależna: należała bowiem do stowarzyszenia Casaleggio i była przez nie bezpośrednio zarządzana. Jedna z zakładek bloga Grillo pod nazwą „zdrowie” zawierała kilka wyraźnych odwołań do szczepionek. Artykuł z 8 kwietnia 2007 roku pod tytułem Epidemia autyzmu rozpoczyna się na przykład od stwierdzenia, że obecnie diagnozuje się autyzm u jednego na 150 dzieci, podczas gdy jeszcze 20 lat temu – u jednego na 2000. Grillo „niechcący” dodał jedno zero: w rzeczywistości stwierdzano autyzm u jednego dziecka na dwieście. Dalej czytamy, że bliżej nieokreśleni „naukowcy” przypisują autyzm zanieczyszczeniu, diecie, lekom i szczepieniom. Podobnie jak w przypadku Wakefielda nie ma tu żadnych dowodów na związek przyczynowo-skutkowy, a jedynie mglista korelacja.

Tymczasem Casaleggio w typowy dla siebie, pokrętny sposób zajął się tworzeniem mętnej metanarracji na poparcie tego typu tez. W 2008 roku jego stowarzyszenie opublikowało film, który przedstawiał historię cywilizacji jako swego rodzaju biopolitycznego spisku. Savonarola, słynący z surowości dominikanin, został w nim zobrazowany jako wynalazca czegoś w rodzaju ówczesnej poczty elektronicznej,  a Mussolini i niemieccy naziści jawili się jako geniusze technologii, którzy mimo wszystkich swoich ułomności pchnęli ludzkość ku realizacji celów, które są jej przeznaczone. To wszystko podane w przewidywalnej otoczce opowieści o stowarzyszeniach masońskich, religijnych i finansowych, rzekomo władających światem. Co prawda w filmie nie ma wyraźnych odniesień do szczepień jako takich, jednak mówi się tu o kontroli populacji i „zarządzaniu ciałem” w ramach dążenia do utopijnego społeczeństwa, które ma nadejść 15 sierpnia 2054 roku i będzie nosić nazwę „Gaja”.


Jak wynika z krótkiego wyjaśnienia pod filmem, „poglądy wyrażone w filmie nie odzwierciedlają polityki M5S ani przekonań Casaleggio”. Jednak w połączeniu z tym, co Grillo pisał wówczas na swoim blogu, jest to kolejny dowód na realizację przemyślanego planu polegającego na kontestowaniu faktów i podważaniu zaufania do wszelkiej maści ekspertów. Jaskrawym przykładem tej tendencji jest popularny wpis opublikowany na blogu w 2010 roku, zatytułowany Szczepienia mogą zabijać. Opisywał on w bezkrytyczny sposób historię rodziny, w której u dziecka rozwinęła się niepełnosprawność „za sprawą” szczepionki na polio. Tym razem Grillo wyraźnie nawiązał do propagandy Casaleggio. Dziecko zmarło, jak pisze, „ponieważ system opieki medycznej ma zbyt dużo interesów ekonomicznych, które nie mają nic wspólnego ze zdrowiem obywateli”. Nie ma tu żadnych konkretnych informacji naukowych na temat szczepień. Kolejny raz chodziło o czystą grę polityczną, mającą promować narrację o jakimś odległym porządku świata rządzonego pospołu przez masonów, bankierów, socjalistów i kapitalistów, którzy wszyscy stanowią zagrożenie. Następnie czytamy, że ruch M5S, „co oczywiste”, jest najlepszym „rozwiązaniem”.

Tego typu argumentacja pojawia się we wszystkich krajach; lubują się w niej również liczne społeczności internetowe. Jednak Włochy wyróżnia na tym tle m.in. fakt, iż blog Grillo nie był już wówczas niszową stroną w sieci: miał ponad milion czytelników i wpływy porównywalne z największymi gazetami. Choć większość publikowanych tam treści stanowiły żarty ze skorumpowanych polityków i utopijne cyberpunkowe fantazje, blog przyczyniał się również znacząco do podważania wiedzy naukowej i sposobu, w jaki jest ona podawana do wiadomości publicznej.

Wstydliwa historia ruchów antyszczepionkowych

Nie należy zapominać, że blog Grillo powstał w celach zarobkowych. Kontrowersyjne opowieści na temat rzekomego ryzyka szczepień przyciągały nowych czytelników, generując zyski, a przy tym stanowiły doskonałe forum do prezentacji nowej partii. Innymi słowy, blog posłużył Grillo za tubę, która finansowała działalność ruchu i stowarzyszenia.

Sieć dezinformacji

Na tym jednak nie zatrzymała się maszyneria propagandy internetowej. Kiedy w 2013 roku wbrew wszelkim oczekiwaniom M5S wypłynął jako największa samodzielna partia polityczna Włoch, jej kultura organizacyjna uległa zmianie. W partii pojawiły się nowe postaci, które awansowały z szeregowych członków, by przejąć polityczne stery. Akcent przeniesiono z teorii spiskowych na długofalowe i bardziej pragmatyczne planowanie. Ruch Pięciu Gwiazd musiał pokazać, że jest zdolny do sprawowania władzy, nawet w najbliższej przyszłości. Jednocześnie, co ciekawe, był to okres, w którym działania ugrupowania coraz bardziej pokrywały się z postulatami antyszczepionkowców, choć wcześniej każde szło własnym torem. Głównym miejscem, w którym oba ruchy się spotykały, były pozornie niezależne magazyny, które z jednej strony wyraźnie popierały ruch antyszczepionkowy, z drugiej zaś – promowały M5S.

Postprawda w służbie ruchu antyszczepionkowego

czytaj także

Jedno z najważniejszych włoskich źródeł dezinformacji na temat zdrowia i medycyny stanowi La Fucina, platforma clickbaitowa, która w zaledwie kilka lat zdobyła ponad milion obserwujących. Od samego początku redaktorzy platformy specjalizowali się w pseudonaukowych historiach, którymi zasilał ich głównie profesor Giuseppe Di Bella. Ów zdyskredytowany pracownik służby zdrowia od dawna słynie z rozpowszechniania niepotwierdzonych tez na temat nieskuteczności chemioterapii. Kwestionował również skuteczność kilku tradycyjnych praktyk medycznych, w tym szczepień, i powiązał konkretne tabletki i zastrzyki z wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV), który, wbrew globalnemu konsensusowi, uznał za prekursora raka. W początkach swojej działalności Grillo udostępniał materiały z tej strony zawierające niepotwierdzone, manipulacyjne tezy, jakoby pestycydy „wywoływały celiakię”, a owoc granatu stanowił „naturalną szczepionkę” na grypę. La Fucina nie była co prawda bezpośrednio powiązana z Ruchem Pięciu Gwiazd, jednak należała do stowarzyszenia Casaleggio.

M5S twierdzi, że reprezentuje przysłowiowe 99% społeczeństwa i oferuje platformę dla „niezależnych” kandydatów, jednak od początku stoi za nim mgliste cyfrowo-korporacyjne zaplecze.

Podobnie rzecz się ma z blogiem TzeTze, który do niedawna był głównym źródłem plotek i politycznych teorii spiskowych we włoskim internecie. Przez lata pojawiały się tam publikacje typu „Dziewczyna bez pochwy, nie uwierzysz, póki nie zobaczysz!”, tuż obok propagandy przeciwko centrolewicowej Partito Democratico (PD) oraz wywołujących panikę fałszywych sensacji o rzekomo śmiertelnych problemach zdrowotnych licznych celebrytów, aktorów, piosenkarzy czy polityków. Nie przeszkodziło to jednak Grillo w 2011 roku w określeniu strony jako „prawdziwej, przekonującej i wiarygodnej”, jako przeciwwagi dla wersji internetu „forsowanej przez JP Morgan i światową masonerię w celu przejęcia kontroli nad globalnym przepływem informacji”. Niewiele tez na temat szczepień zachowało się na stronie internetowej TzeTze, choć język i treść zamieszczanych tam publikacji są jednoznacznie antynaukowe. Żadne badania naukowe nie potwierdziły doniesień o tym, że mozzarella zawiera śmiertelną truciznę. Ani o tym, że topinambur leczy cukrzycę. Właścicielem TzeTze jest również stowarzyszenie Casaleggio, nie dziwi zatem, że przywołuje La Fucinę jako jedno ze swych „zaufanych” źródeł.

W 2016 roku portal Buzzfeed opublikował często przywoływany artykuł śledczy pt. Najpopularniejsza włoska partia europejskim liderem wśród propagatorów fałszywych newsów i kremlowskiej propagandy, w którym wśród stron obarczonych winą za ten stan rzeczy wymieniono m.in. La Fucina i TzeTze. Po śledztwie pierwsza z nich przefarbowała się na blog o zdrowiu i żywieniu, a druga została usunięta wraz z całym politycznym dorobkiem. Jednak u części ich popleczników zdążyło zakiełkować ziarno aktywizmu.

Odra. Czy powinniśmy bać się epidemii?

czytaj także

Pojedynczy antyszczepionkowcy ze stron takich jak Autismo e Vaccini (Autyzm i Szczepienia) czy Vaccini Basta (Stop Szczepieniom, 26 tysięcy polubień) zaczęli regularnie udostępniać informacje z tego typu stron, wysyłając tym samym praktycznie otwarte zaproszenie stowarzyszeniu Casaleggio do zamieszczania reklam, a co za tym idzie, szerzenia propagandy M5S. Związki te potwierdza kilka ewidentnych przykładów. Grupy facebookowe typu L’attivista a cinque stelle (Aktywiści Pięciu Gwiazd, 145 tysięcy polubień), Governo a cinque stelle (Władza w Ręce Pięciu Gwiazd, 183 tysiące polubień) czy Lombardia 5 stelle (Pięć Gwiazd Lombardia, 19 tysięcy polubień) udostępniały linki do takich stron jak „Antykasta” czy „Nadchodzi upadek nowego porządku świata”, twierdząc np., że lekarze otrzymują dodatkowe pieniądze za podawanie ludziom niepotrzebnych szczepień.

Mandat polityczny

Biorąc pod uwagę nieodpowiedzialny charakter lansowanych tez, należałoby się spodziewać, że politycy zdystansują się od tego zjawiska. Nic podobnego. Prominentni członkowie M5S poparli rosnącą w siłę oddolną inicjatywę. W 2014 roku dwunastu członków ruchu (Corda, Rizzo, Artini, Basilio, Tofalo, Paolo Bernini, Frusone, Cecconi, Baroni, Dall’Osso, Grillo i Mantero) podpisało propozycję projektu ustawy, w którym znalazł się m.in. zapis: „Ostatnie badania ujawniły związek między szczepieniami i szeregiem chorób, takich jak białaczka, zatrucia, zapalenia, immunosupresja, dziedziczone mutacje genowe, choroby nowotworowe, autyzm i alergie”. W związku z tym domagali się dogłębnego śledztwa w tej sprawie na potrzeby przyszłych rozwiązań politycznych, co stanowiło wyraźny ukłon w stronę facebookowych grup aktywistów.

Wspomniana dwunastka nie jest odosobnionym przypadkiem. W wymownym wywiadzie dla alternatywnej strony informacyjnej Fanpage.it Giacomo Giannarelli, teraz już jako lider toskańskiego okręgu M5S, z zadziwiającą szczerością przyznał się do braku wiedzy na ten temat. Jednak paradoksalnie przedstawił to jako argument, dlaczego warto mu zaufać: „Nie jestem ekspertem ani w sprawach zdrowia, ani szczepień – przyznał – mamy jednak badania, które zdają się potwierdzać, że niektóre szczepienia mogą wywoływać problemy, między innymi u dzieci. Jako rodzic chcę podejmować świadome decyzje w sprawie szczepień”.

Jeszcze dalej posunęła się Paola Taverna (dziś wicemarszałkini włoskiego senatu) w telewizyjnym wywiadzie z października 2015 roku, w którym twierdziła, że koncerny farmaceutyczne próbują tuszować negatywne skutki szczepień. Podobne głosy zaczęły się nawet odzywać w kampanii wyborczej do europarlamentu w tym samym roku. Piernicola Pedicini, który sam kandydował z listy M5S, stwierdził, że środowiska naukowe najwyraźniej „odeszły od podejścia opartego na dowodach w medycynie” i wezwał Włochów, by „szczepili się mniej, a lepiej”.

Kolejne przykłady można znaleźć również na poziomie lokalnym. Samorządy – np. w Parmie – zaczęły się domagać wolności wyboru w sprawie szczepień. Na demonstracjach w tym i innych regionach kraju wśród antyszczepionkowców wyraźnie powiewały flagi M5S. W poświęconych tej sprawie debatach organizowanych przez ruch zwolennikom i przeciwnikom dawano równy dostęp do mikrofonu. W rezultacie wyłoniła się platforma, na której można było usłyszeć, że „szczepienia są do niczego, lepiej już jeść dużo orzechów włoskich”, a takie wynurzenia traktowano z równą powagą jak opinie specjalistów medycyny.

Dlaczego nie chcecie ratować swoich dzieci?

czytaj także

Dlaczego nie chcecie ratować swoich dzieci?

Naveen Thacker, Zulfiqar A. Bhutta

Tymczasem cały problem urósł do rangi gorącego tematu debaty publicznej – i chociaż Ruch Pięciu Gwiazd nie ponosi wyłącznej odpowiedzialności za wszystko, co działo się później, dane są porażające. W 2013 roku wyszczepialność przeciwko odrze wynosiła we Włoszech 90,35 procent, a więc już wtedy była stosunkowo niska. Jednak w 2015 roku, w wirze licznych kampanii propagandowych, w tym także organizowanych przez M5S, spadła do 85,29 procent. Zmiana była znacząca, a co więcej, wyszczepialność spadła o 10 procent poniżej poziomu gwarantującego odporność zbiorowiskową. Oznacza to, że osoby niechronione, które z jakiegoś powodu nie mogły zostać zaszczepione, są w ten sposób narażone na ryzyko choroby. Poziom wyszczepienia poniżej 85 procent zwiększa ryzyko mutacji wirusów, które mogą stanowić zagrożenie dla wszystkich, włącznie z osobami zaszczepionymi.

„Elastyczny” obowiązek

W latach 2017/18, na tle tak znacznego spadku wyszczepialności, Włochy odnotowały największą epidemię odry od ponad dziesięciu lat. Nie było to dziełem przypadku – i dla jasności, nie spowodował tego również Ruch Pięciu Gwiazd. Odra pojawia się cyklicznie, a ten ostatni skok zachorowań nie był epidemią wszech czasów. Niemniej wzrost był wyraźny: liczba przypadków odry zwiększyła się nagle o 600 procent; zachorowało 5006 osób, a 12 zmarło. Liczące zaledwie 60 milionów mieszkańców Włochy trafiły do pierwszej dziesiątki krajów na świecie pod względem liczby przypadków odry, plasując się tuż za Chinami, które zamieszkuje 1,3 miliarda ludzi. Władze i WHO ogłosiły w całym kraju stan wyjątkowy.

Kiedy populizm zabija

czytaj także

Kiedy populizm zabija

Domna Michailidou, Jonathan Kennedy

Rządy sprawowała wówczas nadal Partito Democratico, która uwijała się, by opanować epidemię. Beatrice Lorenzin, ówczesna minister zdrowia, zaproponowała zwiększenie liczby obowiązkowych szczepień oraz zaczęła głośniej domagać się przestrzegania wymogu posiadania aktualnych książeczek szczepień dla dzieci. Na kontratak w sieci i na poziomie ruchu pod wodzą M5S nie trzeba było długo czekać. Na przykład w Montecitorio, tam, gdzie poczynania lokalnego Ruch Pięciu Gwiazd w najbardziej ewidentny sposób przeplatały się z kampanią antyszczepionkową, Davide Barillari, ówczesny radny z regionu Lazio, twierdził, że partia „ma już gotową reformę służby zdrowia” na wypadek przejęcia władzy, odzwierciedlającą „ryzyko związane ze szczepieniami”. Podobnej argumentacji używał Davide Bono, turyński radny z ramienia M5S, a Virginia Raggi, burmistrzyni Rzymu, apelowała do Lorenzin, żeby nieszczepione dzieci mogły uczęszczać do szkoły. Natomiast Luigi Di Maio, nowy lider ruchu, posunął się jeszcze dalej: na początku 2018 roku obiecał, że uchyli rozporządzenie Lorenzin, oświadczając, że partia „popiera zalecenia dotyczące szczepień, ale sprzeciwia się ich przymusowi” .

Kilka miesięcy później M5S rzeczywiście doszła do władzy. I oto jej politycy stanęli przed dylematem. Postulaty antyszczepionkowe były użytecznym narzędziem w początkach rozwoju ruchu, jednak miały się nijak do realnej polityki w świetle panującej epidemii. Po śmierci Gianroberta Casaleggia stowarzyszenie noszące jego nazwisko wyparło się jakiegokolwiek wcześniejszego sympatyzowania z postulatami antyszczepionkowców. Kilku innych polityków również próbowało się od nich zdystansować. Nie słabła jednak działalność szeregowych aktywistów. W komentarzach na internetowych stronach powiązanych z M5S pojawiały się liczne protesty „opinii publicznej”, wzywające ruch do zniesienia prawa Lorenzin, tak jak obiecywał. Kilku czołowych ministrów próbowało zbagatelizować wagę problemu. Pełniąca już funkcję wicemarszałkini senatu Paola Taverna w wypowiedzi jakby żywcem wziętej z kabaretu Beppe Grillo stwierdziła, „że w dzieciństwie odporność zdobywaliśmy tak, że odwiedzaliśmy chorą koleżankę”. Jednak to nic w porównaniu z tym, co powiedział Barillari, który na oczach antyszczepionkowców z Montecitorio opublikował na Facebooku inwektywę, która być może niechcący ujawniła prawdziwą twarz żądnej władzy partii: „Polityka jest ważniejsza niż nauka. Politycy muszą wsłuchiwać się w głos nauki, współpracować z nią, ale nie mogę pozwolić jej dyktować, co jest dobre, a co złe, i brać jej głosu za religijny dogmat. Bowiem nauka MUSI BYĆ DEMOKRATYCZNA, musi wsłuchiwać się w głos każdego, również badaczy i naukowców, którzy z danymi w dłoni podważają oficjalne dogmaty”.

Tego typu uwagi budziły już wątpliwości podczas kampanii, a w ustach przedstawicieli partii rządzącej stały się jeszcze bardziej niepokojące. Od ostatniej wiosny partyjną linię M5S prowadzi Giulia Grillo (zbieżność nazwisk z komikiem przypadkowa), nowa ministra zdrowia. W serii wywiadów powtarza, że nie jest przeciwna szczepieniom, a opowiada się jedynie za wolnym wyborem. Początkowo przyznawała, że przepisy wprowadzone przez Lorenzin zdały egzamin i wbrew linii forsowanej przez Di Maio zastrzegała się, że zostaną utrzymane. Jednak z drugiej strony otwarcie temu zaprzeczała, twierdząc, że „nie można dyskryminować dzieci”. Aby chronić partyjnych kolegów przed atakami medialnymi, oświadczyła, że jej ruch „nigdy nie wypowiadał się przeciwko szczepionkom”, co jest oczywistą nieprawdą. Po kilku miesiącach nie mogła dłużej unikać jasnego określenia swojego stanowiska, co wreszcie uczyniła, odwołując się do typowo populistycznego języka: włoska polityka szczepień ma się teraz opierać na „elastycznym obowiązku”.

Miesiącami nie było wiadomo, co to oznacza. Z czasem jednak stało się jasne, że chodzi o istotną modyfikację prawa Lorenzin, tak by umożliwić dzieciom uczęszczanie do szkoły na podstawie oświadczenia o szczepieniu złożonego przez rodziców, bez konieczności przedstawiania zaświadczenia lekarskiego. W reakcji prezydent Włoch Sergio Mattarella wystąpił jednoznacznie przeciwko rządowi, twierdząc, że „każdy, kto sprzeciwia się nauce, jest w błędzie”.

Krótka historia ruchów antyszczepionkowych

Niektóre regiony, np. Toskania i Piemont, gdzie odra zebrała największe żniwo w 2017 roku, wprowadziły obowiązek posiadania książeczek szczepień w przepisach samorządowych. Tymczasem ponad 300 tysięcy osób podpisało petycję przeciwko nowemu uelastycznieniu obowiązkowych szczepień. Nawet w szeregach samej M5S pojawili się otwarci przeciwnicy wprowadzonego rozwiązania, jak np. senator Elena Fattori, która nie zgadzała się z wcześniejszą propozycją Grillo. Wkrótce okazało się, że osoby te miały rację. Latem, w czasie szkolnych wakacji, niezwykłą popularność w sieci zdobyło instruktażowe wideo anonimowej matki z Brescii, która pokazywała, jak podrabiać formularze.

Jak można się było spodziewać, wywołało to chaos. Na początku nowego roku szkolnego niektóre szkoły wymagały okazania książeczki szczepień, w innych wystarczyło oświadczenie rodziców. Przeprowadzano kosztowne kontrole. Do dziś władze krajowe nie wypowiedziały się jasno na temat przyszłych planów. Gdy pojawiły się pierwsze sygnały powrotu epidemii, ministerstwo zasugerowało, że trzeba przywrócić dawny obowiązek – a równolegle zaczęły wzrastać wpływy ruchu antyszczepionkowego.

Postprawda: odporna na fakty

czytaj także

ONB, oficjalne włoskie stowarzyszenie biologów, właśnie przyznało 10 tysięcy euro największym naukowym antyszczepionkowym orędownikom we Włoszech, firmie Corvelva, na wsparcie ich badań nad zagrożeniami wiążącymi się z technologiami, których bezpieczeństwo zostało wcześniej udowodnione. Niedawno, bo w grudniu, Grillo zwolniła całą radę ekspertów ds. służby zdrowia przy rządzie, z których wielu miało powiązania z Lorenzin. Ustępująca przewodnicząca rady, Siliquini, ujawniła, że od czasu dojścia do władzy M5S nikt nigdy nie zwrócił się do ekspertów o wydanie opinii. Jest to tym bardziej niepokojące, że powstały właśnie dwa projekty ustaw związane z tym tematem. Pierwszy proponuje zniesienie obowiązku szczepień w ogóle, drugi utrzymanie tego obowiązku tylko w miejscach o niskiej wyszczepialności. Istnieje uzasadniona obawa, że poglądy antyszczepionkowe, które pomimo całej propagandy podziela zaledwie 1 na 5 Włochów, zdeterminują na długo działalność legislacyjną nowego rządu, w ostatecznym rozrachunku stwarzając zagrożenie dla ludzkiego życia.

Krok do tyłu, krok do przodu

Dane za 2018 rok nie są już tak przygnębiające jak w 2017, jednak nadal dają powody do niepokoju. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy ubiegłego roku  we Włoszech odnotowano 2295 przypadków odry – więc raczej nie powinno być mowy o zmianie podejścia władz do problemu. Pracownicy służby zdrowia i politycy z całego spektrum pracują nad utrzymaniem obowiązku szczepień i upowszechnianiem rzetelnej wiedzy na ich temat. W ubiegłym miesiącu Roberto Burioni, pracownik akademicki i lekarz, któremu przez lata grożono śmiercią za podważanie antyszczepionkowej pseudonauki, opublikował rekomendacje do strategii politycznej, zawierające m.in. prostą propozycję, by decyzje w sprawie szczepień były z mocy prawa powiązane z konsensusem naukowym. Podpisali się pod nią przedstawiciele całego spektrum politycznego.

Spośród całego propagandowego arsenału wytoczonego w kampanii, która miała obalić „stare elity”, bronią o największej sile rażenia stały się postulaty antyszczepionkowe.

Dużym zaskoczeniem dla wielu było poparcie projektu m.in. przez współzałożyciela M5S, Beppe Grillo. Rok temu, kiedy „New York Times” oskarżył go o szerzenie propagandy antyszczepionkowej, odrzucił takie oskarżenia jako „fałszywe newsy”. Teraz wydaje się, że przeszedł na drugą stronę barykady. Dlaczego – nie wiadomo. Poczucie winy? Autopromocja? Trudno powiedzieć. Nietrudno jednak było przewidzieć reakcję wielu członków M5S. Na oficjalnej stronie partii na Facebooku nadal nazywany jest „zdrajcą”, który „zaprzedał duszę koncernom farmaceutycznym”. Luigi Di Maio, faktyczna twarz ruchu, również lubuje się w atakach na dawnego mentora: „Nauka jest OK – stwierdził niedawno – gorzej z Burionim…”

Jednak na tego typu zwroty akcji jest już nieco za późno. Ruch Pięciu Gwiazd doszedł do władzy na antyszczepionkowej fali, nie licząc się zbytnio z konsekwencjami. Ważną rolę odegrali tutaj zarówno Beppe Grillo i stowarzyszenie Casaleggio, jak i samorządowcy, burmistrzowie i senatorowie, aż po samą ministrę zdrowia. Wszyscy oni rzucili się na drażliwy temat, manipulując opinią publiczną dla politycznego, a często również osobistego zysku.


W krótkim okresie ich strategia okazała się skuteczna, jednak postulaty anyszczepionkowe zawsze były kwestią marginalną, bardziej przystającą do opozycji niż do partii rządzącej. Większość Włochów nadal opowiada się za szczepieniami. Z kolei tych, którzy wcześniej nie uważali szczepień za istotny temat, coraz silniej odstręcza autorytarny charakter ruchu. Nawet antyszczepionkowi aktywiści zaczynają dostrzegać, że działania polityczne są niekonsekwentne i słabe. W rezultacie M5S traci poparcie na wszystkich frontach, nie tylko z powodu braku kompetencji do prowadzenia polityki w ochronie zdrowia, ale również dlatego, że podobną amatorszczyzną wykazuje się w kwestiach gospodarczych czy związanych z migracją.

O co Włochy walczą z UE?

Liderzy M5S nadal upajają się nowo zdobytą władzą, jednak partyjna baza nie jest lojalna, dzięki zaś rosnącej liczbie osób zaangażowanych w edukowanie na temat szczepień skala antyszczepionkowej hipokryzji będzie coraz lepiej widoczna. Zwolennicy M5S muszą się teraz zmierzyć z gorzką prawdą. Niezależnie od tego, z jak racjonalnych (lub mniej racjonalnych) pobudek wynika ich krytyka koncernów farmaceutycznych, to właśnie ich ruch, pseudodemokratyczny i pseudonaukowy zarazem, stanowi największe zagrożenie dla zdrowia publicznego we Włoszech.

Jak zostałem antyszczepionkowcem

Bio

Jamie Mackay

| Reporter
Dziennikarz, pisarz i tłumacz. Publikuje regularnie w magazynie Freize, portalu TLS i piśmie Internazionale. Jest autorem książki „The Invention of Sicily” poświęconej kulturowej historii Sycylii, która wyjdzie nakładem wydawnictwa Verso. Mieszka we Włoszech.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.