Kinga Dunin czyta

Od Kookom do androida. Czy tak zmieni się świat?

Przerwa okładka

Kinga Dunin czyta „Przerwę” Kathereny Vermette, „Rozmowy z przyjaciółmi” Sally Rooney i „Klarę i słońce” Kazuo Ishiguro.

Katherena Vermette, Przerwa, przeł. Paweł Lipszyc, Wielka Litera 2021

Przerwa okładkaPrzerwa jest kawałkiem ziemi na zachód od McPhillis Street.

Trzynastoletnia Emilia z najbliższą przyjaciółką wymyka się na dość podejrzaną imprezę i przeżywa brutalną napaść seksualną. To wstrząs dla całej rodziny, która wspiera dziewczynkę. Druga dziewczynka, choć nie do tego stopnia, też została skrzywdzona, ich matki się przyjaźnią, więc i ona włącza się w tę wspólnotę wspierających i wspieranych. I są to przede wszystkim kobiety. Matka, ciotki, babcia i prababcia Emilii. Prababcia, czyli Kookom (w języku Pierwszych Narodów pełen szacunku termin oznaczający babcię. I rzeczywiście jest ona kochaną i szanowaną nestorką rodziny).

Tak, akcja tej powieści toczy się w prowincjonalnym mieście w Kanadzie, a jej bohaterki należą do rdzennych mieszkańców i pewno są Indiankami Statusowymi (Status Indians), co daje jakieś prawa i przywileje, np. podatkowe i związane z prawem do polowań. Nie znaczy to jednak, że żyją w wigwamach i noszą etniczne stroje. Są wykształcone: jedna pracuje w opiece społecznej, inna jest asystentką medyczną, kolejna prowadzi małą galerię sztuki. Ich związki z własną kulturą są już pozornie niewielkie, rozumieją jeszcze plemienny język, ale już nie bardzo umieją w nim mówić. Czy są dyskryminowane? Obracają się we własnym środowisku, dotykają je pewne stereotypy, trwa pamięć o dyskryminacji sprzed rozmaitych akcji afirmatywnych… Tym jednak autorka specjalnie się nie zajmuje.

(Gdyby ktoś chciał się dowiedzieć więcej o sytuacji rdzennych mieszkańców w Stanach Zjednoczonych – wydaje się, że to podobne problemy – mogę polecić bardzo ciekawą książkę Davida Treuera Witajcie w rezerwacie, wydaną przez Czarne w ubiegłym roku).

Policja na początku lekceważy sprawę. Cała ta część miasta to zła dzielnica – alkohol, narkotyki, gangi, wczesne ciąże, młodociani przestępcy, bójki, a z policjantami nikt nie chce rozmawiać. Kiedy jednak zaangażuje się w nią młody metyski policjant, pojawia się szansa na znalezienie sprawców. Dostał się do policji trochę dzięki „punktom za pochodzenie” i natychmiast zyskał przezwisko Metys, za którym nie przepada. Poznajemy też bliżej pewną nastolatkę, która uciekła z ośrodka poprawczego. Jest niebezpieczna, ale mimo wszystko zasługuje przynajmniej na nasze zrozumienie, ze względu na swoją historię. Czyli kolejna kobieta.

Ludobójstwo w Kanadzie i prawdziwy PRL

A gdzie się podziewają mężczyźni? Gdzieś na uboczu, o ile w ogóle są. Niektórzy źle się czuli w mieście i wyjechali do puszczy, do swoich indiańskich krewnych, zwykle nadal utrzymują kontakt z byłymi partnerkami i dziećmi, wzajemnie się odwiedzają. One znajdują nowych partnerów, oni też nie żyją tam w celibacie. Kobiety na swój sposób nadal ich kochają, ale też gotowe są uznać, że po prostu mężczyźni są jacyś inni, a kobiety nie mogą być od nich zbyt zależne, ten najbliższy krąg po prostu składa się z kobiet i dzieci.

Jest tu wątek kryminalny i policyjny, ale właściwie marginalny. Jest rodzinny dramat związany ze stanem Emilii, ale też inny, z przeszłości, i bardziej aktualne problemy: jedną z kobiet akurat opuścił partner, druga chyba ma problem z alkoholem. Przede wszystkim jednak zanurzamy się w świecie bliskich kobiecych związków dających poczucie bezpieczeństwa. I tak też czułam się w tej książce – mimo wszystko dobrze i bezpiecznie. Ze świadomością, że trauma Emilii zostanie zaleczona, też z udziałem tradycyjnego konsolidującego rytuału. Asymilacja asymilacją, a jednak tradycja wciąż jest żywa, a jeśli jej brak, to właśnie to i lata dyskryminacji mogą odpowiadać za patologie. Zdaję sobie sprawę, że jest to i tak nieco wyidealizowany obraz, ale dzięki temu kończymy lekturę podniesione na duchu.

Autorka jest metyską poetką i pisarką i dostała za tę powieść rozmaite nagrody, m.in. Burt Award for First Nations, Inuit and Métis Literature.

*
Sally Rooney, Rozmowy z przyjaciółmi, przeł. Łukasz Witczak, W.A.B. 2021

Rozmowy z przyjaciółmi okładkaMelissę poznałyśmy z Bobbi na wieczorze poetyckim, na którym występowałyśmy w duecie.

Dwudziestoletnia bohaterka kiedyś była w lesbijskim związku z Bobbi, a teraz nawiązuje coś w rodzaju romansu z mężem Mellisy, pięknym aktorem dobrze po trzydziestce (starzec!), niestety depresyjnym. Chce, nie chce, jest coś czy nie ma, ale bez wielkich romantycznych wzlotów i dramatów, wraca do Bobbi, tylko czy na stałe? Should I Stay or Should I Go.

Rooney jest autorką bestsellerowych Normalnych ludzi, na podstawie których nakręcono nudnawy serial. Podobno świetnie oddaje doświadczenia i nastroje milenialsów i ma ogromne grono fanek. I dobrze, bo w sumie to niezła literatura popularna. Chciałam jednak powiedzieć, że to doświadczenie wcale nie jest aż tak obce starszym pokoleniom, tylko zazwyczaj trudno tak żyć do osiemdziesiątki. Może milenialsom się to uda.

Książki Rooney chwalone są też za dostrzeżenie problemu klasowego. Zgadza się, występuje. Tylko są to w dużej mierze różnice ekonomiczne, może też w kapitale społecznym (jasne, to bardzo ważne), nie ma jednak różnic w kapitale kulturowym. A to byłoby ciekawsze – takie spotkanie ponad podziałami.

Normalni milenialsi okiem „Jane Austen prekariatu”

Za tym, że lepiej czułam się z Vermette niż z jednak trochę chick lit Rooney (chociaż i jakość literacka wchodzi tu w grę!), kryją się zapewne jakieś moje ciągoty konserwatywne. Duża rodzina, w której im jestem starsza, tym bardziej mnie cenią, i złożona głównie z kobiet. Od czasu do czasu jakiś rytuał… Yes!

*
Kazuo Ishiguro, Klara i słońce, przeł. Andrzej Szulc, Albatros 2021

Klara i słońce okładkaKiedy Rosa i ja byłyśmy nowe, stałyśmy pośrodku sklepu, po stronie stołu z czasopismami, i miałyśmy widok przez większą część okna.

Klara i Rosa to roboty, androidy SP – sztuczne przyjaciółki. Kupuje się je nastolatkom, tyle że one nie dorastają. Klara, może jakiś błąd w produkcji, obdarzona jest wyjątkowymi zdolnościami emocjonalnymi, empatią i nawet potrafi wymyślić sobie własną religię.

Dzieje się to wszystko w jakiejś nieokreślonej przyszłości i nieokreślonym czasie. O świecie dowiadujemy się tyle, że prawdopodobnie panuje tam jakaś zbiurokratyzowana merytokracja, a dzieci modyfikuje się genetycznie, żeby mogły pójść na studia. Wzmacnia im się IQ? Na obrzeżach istnieją jednak niezbyt bezpieczne enklawy, w których można żyć jak dawniej. Jest to mimo wszystko ledwo zarysowane. Wolałabym dowiedzieć się więcej, ale też nie spodziewałam się tego po tym autorze.

Klara zostaje SP chorowitej Josie, stanie się jej prawdziwą przyjaciółką i będzie gotowa poświęcić wszystko, żeby jej pomóc (w końcu jest tak zaprogramowana). Oczywiście jest to powieść Ishiguro, toczy się w wolnym rytmie i jest nasączona subtelnie opisanymi emocjami i osnuta melancholią. Ładne, ale mnie nie porywa.

Może nie milenialsi, ale już ich dzieci – jakie dzieci? – doczekają czasów, kiedy będzie sobie można kupić idealnego partnera.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Kinga Dunin
Kinga Dunin
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".
Zamknij