Kraj

Miłość TVN i „Gazety Wyborczej” na pstrym koniu jeździ

Lewica musiała być przygotowana na to, że liberalne media ją skrytykują. Jeśli przetrwa krytykę i uda jej się opowiedzieć o powodach swojej decyzji, pokaże swoją podmiotowość, niezależność − może zyskać. Jeśli przegra...

Czy Lewica nie wiedziała, że zapłaci sporą cenę za spotkanie z premierem Morawieckim i negocjowanie z nim warunków poparcia ratyfikacji Funduszu Odbudowy? Wiedziała. Temperatura sporu politycznego i głosy, jakie docierały zarówno ze strony polityków i polityczek KO, jak i liberalnych mediów, były jednoznaczne. Kiedy w marcu Włodzimierz Czarzasty wspomniał o poparciu dla FO, obserwowaliśmy próbkę tego, co widzimy przez ostatnie dni i o czym pisał Galopujący Major, a więc: Olaboga! Lewica poparła PiS!

Olaboga! Lewica poparła PiS, czyli meltdown, jakiego dawno nie było

Lewica nie ma po swojej stronie dużych mediów, które by ją jednoznacznie poparły. Co z perspektywy partii jest zapewne problemem, choć powinno być zrozumiałe – media nie są od tego, żeby popierać partie polityczne, być ich tubami propagandowymi i rzeczniczkami prasowymi. Niestety, w prawdziwym świecie o takie media coraz trudniej, bo zależności polityczne (rząd płaci) czy ekonomiczne (reklamodawca płaci, słupki oglądalności i klikalności muszą się zgadzać) nie pozostają bez wpływu na przekaz. W każdym razie Lewica musiała być przygotowana na to, że liberalne media ją skrytykują.

Miłość TVN i „Gazety Wyborczej” na pstrym koniu jeździ. Ich zainteresowanie najpierw pięć lat temu partią Razem, potem Robertem Biedroniem mogło być dla Lewicy pomocne, ale ich zmasowany atak może być dla całej formacji niebezpieczny. Teraz Lewicę czeka test – jeśli przetrwa krytykę i uda jej się opowiedzieć o powodach swojej decyzji, pokaże swoją podmiotowość, niezależność − może zyskać. Jeśli przegra i w masowej wyobraźni pozostanie opowieść niechętnych jej komentatorów o zdradzie i rozbijaniu jedności opozycji (nie wiem, jakiej jedności, ale zostawmy to), to ta kupa się przyklei jak nieszczęsne „osobno” do Razem czy „oddaj mandat” do Biedronia.

Lewica zaryzykowała. „Wyborcy Lewicy w tej sytuacji mogą czuć się mocno skonfundowani. Ich ugrupowanie podejmuje bowiem bardzo politycznie ryzykowną grę” – napisał Jakub Majmurek. Słusznie Kuba zwraca uwagę na wyborców, bo niejedne badania pokazały, że wyborca Lewicy PiS-u po prostu nie cierpi. Może i Lewica nie ma w pierwszym punkcie programu politycznego zrównania PiS-u z ziemią, ale co zrobić, jeśli ci, którzy na nią głosowali, właśnie tak jej program niekiedy streszczają?

Lewica dogadała się z PiS. Sojusz opozycji będzie teraz trudniejszy niż kiedykolwiek

Czy Lewica nie wiedziała, że padnie argument z cyklu „ludzie tego nie zrozumieją”? Wiedziała. Rozmawialiśmy o tym zresztą kilka dni temu z Agnieszką Dziemianowicz-Bąk, która mówiła, że „samo straszenie złym PiS-em konstruktywne nie jest” i chyba „efekt Hołowni” dobrze to ostatnio pokazuje. Poparcie sondażowe dla Polski 2050 to m.in. wynik zmęczenia wojną PiS-u z anty-PiS-em. Czy będzie to, jak dotąd bywało, zmęczenie sezonowe? Co wybory pojawia się przecież partia zmęczonych duopolem, która potem szybko rozpływa się w politycznej próżni.

Czy Lewica pomoże PiS ratyfikować Fundusz Odbudowy? Znamy warunki

ADB pytana przez Jakuba Majmurka o to, czy Lewica nie boi się, że jej elektorat nie zrozumie, czemu w ogóle rozmawiają z rządem, mówiła: „Wiemy, że dla naszych i nie tylko naszych wyborców od wątpliwej rozgrywki politycznej ważniejsze jest prawdziwe życie, przyszłość ich miast, ich miejsc pracy, edukacja ich dzieci, dostęp do sprawnej ochrony zdrowia. Poza tym, jeśli ustawa ratyfikacyjna i KPO będą miały taki kształt, który pozwoli Lewicy zagłosować za ratyfikacją, to szczerze nie sądzę, by nie poparła jej też KO czy PSL. Moi koledzy i koleżanki z opozycji z pewnością widzą przecież, jak te środki są potrzebne Polsce, samorządom, po prostu ludziom”.

To, co wiedziała Lewica, potwierdził sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, w którym 66,3 proc. pytanych było za tym, żeby opozycja zagłosowała razem z PiS w sprawie Funduszu Odbudowy, 20,5 proc było za wstrzymaniem się od głosu, jeśli żądania opozycji nie zostaną spełnione, a ile było przeciw głosowaniu za ratyfikacją? Niecałe 3 proc. Tyle, ile wynosi błąd statystyczny.

Czy Lewica może mieć ciastko i zjeść ciastko? Nie może, choć takie są wobec niej oczekiwania liberalnych komentatorów czy polityków. Lewica ma być częścią „zjednoczonej opozycji”, jak ją dla tej opozycji zaprojektowali Budka z Trzaskowskim, wymyślając bez dogadania tego z potencjalnymi partnerami Koalicję 276, ale SLD ma już w tej koalicji nie być. Lewica ma nie zgłaszać uwag do KPO, bo KPO jest pisowskie, a z PiS-em się nie gada, ale jak KO zgłaszała uwagi, to już wszystko było spoko. Gadać z premierem też Lewica nie powinna, bo z PiS-em się nie gada, ale jak KO chciała gadać o swoich uwagach (Morawiecki nie chciał), to wszystko było fajosko. Itp., itd. Szkoda czasu, by szukać w tym sensu.

Czy Lewica powinna się oczekiwaniami komentatorów, polityków opozycji albo własnych wkurzonych wyborców przejmować (takich się paru znajdzie na pewno)? Czy powinna się zastanowić, jak działać, kiedy zdarzy się czasem, że oczekiwania części elektoratu rozjadą się z programem i tym, co robi klub? Czy Lewica może ryzykować i bronić swojego przekonania, że środki unijne są Polsce potrzebne i trzeba o nie zawalczyć, nawet za cenę sympatii tego czy innego pana na Twitterze?

Czy lepiej mieć bardzo duże poparcie i przetrącony kręgosłup, czy pewność, że rano można stanąć przed lustrem i spojrzeć sobie w twarz? To nie psychotest, więc nie będzie na koniec punktacji i diagnozy, czy jesteście politycznymi realistkami, idealistkami albo pragmatycznymi wyborczyniami. Na punktację musimy poczekać do kolejnych sondaży i potem wyborów.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Agnieszka Wiśniewska
Agnieszka Wiśniewska
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl, w latach 2009-2015 koordynatorka Klubów Krytyki Politycznej. Absolwentka polonistyki na UKSW, socjologii na UW i studiów podyplomowych w IBL PAN. Autorka biografii Henryki Krzywonos "Duża Solidarność, mała solidarność" oraz wywiadu-rzeki z Małgorzatą Szumowską "Kino to szkoła przetrwania". Redaktorka książek filmowych m.in."Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna", "Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna".
Zamknij