Kraj

Strajk Kobiet pisze do posłów i posłanek opozycji z żądaniami. Lewica odpowiada

– Domagamy się, żeby opozycja działała wspólnie i włączyła do negocjacji też nas, organizacje i ruchy społeczne – mówi Marta Lempart. – Postulaty, które przekazaliśmy do uwzględnienia w planie odbudowy nie były wymyślone w zaciszu gabinetu, tylko były wynikiem szerokich konsultacji – odpowiada Dziemianowicz-Bąk.

Włodzimierz Czarzasty, Adrian Zandberg i Robert Biedroń spotkali się z rządem we wtorek, dzień wcześniej na konferencji w sejmie przedstawili główne postulaty Lewicy do Krajowego Planu Odbudowy. Wtorkowe spotkanie z premierem (brali w nim udział obok trzech wspomnianych polityków także Beata Maciejewska, Magdalena Biejat i Dariusz Wieczorek) trwało dwie godziny, a zaraz po nim liderzy Lewicy ogłosili, że rząd zdecydował się przyjąć wszystkie zgłoszone przez nich postulaty.

Lewica dogadała się z PiS. Sojusz opozycji będzie teraz trudniejszy niż kiedykolwiek

Przypomnijmy, postulatów było sześć: minimum 30 proc. środków dla samorządów; budowa 75 tys. tanich mieszkań na wynajem; miliard euro na szpitale powiatowe; 400 milionów dla firm z branż, które najbardziej ucierpiały na pandemii; powołanie Komitetu Monitorującego wydatki; opracowanie szczegółowego i przejrzystego planu wydatków. – Rząd na wszystko się zgodził – ogłosił na wtorkowej konferencji Robert Biedroń.

Treść Krajowego Planu Odbudowy rząd musi przesłać do Komisji Europejskiej do końca kwietnia, czyli do piątku. Pieniądze na jego realizację pochodzić mają z Europejskiego Funduszu Odbudowy. I to nad jego ratyfikacją głosować będą posłowie. Biedroń we wtorek utrzymywał, że negocjacje z początku tego tygodnia nie dotyczyły głosowania i unikał deklaracji, jak ostatecznie zagłosuje Lewica. Z późniejszych wypowiedzi polityków Lewicy w mediach można było odnieść wrażenie, że ta skłania się do poparcia PiS w głosowaniu nad Funduszem Odbudowy.

Po wtorkowej konferencji ze strony PiS w stronę Lewicy posypały się gratulacje i komplementy za dojrzałą postawę, odpowiedzialność za Polskę, gotowość do rozmowy. Politycy pozostałych ugrupowań opozycyjnych nie przebierali w słowach. Zarzucali Lewicy zdradę, legitymizację łamania praworządności, polityczną głupotę. – To jest albo naiwność ze strony Lewicy, ale ich o to nie podejrzewam, bo to są inteligentni ludzie, albo swoisty pakt Ribbentrop-Mołotow w polskiej polityce – powiedział europoseł PO Radosław Sikorski w rozmowie z Onetem.

Olaboga! Lewica poparła PiS, czyli meltdown, jakiego dawno nie było

24 godziny na ogarnięcie się

Do chóru krytyków dołączył Strajk Kobiet. We wtorek wieczorem na twitterowym profilu Strajku Kobiet opublikowany został post następującej treści: „W spr. @Lewica/y ogłaszamy krótko: wóz albo przewóz. Doba na ogarnięcie się albo zaczynamy ogólnopolską akcję wybijania głupoty z głowy Lewicy. Mafia nie przestanie być mafią, bo Lewica grzecznie wciśnie guzik”.

Minęły 24 godziny, a pod domami polityków i polityczek Lewicy próżno było szukać pikiet ozdobionych czerwonymi błyskawicami. Co więcej, w komentarzach, najpierw pod wpisem na Twitterze, a później pod postem OSK na Facebooku, utrzymanym w podobnym bojowym tonie, nie brakowało głosów osób, które mimo deklaracji udziału w ulicznych protestach OSK raczej sceptycznie odnosiły się do konfrontacyjnej postawy wobec Lewicy.

„Czego nie zrozumieliście z jesiennego postulatu mówiącego o tym, że PiS ma wypierdalać?” – pytał Ogólnopolski Strajk Kobiet w środę „posłów i posłanki PrawoLewu, nowej koalicji zapewniającej PiS-owi większość parlamentarną w Sejmie”. Dalej autorki wpisu przypominały najważniejsze strajkowe postulaty i sugerowały, że brak poparcia PiS w głosowaniu nad ratyfikacją europejskiego Funduszu Odbudowy doprowadziłby do upadku rządu.

„Macie 24h na deklarację o zerwaniu/nienawiązywaniu koalicji z PiS w sprawie głosowania nad Funduszem Odbudowy. Potem zaczniemy się do każdego i każdej z Was zwracać osobiście z pytaniem, czy macie zamiar wrócić na stronę Bodnara i Tuleyi, czy pozostać po stronie Pawłowicz i Piotrowicza. Z władzą, która nienawidzi ludzi. Z władzą, która nienawidzi nas” – czytamy w poście Ogólnopolskie Strajku Kobiet.

Lempart: Mają wziąć się do roboty

24 godziny później zadzwoniłem do Marty Lempart zapytać, jakie kroki zamierza poczynić Strajk Kobiet wobec posłów i posłanek Lewicy, wszak ci nie wycofali się ze swojego warunkowego poparcia PiS w sprawie ratyfikacji Funduszu Odbudowy. W czwartek po południu Strajk Kobiet opublikował na Facebooku list adresowany do opozycji.

„Jako obywatelki i obywatele Polski doskonale wiemy, jak potrzebna nam jest pomoc z Funduszu Odbudowy. Czeka na to całe społeczeństwo, doświadczone pandemią i niekompetencją władz. Dlatego my i nasze rodziny nie możemy sobie teraz pozwolić na to, by ktoś te fundusze rozkradł, rozdał «swoim», jesteśmy sceptyczne również wobec mechanizmów kontroli unijnej – nasza władza niejednokrotnie pokazała, że nie liczy się z decyzjami Unii Europejskiej” – piszą autorki odezwy do polityczek i polityków opozycji.

Stawiają im żądania. Najważniejsze to włączenie do dyskusji organizacji pozarządowych, samorządów, ruchów społecznych. „Nie macie prawa rozmawiać z PiS-em, konstytucyjnymi bandytami, nie uwzględniając w tych rozmowach głosu obywatelek i obywateli” – piszą w liście. Kolejne żądania dotyczą ustalenia treści ustawy wdrożeniowej, przywrócenia demokratycznych standardów. Ostatnie to apel o negocjacyjną odwagę.

Co poza publikacją postu na Facebooku zamierza zrobić Strajk Kobiet? – Teraz będziemy pytać posłów i posłanki opozycji, czy są w stanie zająć się czymś poza wystąpieniami w mediach i przynieść rzeczy, których potrzebujemy: wynegocjować ustawę wdrożeniową, przystąpienie Polski do prokuratury europejskiej, powrót do przestrzegania praworządności. Chociaż nasze doświadczenie jest takie, że wyjdzie pewnie szef klubu i powie coś mętnego. W cywilizowanych krajach, jak poseł jest o coś pytany, to odpowiada. U nas ten zwyczaj zanikł – odpowiada Marta Lempart.

Ton listu do opozycji jest zdecydowanie mniej konfrontacyjny niż poprzednie wpisy, ale w rozmowie z Lempart odnoszę wrażenie, że dalej pozostaje krytyczna wobec Lewicy. – Podjęli negocjacje z PiS-em, który jest władzą bandycką, i zadeklarowali im poparcie za darmo, nie przynosząc nic w zamian. Lewica zadeklarowała poparcie za nic. To, co „wynegocjowała”, i tak już jest w Krajowym Planie Odbudowy. Do tego nie mają nic na piśmie! – przekonuje liderka Strajku Kobiet.

Dopytuję, czego konkretnie domagają się aktywistki od opozycji. – Mają wziąć się do roboty, działać razem i trzymać cały czas na ostrzu noża sprawę, czyli grozić PiS-owi tym, że zagłosują przeciw, a nie dokładać im szabel, kiedy wiadomo, że PiS ma mniejszość w Sejmie – odpowiada Lempart i dodaje: – Domagamy się, żeby opozycja działała wspólnie i włączyła do negocjacji też nas, organizacje i ruchy społeczne. Ten model, w którym panowie z jakiejkolwiek partii za zamkniętymi drzwiami dogadują się z PiS-em, partią, która zaraz nas wszystkich powsadza do więzień, to jest skandal. To się nie może powtórzyć.

Dziemanowicz-Bąk: Rząd nie upadłby, nawet po przegranym głosowaniu

– Postulaty, które przekazaliśmy do uwzględnienia w Krajowym Planie Odbudowy, były wynikiem szerokich konsultacji, nie były wymyślone w zaciszu gabinetu – odpowiada Agnieszka-Dziemianowicz Bąk, posłanka Lewicy i uczestniczka demonstracji organizowanych przez OSK, kiedy pytam ją o to, jak odnosi się do krytyki ze strony Lempart.

– Cieszy mnie, że w najnowszym oświadczeniu Ogólnopolskiego Strajku Kobiet widać chęć rozmowy, że nie są to już szantaże na portalach społecznościowych. Widzę w tym przede wszystkim oddolną mądrość ruchu – dodaje Dziemianowicz-Bąk.

Czy Lewica pomoże PiS ratyfikować Fundusz Odbudowy? Znamy warunki

Kiedy pytam, czy Lewica zamierza spełnić oczekiwania Strajku Kobiet i włączyć do negocjacji z rządem przedstawicieli ruchów społecznych, odpowiada, że już to zrobiła. – Przeprowadziliśmy jako Lewica szerokie konsultacje społeczne w sprawie postulatów do Krajowego Planu Odbudowy. Zrobiliśmy to, co powinien zrobić rząd, ale wiedząc, jak często pomija on głos strony społecznej, woleliśmy tego własnoręcznie dopilnować. Zebraliśmy uwagi od organizacji społecznych, związków zawodowych, samorządów. Jako posłanka z Dolnego Śląska, w marcu wysyłałam do wszystkich samorządów ze swojego okręgu zaproszenie do takich konsultacji. To samo zrobili posłowie i posłanki Lewicy z całej Polski. Potem klub zebrał je wszystkie i przekazał na piśmie premierowi – mówi Dziemianowicz-Bąk.

Miłość TVN i „Gazety Wyborczej” na pstrym koniu jeździ

Lempart twierdzi, że brak większości przy głosowaniu nad ratyfikacją Europejskiego Funduszu Odbudowy mógłby zakończyć rządy PiS. Dziemianowicz-Bąk nie zgadza się z tą tezą. – Scenariusz upadku rządu z powodu głosowania nad ratyfikacją Funduszu Odbudowy nigdy nie był realną opcją. Stawką było to, czy PiS, nie mając większości dla ratyfikacji, pójdzie na ustępstwa Ziobry, czy ustępstwa opozycji. Zdecydowanie lepiej, że Zbigniewowi Ziobrze nie udało się niczego ugrać przy tej okazji – komentuje.

Podkreśla, że Lewica nie zrezygnowała z planu odsunięcia PiS-u od władzy, ale zamierza zrobić to, wygrywając wybory. – To jest droga, dzięki której uda się w Polsce zagwarantować kobietom prawa reprodukcyjne, bezpieczeństwo socjalne i przywrócić praworządność. Żeby demokratyczna opozycja mogła te wybory wygrać, nie może wcześniej pozbawić Polek i Polaków pieniędzy na podźwignięcie się po pandemii, nie może skłócić się z Unią, nie może stanąć w jednym szeregu z Ziobrą. Musi podejmować decyzje w interesie obywateli i obywatelek, w interesie Polski i w interesie silnej, zintegrowanej Europy. I to robi Lewica – tłumaczy Dziemianowicz-Bąk.

Jak zagłosuje nad ratyfikacją Europejskiego Funduszu Odbudowy? – Decyzję o głosowaniu w sprawie ustawy ratyfikacyjnej podejmiemy w chwili, kiedy poznamy jej ostateczną treść, czyli w dniu głosowania. Lewica chce ratyfikacji, ale dopóki nie będzie 100 proc. pewności, że w ustawie nie ma żadnych antyeuropejskich wytrychów, nie składamy żadnych wiążących deklaracji – odpowiada posłanka Lewicy.

Kolejny samobój Platformy?

Jak wyobraża sobie dalszą współpracę z innymi partiami opozycyjnymi? Od wtorku czołowi politycy Platformy Obywatelskiej nie szczędzą słów krytyki pod adresem Lewicy.

– Padły absurdalne słowa o pakcie Ribbentrop-Mołotow, o czerwonym ekstremizmie. Skandaliczne słowa, po których trudno o współpracę, ale kładę tę dość histeryczną reakcję koleżanek i kolegów z PO na karb ich frustracji, poczucia politycznej bezradności i braku sprawczości. Dopiero co, kolejny już raz Borys Budka obiecywał, że właśnie przeciąga Jarosława Gowina na stronę opozycji, i kolejny raz okazało się to mrzonką. PO jest w opozycji od sześciu lat, jest zmęczona brakiem sukcesów. Dlatego rozumiem to poczucie frustracji i bezsilności, kiedy inne ugrupowanie – w tym przypadku Lewica – wywalczyło jakiekolwiek zmiany. Ciężko mi inaczej wytłumaczyć ten upór i kompletnie niezgodne z wolą ich własnych wyborców zamiary zagłosowania przeciwko zjednoczonej Europie – kończy rozmowę Dziemianowicz-Bąk.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Dawid Krawczyk
Dawid Krawczyk
Dziennikarz
Dziennikarz, absolwent filozofii i filologii angielskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. Od 2011 roku stale współpracuje z „Krytyką Polityczną”, m.in. jako redaktor portalu. Obecnie publikuje w „Krytyce” reportaże i redaguje dział „Narkopolityka”, poświęcony krajowej i międzynarodowej polityce narkotykowej. Jest dziennikarzem „Gazety Stołecznej”, warszawskiego dodatku do „Gazety Wyborczej”. Pracuje jako tłumacz i producent dla zagranicznych stacji telewizyjnych. Współtworzył reportaże telewizyjne m.in. dla stacji BBC, Al Jazeera English, Euronews, Channel 4.
Zamknij