Pałką i paragrafem: systemowy paraliż oporu pracowników
III RP nie toleruje strajków tak samo, jak nie tolerował ich PRL. Nawet metody pacyfikowania pracowniczego oporu są podobne.
III RP nie toleruje strajków tak samo, jak nie tolerował ich PRL. Nawet metody pacyfikowania pracowniczego oporu są podobne.
Odpowiada badacz z Instytutu Historii PAN, rzecznik Muzeum Historii Polski, autor książki „Prawie Zachód. Historie polskiej transformacji”, dr Michał Przeperski.
Wyrastająca z osobistego doświadczenia anegdota mojej babci nie powie mi nic o danych makroekonomicznych, te zaś nie powiedzą mi, jak transformacja została przeżyta przez takich ludzi, jak moja babcia – jakie wiązały się z nią emocje, poczucie straty, awansu czy niepewności.
W drugim odcinku „Z akcentem” dyskutują ze sobą dr Oleksandra Iwaniuk i Tadeusz Iwański.
Dokładnie w 1992 roku był ten szumnie zapowiedziany koniec historii i wtedy się urodziłam. Okazało się, że, ku zaskoczeniu wielu, historia jednak się jeszcze potoczyła – mówi autorka komiksu „Okruchy. Dojrzewanie w postkomunistycznej Polsce”.
Zdaniem byłych oficerów służb osoby odpowiedzialne za „Wojnę zastępczą” powinny podlegać rozpracowaniu kontrwywiadowczemu. Z perspektywy krytyka filmowego serial nie jest udany, ale płynące z niego wnioski bardziej złożone.
Staniszkis wprowadziła do debaty publicznej nie tylko pojęcie postkomunizmu i koncepcję pułapki średniego rozwoju, ale też kategorię „uśmiechniętych” polityków i spojrzenie na Polskę jako na peryferyjne „państwo z kartonu”.
„Trzeba było przyjechać 20 lat wcześniej” – usłyszały kuratorki wystawy o osiedlach popegeerowskich. Zamiast „patologii” znanej z reportaży z lat 90. zobaczyły miejsca, w których toczy się zwykłe życie.
W gmachu niemieckiego MSZ Aleksander Kwaśniewski mówi o sukcesach, integracji i wspólnych wartościach. Ale 35 lat po podpisaniu traktatu o dobrym sąsiedztwie optymistyczna narracja z lat 90. coraz słabiej opisuje realny stan relacji między Warszawą a Berlinem.
Zawsze będą istniały jednostki, których nie da się przykroić do ram żołnierza – ani wrzaskiem majora, ani nawet groźbą więzienia. Trzeba by je jakoś gwałcić moralnie, a coś takiego nie mieści się w ludzkim sumieniu.