Jeśli chcecie zrozumieć fascynację waszych rodziców Leszkiem Balcerowiczem, zarzućcie chomika i machnijcie sobie choć kilkanaście odcinków.

Jeśli chcecie zrozumieć fascynację waszych rodziców Leszkiem Balcerowiczem, zarzućcie chomika i machnijcie sobie choć kilkanaście odcinków.
Aquaman, jak wskazuje pseudonim, to człowiek mieszkający pod wodą. I jak każdy człowiek, zajęty jest przede wszystkim własnym gatunkiem.
Oglądając kolejny „film dokumentalny” w rządowych mediach, czy aktywistyczny reportaż pisany przez jednych obrońców demokracji o drugich, warto przypomnieć sobie dylematy Kapuścińskiego z „Jeszcze dzień życia”.
Tabaki wyznaje Mowgliemu, że czasem śni o byciu tygrysem, ale codziennie budzi się hieną.
Odpuśćcie kolejną konferencję naukową o autorytarnym populizmie. Obejrzyjcie sobie lepiej trzeci sezon „Daredevila”.
Świat serialu „1983” ma więcej wspólnego z Harrym Potterem niż z tym, czym mógł się stać PRL. Albo z jedną z wschodnioeuropejskich krain, które wymyśla sobie amerykańska popkultura.
Dziennikarka Saša Uhlova i reżyserka Apolena Rychlíkova pokazują ciemną stronę najgorzej płatnych prac w Czechach.
W ostatniej scenie Tita krzyczy na mocno już przerzedzonej demonstracji KOD: „Obudźcie się! Mówię do tych, którzy nie przyszli!”. To nie jest zbyt optymistyczne.
„Siłaczki” Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego przypominają postacie emancypantek, tytułowych siłaczek, które 100 lat temu walczyły o prawa kobiet.
Skrajna prawica przejmuje władzę. Religia staje się wszechobecnym elementem życia publicznego. Brzmi znajomo?
Między bezlitosną machiną państwa a zwykłą ludzką solidarnością – Lorenzo Marsili rozmawia z reżyserem Kenem Loachem.
Rozmowa z Martą Dzido, współreżyserką „Siłaczek”, pierwszego filmu o polskich emancypantkach.