Świat

Rumuński Podemos, rumuńskie Razem

W Rumunii powstaje nowa partia polityczna. Czy pójdzie w ślady SYRIZY i Podemos?

Andreea Petruț i Claudiu Crăciun należą do Demos, nowej rumuńskiej platformy społecznej, która jest w trakcie przekształcania się w partię z wyraźnie socjalnym i ekologicznym programem. Petruț i Crăciun są politologami i aktywistami. Na razie Demos funkcje jako platforma społeczna organizując dyskusje i zrzeszając ludzi popierających wartości demokratyczne i wspólnotowe. Służy również jako „przedsionek” dla partii, której rejestracja jest planowana w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

Claudia Ciobanu, openDemocracy: Dlaczego Rumunia potrzebuje Demos?

Claudiu Crăciun: Od czasu transformacji ustrojowej problemy społeczno-ekonomiczne i ekologiczne były systematycznie pomijane. Doprowadziło to do ogromnych nierówności, które, jeśli nic z nimi nie zrobimy, wzrosną do poziomu krytycznego. Demos jako jedni z pierwszych podnoszą kwestie, które nie mogą być dłużej ignorowane w naszym społeczeństwie: co robić z bezrobociem i prekaryzacją pracy, katastrofalnym stanem edukacji, opieki zdrowotnej i systemu pomocy społecznej, degradacją środowiska, zinstytucjonalizowanym rasizmem? Rumunia osiągnęła punkt, w którym państwo wydaje się działać już tylko siłą inercji, bez głębszego namysłu nad aktualną sytuacją. To zamienia nas w kraj, którego obywatele chcą emigrować i gdzie elity zamieniają się w drapieżniki. Rolą Demos jest skonfrontować rumuńskie społeczeństwo z jego rzeczywistymi problemami, nawet jeśli jest to irytujące. Chcemy przełamywać ekonomiczne i polityczne tabu.

Dlaczego najpierw powstaje platforma społeczna a nie od razu partia?

Andreea Petruț: Wielu ludzi w Rumunii nie chce włączyć się do polityki, więc chcieliśmy dać im możliwość zaangażowania się bez potrzeby wstępowania do partii, na przykład poprzez branie udziału w dyskusjach i działaniach lub w tworzeniu stanowisk politycznych. Niektóre z tych osób dołączą do partii, platforma zaś będzie służyć jako bardzo duży i otwarty przedsionek.

Uważamy, że w celu realizacji naszego programu politycznego i wsparcia naszych wartości, musimy mieć oba kanały: partię polityczną i aktywność społeczną.

Jednym z naszych celów jest stworzenie nowego typu organizacji politycznej w opozycji do partii-kartelu. Oznacza to, między innymi, strukturę bardziej poziomą, z deliberatywną formą podejmowania decyzji, oraz parytetem płci i reprezentacją grup wrażliwych. Wartości, które wspieramy publicznie, takie jak demokracja czy równość, stosujemy również wewnętrznie. Uruchomiliśmy Szkołę Demos, co oznacza, że angażujemy się w ciągły proces samokształcenia i otwartej dyskusji.

W ciągu ostatnich lat oboje byliście aktywnymi uczestnikami protestów w Rumunii. Czy uważasz, że powstanie waszej partia jest ich wynikiem?

AP: Tematyka protestów odbywających się w Rumunii w ostatnich latach (w 2012 r. przeciwko cięciom, w 2013 r. przeciwko kopalni złota w Rosia Montana, zeszłoroczne za reformą systemu wyborczego czy protesty przeciwko wycinaniu lasów) jest silnie obecna w naszym programie, więc widać tu bezpośredni związek. Wielu z członków naszej platformy organizowało, brało udział lub przynajmniej wspierało te protesty.

CC: Tak, ten proces trwa od protestów anty-oszczędnościowych w 2012 r. Osoby biorące w nich udział od 2012 r. trzymały się z dala od polityki partyjnej, ponieważ konieczne było wtedy tworzenie nowego dyskursu i niezależne działania na ulicy. To się udało, ale teraz głosy protestu muszą być wzmocnione przez polityczną ekspresję w wyborach, w przeciwnym razie istnieje ryzyko, że program nie zostanie zrealizowany. Widzę to jako kolejne wyzwanie, które jest z jednej strony kontynuacją tamtych akcji, a z drugiej biegnie równolegle do działań obywatelskich.

Protesty połączyły ludzi o bardzo różnych zapleczach ideologicznych i orientacjach politycznych. Na demonstracjach można było zobaczyć przedstawicieli wszystkich nurtów myśli politycznej – od lewicowców i ekologów po neoliberałów i konserwatystów czy nacjonalistów. Protesty były ćwiczeniem praktykowania tolerancji i wszystkie te różnorodne koncepcje współistniały na ulicy. Uważamy jednak, że dla wielu ludzi, wymiar społeczny i ekologiczny był najważniejszy i chcemy zająć się tymi tematami bez udawania, że reprezentujemy wszystkich.

AP: Inne obecne w protestach idee i wartości są już obecne w spektrum politycznym w Rumunii.

Solidarność i ochrona środowiska nigdy wcześniej nie były uczciwie reprezentowane przez klasę polityczną, więc ważne było, aby dać im publicznie wyraz. Teraz już możemy założyć partię polityczną.

Jeszcze przed rokiem obowiązujące przepisy znacznie to utrudniały. Wciąż istnieją formalne i prawne przeszkody dla tworzenia nowych partii, ale mimo to przekonanie, że reprezentować mogą nas jedynie istniejące, skartelizowane i skorumpowane parte polityczne, zniknęło. Niektóre, jeśli nie większość, nowo powstających partii jest dużo gorsza od dotychczas działających. Charakteryzuje je religijny konserwatyzm i nacjonalizm. My chcemy zaproponować inne formy socjalizacji politycznej.

Wasza nazwa brzmi podobnie do hiszpańskiego Podemos. W jaki sposób odnosicie się do innych europejskich i światowych ruchów społecznych oraz partii wywodzących się z tych ruchów

CC: Demos to skrót od demokracji i solidarności, które są naszymi głównymi wartościami. Jest również greckim słowem oznaczającym „lud”. Rzeczywiście, widzimy siebie jako część dużej i zróżnicowanej grupy społecznych i politycznych ruchów rosnących w całej Europie i na świecie w ostatnim czasie. Idee, które wspieramy, podnosił również ruch Occupy, hiszpańscy Indignados i wiele innych, ale oczywiście są również ważne lokalne uwarunkowania. O masę rzeczy, które wydają się oczywiste, na przykład w Hiszpanii, musimy tutaj w Rumunii walczyć o wiele intensywniej. Mamy jednak okazję budować od podstaw cały wszechświat myśli społecznej, która tu była niszczona systematycznie od lat 90.

Jaką rolę widzicie dla siebie w powstrzymaniu rosnącej fali nacjonalizmu i nienawiści, która żeruje na frustracji ludzi na całym świecie?

AP: Sytuacja polityczna w Rumunii zaczyna być coraz bardziej toksyczna. Z jednej strony, mamy kilka nowych partii, które promują dyskurs wyraźnie ultranacjonalistyczny i konserwatywny, z drugiej, partie głównego nurtu dołączają do tego rodzaju opowieści. Wszyscy zgodnie wspierają neoliberalną agendę gospodarczą. Na dodatek, dominuje populistyczny refren: „uwolnijmy kraj od polityków”.

My próbujemy zaoferować alternatywę, przez promowanie demokracji i solidarności w połączeniu z mocną linią proeuropejską. Chcemy zobaczyć bardziej socjalną i proekologiczną zjednoczoną Europą.

CC: To, co możemy zrobić, to porozmawiać szczerze o obawach ludzi, obawach mających charakter gospodarczy, ale także polityczny. Mieszkańcy Rumunii niepokoją się o korupcję, pracę, usługi publiczne czy tożsamość. Nie jest prawdą, że rządy nie mają już środków, by wdrażać rozwiązania makroekonomiczne, fiskalne czy społeczne, jak próbuje się nam czasem wmówić. Pomimo władzy Brukseli czy międzynarodowych instytucji finansowych, nadal istnieje tu duże pole manewru. Po prostu go nie używamy. Rządy mogą nadal realizować taką politykę społeczną, jaką chcą. Dwa przykłady: polityka pomocowa państwa może być kształtowana tak, aby tworzyć więcej miejsc pracy, do tego o lepszej jakości, a na reformę poboru podatków można przeznaczyć dodatkowe środki.

Naszą alternatywą dla brutalnych neoliberalnych reżimów, prawicowego populizmu i ksenofobii są konkretne rozwiązania polityczne, które działają na rzecz obywateli, zwiększając ich perspektywy gospodarcze oraz dostęp do usług społecznych, nie powodując wykluczenia. Jest sposób na wyjście z logiki strachu i niepewności, i to nawet nie nowy. Społeczeństwa w kryzysie mają się nieźle, jeśli są solidarne. Jeśli oddadzą się lękom, katastrofa jest tuż za rogiem.

Społeczeństwa w kryzysie mają się nieźle, jeśli są solidarne. Jeśli oddadzą się lękom, katastrofa jest tuż za rogiem.

Unikamy pułapki fałszywego napięcia między kapitałem krajowym i globalnym, nowej mody w Europie Wschodniej. Naszym celem jest stworzenie systemu społecznego i gospodarczego, w którym kapitał, nieważne narodowy czy globalny, będzie poskromiony, a następnie poddany demokratycznej kontroli. Nie chodzi o to, skąd kapitał pochodzi, ale o to, co tworzy. Jeśli niszczy środowisko naturalne, to nie, dziękujemy. Jeśli traktuje pracowników źle, mamy problem. Zasada jest prosta: kto chce budować, szanować i chronić ludzi, wspólnoty, przyrodę i przyszłe pokolenia, jest mile widziany i dostanie nasze wsparcie.

Jednocześnie, państwo również musi zostać zreformowane i zmuszone do wspierania interesów zwykłych obywateli. Widzieliśmy zbyt wiele przykładów (jak w projekcie eksploatacji górniczej złota w Rosia Montana) fuzji interesów korporacji, elit partyjnych i administracji publicznej. Musimy to zlikwidować. Można powiedzieć, że jesteśmy reformatorami, w tym sensie, że chcemy, aby państwo było silniejsze, bardziej skuteczne i odpowiedzialne. Widzimy państwo oczyszczone z sieci klientelistycznych i prowadzące aktywną politykę, która daje w efekcie prawdziwy rozwój społeczno-gospodarczy. Jest to sposób, aby zatrzymać neoliberałów i nacjonalistów, którzy „żywią się sobą nawzajem”, niszcząc zarazem demokrację.

Sądzicie, że Rumuni poprą wasze propozycje?

CC: Bezrobocie, prawa pracownicze, dostęp do godnej opieki zdrowotnej, korupcja – to wszystko są prawdziwe codzienne ludzkie troski. Zaczynamy pracować na tych polach i angażujemy się w dialog na ich temat. Używamy jasnego, prostego języka, proponując realne rozwiązania. Wszystko, co mówimy – jak nowe pomysły fiskalne i społeczne – jest wykonalne, ale oczywiście istnieją przeszkody do pokonania.

AP: Mamy plan wyjść bezpośrednio do ludzi, do których skierowany jest nasz program, do osób z obszarów wiejskich czy do miejskich ubogich, aby lepiej zrozumieć ich potrzeby i dostosowywać do nich nasz język. Jesteśmy już związani z grupami społecznymi, które współpracują z tymi ludźmi i na wiosnę przyszłego roku planujemy położyć duży nacisk na kontakt z tymi społecznościami. Rozwijamy też naszą sieć na terenie kraju. Chcemy sprawić, że aktywność polityczna stanie się naturalną częścią życia ludzi, jak sport lub dołączenie do grupy społecznościowej. Że oprócz pracy, rodziny, dzieci, ludzie znajdą czas, aby być aktywni politycznie, nie ma znaczenia, z nami czy z kimś innym.

Omówmy bardziej konkretny element waszego programu. Na przykład, zwalczanie ubóstwa. Obecny rząd ma pewne strategie. Biorą pod uwagę różnego rodzaju wyznaczniki oparte na grupach wiekowych – od wydawania dokumentów wszystkim urodzonym dzieciom, przez dawanie niewielkiej pomocy finansowej biednym rodzinom, w których dzieci są w przedszkolu, do programów zajęć pozaszkolnych itp. Wszystkie osobno to dobre środki. Czy są na właściwej drodze? W jaki sposób można rozwiązać problem powszechnego ubóstwa w Rumunii?

CC: Żaden rząd nigdy otwarcie nie powie, że nie robi nic z biedą. Oni zawsze będą coś „robić”. Pytanie brzmi, czy ten typ pojedynczych interwencji to działanie, które ma odpowiedni zakres do walki z całym złożonym zjawiskiem. Na przykład, wiele dzieci, do których są skierowane programy pomocowe rządu, pochodzi z rodzin, w których rodzice pracują za granicą, a ich dostęp do szkół i klinik jest bardzo ograniczony. Żeby naprawdę rozwiązać ich problemy musielibyśmy mieć podejście znacznie bardziej strukturalne. Nie można walczyć z ubóstwem przez pojedyncze interwencje, bez patrzenia na zintegrowany społeczno-ekonomiczny kontekst biedy, bez omawiania modelu gospodarczego. Gdy płaca minimalna jest tak niska jak w Rumunii, kiedy ludzie nie mogą znaleźć pracy, a nawet jeśli pracują, to są biedni, mamy poważny problem trwałości takich interwencji.

Te programy powinny być kontynuowane i lepiej finansowane, ale istnieje duża potrzeba interwencji strukturalnych. Weźmy przypadek Pata Rat w Cluju. Po wydaleniu z mieszkań socjalnych przez władze miasta, romska społeczność wylądowała tam na zupełnych peryferiach, tuż obok wysypiska śmieci. Byli dosłownie wysłani na wysypisko. Co mogą w tej sytuacji pomóc zajęcia pozaszkolne? W jaki sposób mogą poprawić sytuację? Po pierwsze, to nie powinno się było zdarzyć.

Mogę dać drugi przykład, gdzie utrzymywanie ludzi w ubóstwo było oczywistym wyborem politycznym. Prawie 500 tysięcy ludzi w kraju ma emeryturę w wysokości 90 euro miesięcznie, głównie ci, którzy pracowali w rolnictwie. W tym samym czasie ludzie, którzy byli pracownikami wojska, policji, niesławnej Securitate, dyplomaci, sędziowie i prokuratorzy, około 160 tys. ludzi, ma znacząco wyższe emerytury, od 700 do 1500 euro miesięcznie. Oznacza to, że ubóstwo tych pierwszych jest wywołane politycznie. Niewielkie korekty nie działają, kiedy w tym samym czasie inne decyzje polityczne wzmagają ubóstwo.

Z pomocą jakiego modelu społeczno-gospodarczego możemy walczyć z ubóstwem?

AP: Potrzebujemy gospodarki inkluzywnej, która prowadzi do wyższych standardów życia, jednak bez poświęcania praw pracowniczych i ochrony środowiska. Chcemy zająć się prekaryzacją pracy przez podniesienie płacy minimalnej, uczciwe pensje i respektowanie praw pracowniczych. Możemy podejmować decyzje o tym, jak kształtować podatki i jak wiele możemy wydobyć z gospodarki płac i polityki pomocowej państwa, jakie rodzaje przemysłu możemy promować i gdzie je lokować, jak szkolić i chronić pracowników, itp. Jednocześnie musimy odbudować usługi publiczne, czyli edukację, ochronę zdrowia i pomoc społeczną. Nie da się żyć w tym kraju bez funkcjonalnych usług publicznych. Potrzebujemy aktywności społeczno-gospodarczej władz publicznych, które musi kierować tego rodzaju rozwojem.

CC: Nie dojdziemy nigdzie, jeśli będziemy się trzymać modelu gospodarczego i społecznego, który mamy teraz. Musimy całkowicie zmienić postrzeganie sfery socjalnej – z pozostałości komunizmu na podstawowy element społeczeństwa demokratycznego. Ciągle słyszymy, że nie możemy sobie pozwolić na państwo opiekuńcze.

Historycznie państwa opiekuńcze były budowane, aby uratować społeczeństwa przed kryzysem i rozpadem. I dziś jest dokładnie ten moment.

Historycznie państwa opiekuńcze były budowane, aby uratować społeczeństwa przed kryzysem i rozpadem. I dziś jest dokładnie ten moment. Prawdziwe państwo opiekuńcze jest nam niezbędne, bo społeczeństwo zostało dosłownie roztrzaskane w czasie transformacji ustrojowej. Inaczej będziemy tkwić w stanie napięcia i konfliktu, w którym każdy walczy z każdym o zasoby. W społeczeństwie-dżungli.

Musimy też rozwijać naszą gospodarkę w bardziej elastyczny sposób. Nie może być w pełni zależna od inwestycji zagranicznych, tak jak jest to teraz. Trzeba wymyślić programy, które pozwolą na rozwój gospodarczy najbardziej wrażliwych regionów i przedefiniować podejście do pomocy publicznej. Chcemy wprowadzić w życie elementy zielonej i społecznej ekonomii, w celu wzbogacenia tekstury systemu gospodarczego. Straciliśmy za dużo czasu i zasobów kusząc inwestorów zagranicznych, którzy czasem nie przybywali wcale, a kiedy już przychodzili, budowali gałęzie przemysłu, które nie dają za dużo wartości dodanej.

Siła robocza w Rumunii będzie bardzo zagrożona automatyzacją, która najpewniej nadejdzie. To jest wielka bitwa: w jaki sposób uda nam się odbudować struktury życia gospodarczego i społecznego, które zostały zniszczone podczas transformacji przez siły, które zawsze wydawały się być poza naszą kontrolą. Rozwój gospodarczy nie jest nieubłaganą siłą, którą możemy zaakceptować lub odrzucić. Nie tworzymy tej fali, ale możemy kontrolować jej prędkość i kierunek. I na pewno nie trzeba nikogo wyrzucić za burtę, tak jak działo się już wiele razy z wieloma ludźmi w czasie transformacji.

Tekst ukazał się na stronie openDemocracy. Tłumaczenie Przemysław Witkowski.

 

**Dziennik Opinii nr 336/2016 (1536)

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać