Film

Kościół sam się nie oczyści [o filmie „Zabawa w chowanego”]

Fot. Kadr z filmu Zabawa w chowanego

Premiera nowego filmu braci Sekielskich znów wywołuje dyskusję. Episkopat znów próbuje załatwić sprawę fasadowymi pseudodziałaniami. Państwo znów próbuje przekierować uwagę opinii publicznej na inne tematy (w końcu trwa kampania wyborcza – ambony są bezcenne). A co zrobi społeczeństwo?


Bracia Sekielscy sprawili episkopatowi ważny prezent z okazji hucznie obchodzonej rocznicy urodzin papieża Jana Pawła II, budowniczego obecnej potęgi i przywilejów Kościoła katolickiego w Polsce. W końcu sam Jezus twierdził, że poznawanie prawdy ma moc wyzwalającą, a Zabawa w chowanego to kolejny już dokument pokazujący wstrząsającą prawdę o kompletnej demoralizacji zarówno samych księży-gwałcicieli, jak chroniących ich biskupów i arcybiskupów.

Czy episkopat skorzysta z okazji do wyzwolenia? (To oczywiście pytanie retoryczne.) Ważniejsze pytanie brzmi: co zrobi państwo polskie? Czy tak samo jak rok temu, po publikacji mapy kościelnej pedofilii (www.mapakoscielnejpedofilii.pl), raportu o tuszowaniu pedofilii przez polskich biskupów (z ich nazwiskami!), po premierach Kleru Wojciecha Smarzowskiego i Tylko nie mów nikomu braci Sekielskich, państwo swoim kompletnym brakiem działań pokaże, że ci, którzy w Kościele chronili gwałcicieli dzieci, nie mają się czego obawiać? A sami sprawcy mogą dalej cieszyć się zbyt szybko przedawniającym przestępstwa seksualne prawem, dzięki któremu ofiary nie mają szans na sprawiedliwość.

Chrońmy dzieci. Dajmy im sensowną edukację seksualną

Zabawa w chowanego opowiada historię czterech chłopców molestowanych i gwałconych przez księży Arkadiusza Hajdasza i Pawła Kanię. W obydwu wypadkach ofiar było więcej, a sprawcy dzięki ochronie biskupów działali długo i mogli w poczuciu bezkarności polować na kolejne dzieci. Jakub i Bartłomiej Pankowiakowie, synowie organisty, opowiadają o tym, jak Hajdasz krzywdził ich w czasie, kiedy ich nieświadomi niczego rodzice byli w tym samym służbowym mieszkaniu, za ścianą. Młodszy z braci miał w tym czasie osiem lat. Zarówno ich opowieści, jak historii Andrzeja Hurnego nie da się słuchać spokojnie – kompletna bezbronność dzieci i pewność siebie sprawcy w sutannie (który do dziś nie został aresztowany!) mrożą krew w żyłach.

Przeraża także monolog samego sprawcy. Jednemu z braci, Bartłomiejowi, udaje się z nim skonfrontować – trafia do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Perzyny w Kaliszu, w którym Hajdasz jest zatrudniony jako kapelan (i w którym jest także oddział dziecięcy). Ksiądz sprawnie wykorzystuje wszystkie figury stylistyczne, które daje mu katolicki dyskurs. Stojąc naprzeciwko człowieka, którego z premedytacją skrzywdził na całe życie, snuje wyuczoną mantrę o „szatanie”, „grzechu”, „pokucie”, „zranieniu”. Wszystkie te okrągłe kościelne frazy służą ominięciu takich słów, jak „przestępstwo”, „molestowanie dziecka”, „odpowiedzialność karna” – czy zwykłe „poczucie winy”, o które pyta go Bartłomiej, zanim nie wytrzyma, odwróci się na pięcie i odejdzie. Po prostu odpowiedzialność karna dzięki sprawności biskupów i niesprawności państwa w świecie tego przestępcy i innych przestępców w sutannach często nie istnieje. Dlatego Sekielscy koncentrują naszą uwagę właśnie na biskupach i na wspierającym ich państwie.

Głównym bohaterem filmu jest biskup Edward Janiak – od 1987 roku biskup pomocniczy archidiecezji wrocławskiej (święceń biskupich udzielili mu kardynał Henryk Gulbinowicz razem z biskupem Sławojem Leszkiem Głódziem), a od 2012 roku szef diecezji kaliskiej. W raporcie o tuszowaniu pedofilii przez biskupów, który w lutym 2019 roku opublikowałyśmy razem z posłanką Joanną Scheuring-Wielgus i prawniczką Anną Frankowską, ten hierarcha pojawiał się w kontekście sprawy księdza Kani, który bez reakcji biskupów molestował dzieci przez kilkanaście lat, dopóki nie wpadł dzięki przyzwoitości pracowników hotelu, gdzie zameldował się ze swoją ofiarą. Sekielscy pokazują, że to właśnie Janiak współdecydował o przeniesieniu Kani z Wrocławia do Bydgoszczy, w efekcie czego jego ofiarą padło kolejne dziecko – bo Kanię skierowano do pracy w gimnazjum jako katechetę (!).

Diduszko z Watykanu: Chcemy dymisji biskupów chroniących księży pedofilów

Scena, w której pełnomocnik ofiary przesłuchuje w tej sprawie Janiaka, a ten zasłania się niepamięcią i bagatelizuje swoją odpowiedzialność, powinna stać się przedmiotem analizy na studiach prawniczych. Biskup Janiak jest także tym, który zbagatelizował prośby o pomoc braci Pankowiaków. A wsypuje go sam sprawca Hajdasz, który rodzicom kolejnej ofiary mówi, że mogą iść do biskupa, ale nic im to nie da, bo biskup od dawna wie o jego czynach. Idą jednak i nagrywają to, jak Janiak odmawia przyjęcia ich zgłoszenia, o ile skrzywdzony przez księdza przestępcę syn nie przyjdzie do niego sam, i właściwie wyrzuca ich za drzwi – dzięki temu wiemy, że od 2016 roku biskup miał wiedzę o kolejnej ofierze. Te nagrania nie pozostawiają wyboru episkopatowi, po premierze filmu niesłychanie zaskoczony jego treścią prymas Polski Wojciech Polak ogłasza przekazanie sprawy Janiaka do rozpatrzenia w Watykanie – o pozostałych biskupach tuszujących pedofilię, wymienionych w raporcie z lutego 2019 roku, nie wspomina.

Prymas Polak nie czuje zapewne potrzeby odniesienia się do zaniedbań biskupów niewymienionych w filmie, bo po roku od poprzedniego filmu, raportu i opublikowania mapy już wie, że może liczyć na wsparcie państwa polskiego. Zapowiadana szumnie komisja ds. pedofilii nie powstała i nie powstanie „z powodu epidemii COVID-19”, jak nam niedawno publicznie wyjaśniono. Powstały natomiast wytyczne Prokuratury Krajowej dla Prokuratur Regionalnych dotyczące tego, żeby nie narzucać się Kościołowi z żądaniem dokumentów w sprawach księży pedofilów. Sekielscy powracają do tematu wytycznych, których istnieniu długo zaprzeczano, a które w końcu udało się ujawnić dzięki dociekliwości dziennikarza Marcina Kozłowskiego i Joanny Scheuring-Wielgus składającej niewygodne zapytania poselskie.

Jak to działa w praktyce, mogliśmy prześledzić, kiedy arcybiskup Gądecki, szef episkopatu, odmówił w czerwcu 2019 roku wydania dokumentów w sprawie dotyczącej księdza, który gwałcił i molestował Szymona z Chodzieży. Gądecki najpierw zasłaniał się konkordatem i autonomią Kościoła, a później stwierdził, że dokumenty wysłał do Watykanu i żadnych kopii nie ma. Miejscowa prokuratura najpierw próbowała upierać się, że tak nie można, i zamierzała nawet przeszukać kurię – co wydawałoby się oczywistym rozwiązaniem w tej sytuacji – jednak po konsultacji z Prokuraturą Krajową zmieniła zdanie, co szeroko opisywała „Gazeta Wyborcza”.

W Zabawie w chowanego prawnik Artur Nowak, prowadzący sprawę poszkodowanych przez Hajdasza, mówi także o drugiej stronie medalu: o ile prokuratury nie narzucają się kuriom ze swoimi żądaniami, o tyle kurie nie wahają się żądać akt sprawy, w której oskarżonym jest ksiądz, a świadkiem biskup – i je dostają. Co oznacza, że biskupi mają – w przeciwieństwie do ofiar – możliwość przejrzenia całego materiału dowodowego przez przesłuchaniem!

Ze wszystkich wyżej wymienionych powodów oświadczenie episkopatu wydane tuż po premierze filmu to prawdziwe kuriozum. Gdyby nie groza tematu, oświadczenie można byłoby zwyczajnie skwitować młodzieżowym kolokwializmem: samozaoranie. Tym bardziej, że Zabawę w chowanego otwiera właściwie bliźniacze do obecnego wystąpienie prymasa Polaka sprzed roku – zatroskany, zasmucony i totalnie „zaskoczony” stanem spraw zapowiada natychmiastową reakcję. Po roku nierobienia niczego – żaden z biskupów nie został zdymisjonowany – znów jest niesłychanie zdziwiony i smutny. A treść oświadczenia brzmi jak ponury żart: „Nie ma wśród duchownych miejsca dla osób wykorzystujących seksualnie małoletnich. Nie ma zgody na ukrywanie ich przestępstw”. Serio? Jak to się ma do informacji przedstawionych w tzw. raporcie (a tak naprawdę wynikach ankietki) samego episkopatu nt. pedofilii, w którym episkopat w marcu 2019 roku informował, że zaledwie 25 procent księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci jest wydalanych ze stanu kapłańskiego, a zatem jak łatwo obliczyć, dla 75 proc. przestępców jednak jest miejsce wśród duchownych – i chętnie z niego korzystają, co możecie sprawdzić na mapie kościelnej pedofilii.

Łyżka dziegciu

We wstrząsającym filmie braci Sekielskich nie rozumiem – i nie jestem jedyna – jednej rzeczy: co w nim robią dwaj ludzie, którzy wszystkimi swoimi działaniami przykładają się do budowania uprzywilejowanej, a więc sprzyjającej bezkarności, pozycji Kościoła katolickiego w Polsce: Tomasz Terlikowski i ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski? Co z tego, że mówią rzecz oczywistą (że gwałciciele i molestatorzy w sutannach powinni być karani tak jak przestępcy bez koloratek, a ci którzy ich kryli, także powinni ponieść za to odpowiedzialność), skoro w tym samym monologu suflują fundamentalistyczną kościelną taktykę przenoszenia odpowiedzialności ze sprawców i tych, którzy ich chronią, na osoby homoseksualne?! Ta taktyka stosowana przez wielu hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce, tym intensywniej, im więcej w mediach informacji o przestępcach w sutannach, doprowadziła już w Polsce do realnej przemocy i realnych prześladowań osób nieheteronormatywnych, a w skali międzynarodowej do tego, że zostaliśmy uznani za najbardziej homofobiczny kraj UE (w rankingu ILGA-Europe mierzącym poziom równouprawnienia osób LGBT+). Dlaczego Sekielscy wpadli w tę pułapkę?

Homoseksualność nie ma nic wspólnego z pedofilią – to fakt naukowy, wielokrotnie potwierdzany publicznie przez licznych ekspertów (czyli seksuologów, a nie katolickich publicystów i księży). Ofiarami księży padają zarówno chłopcy, jak dziewczynki. W Polsce jest też wiele autorytetów zajmujących się sprawą pedofilii i systemowej odpowiedzialności Kościoła – wymienię kilka pierwszych osób, które przychodzą mi do głowy: prof. Stanisław Obirek, prof. Eleonora Zielińska, prof. Małgorzata Winiarczyk-Kossakowska, prof. Monika Płatek, psychotraumatolożka Grażyna Lewko, prof. Danuta Waniek i wielu publicystów i dziennikarzy… Mogłabym ciągnąć tę listę, ale nie o to chodzi – twórcy mają oczywiście prawo wybrać gości własnego filmu, ale dlaczego z tak licznego grona wybrali akurat osoby o homofobicznych poglądach i pozostawili ich wypowiedzi bez komentarza? Naprawdę trudno mi znaleźć odpowiedź. Szkoda, te kilka minut niestety odwraca uwagę części widzów od sedna sprawy, zwyczajnie szkodzi wymowie filmu i nie tylko temu.

Systemowa ochrona pedofilów

Wróćmy zatem do sedna. Film po raz kolejny stawia publicznie sprawę systemowej odpowiedzialności Kościoła katolickiego za ochronę sprawców kościelnej pedofilii i nieodpowiedzialności państwa, które w imię dobrych stosunków z biskupami i dostępu do ambon w kampaniach wyborczych nic z tym nie robi.

Episkopat znów próbuje załatwić sprawę fasadowymi pseudodziałaniami. Państwo znów próbuje przekierować uwagę opinii publicznej na inne tematy (w końcu trwa kampania wyborcza – ambony są bezcenne). I niestety, dopóki społeczeństwo nie zacznie przeciwko temu stanowi rzeczy o wiele głośniej protestować – czyli na serio nie stanie po stronie krzywdzonych dzieci – nic się nie zmieni.

Biskupi wzywają do przemocy (i przenoszenia chorób drogą płciową)

Rocznica urodzin Jana Pawła II to znakomita okazja do szczegółowego publicznego przeanalizowania kondycji ukształtowanego przez niego Kościoła katolickiego w III RP. Dlatego cieszę się, że prezent braci Sekielskich nie jest jedynym upominkiem dla episkopatu. Kolejny to złożony właśnie w Sejmie przez Lewicę (a napisany przez grupę ekspertek i ekspertów, w której ja także miałam zaszczyt zasiadać) projekt ustawy o Komisji Prawdy i Zadośćuczynienia. Mam nadzieję, że zgodnie z ewangelicznym przekazem zostanie poparty przez sejmową większość, a komisyjni eksperci będą mogli dojść do prawdy, która nas wszystkich wreszcie wyzwoli.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Agata Diduszko-Zyglewska

| Publicystka, radna Warszawy
Dziennikarka, działaczka społeczna, w 2018 roku wybrana na radną Warszawy. Współautorka mapy kościelnej pedofilii i raportu o tuszowaniu pedofilii przez polskich biskupów; autorka książki „Krucjata polska” i współautorka książki „Szwecja czyta. Polska czyta. Członkini zespołu Krytyki Politycznej i Rady Kongresu Kobiet. Autorka i prowadząca feministycznego programu satyrycznego „Przy Kawie o Sprawie”, nominowana do Okularów Równości 2019 Współpracuje z „Gazetą Wyborczą" i portalem Vogue.pl.