Film, Kinga Dunin czyta

Czy papież to dyktator?

Dwóch papieży recenzja

I to z gwarancją dożywotniego etatu (chyba że sam się rozmyśli)? Kinga Dunin czyta „Ziemię dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę” oraz „Tajemnice Korei Północnej” i ogląda „Dwóch papieży”.

Paul Kenyon, Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę, przeł. Joanna Gilewicz, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2019

Ziemia dyktatorów recenzjaKsiążka ta opowiada o tym, jak w biały dzień ograbiono cały kontynent. I jak to się dzieje do dziś.
(z wprowadzenia)

Podczas konferencji berlińskiej odbywającej się w latach 1884–1885 zdecydowano o ostatecznym podziale Afryki między europejskie mocarstwa. Wytyczone wtedy granice, sztuczne, wręcz prowokujące konflikty etniczne, w dużej mierze trwają do dziś. Po II wojnie rozpoczął się proces dekolonizacji i powstawania suwerennych państw, szczególnie intensywny w latach 60. XX wieku. Delikatnie mówiąc, nie wszystko jednak poszło dobrze. Do władzy doszli dyktatorzy. W Kongo Mobutu, w Zimbabwe Mugabe, w Libii Kaddafi, w Nigerii Abacha, w Gwinei Równikowej Macías Nguema, w Wybrzeżu Kości Słoniowej Félix Houphouët-Boigny, w Erytrei Afewerki…

Książka opowiada ich historie, niekiedy dość podobne. Najpierw byli to mili i zdolni chłopcy, wykształceni. Niektórzy z nich po dobrych zachodnich uniwersytetach, bo władze kolonialne chciały stworzyć miejscową elitę nadającą się do różnych niższych funkcji administracyjnych albo na miejscowych lekarzy. Potem stali się twórcami ruchów niepodległościowych, czasem dzielnymi partyzantami. Władzę często zdobywali demokratycznie, popierani przez tłumy, a potem już nie chcieli jej oddać. Przeciwników politycznych unieszkodliwiali, najczęściej brutalnie, dopuszczali się zbrodni, nierzadko ludobójstwa. Budowali sobie pałace u siebie i w Europie w różnych fajnych miejscach, kupowali sobie różne fajne rzeczy – jachty, samochody, klejnoty, bogacili się w niewyobrażalny sposób. Ich majątki liczono w dziesiątkach miliardów dolarów. Przyjmowani byli, mimo że znane były ich zbrodnie, na europejskich salonach. Aż w końcu kolejny wojskowy pucz kładł kres ich władzy.


Oczywiście też różnili się między sobą. Stawiali na Związek Radziecki albo Chiny, ale często czysto instrumentalnie, inni wybierali opcję zachodnią. Inaczej wyglądało to, powiedzmy, w Wybrzeżu Kości Słoniowej, a inaczej w Erytrei. Afewerki z Erytrei został przeszkolony w Chinach. Dziś to jeden z najbiedniejszych krajów świata, łamiący prawa człowieka, zamieniony w jeden wielki obóz pracy.

Félix Houphouët-Boigny skończył studia medyczne, zakładał związek zawodowy producentów kakao, został deputowanym francuskiego parlamentu, kiedy wprowadzono do niego przedstawicieli kolonii. Był zręcznym politykiem, udało mu się przeprowadzić ustawę zakazującą pracy przymusowej – tak nazywano w tym regionie faktyczne niewolnictwo i zmuszanie do pracy na plantacjach. Nie był zwolennikiem szybkiego odzyskania niepodległości. Za jego prezydentury fałszowano wybory, prześladowano przeciwników politycznych, nie było to jednak aż tak masowe, a jak kogoś skazał na śmierć, wyroków nie wykonywano. Cieszył się masowym poparciem, bo doprowadził do ogromnego wzrostu gospodarczego, który jednak załamał się wraz ze zmianami cen kakao – to główna iworyjska uprawa – na światowych rynkach. Ale i tak był prezydentem aż do śmierci i umarł we własnym łóżku. Zbudował w buszu kościół wielkości bazyliki św. Piotra, który odwiedził sam JP2. Po śmierci dyktatora doszło jednak do kolejnych, gorszych dyktatur i konfliktów etnicznych.

Każda z tych historii nadaje się na oddzielną książkę. Ale jest w niej chyba też ważniejszy temat niż opowieści o bajecznym bogactwie i zbrodniach dyktatorów. Podtytuł książki to: „O ludziach, którzy ukradli Afrykę”. Tak, trochę ukradli ją dyktatorzy i wszyscy, którzy tworzyli ich otoczenie, zdobywając także wielkie bogactwo. Wszystkie te kraje opierały się na powszechnej korupcji i klientyzmie. Ale byli jeszcze ci, którzy przy okazji pochłaniali bogactwa afrykańskie, nie dzieląc się z mieszkańcami. Umożliwiali elitom kradzież, ale sami kradli więcej. To wszystkie te firmy, które eksploatowały miejscowe zasoby – diamenty, ropę naftową, złoto, rzadkie metale. Ta książka to także bardzo szczegółowa historia ich działań.

Afryce karakuły, biznesowi złoto

czytaj także

Afryce karakuły, biznesowi złoto

Aleksandra Antonowicz-Cyglicka

Paul Kenyon jest brytyjskim reporterem (jeździł po Afryce, rozmawiał z tymi, którzy pamiętają), publicystą, producentem filmowym i pisarzem. To ostanie warte podkreślenia, bo jest to bardzo dobrze napisany reportaż. Bogactwo informacji, ale podanych tak, że trudno oderwać się od lektury.

*
Daniel Tudor, James Pearson, Tajemnice Korei Północnej, przeł. Agnieszka Sobolewska, W.A.B. 2019

Tajemnice Korei Północnej recenzjaCzy wiesz, że przeciętny mieszkaniec Korei Północnej żyje z dochodów z kapitalizmu?

Tudor i Pearson to dziennikarze mieszkający w Seulu, korzystający ze źródeł miejscowych, chińskich, japońskich i oczywiście wszelkich innych. Podkreślają, że każdą informację starali się potwierdzić w kilku niezależnych źródłach – wiadomo, że trudno napisać reportaż z Korei Północnej, nawet jeśli się tam było. Nie są pisarzami – ale to bardzo porządna, informacyjna książka.

Rzecz jasna będzie o dynastii Kimów i ich bogactwach, ale jest to przede wszystkim książka o życiu zwykłych mieszkańców i tworzeniu się nowej „klasy handlowej”. Często wyobrażamy sobie Koreę Północną jako kraj szczelnie odgrodzony od innych i rządzący się innymi – komunistycznymi? – regułami. Totalitarny i represyjny – taki akurat w dużej mierze jest. Ale tajemnicą Korei Północnej jest to, jak dalece jest ona włączona w system kapitalistyczny.

Mało kto pamięta, że po wojnie koreańskiej to uprzemysłowiona północ była krajem bogatszym, a poza tym wspieranym gospodarczo przez Związek Radziecki, co ostatecznie skończyło się wraz z jego upadkiem. I wraz z wielkim głodem w pierwszej połowie lat 90. Przedtem były obozy i ideologiczne pranie mózgu, poza tym jednak wszyscy kochali Kim Ir Sena, pracowali i dostawali za to wystarczające racje żywnościowe, mieszkania, edukację dla dzieci itp.

Chiny – ostatnie mocarstwo z przyszłością?

czytaj także

Wielki głód, kiedy racje obcięto albo się dramatycznie skurczyły, podważył „umowę” między władzą i społeczeństwem. Zezwolono rolnikom na zachowanie części zbiorów, dopuszczono drobny handel i Koreańczycy musieli zacząć sobie radzić. Klan Kimów i elity władzy robią różne interesy ze światowymi firmami, kwitnie przemyt z Chin, powstaje nowa klasa „handlowa”, splatając się z polityczną.

Tajemnicą Korei Północnej jest to, jak dalece jest ona włączona w system kapitalistyczny.

Ludzie słuchają zagranicznych radiostacji, czasem oglądają inne telewizje, a przede wszystkim filmy na DVD, a teraz (książka jest z 2015 roku, o tym też trzeba pamiętać) filmy dostarczane na pendrive’ach. Co prawda północnokoreańskie telewizory nie mają wejścia USB, ale można to dość łatwo zmienić, i niektórzy właśnie taki interes prowadzą. Tutejsza sieć telefoniczna nie umożliwia połączeń międzynarodowych, ale chińskie komórki już tak. W 2013 roku telefony komórkowe miało 10% Koreańczyków i były one nie tylko oznaką statusu, ale też narzędziem prowadzenia interesów, udostępnianym innym za odpowiednią opłatą. Ta oddolna gospodarka posługuje się kursami walutowymi, które mają niewiele wspólnego z oficjalnym kursem.

Czy to znaczy, że można oczekiwać upadku reżimu? Nie szybko, ale jakaś ewolucja będzie następowała.

Ciekawe, chociaż warto byłoby się dowiedzieć, jak to wygląda dziś.

*
Dwóch papieży, reż. Fernando Meirelles, Netflix 2019

Hit Netflixa. Spotkanie Benedykta XVI z kardynałem Bergoglio i zmiana władzy w Watykanie. Jego niewątpliwym atutem jest fantastyczny duet aktorski Anthony’ego Hopkinsa i Jonathana Pryce’a


Spotyka się dwóch starszych panów: jeden to kostyczny Niemiec i konserwatywny intelektualista, drugi – Latynos kochający tango i futbol. Urocze, gdyby dotyczyło obrazka obyczajowego z domu spokojnej starości, gdzie dwóch jakże różnych pensjonariuszy umieszczonych w jednym pokoju musi się ze sobą dogadać. W końcu im się to uda i razem obejrzą mecz Argentyna – Niemcy.

Ale jest to głównie film propagandowy, który ma pokazać, że B16 nie był taki zły, a Franciszek to już jest super. Wszystko, co mogłoby jątrzyć – afery finansowe w Watykanie, pedofilia, współpraca Bergoglio z argentyńską dyktaturą – jest potraktowane w białych rękawiczkach, a inne problemy w ogóle pominięte. Kwestionowanie sensu istnienia papiestwa i całej tej instytucji nie mieści się w głowach twórców filmu i nie powinno zaprzątać widzów. Ma się podobać. I podobało mi się, bo to miły film.

Ruben Dri: Franciszek zmienia tylko fasadę Kościoła [rozmowa Domosławskiego]

Czy papież to dyktator, i to z gwarancją dożywotniego etatu (chyba że sam się rozmyśli)? Nie ma tu żadnego rozdziału władz – papież skupia w swoich rękach władzę ustawodawczą, wykonawczą i sadowniczą. Owszem, jest ona scedowana na różne urzędy, więc każdy papież zawsze może powiedzieć, że czegoś nie wiedział. Dobry car, źli bojarzy. Ale ostatecznie to on za wszystko odpowiada.


Ciekawy artykuł? Pomóż nam pisać takie teksty dalej.

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.